Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności dla szefowej MEN. Jeden poseł PiS się wyłamał

Rządzący stanęli murem za Anną Zalewską. W nocy odrzucili wniosek o wotum nieufności, złożony przez klub PO-KO. Annę Zalewską chwalił premier Mateusz Morawiecki m.in. za "odbudowanie lekcji historii". Odwołanie minister ze stanowiska poparł tylko jeden poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Minister edukacji nie zaszkodził nawet najdłuższy od lat strajk nauczycieli. Anna Zalewska pozostaje na stanowisku. Przynajmniej do wyborów 26 maja, bo szefowa resortu edukacji liczy na wywalczenie mandatu europosłanki. 

Odwołania min. Anny Zalewskiej chciał klub Platformy Obywatelskiej-Koalicji Obywatelskiej, zarzucając szefowej MEN-u m.in.: chaos w edukacji, złą sytuację w szkołach oraz to, że doprowadziła do strajku nauczycieli.

Wniosek o wotum nieufności poparło 180 posłów, w tym jeden z klubu PiS. To Krzysztof Michalkiewicz. Za pozostaniem Anny Zalewskiej głosowało 228 osób. 

Za wyrażeniem wotum nieufności Annie Zalewskiej głosowało 180 posłów – w tym poseł PiS Krzysztof Michałkiewicz; 228 było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu.

Anna Zalewska zostaje na stanowisku. Bronił jej premier

Minister edukacji Anny Zalewskiej bronił z sejmowej mównicy premier. Jak stwierdził Mateusz Morawiecki, podjęła się ona trudnego zadania naprawy polskiego szkolnictwa.  - Żyliśmy w systemie komunistycznym, któremu to systemowi nie zależało na tym, żeby wychowywać polskich patriotów, ludzi wszechstronnie wykształconych, którzy poprzez to mogli zagrozić tamtemu systemowi. To 45 lat komunizmu. Potem (była) III Rzeczpospolita, w trakcie której likwidowano lekcje historii.  My przywróciliśmy lekcji historii coś niezwykle fundamentalnego dla budowy świadomości całego narodu - mówił Mateusz Morawiecki.

Premier chwalił Annę Zalewską nie tylko za to. Również za przeprowadzenie konsultacji dotyczących wprowadzanych reform. I powołał się na sondaż CBOS, z którego wynika, że "67 proc. osób opowiedziało się za zmianą systemu 6+3+3 na system 8+4", czyli za likwidacją gimnazjów, przedłużeniem nauki w szkołach podstawowych do ośmiu lat, a w szkołach średnich do czterech.

Annie Zalewskiej strajk nie zaszkodził

Mateusz Morawiecki przekonywał też z sejmowej mównicy, że Anna Zalewska przeprowadziła zasadniczą zmianę w kwestii wynagrodzeń nauczycieli "w porównaniu do poprzedzającej nasze rządy czterolatki".  Tradycyjnie już premier pominął kwestię podwyżek, które nauczyciele otrzymali za czasów poprzedników.

Kwestia podwyżki płac była kluczowym powodem rozpoczęcia przez nauczycieli 8 kwietnia strajku. W 19. dniu protestu władze Związku Nauczycielstwa Polskiego zdecydowały o zawieszeniu strajku od soboty (27 kwietnia).

- My staramy się rekonstruować, odbudowywać szkolnictwo (...) i tej bardzo trudnej pracy podjęła się właśnie pani minister Zalewska - stwierdził premier Mateusz Morawiecki.

Czytaj też: Min. Zalewska podziękowała za zwieszenie strajku nauczycieli>>>

Gróbarczyk też zostaje

Sejm w piątek nie poparł wniosku PO-KO o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka. Premier Mateusz Morawiecki nazwał autorów wniosku "piratami przebranymi za flotę królewską".

Wniosek o wyrażenie wotum nieufności poparło 155 posłów, 244 było przeciw, a 12 wstrzymało się od głosu. O dymisję Gróbarczyka wnioskował klub PO-KO, który twierdził, że szef resortu gospodarki morskiej poprzez swoje decyzje i działania wykorzystuje ministerstwo przede wszystkim do realizacji interesów politycznych swojego ugrupowania.

Wnioskodawcy wskazywali, że główna aktywność szefa resortu odpowiedzialnego za gospodarkę morską i żeglugę śródlądową to kreowanie i upowszechnianie czarnego wizerunku gospodarki morskiej pod rządami koalicji PO-PSL oraz składanie nierealistycznych obietnic, na ogół odwołujących się do sentymentów wywodzących się z czasów minionych.

Zdaniem PO-KO minister Gróbarczyk jest także twarzą i osobą odpowiedzialną za realizację przekopu przez Mierzeję Wiślaną, inwestycji która, jak argumentuje klub PO-KO, realizowana jest wbrew rachunkowi ekonomicznemu.

Premier Mateusz Morawiecki porównał autorów wniosku o wyrażenie wotum nieufności do piratów, którzy maskują się twierdząc, że są "flotą królewską". - Dla nas morze jest wielką szansą. Jest to proces rozpisany na 5, 10, 20 lat. Pierwsze wielkie, milowe kroki na tej drodze poczynił minister (Marek Gróbarczyk - PAP) i należy się za to mu medal, a nie szopka w postaci odwoływania go przez piratów przebranych za flotę królewską - mówił.

Morawiecki zarzucił wnioskodawcom odwołania, czyli PO-KO - że robią to ci, którzy "de facto odpowiadają za likwidację polskiego przemysłu morskiego, przemysłu stoczniowego". Przyznał, że odbudowa "takiej zniszczonej tkanki" trochę trwa, a za rządów poprzedników nabrzeża zamieniły się w parkingi, a sprzęt stoczniowy został pocięty na złom. Szef rządu zwrócił uwagę, że przemysł stoczniowy w Polsce trzeba odbudowywać od podstaw, ściągać fachowców, którzy wyjechali z naszego kraju.

Mówiąc o przekopie Mierzei Wiślanej odniósł się do posłów PO wskazując, że wszyscy za nim głosowali. "Chcecie, żeby tylko przez Cieśninę Pilawską mogły do portu w Elblągu wpływać statki?" - pytał.

Szef rządu zapowiedział ponadto, że w najbliższych latach na gospodarkę morską ma zostać przeznaczone ponad 20 mld zł.

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM