Czy Polska weszłaby do Unii Europejskiej w 2019 roku? "Dziś nie ma woli politycznej, by się z nami cackać"

Dziś obchodzimy 15. rocznicę wejścia Polski do Unii Europejskiej. Czy taka sztuka udałaby się Polsce Anno Domini 2019? Eksperci nie są co do tego przekonani.

1 maja 2004 roku Polska oficjalnie weszła do Unii Europejskiej. W ubiegłym tygodniu Hanna Gronkiewicz-Waltz, była prezydent Warszawy, wyraziła opinię, że obecnie Polsce taka sztuka już by się nie udała. - Dziś Polska prawdopodobnie w ogóle nie zostałaby przyjęta do Unii Europejskiej. Gdyby był taki rząd, który narusza zasadę trójpodziału władz, praworządności i inne zasady, które są podstawą funkcjonowania UE - oceniła w TOK FM Gronkiewicz-Waltz. Czy taka opinia jest uzasadniona?

Problem praworządności

Każdy kraj, by przystąpić do Unii Europejskiej, musi spełnić odpowiednie wymagania. Są to kryteria kopenhaskie, uchwalone przez Radę Europejską na szczycie w duńskiej stolicy w czerwcu 1993 roku. Dzieli się je na polityczne i ekonomiczne. Wśród tych pierwszych UE wyróżnia: istnienie instytucji gwarantujących stabilną demokrację, rządy prawa, poszanowanie praw człowieka oraz praw mniejszości. - W istocie mielibyśmy tutaj kłopot - przyznaje w rozmowie z TOK FM dr hab. Renata Mieńkowska-Norkiene, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego. Ekspertka wymienia przynajmniej dwa organy, co do których są wątpliwości natury konstytucyjnej - chodzi o Trybunał Konstytucyjny i Krajową Radę Sądownictwa. - Istnieje wątpliwość co do niezawisłości sędziów i sposobu ich powoływania - dodaje dr Mieńkowska-Norkiene.

Te wątpliwości podziela też profesor Adam Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej. - W Polsce nie ma niezależnego modelu służby cywilnej, jest ona zamieniona w korpus urzędniczy, który podlega zawirowaniom politycznym, a jego pozycja zależy od tego, kto rządzi. Wszyscy znamy też historię z sądownictwem, które w znacznym zakresie zostało poddane władzy wykonawczej - wylicza profesor Nowak-Far.

W opinii dr Mieńkowskiej-Norkiene Polska nie wypełnia też drugiego z politycznych kryteriów, czyli rządów prawa. - To sprawa oczywista. Sama Unia Europejska wszczęła wobec nas procedurę związaną z ochroną praworządności - wyjaśnia ekspertka. Wobec Polski toczy się postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej właśnie w sprawie zmian przeprowadzanych przez rządzące w Polsce PiS w sądownictwie.

Zobacz także: KE nie zmienia decyzji ws. Polski. Europoseł Olbrycht: Sprawa praworządności wróci przy tworzeniu budżetu UE

Jest jeszcze jedna przesłanka, która mogłaby sprawić, że Polska nie spełniałaby tego kryterium. Rządy prawa można rozumieć jako niestawianie nikogo ponad prawem. - A w Polsce mamy sytuacje, w której pewne grupy są wykluczone, a władza przez doraźność działania stawia się ponad prawem. Tak było w zeszłym tygodniu, gdy rząd przeprowadzał błyskawiczne zmiany w prawie oświatowym ws. matur. Tego się tak nie robi, to jest pogwałcenie rządów prawa - opisuje dr Mieńkowska-Norkiene.

Retoryka wykluczenia wobec mniejszości

Co do zasady, prawa człowieka w Polsce są konstytucyjne zagwarantowane. Zdaniem ekspertki nie ma aktów prawnych, które mogłyby w nie godzić. Gorzej jednak sprawa ma się w kwestii poszanowania praw mniejszości. - W demokracji retoryka wykluczająca jakieś grupy mniejszości nie ma prawa istnieć, jednak nasza władza taką prowadzi - przekonuje politolożka. I podaje konkretne przykłady. - Kwestia osób LGBT, seksualizacji dzieci. Mniejszość oskarżana jest o stanowienie zagrożenia dla pozostałych. To właśnie retoryka wykluczająca, typowa dla krajów poradzieckich. Podobnie było w kwestii imigrantów. To szczucie większości na mniejszość - wyjaśnia ekspertka.

Zobacz także: Po co Jarosław Kaczyński "użył" karty LGBT na konwencji PiS? "Pojawił się temat, który budzi niepokój"

Zakusy na pomoc publiczną

Kryteria ekonomiczne, które zostały ustalone w 1993 roku na szczycie w Kopenhadze, to: istnienie gospodarki rynkowej, gotowej sprostać konkurencji i wolnemu rynkowi; zdolność do przyjęcia acquis communautaire - dorobku Wspólnoty, a także zdolność sprostania unii politycznej, gospodarczej i walutowej. - Jeśli chodzi o kwestie gospodarcze i walutowe, nie jest źle - ocenia dr Mieńkowska-Norkiene. Jednak jak sama przyznaje, duża w tym zasługa samej obecności Polski w Unii Europejskiej. - Gdyby nie bat w postaci unijnej ochrony konsumentów, to byłby duży kłopot. Państwo cały czas ma zakusy na niedozwoloną pomoc publiczną. Tak było na przykład przy informacjach o dopłatach za prąd - przypomina ekspertka. Chodzi o słynną burzę wokół cen energii, jaka rozpętała się na przełomie 2018 i 2019 roku. W skrócie i w uproszczeniu, rząd zdecydował, że będzie dopłacał operatorom prądu, żeby rachunki Polaków za energię się nie zwiększyły. Trwają ustalenia rządu z Komisją Europejską, czy taki manewr nie zostanie potraktowany jako niedozwolona pomoc publiczna.

Ekspertka wskazała też na poważne opóźnienia Polski we wdrożeniach dyrektyw europejskich. - Polska jest jednym z krajów, które najgorzej sobie z tym radzą. Jesteśmy w ogonie UE. Liczba tych niewdrożonych dyrektyw podchodzi pod sto - wyjaśnia politolożka i dodaje, że na przykład z przyczyn politycznych Polska nie przyjęła kwot uchodźców, których mielibyśmy ulokować w naszym kraju. - To pokazuje, że właśnie z powodów politycznych jesteśmy w stanie zaryzykować swoje uczestnictwo w tym dorobku wspólnoty - uczula ekspertka. Sprawa euro wydaje się najmniej paląca. - Jesteśmy zobligowani do wejścia do strefy euro, ale tam niby nie było wymogu natychmiastowości - wyjaśnia politolożka.

Kluczowa kwestia klimatu

Aby wejść do Unii Europejskiej, trzeba spełnić kryteria kopenhaskie. To sprawa jasna. Natomiast nie można tej kwestii postrzegać wyłącznie w kategoriach zero-jedynkowych. - Są kryteria, należy ich przestrzegać, ale one są trudne do pozycjonowania państwa w ich obszarze. Tu dużo zależy od woli politycznej - tłumaczy dr Mieńkowska-Norkiene. A tej w Unii Europejskiej już nie ma. - Dlatego myślę, że teraz Polska do Unii by nie weszła. Jednak głównie nie przez kryteria, ale atmosferę. W tej chwili nie ma woli politycznej w UE, by cackać się z Polską. UE nie może sobie pozwolić, żeby jakiś kraj rozwalił ją od środka, a takie zakusy mają Węgry i Polska - wyjaśnia politolożka. Podobnego zdania jest prof. Nowak-Far. - Na dzień dzisiejszy chyba byśmy się nie dostali do Unii. W 2004 roku było pod względem kryteriów zdecydowanie lepiej - ocenia ekspert.

Nasi rozmówcy podkreślają jednak, że nie jesteśmy pod tym względem osamotnieni. - Podobne wątpliwości zgłasza się też co do Węgier Viktora Orbana. Oni są frontmanem tego trendu - mówi prof. Nowak-Far. Eksperci wskazują, że także Rumunia - mająca poważne problemy z korupcją i praktycznie fikcyjnym trójpodziałem władzy - również miałaby poważny problem, by dołączyć do Wspólnoty w 2019 roku.

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Komentarze (63)
Czy Polska weszłaby do Unii Europejskiej w 2019 roku?
Zaloguj się
  • olal.bana.gw

    Oceniono 7 razy 3

    Z ta mniejszoscia to bym uwazal. Zaprawde nie jest wiadome czy "wierzacy w Boga a nie praktykujacy kanony kosciolkowej mafii torunskiej" + "ateisci" + "agnostycy" nie stanowia wiekszosci. W tym przypadku mamy zlamanie zasad demokracji i rzadzenie z pomoca sil (wojsko, milicja, sluzby). Uwazam ze ten przypadek mamy w PRLII. Sqrwl wymuszaja a kosciolek blogoslawi.

  • eski57

    Oceniono 7 razy 3

    Są opinie , że JP 2 „przygłuszył” Kler mający wówczas opory do wstąpienia Polski do UE , motywowane możliwościom osłabienia religijności Polaków no i oczywiście , albo przede wszystkim , osłabienie wpływu na społeczeństwo i dopływów do KK !
    - Dzisiaj , po pełniejszej znajomości sytuacji Kościołów w państwach europejskich i normalnego współistnienia chrześcijaństwa i idei humanistycznych tamtych społeczeństw , polski Kościół Instytucjonalny na pewno – nie bez pozytywnych skutków agitowałby i nakazywałby głosowaniu przeciw wstąpieniu do tej grzesznej Europy nazywanej przez wielu biskupów , … ale dopłaty do posiadanej ziemi bierze !
    Polski Kler – zwłaszcza starszego pokolenia - walczy o swoje miejsca pracy , a nie o zbawienie ludzi ! Dla nich Tolerancja ma wrogi wydźwięk , stąd sprzeciw wobec inności , potępianie LGBT , mimo , że papież Franciszek do homoseksualisty powiedział „Bóg takim cię stworzył i takim cię kocha. Papież też cię kocha”. Sprzymierzeni z partią PiS , pokrzepieni wypowiedzią Kaczyńskiego , że „Każdy musi zaakceptować chrześcijaństwo” , mogą biskupi z władzą ograniczać możliwości życia wg innego systemu wartości np. etyki humanistycznej …, albo jeszcze coś gorszego ! ?

  • pacynek.pacynkowski

    Oceniono 16 razy 2

    Szlag trafia i krew zalewa jak sie słucha bełkotu tego pseudo intelektualisty.
    Chyba tylko nawiedzony Czerski target wyznawców o mentalności kundla jest w stanie ten bełkot zaszeregować jako mądrość.
    Oczywiście Panie Michnik. Teraz UE nas by nie chciała. Nie chciałaby prawie 40 mln. rynku zbytu dla swoich towarów po uprzednim zaoraniu naszej gospodarki. Nie chciałaby inwestycji na naszym rynku wykonywanych przez swoje firmy (drogi, kolej itd). Nie chciałaby taniej siły roboczej. Taaak. Oni tak bardzo kochają demokrację i wolność, żenas by już nie chcieliby. Nic by ich nie przekonało.
    Niech pan skończy bredzić. Niech pan już odczepi się od Polski i idzie w cholerę. Przez lata patronował pan medialnie tym wszystkim, którzy zaorali nasz kraj.

  • yoonac

    Oceniono 10 razy 2

    Gdybyśmy dzisiaj chcieli wejść do UE to wyglądali byśmy jak Ukraina a Czechy i Słowacja wyglądały by tak jak wyglądają dzisiaj.

  • qnqn

    Oceniono 1 raz 1

    qwa, 1 maja a ruska trolownia w pracy :D

  • elbertson

    Oceniono 3 razy 1

    Unia wegla i stali /pierwszy krok ku jednoczeniu/ powstała z miłości do pieniedzy a nie demokracji.
    Korporacje powinny mieć u siebie ołtarzyki z portretami Wałęsy i Balcerowicza i kazdy dzięń pracy zaczynać od całowania ram - nikt nigdy i nigdzie na swiecie nie otrzymał za tak małe pieniądze tak wielkiego rynku jak kraje Europy Wschodniej które teraz nawet swojej pasty do zębów nie mają .
    Nie na pewno by nie chcieli.
    Kraje postsocjalistyczne na swiecie które po 81 r otworzyły swoje rynki to 500 mln ludności ?
    Myslę ze chyba więcej / nie licząc Chin oczywiście/

  • miloz1

    Oceniono 11 razy 1

    Aby wejść do Unii Europejskiej, trzeba spełnić kryteria kopenhaskie. To sprawa jasna. Natomiast nie można tej kwestii postrzegać wyłącznie w kategoriach zero-jedynkowych.
    To jest wypowiedź waszego eksperta. Wałęsa by się nie powstydził takiego logicznego majstersztyku .

  • kenijro

    Oceniono 2 razy 0

    Raczej nie dołączylibyśmy dzisiaj do UE, ale niekoniecznie ze wzgledu na problemy z praworzadnością, ale dlatego, że zachód UE w ogóle już nie chce słyszeć o żadnym rozszerzaniu o coraz to dziksze państwa. Np. Francja, Holandia - zdecydowanie na nie. W Polsce politycy POPiS serio tokują o dołączeniu Turcji, Ukrainy, Serbii, czy jakichś tam jeszcze Somalii, ale na zachodzie nie ma woli rozszerzania . Obecnie szanse mialaby jedynie kraje typu Szwajcaria, czy Norwegia.

  • realistas

    Oceniono 4 razy 0

    Dzisiaj nie spełniamy kryteriów UE.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX