"W tym dniu wszystko miało się zmienić". 29 lat temu powstało Porozumienie Centrum, pierwsza partia Jarosława Kaczyńskiego

12 maja mija 29 lat od powstania Porozumienia Centrum, partii Jarosława Kaczyńskiego, która z czasem stanowiła personalny trzon Prawa i Sprawiedliwości. Tak zwany "zakon PC", w skład którego wchodzą m.in. Marek Suski czy Adam Lipiński trzyma się mocno do dziś. - Kaczyński im ufa, co nie znaczy, że widzi w nich kandydata na swojego następcę - ocenia prof. Antoni Dudek.

"W tym dniu wszystko miało się zmienić" - tak o 12 maja 1990 roku pisał w swojej książce sam Jarosław Kaczyński. Na specjalnej konferencji prasowej, w gmachu Teatru Wielkiego, wraz z grupą działaczy ogłosił deklarację Porozumienia Centrum, które określa się niekiedy jako wczesnego protoplastę Prawa i Sprawiedliwości.

Ugrupowanie wykuwało się przez wiele miesięcy, ale przed wspomnianym 12 maja - jak przyznawał sam Kaczyński - mało kto zwracał na nie uwagę. "Nie pisano o nas, nie mówiono, wydawaliśmy co prawda różne oświadczenia, lecz kompletnie nic z tego nie wynikało" - wspominał w książce pt.: "Porozumienie przeciw monowładzy". 

Deklarację programową PC podpisało kilka formacji, w tym chadeków, ludowców i liberałów. Byli wśród nich także - co dziś wydaje się nie do pomyślenia - Donald Tusk i Jan Krzysztof Bielecki.

PC domagało się szybszych zmian ustrojowych. Apelowało o zasadnicze reformy gospodarcze, rozpoczęcie debaty na temat kierunków zmian konstytucyjnych, ale przede wszystkim domagało się przerwania kadencji Sejmu kontraktowego i szybkiego rozpisania nowych wyborów - parlamentarnych i prezydenckich. Porozumienie Centrum popierało kandydaturę Lecha Wałęsy na prezydenta.

"Kaczyński chciał stworzyć coś na kształt profesjonalnej armii"

- W pierwotnym zamyśle Kaczyńskiego, PC miało być pospolitym ruszeniem na rzecz przeforsowania Wałęsy jako prezydenta. Kiedy to się udało, Kaczyński próbował z tego pospolitego ruszenia zrobić coś na kształt profesjonalnej armii. Co spowodowało, że z PC wyszły inne środowiska polityczne, mające silną tożsamość. Najciekawszy z nich jest Kongres Liberalno-Demokratyczny Donalda Tuska i Jana Krzysztofa Bieleckiego - wspomina w rozmowie z TOK FM historyk i politolog prof. Antoni Dudek.

Szefem PC od początku był Jarosław Kaczyński. W pierwszym szeregu partii stali także m.in. Krzysztof Czabański (obecny szef Rady Mediów Narodowych), Adam Glapiński (obecny prezes NBP), Jerzy Eysymontt, Andrzej Kern, Jacek Maziarski i przyszły premier - Jan Olszewski. Sekretarzem generalnym w tym pierwszym okresie był Przemysław Hniedziewicz.

W roku 1990 Porozumienie Centrum było znaczącą siłą polityczną i jedną z głównych postsolidarnościowych partii - obok tworzącego się równolegle ROAD-u (Ruchu Obywatelskiego Akcja Demokratyczna). - ROAD popierał Tadeusza Mazowieckiego, a PC Wałęsę i to właśnie PC wyszło z tego pierwszego starcia zwycięsko - przypomina profesor.

Marginalizacja Porozumienia Centrum

Jednak wybory w 1991 roku brutalnie zweryfikowały oczekiwania Kaczyńskiego, że nowa partia stanie się główną siłą polityczną. Porozumienie Centrum zajęło dopiero 6. miejsce, uzyskując 8,71 proc. głosów i wprowadzając 44 posłów.

Niewielka liczba reprezentantów nie przeszkodziła jednak Jarosławowi Kaczyńskiemu w odgrywaniu ważnej roli. To on, jak mówi prof. Dudek, wykreował rząd Jana Olszewskiego. Po upadku gabinetu, w czerwcu 1992 roku, rozpoczął się jednak zmierzch PC.

W ugrupowaniu nastąpił kolejny spór - w tym z samym Janem Olszewskim - o którym dziś PiS mówi raczej niechętnie. Były premier odszedł z PC i założył własną partię: Ruch dla Rzeczpospolitej.

Marginalizacja PC trwała. Kropkę nad "i" postawiły wybory w 1993 roku. Partia Kaczyńskiego zdobyła ledwie 4,4 proc. głosów i nie dostała się do Sejmu. PC wegetowały więc poza parlamentem. Przed wyborami 1997 roku, doszło do porozumienia i politycy Porozumienia centrum wystartowali z list Akcji Wyborczej Solidarność. Mandaty zdobyło 14 osób.

Sam Kaczyński wycofał się jednak z tej koalicji, a do Sejmu dostał się wówczas z list Ruchu Odbudowy Polski. 

30 grudnia 1997 roku ustąpił z funkcji szefa PC, a w 1998 odszedł z partii. Wrócił do niej po roku i w październiku 1999 roku został wybrany na honorowego prezesa ugrupowania.  

Po Kaczyńskim liderami PC byli Krzysztof Tchórzewski, Antoni Tokarczuk i Adam Lipiński - do 2002 roku, kiedy partia została wyrejestrowana.

Już jednak rok wcześniej działacze Porozumienia Centrum stanowili główny trzon nowej partii Jarosława Kaczyńskiego - Prawa i Sprawiedliwości.

"Zakon PC"

Obecnie Prawo i Sprawiedliwość, według profesora Dudka, różni się od dawnego PC pod względem polityczno-ideowym. - PC był partią bardziej centrową i chadecką. Dziś PiS przypomina raczej Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, które Kaczyński nawet kiedyś potępiał za bigoterię, antyzachodniość i ksenofobię - przypomina nasz rozmówca. Dodaje, że takie wypowiedzi, jakie słyszymy obecne z ust prezesa PiS na temat Kościoła, w dawnym PC były raczej nie do pomyślenia.

Jeśli chodzi natomiast o kwestie personalne, Porozumienie Centrum we współczesnej polityce trzyma się całkiem nieźle. W debacie publicznej nieraz mówi się o tzw. "zakonie PC". To frakcja wewnątrz PiS, w skład której wchodzą wierni druhowie prezesa Kaczyńskiego właśnie z czasów Porozumienia Centrum. To m.in. Marek Suski (obecnie szef gabinetu politycznego w KPRM), Adam Lipiński (sekretarz stanu w KPRM), Krzysztof Tchórzewski (minister energii), Marek Kuchciński (Marszałek Sejmu), Joachim Brudziński (szef MSWiA) czy - nieco zdyskredytowany ostatnio - szef Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński.

- Widać wyraźnie, że Kaczyński im ufa najbardziej. Co nie znaczy jednak, że widzi w kimkolwiek z tego grona swojego następcę - ocenia prof. Antoni Dudek. Jak dodaje, prezes PiS nieustannie szuka swojego następcy i obecnie "ewidentnie typuje na niego" premiera Mateusza Morawieckiego. - Stąd, moim zdaniem, "zsyłka" Joachima Brudzińskiego do Brukseli - podkreśla historyk. Przypomnijmy, szef MSWiA jest jedynką na liście PiS do Parlamentu Europejskiego z okręgu obejmującego zachodnio-pomorskie i lubuskie.

Zdaniem profesora politycy dawnego PC, którzy nie chcą aspirować do schedy po Jarosławie Kaczyńskim, ale wolą być wiernymi wykonawcami jego woli - jak Marek Suski czy Adam Lipiński - są dla prezesa dużym oparciem. - To jest zresztą logiczne. Jeśli się kogoś zna od 30 lat i przeszło się z nimi przez różne zawirowania, w tym ten właśnie kompletny okres marginalizacji PC, to jest oczywiste, że prezes ma do nich zaufanie - mówi prof. Antoni Dudek.

Historia Porozumienia Centrum wróciła do debaty publicznej w ostatnich miesiącach za sprawą tzw. taśm Kaczyńskiego ujawnionych przez "Gazetę Wyborczą". Nagrania z udziałem prezesa PiS dotyczyły planowanej budowy dwóch wieżowców w Warszawie. Działka, na której miały powstać, należy do spółki Srebrna, wcześniej była własnością Fundacji Prasowej Solidarność, którą na początku lat 90. założyli ludzie PC, m.in. Kaczyński i Krzysztof Czabański.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (77)
29 lat temu powstało Porozumienie Centrum, pierwsza partia Jarosława Kaczyńskiego
Zaloguj się
  • mg_40

    Oceniono 21 razy 11

    Kaczyńscy byli już skończeni w polityce pod koniec lat 90-tych. I wtedy Buzek w 2000 r. wydobył Lecha z politycznej nicości czyniąc go ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. Ten grając twardego szeryfa nadał rakietowego przyspieszenia nowej partyjce Kaczyńskich - Prawu i Sprawiedliwości.
    Wszyscy wiedzieli już w 2000 r. że AWS jest trupem a wybory z 2001 r. ustaliły scenę polityczną na następne 18 lat i na razie nic nie wskazuje, że duopol PO-PiS przejdzie do historii
    Podsumowując gdyby nie decyzja Buzka z 2000 r. dziś Lech by prawdopodobnie żył wegetując razem z bratem Jarosławem gdzieś na skraju politycznej sceny

  • js08836

    Oceniono 12 razy 6

    Świetnie, że przypomniano okres czasów PC. Warto zapoznać się z aferami do których dopuściło się PC w czasie prezesury Jarosława K. . W 1992 r. prezesem NIK został Lech .K i zaczęło się kręcenie lodów. FOZZ , Telegraf, RSW Ruch, ART -B. Na wykup zadłużenia Gierka przeznaczono miliony dolarów, ale zostały zdefraudowane i zasiliły liczne spółki. Przyjaciele Jarosława K. Baksik i Gąsiorowski mieli tarczę. Przed aresztowaniem ostrzegł ich jeden z liderów PC niejaki Zalewski. Aby więc rozliczyć Jarosława K. z obecnych rządów dojnej zmiany należałoby zacząć rozliczenia z lat 90 -tych. Suma tych afer powinna doprowadzić do skazania go na dożywocie. Ludzie nie bądźcie za ślepieni i poczytajcie o największych hochsztaplerze ostatnich 30 lat.

  • getz54

    Oceniono 22 razy 6

    Profesor Dudek skupił się na istotnej z jego punktu widzenia, jako historyka, ewolucji politycznej formacji Kaczyńskiego. Ale o kryminalnych aspektach tych przemian nie wspomina. A szkoda. Od samego początku działalnośc polityczna Kaczyńskiego miała charakter przestępczy. Czas transformacji ustrojowej umozliwiał wszelkie przekręty, zresztą zapraszał do nich sam prezydent Wałęsa. Mówił, zwracając się do kapitału zagranicznego, ,,wchodzcie do Polski ze swoimi pieniędzmi, w brudnej wodzie najlepiej ryby biorą,, Nic dodac, nic ując. Wiedziała o tym doskonale ,,rodzina Soprano,, z Zoliborza. Lipiński i Suski zostali likwidatorami majątku PC, zmiany w prawie wprowadzone przez Ziobrę o wracanie do spraw zakończonych prawomocnym wyrokiem po 20 latach, moze pozwolą na sprawdzenie prywatyzacji majątku PC. W 2007r. 4 dni po przegranych wyborach, minister skarbu Jasiński umorzył długi PC, do tego tez będzie mozna wrócic jak sądzę po wygraniu wyborów, jak i do wyprowadzonych pieniędzy z FOZZ. Mam równiez nadzeję, ze na światło dzienne wyjdą fakty umorzonych spraw przeciwko PC, przez ministra sprawiedliwości Lecha K. w krótkim okresie sprawowania przez niego tej funkcji. Jego zastępcą był nie kto inny tylko magister Ziobro. Najbardziej przypominał Kaczyńskim ich idola Jezowa. Wiedzieli, ze zrobi dla nich kazde świńśtwo, ze jest zupełnie pozbawiony poczucia wstydu, honoru i przyzwoitości.
    Zeby uniknąc kłopotów PC, Kaczyński chce zabezpieczyc PiS przed bezkarnością zawłaszczając całkowicie wymiar sprawiedliwości. Prokuratura, sądy, sądy apelacyjne, SN, KRS, NSA, i wreszcie TK mają zagwararantowac, ze juz zaden Birgfellner nie podkoczy właścicielowi państwa, Kurski opkakuje to w ideologię wielkości geniuszu, uczciwości, Słońca Zoliborza, i tak krok po kroku, krok po kroku junta przejmie władzę całkowitą w tym państwie jak Orban na Węgrzech, Erdogan w Turcji, Putin w Rosji i Kim Dzong Un w Koreii Północnej. Zdarza się.

  • polak_k.prawy

    Oceniono 14 razy 6

    Porozumienie Centrum, czyli w przyszłości partia właścicieli Rzeczpospolitej Polskiej. Dobrze jest kłamać i judzić w polityce.

  • Andrzej Kuc

    Oceniono 15 razy 5

    Mam nadzieję na delegalizację tej partii - tyle złego co bracia zrobili a szczególnie jeden; podzielili naród, niszczą przyrodę i środowisko. Rozwalił armię, szkolnictwo, prawo, pozwala swoim kraść bez limitu, łamie konstytucję, prezydentem zrobił nieudacznika, z sejmu i senatu zrobił maszynkę do głosowania. W jego wypadku przydałoby się ,zastosowanie EWAPORYZACJI

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX