W środę raport z prac sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold

W środę na posiedzeniu sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold posłom zostanie udostępniony raport końcowy z jej prac. Posłowie będą mieli dwa tygodnie na zapoznanie się z nim i kolejne dwa tygodnie na zgłaszanie ewentualnych uwag - poinformowała szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS).

Według informacji zamieszczonej na stronie Sejmu, posiedzenie komisji rozpocznie się w środę po godz. 10. "Podczas obrad przekażę członkom komisji raport końcowy oraz przegłosuję wniosek o jego upublicznienie, zawieszenie na stronie" - poinformowała Wassermann. Jak dodała posłowie z komisji będą mieli dwa tygodnie na zapoznanie się z raportem i kolejne dwa tygodnie na zgłaszanie ewentualnych poprawek. "Za miesiąc będziemy głosować zarówno poprawki oraz całość raportu" - zaznaczyła Wassermann. Jak dodał, raport liczy niemal 700 stron.

Szefowa komisji pytana o główne wnioski z raportu odparła, że stopień działania administracji państwowej w tej sprawie, "od niskich urzędników, a skończywszy na ministrach był zatrważający". "Na przykładzie Amber Gold można powiedzieć, że był to raj dla ludzi nieuczciwych. Jeśli człowiek (szef Amber Gold Marcin P.), który miał dziewięć wyroków na koncie jest w stanie na oczach wszystkich instytucji państwa prowadzić taką oszukańczą działalność, to znaczy, że państwo w ogóle nie działało" - stwierdziła.

"Jeśli jest sytuacja, że organy ścigania i inne organy interesują się nim co najmniej rok wcześniej i przez ten rok nie są w stanie nic zrobić, doprowadzając do tego, że niczego nie świadomi Polacy nie tylko wpłacają swoje pieniądze, ale z każdym miesiącem te wpłaty są coraz wyższe, to świadczy o tym, że w zasadzie te instytucje nie wypełniały swoich obowiązków" - dodała Wassermann. Zwróciła też uwagę na "zatrważającą" postawę urzędników po wybuchy afery Amber Gold.

Tylko dwie instytucje pozytywne

Wcześniej w rozmowie z PAP Wassermann pytana o główną tezę raportu zwróciła uwagę, że "obowiązkiem komisji było badanie instytucji państwowych, które podlegały kontroli Sejmu". Podkreśliła, że komisja nie miała za zadanie np. ustalać, gdzie jest przechowywane złoto Amber Gold albo gdzie zostały przekazane pieniądze. "Komisja tylko i wyłącznie miała za zadanie analizę postępowania tych funkcjonariuszy publicznych, którzy podlegają kontroli Sejmu" - zaznaczyła.

Jak dodała ocena instytucji państwowych, zawarta w raporcie "jest w największej części krytyczna". "Są tylko dwie instytucje, które możemy ocenić pozytywnie lub pozytywnie z pewnymi uwagami, natomiast większość z tych ocen jest bardzo zła" - powiedziała Wassermann. Te dwie instytucje ocenione pozytywnie to Ministerstwo Gospodarki oraz Komisja Nadzoru Finansowego. Pozostałe, jak mówiła, działały "w sposób zły albo nawet krytyczny". Do instytucji najgorzej ocenionych należy np. prokuratura - wskazała Wassermann.

Najdłużej działająca komisja

Krzysztof Brejza (PO-KO) odnosząc się do finiszu prac komisji ds. Amber Gold stwierdził, że jest to najdłużej działająca komisja śledcza w historii polskiego Sejmu. "Najdłuższa, najbardziej skompromitowana, najdroższa, najwolniejsza i z dużymi przestojami" - oświadczył. "Oprócz tego, że była to komisja wpadek i kompromitacji, to była też komisją niebywałego szczucia. Były nagonki na Donalda Tuska, na b. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, któremu zarzucano kłamstwo, że rzekomo inwestował w Amber Gold" - dodał Brejza.

Polityk zaznaczył, że obecnie jest za wcześnie, by rozstrzygać, czy złoży zdanie odrębne do raportu, gdyż musi się z nim najpierw zapoznać. "Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że najprawdopodobniej nie będzie to obiektywny raport" - stwierdził poseł.

Jak wskazał podczas dotychczasowych obrad posłowie PiS "zadawali ciosy poniżej pasa". "Sposób zadawania pytań, wyszydzanie świadków, nie wzywanie jednych, a wzywanie świadków niepotrzebnych, czy próba wrabiania Michała Tuska (syna b. premiera Donalda Tuska, który współpracował z liniami OLT Express). Jeśli ktoś szedł drogą nieprawdy przez kilka lat, to prawdy nie osiągnął. Na końcu tej ścieżki nieprawdy jest kłamstwo i trudno sobie wyobrazić, aby ten raport był obiektywny" - zaznaczył Brejza.

Również przedstawiciele Nowoczesnej i PSL w komisji zapowiedzieli, że po zapoznaniu się z raportem nie wykluczają zgłaszania poprawek. "W punktach sprzecznych z faktami będą zgłaszać swoje poprawki do raportu" - mówił PAP Witold Zembaczyński z Nowoczesnej.

"Na pewno swoją opinię wyrażę, jeśli chodzi o raport. Na pewno w miejscu gdzie będzie to wymagało jakiegoś zdania odrębnego, to je wyrażę" - podkreślił poseł PSL Krzysztof Paszyk.

150 przesłuchanych świadków

Zgodnie z ustawą o sejmowej komisji śledczej, jej przewodniczący przygotowuje i przedstawia komisji projekt stanowiska w badanej przez komisję sprawie. Do tego stanowiska członkowie komisji mogą zgłaszać poprawki. Ostatecznie swój końcowy raport komisja przyjmuje w drodze uchwały.

Celem powołanej w lipcu 2016 r. komisji śledczej było zbadanie i ocena prawidłowości i legalności działań podejmowanych wobec Amber Gold przez rząd, w szczególności ministrów: finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych. Od początku funkcjonowania komisja przesłuchała 150 świadków, zapoznała się też z dokumentami.

Do zadań komisji należało też zbadanie działań, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABW i CBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza miała także zbadać działania podejmowane ws. Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Przesłuchiwany między innymi Donald Tusk

Ostatnim przesłuchiwanym świadkiem, w listopadzie 2018 roku, był były premier Donald Tusk. Poza nim w 2018 roku zeznania przed komisją złożyli m.in. b. szef resortu finansów Jan Vincent-Rostowski, b. wiceszef MF Andrzej Parafianowicz, oraz b. szefowie: KPRM Tomasz Arabski, MSW - Jacek Cichocki, CBA - Paweł Wojtunik, ABW - Krzysztof Bondaryk, BOR - gen. Marian Janicki, a także syndyk masy upadłości Amber Gold Józef Dębiński.

We wrześniu ub. roku komisja zdecydowała, że m.in. wobec Parafianowicza złoży zawiadomienie do prokuratury "za szereg elementów składających się na niedopełnienie obowiązków po jego stronie" w związku ze sprawą Amber Gold.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzaj±c do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
W środę raport z prac sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold
Zaloguj się
  • kap_jeden

    0

    po co czytać, wiadomo, że wina Tuska, idą wybory, a Małgosia musi zapracowac na jakąś posadke....

    ktoś pamięta o tym , że znacznie więcej wyprowadziły SKOKi, których kasa do dziś sposoruje i PiS i "dzieło ewangelizacyjne" Rydzyka? Ci z Amber-Gold przynajmniej nie nayłali zbirów na urzędników państwowych , ci ze SKOKów nie mieli oporów..... może dlatego PiSowi do mnich tak blisko....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX