Wyniki wyborów do PE w Holandii. "To pokazuje, że te wybory wcale nie są oczywiste"

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, była wiceminister spraw zagranicznych, nie kryła w Poranku Radia TOK FM swojego zaskoczenia wynikami badania exit poll w Holandii. Według niego w wyborach do Parlamentu Europejskiego zwyciężyli socjaliści, z ubiegającym się o fotel szefa KE Fransem Timmermansem na czele.

Wybory do Parlamentu Europejskiego rozpoczęły się w Unii Europejskiej już w czwartek (23 maja). Według badania exit poll w Holandii, wybory do Parlamentu Europejskiego wygrali tam socjaliści, na czele z obecnym wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej, Fransem Timmermansem. 

- To jest zaskoczenie. Pokazuje to, że te wybory nie są wcale oczywiste. To akurat jest zaskoczenie dobre dla sił lewicowych i ewidentnie proeuropejskich. A dla samego Fransa Timmermansa jest to bardzo duże wzmocnienie jego pozycji. Nie tylko na arenie krajowej, ale i europejskiej. To oznacza, że jego szanse, aby konkurować o stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej, wzrastają - tłumaczyła w Poranku Radia TOK FM Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, szefowa forum Idei Fundacji Batorego, była wiceminister spraw zagranicznych. 

Wybory do PE. "Mało mówi się o tym, jak ważna jest polska obecność w różnych instytucjach UE"

Jacek Żakowski pytał, czy to, kto będzie reprezentować Polskę w Parlamencie Europejskim, ma rzeczywiście poważny wpływ na to, co uzyskamy w UE albo co stracimy. 

Zdaniem szefowej forum Idei Fundacji Batorego ma to ogromne znaczenie. - Mało mówi się o tym, jak ważna jest polska obecność w różnych instytucjach europejskich, także na poziomach urzędniczych. - To jest w Polsce bardzo niedoinwestowana i słabo skoordynowana sfera. Bo nie wystarczy mieć dobre przedstawicielstwo. Idealną sytuację jest, jeśli to przedstawicielstwo jest dobrze koordynowane przez państwo polskie. Wiemy, że tak się niestety nie dzieje - podkreśliła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. 

Dziennikarz był także ciekawy, czy niezbyt liczna polska reprezentacja w PE może mieć rzeczywiście wpływ na strategiczną politykę Unii Europejskiej. - Na strategiczną politykę UE, na to, co Parlament Europejski uchwala, w podstawowych sprawach nas dotyczących? - pytał gospodarz Poranka Radia TOK FM. 

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zwróciła uwagę, że zależy to od kilku czynników. - Po pierwsze od tego, w jakich grupach politycznych mamy ulokowaną znaczną część naszych europarlamentarzystów. Jak w dużych i rządzących, to ten wpływ jest większy - zaznaczyła. 

Wybory do PE. "Spodziewam się wyższej frekwencji"

Gościni TOK FM dodała także, że duże znaczenie mają także doświadczenie, profesjonalizm i kontakty poszczególnych europarlamentarzystów. - Rzecz jest nie tylko w ilości, ale i w jakości. Dobry europarlamentarzysta, który ma kontakty, który jest szanowany, który ma rozbudowany networking i wie, jak funkcjonować w Parlamencie Europejskim jest w stanie zdziałać 100 razy więcej, niż ktoś, kto nie potrafi się komunikować, nikt go nie zna, nikt go nie szanuje, nie jest osadzony w ważnym miejscu w strukturach europarlamentu - mówiła była wiceminister. 

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podkreśliła, że w wyborach do PE spodziewa się wyższej niż dotychczas frekwencji. - Nie tylko w Polsce, ale w ogóle w Unii Europejskiej. Ale trzeba rozumieć, że to nie jest efekt takiego nagłego zaangażowania w Europę, ale podgrzania atmosfery politycznej w większości krajów członkowskich. Te wybory mają ogromny komponent lokalny - mówiła, tłumacząc, że w Polsce większość osób pójdzie do wyborów nie dlatego, że Europa zaczęła być taka ważna, ale dlatego, że jest to element gry wewnętrznej. - Podobnie we Francji, w Niemczech. Właściwie można by tak wymieniać przez całą Europę - wyjaśniała. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (2)
Wyniki wyborów do PE w Holandii. "To pokazuje, że te wybory wcale nie są oczywiste"
Zaloguj się
  • getz54

    Oceniono 5 razy -1

    W 2010r. erupcja wulkanu Eyjafjallajókull na Islandii uchroniła Polskę przed kompromitacją, mówiąc krótko, wiele linii lotniczych odwołało swoje loty i do Polski mozna było dojechac tylko PKS-em. Nie przyjechali więc na stypę zapowiadani królowie i królowe, cesarze, wezyrzy i szejkowie, pierwsi sekretarze, nie było tez prezydentów, w tym USA. W 2019r. z kolei, powodzie na południowym-wschodzie Polski uchronią mam nadzieję ten kraj przed kolejną kompromitacją. Frekwencja wyborcza spowodowana powodziami będzie niska, ludzie tam mieszkający mają inne problemy. Do tego zmierzą się z bylejakością, i niekompetencją dobrejzmiany, odczują skutecznośc rządów PiS na własnej skórze. Przez 3 lata PiS nie zrobił nic zeby zmniejszyc zagrozenie powodziami. Brakuje worków, piasku, Kaczyńśki bredzi, ze ma nadzeje ze słuzby spełnią zadanie, Duda obiecuje modlitwę o poprawę pogody, Morawiecki ogranicza się tylko do odczytywania prognozy pogody, panu Kretowi lepiej to wychodziło. Ale chłopina ma swoje problemy z aferą gruntową. Ta ziemia przeciez mu się nalezała. Na tyle ich tylko stac. A zalane regiony to ekosystem PiS-u. Kler nie odwazy się agitowac w kościołach podczas pierwszych komunii za PiS-em, bo tez ma swoje problemy z seksturystyką niektórych wielebnych korzystających z biura podrózy Miodowa Travel Sp. z o.o
    I moze w niedzielę póznym wieczorem spotka nas niespodzianka jak w Holandii, więcej w europarlamencie nie zobaczymy Zalewskiej, Kępy, Czarneckiego, Legutki, nie wiem kogo ci ludzie mają tam na liście wyborczej nr ,,10,, ale jestem pewien, ze ta lista pozostanie czysta, zadne nazwisko na niej nie zostanie skreślone, za karę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX