Wiceprezydent Warszawy: 1 września nie wszystkie dzieci będą wiedziały, do jakiej szkoły idą

Jak mówiła w TOK FM Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialna za edukację, w stolicy we wrześniu może zabraknąć 1400 nauczycieli. - W dobie pogardy i hejtu, jaki wylał się na nich w czasie strajku, nie chcą pracować - stwierdziła.

Problemem w warszawskich szkołach we wrześniu mogą być nie tylko przepełnione szkoły (w związku z tzw. podwójnym rocznikiem), ale też brak kadry pedagogicznej. Jak mówiła w Poranku Radia TOK FM Renata Kaznowska, szacuje się, że w stolicy może zabraknąć 1400 nauczycieli (około 10 procent). Mowa przede wszystkim o takich przedmiotach jak matematyka, fizyka, języki obce oraz przedmioty techniczne. 

 - Myśmy już w maju rozpoczęli w Warszawie dużą akcję, którą będziemy powtarzać w sierpniu i wrześniu "Praca szuka nauczyciela", bo mamy świadomość poważnego kryzysu, jeśli chodzi o kadrę pedagogiczną. A ten kryzys narasta - powiedziała wiceprezydent w rozmowie z Jackiem Żakowskim.

Jak dodała, nauczyciele w stolicy są, ale nie chcą podejmować pracy w zawodzie. Podkreśliła, że prowadzone są też rozmowy z pedagogami, którzy zbliżają się do wiek emerytalnego, by zostali w zawodzie i dalej prowadzili zajęcia. Chociaż przez najbliższe trzy lata - na czas tzw. podwójnego rocznika. 

- Ale oni mówią "nie". W dobie pogardy i hejtu, jaki wylał się na nauczycieli w czasie strajku, nie chcą pracować (...). Mówią, że nie chcą słyszeć, że są nierobami i leniami (...). To są ich słowa: "mamy dość" - mówiła Renata Kaznowska. 

Innym problemem, jak wskazała, są bardzo niskie wynagrodzenia dla nauczycieli i brak prestiżu tego zawodu. Wiceprezydent Warszawy przyznała też, że trwają w tej sprawie rozmowy ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego i jego szefem Sławomirem Broniarzem. Niemniej jednak, jak dodała, "poziom rozgoryczenia  nauczycieli naprawdę jest bardzo duży".

Rekrutacja do szkół: "Zostały skrzywdzone dzieci"

Po ogłoszeniu wyników pierwszego etapu rekrutacji do szkół średnich w Warszawie - do żadnej placówki nie dostało się 3173 uczniów. - Zrobimy wszystko, żeby te dzieci znalazły miejsce - zapewniła w TOK FM wiceprezydent. Jak dodała, w stolicy - po pierwszym etapie - zostało 2400 miejsc. Wiele z nich jednak dotyczy szkół branżowych, a większość uczniów planowało kontynuować edukację w liceum ogólnokształcącym. - Uczniowie piszą na forach, że chcieli być lekarzami, a mają miejsca w technikum fryzjerskim - mówiła Kaznowska. 

Wiceprezydent Warszawy krytykowała reformę edukacji Anny Zalewskiej polegającą na likwidacji gimnazjów i wprowadzeniu ośmioklasowych podstawówek. Podkreśliła, że "wiele dzieci w całej Polsce zostało skrzywdzonych". - Mamy do czynienia z demontażem edukacji w Polsce - oceniła.

Jeśli chodzi o samą stolicę - teraz uczniowie, którzy dostali się do szkół mają czas (do 24 lipca), by zdecydować, w jakiej placówce chcą się ostatecznie uczyć. Kaznowska zaznaczyła, że do stołecznych szkół złożyło podania ponad 17 tys. osób spoza Warszawy. Istnieje możliwość, że ci uczniowie nie wybiorą placówek w stolicy, ale w swoich miastach. Inni mogą wybrać też szkoły prywatne. Dzięki temu część miejsc w publicznych placówkach może się zwolnić. Wiele wyjaśni się 25 lipca, kiedy będzie drugi etap rekrutacji.

Wiceprezydent Warszawy podkreśliła jednak, że 1 września nie wszystkie dzieci będą wiedziały, do jakiej szkoły ostatecznie pójdą. Jak mówiła, ratusz szacuje, iż proces rekrutacji ostatecznie zakończy się mniej więcej w połowie września. 

Reprywatyzacja

W drugiej części rozmowy prowadzący Poranek Radia TOK FM pytał o piątkowe doniesienia gazety "Fakt". Chodzi o sprawę reprywatyzacji kamienicy przy ulicy Rakowieckiej 33. Komisja weryfikacyjna uznała, że nieruchomość ta została zwrócona prywatnym właścicielom z naruszeniem prawa i powinna wrócić do miasta. Ale - jak pisze tabloid - budynek trafił w ręce znanego mecenasa od reprywatyzacji Roberta Nowaczyka, bo warszawscy urzędnicy mieli "zapomnieć" wpłacić 60 zł za wpis do księgi wieczystej.

- Czy w warszawskim ratuszu w dalszym ciągu działa mafia reprywatyzacyjna? - pytał Kaznowską Żakowski. 

- Sprawa wymaga wyjaśnienia, ale nie zajmuje się gospodarką nieruchomościami i reprywatyzacją. To nie jest moja bajka - odpowiedziała wiceprezydent. Za reprywatyzację w ratuszu odpowiada Paweł Rabiej. 

Dopytywana, czy obecnie reprywatyzacją w stolicy zajmują się ci sami urzędnicy, co wcześniej - w czasie urzędowania Hanny Gronkiewicz-Waltz i wielkiej afery reprywatyzacyjnej, Kaznowska przypomniała, że dawne Biuro Gospodarki Nieruchomościami, decyzją Gronkiewicz-Waltz zostało rozwiązane w 2016 roku (wtedy wybuchła afera z działką na placu Defilad). 

- Trzeba było zadzwonić, byśmy pożyczyli te 60 złotych - ironizował Jacek Żakowski. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (73)
Wiceprezydent Warszawy: 1 września nie wszystkie dzieci będą wiedziały, do jakiej szkoły idą
Zaloguj się
  • indan

    Oceniono 20 razy 14

    Suweren pluł jadem na nauczycieli, to dostanie za swoje, teraz niech rolnik z traktora sam uczy matematyki, zemsta.

  • kasiakn

    Oceniono 16 razy 12

    No tak. Gdzie są te debile, które radziły nauczycielom iść pracować do Biedronki? Ciekawe jakie "inteligentne" rady teraz znajdą?

  • kataryniarski

    Oceniono 12 razy 8

    A co na to rząd PiS?

    NIECH JADĄ!

  • kindofmagic

    Oceniono 5 razy 5

    Poszli za radą PiSu i jego wyborców - pracować do biedronki, przecież nie muszą być nauczycielami. PiSowi to na rękę, hodują kolejne pokolenia przygłupów wyborców

  • piesiec

    Oceniono 6 razy 4

    Trudno im się dziwić. Po tym jakie dostali "wsparcie" w czasie strajku, to już dawno powinni rzucić tę robote. Może jak ludzie będą musieli sami się zająć swoimi bombelkami to wtedy zrozumieją ale wtedy już będzie za późno.

  • tomala44

    Oceniono 5 razy 3

    Niech nauczyciele zarejestruja dzialalnosc gospodarcza i wynajmuja swoje uslugi szkolom za godziwe wynagrodzenie

  • czemublokujecie_mikonto

    Oceniono 2 razy 2

    A ile to nauczyciele chcą zarabiać? W UK też dużo nie zarabiają. Człowiek po studiach w PL jak nie założy własnej firmy i nie chce użerać się z urzędnikami to przecież, nie mając "pleców" i znajomych w rządzącej sitwie nie dostanie się do rządu, jak ma szczęście to obecnie młody dostanie pracę w korporacji. No ale też nie wszyscy są młodzi tuż po studiach, nie wszyscy są informatykami, są inne zawody, pracują w usługach, handlu i zarabiają te 2000zł netto, a nauczyciel ile by chciał zarabiać? Niech odmawia zajęć dodatkowych jeśli są bezpłatne. Niech sobie szkoły zatrudnią do tego pomocników nauczycieli.Nauczyciel powinien w pracy poprawiać prace uczniów, być w szkole 8h i nic więcej.

    Dzieci chciały być lekarzami, a po co? Przecież w PL lekarzy nie potrzeba, rząd uciął kasę na lekarstwa i lekarzy, kazał im wyjeżdżać, po liceum lekarzem nie zostaną, to niech dzieciaki emigrują i od razu idą do szkoły w UK, tam zostaną na studiach i lekarzami zostaną i będą ich doceniać.

  • bojowniczka_hybrydowa

    Oceniono 2 razy 2

    Bardzo dobra wiadomość dla sÓwerena. Nauczyciele posłuchali udzielanych im rad.

  • niekandydujacy_niepolityk

    Oceniono 2 razy 2

    W samej Saksonii potrzebują około 100 nauczycieli. Tylko trzeba znać język niemiecki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX