Adam Daniel Rotfeld o polskiej polityce zagranicznej: "Powinniśmy być w centrum decyzyjnym, a nie na uboczu"

- Frans Timmermans był dla Polski nieporównywalnie bardziej życzliwy, był doświadczony, sprawdzony. Nie chcę powiedzieć, że pani Ursula von der Leyen nie jest życzliwa - może jest, ale do tej pory nie miała okazji tego zadokumentować - mówił w TOK FM profesor Adam Daniel Rotfeld, dyplomata i były minister spraw zagranicznych.

Jednym z głównych tematów audycji były ostatnie wybory szefów instytucji unijnych. Premier Morawiecki - po powrocie ze szczytu, na którym zapadły kluczowe decyzje - przekonywał, że Polska osiągnęła tam duży międzynarodowy sukces. Goszczący w naszym studiu profesor Adam Daniel Rotfeld był jednak innego zdania. - Oceniam ten wynik z polskiego punktu widzenia w sposób negatywny z trzech różnych powodów - powiedział.

Jako pierwszy powód wskazał fakt, iż na żadnym kluczowym stanowisku w UE nie znalazł się Polak. To pierwsza taka sytuacja od kilku lat - obecnie (do listopada) przewodniczącym Rady Europejskiej jest Donald Tusk, wcześniej szefem Parlamentu Europejskiego był zaś Jerzy Buzek.

Po drugie, profesor przekonywał, że osoby wybrane na stanowiska unijne "są wykwalifikowane, ale nie mają należytego autorytetu, nie są przywódcami". Jego zdaniem, silniejszą pozycję mają liderzy ich państw, na przykład kanclerz Niemiec Angela Merkel ma znacznie silniejszą pozycję niż nowo wybrana szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

- A trzeci powód jest taki, że nasz region jako całość został zignorowany. Były różne postacie brane pod uwagę, ale żadna z nich nie przebiła się na tyle, żeby została wybrana - powiedział Adam Daniel Rotfeld.

"Timmermans był Polsce życzliwy"

Profesor przypomniał, że jednym z głównych celów Polski i kilku innych państw (m.in. Czech, Słowacji i Węgier) było to, aby szefem Komisji Europejskiej nie został dotychczasowy jej wiceprzewodniczący Frans Timmermans. - Myśmy wprawdzie zablokowali ten wybór, ale trzeba powiedzieć, że Timmermans był dla Polski nieporównywalnie bardziej życzliwy, był doświadczony, sprawdzony. Nie chcę powiedzieć, że pani von der Leyen nie jest życzliwa - może jest, ale do tej pory nie miała okazji tego zadokumentować, a Timmermans jednak miał - ocenił gość Daniela Passenta. Przypomnijmy, Timmermans zajmował się w KE kwestią przestrzegania praworządności i na tym tle dochodziło do spięć między nim a polskim rządem.

Według profesora Rotfelda, polityka zagraniczna jest we współczesnych czasach formułowana na potrzeby polityki wewnętrznej - zarówno w Polsce, jak i w innych krajach. - A kiedy polityka zagraniczna jest instrumentem polityki wewnętrznej, to ona jest wypłukana z tego, co stanowi o jej istocie - wskazał nasz gość.

Profesor podkreślał, że kluczową kwestią w stosunkach międzynarodowych jest zapewnienie bezpieczeństwa państwa - zarówno przed zagrożeniami zewnętrznymi, jak i wewnętrznymi, a także "stworzenie optymalnych warunków zewnętrznych dla rozwoju wewnętrznego" i jak najlepsze ich wykorzystywanie.

- I trzeba powiedzieć, że w historii Europy nie było tak dogodnej sytuacji dla Polski, jaka jest w tej chwili, ponieważ mamy instytucje, która się nazywa Unia Europejska i która umożliwia nam realizację naszych celów - powiedział gość TOK FM. - Jak do tego dodamy Sojusz Północnoatlantycki, to można stwierdzić, że Polska ma optymalne warunki do rozwoju wewnętrznego - dodał.

Profesor Rotfeld o samoizolacji Polski

Zdaniem profesora, zbliżenie, jakie nastąpiło między Polską a Stanami Zjednoczonymi jest "właściwe i potrzebne". Stwierdził, że obecność wojsk amerykańskich w naszym kraju jest efektem odstraszającym dla tych, którzy ewentualnie chcieliby nas zaatakować. - Mam wrażenie, że żyjemy w czasach, kiedy napaść nam nie grozi - ocenił.

Grozi nam za to - zdaniem profesora - samoizolacja i automarginalizacja. - Chodzi o to, że my schodzimy z tego głównego nurtu rozwojowego. Powinniśmy dbać o to, żeby być w centrum decyzyjnym, a nie na uboczu, zarówno w Unii Europejskiej, jak i w Sojuszu Północnoatlantyckim - doprecyzował gość.

Adam Daniel Rotfeld przekonywał też, że Polska ma duży potencjał, który nie zawsze wykorzystuje - jest dość dużym krajem, położonym niemal w samym centrum Europy, który w ciągu ostatnich 30 lat dokonał skoku w nowoczesność. - Bez Unii Europejskiej byśmy tego nie zrobili, więc ograniczanie się i samomarginalizacja wewnątrz UE utrudni nam odgrywanie ważnej roli - mówił.

Przy tej okazji zauważył również, że wiele osób ma tendencję do tego, aby wartość Unii Europejskiej mierzyć ilością euro, które w ramach różnych transferów są nam przekazywane na budowę autostrad lub inne inwestycje. - One są oczywiście niezwykle ważne, ale jednak to, co jest nową jakością Unii, to fakt, że narzuciła całej Europie wspólne standardy gwarantujące unowocześnianie - powiedział.

Pytany przez redaktora Passenta, czy Unia Europejska przetrwa, profesor odparł, że wszystkie organizmy "mają moment powstania, rozwoju i zaniku". - Nie ma takiej instytucji, która trwa wiecznie, nawet jeśli trwa 2000 lat, ale mam wrażenie, że UE jest jeszcze nie w swoim apogeum, ale w okresie dochodzenia do pewnego standardu - dopowiedział.

Relacje Rosja - Polska

W drugiej części rozmowy Daniel Passent pytał swojego gościa o stosunki na linii Polska - Rosja i o to, czy w przyszłości możliwe jest "choćby delikatne ich ocieplenie". - Nie tylko jest to możliwe, ale to się dzieje w tej chwili - odpowiedział gość TOK FM. Profesor odniósł się w tym kontekście do wywiadu, jakiego przed miesiącem polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz udzielił rosyjskiej agencji TASS, w którym opisywał kulisy spotkania z rosyjskim ministrem Siergiejem Ławrowem.

Spotkanie to odbyło się w maju w Helsinkach. Czaputowicz wskazał, że było ono ważne, a obie strony pokazały, że są gotowe na wyjaśnienie istniejących między państwami napięć. - Więc uważam, że jest światełko w tunelu - podsumował profesor odnosząc się do owego ocieplania stosunków.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (61)
Adam Daniel Rotfeld o polskiej polityce zagranicznej: "Powinniśmy być w centrum decyzyjnym, a nie na uboczu"
Zaloguj się
  • nie_bierz_jarka_na_serio

    Oceniono 21 razy 9

    polska się samozaorała, tak, że aż gnojówka za miedzą się rozeszła

  • only.win7

    Oceniono 16 razy 8

    Ludzie, przecież nawet Czesi mają nas gdzieś, Czesi i Słowacy rz.ygają kiedy słyszą o Grupie Wyszehradzkiej - tylko dlatego, ze tam jest Polska pis.

  • stach_79

    Oceniono 17 razy 5

    Co jest celem PISu w Europarlamencie? Zniechęcić Polaków do Unii Europejskiej! Nawet sobie sprawy nie zdajecie jakie to hieny!

  • only.win7

    Oceniono 17 razy 5

    Ursula von der Leyen powiedziała, ze praworządność jest dla niej rzeczą świętą - i to wystarczy. pis to są zwykli przestępcy i prymitywy, ich prowincjonanla faszo-katolska mentalność w połączeniu z kupowaniem głosów może działa na suwerena ze ściany wschodniej (z całym szacunkiem), ale wszędzie w Europie, wszędzie na świecie poza Rosją i Azją są i będą traktowani jak trędowaci. Nawet w kraju w dłuższej perspektywie mają TS, prokuraturę, niezależne sądy - i więzienia.

  • qwardian

    Oceniono 7 razy 3

    Psy szczekają, karawana jedzie dalej..

  • alfred.ziemniak

    Oceniono 9 razy 3

    Pis to ma klawy elektorat.

  • barakuda62

    Oceniono 11 razy 3

    Frans Timmermans był dla Polski nieporównywalnie bardziej życzliwy, był doświadczony, sprawdzony
    ..................
    Dla Polski tak, ale Wolski to on nie kochał i ze wzajemnością, ale mam nadzieję że PiSowskiemu tworowi dokopie koncertowo.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 2 razy 2

    Paniie chron nas od ludzi zyczliwych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX