Szef NIK: W polskich służbach mundurowych są równi i równiejsi

- Mimo, że funkcjonariusze służb mundurowych otrzymali podwyżki, to w porównaniu do reszty społeczeństwa zarabiają mniej niż kilka lat temu. Skutkuje to tym, że więcej policjantów odeszło ze służby niż do niej przyszło - powiedział w TOK FM szef Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski.

Najwyższa Izba Kontroli wzięła pod lupę program modernizacji służb mundurowych, w skład których wchodzą: policja, straż graniczna, Państwowa Straż Pożarna i Służba Ochrony Państwa (SOP - dawny BOR). Wnioski z kontroli nie są optymistyczne. NIK wykazał bowiem m.in., że mimo wdrożenia tego programu i podwyżek dla funkcjonariuszy - ze służb mundurowych odeszło ponad trzy tysiące osób (w okresie grudzień 2016 - czerwiec 2018).

Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski, który w piątek był gościem TOK FM zaznaczył, że samo wprowadzenie programu modernizacji służb było pomysłem "bardzo dobrym i potrzebnym". Przypomniał, że wcześniejsze raporty NIK dotyczące sytuacji w służbach nieustannie wykazywały m.in. braki funkcjonariuszy oraz kiepskie wyposażenie na komisariatach. - Pokazywały po prostu biedę, która była w policji - stwierdził.  

Gdzie leży zatem problem? Jak wskazał Kwiatkowski, jedną z głównych "bolączek" programu modernizacji służb jest fakt, iż w zdecydowanej większości (70 procent) został on sfinansowany z budżetów samych służb. - Czyli nie dano dodatkowych pieniędzy, ale troszkę poprzesuwano te pieniądze, które już były - stwierdził.

"Więcej funkcjonariuszy odeszło ze służby niż do niej przyszło"

Według szefa NIK, służby mundurowe powinny być finansowane w podobny sposób do służb zbrojnych, na które przeznacza się około 2 proc. PKB. To zapewniłoby im stały dostęp do pewnych środków finansowych.

Kolejna kwestia, na którą w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz zwrócił uwagę Kwiatkowski to wynagrodzenia. Choć program modernizacji służb zakładał podwyżkę pensji, to ten wzrost - jak mówił nasz gość - "i tak nie nadążał za średnim wzrostem wynagrodzeń w Polsce". - Więc mimo, że funkcjonariusze otrzymali podwyżki, to w porównaniu do reszty społeczeństwa zarabiają mniej niż kilka lat temu. Skutkuje to tym, że więcej policjantów odeszło ze służby niż do niej przyszło - stwierdził szef NIK.

Zdaniem Kwiatkowskiego, program modernizacji pokazał też, że w polskich służbach są "równi i równiejsi". - Największe podwyżki pensji dostali byli funkcjonariusze BOR, obecnie SOP - o ponad 16 procent. A w tym czasie wynagrodzenie funkcjonariuszy np. straży granicznej to nieco ponad 8 procent, a policji - niecałe 9 proc. Czyli okazuje się, że nie zadbano o to, żeby te wzrosty były proporcjonalne dla każdej ze służb - ocenił szef NIK.

W efekcie, jak mówił dalej Kwiatkowski, wielu funkcjonariuszy policji tylko czeka, aby przy pierwszej nadarzającej się okazji przenieść się do innej służby, w której jest szansa na lepsze wynagrodzenie. A takie sytuacje, wedle naszego gościa, nie powinny mieć miejsca. - Ludzie głosują nogami. Jeśli mamy więcej odejść ze służb, to znaczy, że nie udało nam się stworzyć takiego mechanizmu waloryzacji wynagrodzeń, który byłby adekwatny do oczekiwań samych funkcjonariuszy - podsumował.

Do kwestii odejść ze służb mundurowych odniósł się też w piątek wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński. - To jest normalny ruch kadrowy, nic się szczególnego nie dzieje. Są funkcjonariusze, którzy odchodzą, uzyskując uprawnienia emerytalne i przychodzą nowi. To nie jest tak, że tylko są odejścia, są też przyjęcia - stwierdził. - Liczba wakatów łącznie w skali całej policji nie jest większa, a nawet powiem, że jest mniejsza, niż bywało to za czasów PO-PSL, to wynosi średnio w tej chwili ok. 6 proc. - powiedział.

Kiedy nowy szef NIK?

Redaktor Lichnerowicz pytała Krzysztofa Kwiatkowskiego także o to, jak długo jeszcze będzie szefował Najwyższej Izbie Kontroli. Zgodnie z ustawą, kadencja na tym stanowisku trwa sześć lat, a Kwiatkowski pełni urząd od sierpnia 2013 roku.

- Nominalnie moja kadencja kończy się 27 sierpnia - wskazał gość TOK FM. - Ale w ustawie jest napisane, że mam wykonywać obowiązku do czasu wyboru mojego następcy - dodał.

To nie jest jednak takie proste. Wprawdzie kandydaci na to stanowisko już są: ze strony Prawa i Sprawiedliwości to obecny minister finansów Marian Banaś, a z Platformy Obywatelskiej - dawny minister sprawiedliwości Borys Budka. Jednak cała procedura jeszcze się nie zaczęła. Głosowanie ws. nowego szefa NIK pierwotnie było planowane na ten tydzień (na 31 lipca), ale zostało przełożone - nie wiadomo, na kiedy.

Tymczasem Kwiatkowski przypominał, że szef NIK musi zostać zatwierdzony nie tylko przez Sejm, ale też przez Senat. Poza tym - co konieczne do formalnego rozpoczęcia urzędu - po wyborze musi złożyć przysięgę na posiedzeniu plenarnym Sejmu. Kwiatkowski nie wyklucza więc, że może pełnić swój urząd dłużej niż do 27 sierpnia. - Ale zapewniam, że do ostatniego dnia, kiedy będę wykonywał swoje obowiązki, będę to robił sumiennie, rzetelnie i z zaangażowaniem - podkreślił.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny