By zawiesić Sejm, wystarczyło ustne uzasadnienie. 4 lata rządów PiS w jednej decyzji

Decyzja Prawa i Sprawiedliwości o ogłoszeniu ponad miesięcznej przerwy w obradach Sejmu może i powinna dziwić, ale partia rządząca sama tym podsumowuje swoją 4-letnią kadencję i sposób, w jaki przez te kilkadziesiąt miesięcy traktowała parlament - pisze w komentarzu Roch Kowalski, TOK FM.

To przez 4 ostatnie lata gmach przy Wiejskiej z centralnego ośrodka polskiej polityki stał się marionetkowym wykonawcą poleceń, które na Śródmieście Południowe przychodziły z pobliskiej Ochoty, z siedziby PiS-u przy Nowogrodzkiej.

Początkowo Sejm miał się zebrać w tym tygodniu po raz ostatni w tej kadencji. Trzy dni posiedzenia, dokończenie prac nad niektórymi ustawami i odrzucenie wniosku o wotum nieufności wobec ministra Zbigniewa Ziobry. Do tego rytualne odkręcanie tabliczek z nazwiskami w ławach poselskich, podziękowania i podsumowanie. Taki był plan. W ostatniej chwili Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się jednak na ruch niespotykany w historii polskiego parlamentaryzmu. Ogłosiło przerwę w obradach, a posłowie na Wiejską zjadą się 4 tygodnie później - 15 października - dwa dni po wyborach do Sejmu i Senatu.

Trudno na razie wyobrazić sobie skutki takiego ruchu. Głównie dlatego, że politycy PiS-u zamiast odpowiadać na pytania i wątpliwości dziennikarzy, postawili dziś na powtarzanie wypracowanej mantry. „Wszystko odbywa się zgodnie z prawem i regulaminem” - przekonywała rano marszałek Elżbieta Witek. Wniosek o przerwę - jak się już później okazało - w imieniu klubu PiS-u złożył jego szef wicemarszałek Ryszard Terlecki. Pospiech najwyraźniej był tak duży, że zabrakło czasu na napisanie uzasadnienia. „Nie ma uzasadnienia. Uzasadnienie było ustne na Prezydium Sejmu” - przekonywał Terlecki. I musiało być niezwykle lakoniczne, bo dzisiaj marszałek Witek nie była już w stanie go sobie przypomnieć.

Oficjalne wyjaśnienie jest następujące. Politycy PiS-u chcą zaangażować się w kampanię wyborczą i nie chcą tracić dwóch dni na siedzenie w ławach poselskich. Dziwna to narracja, bo osoby ubiegające się o reelekcję raczej nie powinny się szczycić tym, że ich zdaniem są ważniejsze zajęcia niż praca parlamentarna. A i trudno sobie wyobrazić, jak raptem dwudniowa nieobecność w terenie miałaby się przełożyć na końcowy wynik wyborczy zarówno poszczególnych kandydatów, jak i całych ugrupowań. O taką przerwę w obradach mieli nawet prosić - przynajmniej tak deklarowała marszałek Witek - także politycy opozycji. Ich nazwisk podczas konferencji prasowej nie chciała wymienić.

Może się więc wydawać, że Prawo i Sprawiedliwość chce po prostu zaangażować się w kampanię, ale jeśli u progu nowej kadencji podsumuje się obecną, to nie o żadnej walce wyborczej mowa. A o zwykłym marginalizowaniu i koniunkturalnym wykorzystanie parlamentu. Instytucji, która jest solą demokracji, której tradycję powinniśmy z dumą kultywować, a nie wykorzystywać do partykularnych interesów.

W sposobie traktowania parlamentu przez Platformę i PiS trudno szukać jakiegokolwiek symetryzmu. To w tej kadencji byliśmy świadkami wydarzeń, które nigdy wcześniej przy Wiejskiej nie miały miejsca. Na pewno nie we współczesnej historii Polski. PiS w marginalizowaniu Sejmu działało dwutorowo. Z jednej strony pozbawiało opozycję najmniejszego choćby wpływu na pracę izby. PSL-owi odebrano funkcję wicemarszałka, ograniczono przewodniczenia opozycji w komisjach sejmowych, zwoływano posiedzenia w ostatniej chwili, bagatelizowano regulamin czy w końcu zabierano posłom prawo do zabierania głosu i wprowadzano coraz to wyższe kary. Z drugiej strony partia rządząca skutecznie pokazywała opinii publicznej, że Sejm, o Senacie nawet nie wspominając, jest instytucją marginalną, służącą wyłącznie politycznym interesom rządu. Jak inaczej bowiem traktować doprowadzenie do najpoważniejszego kryzysu sejmowego w historii XX i XXI wieku? Jak nazwać przeniesienie obrad do Sali Kolumnowej i siłowe przegłosowanie tam budżetu? Bez posłów opozycji, z zastawionymi krzesłami wejściem i - jak się później okazało - bez kworum. Jak opinia publiczna miała odebrać obrady sejmowych komisji, na których rzucano w siebie kartkami, zamykano okna, żeby nie słyszeć odgłosów protestujących, albo nie dopuszczano przedstawicieli organizacji pozarządowych do głosu?

Prawo i Sprawiedliwość nie tylko sprowadziło Sejm do roli maszynki do głosowania. Podkopało społeczne zaufanie (i tak niezbyt wysokie) do instytucji parlamentu. Jedną ręką marszałek Kuchciński obchodził hucznie 550-lecie polskiego parlamentaryzmu, a drugą karał posłów za wygłaszanie tez niezgodnych z poglądami partii rządzącej. Decyzjami tego samego marszałka Sejm pobił w tej kadencji rekord w tempie uchwalania ustaw. Projekt nowelizacji przepisów o Instytucie Pamięci Narodowej wyszedł z izby po 8-godzinnych pracach. Jeszcze szybciej udało się przyjąć zmiany dot. podwyżek dla nauczycieli. PiS nazwałoby to „skutecznością”. Z punktu widzenia państwa, przejrzystości w przyjmowaniu ustaw, merytorycznej pracy legislacyjnej to straty, które trudno będzie odrobić w kolejnych latach. O ile w ogóle jest to możliwe.

Dokładnie w tym samych duchu braku szacunku do parlamentu PiS podjęło decyzję o przerwaniu obrad do 15 października. Bez zważania na to, jaki status po wyborach będą mieli obecni posłowie. Część z nich nie ubiega się nawet o reelekcję, część mandaty 13 października po prostu straci. Dlaczego więc po utracie społecznej legitymacji do sprawowania władzy mają nadal przegłosowywać ustawy? Czy przyjęte przez ustępujący parlament przepisy będą w ogóle wiążące, czy też może będą podlegały zaskarżeniu do Trybunału Konstytucyjnego? Na te pytania PiS nie starało się nawet znaleźć odpowiedzi. W myśl zasady, że dobry Sejm to Sejm niemy.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (8)
By zawiesić Sejm, wystarczyło ustne uzasadnienie. 4 lata rządów PiS w jednej decyzji
Zaloguj się
  • zorro318

    Oceniono 2 razy 2

    Liberum veto tez bylo jak najbardziej zgodne z prawem, wrocilismy do tej haniebnej tradycji, sejm de facto zerwany, nazwisko Kaczynski i spka obok Sicinskiego(1652 nie zgodzil sie na kontynuacje obrad sejmu) na zawsze przejda do historii polskiego parlamentaryzmu "spisane i przypieczetowane gowny".

  • kap_jeden

    Oceniono 1 raz 1

    skoro w Sejmie nie wszyscy uwielbiają Prezesa to Sejm sie zawiesza, na razie w przenośni....:)

  • marudna.maruda

    Oceniono 5 razy 1

    Elektorat najlepszej ze zmian nie analizuje wydarzeń z czterech lat rządzenia. Elektorat liczy, ile im prezes DAŁ, i ile DA jeszcze. Boć to prezes daje, swoje, dlatego tak skromnie żyje.

  • mgrstepien

    Oceniono 4 razy 0

    Dramat! Schetyna powinien wyprowadzić Kijowskiego na ulice. Pod Sejm TOWARZY... znaczy: BRACIA, RODACY!!!!
    Pod Sejm!!!

  • villk

    Oceniono 3 razy -1

    To zwykłe warchoły są sama swa obecnością kalają ławy sejmowe. ale jak sobie Naród wybrał to tak ma.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 4 razy -2

    Czerskisci wasz czas przeminal, nie mam dla was dobrych wiadomosci.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX