Partie polityczne namierzają nas na Facebooku. Ekspert tłumaczy, jak możemy się bronić

Dr Dominik Batorski z UW tłumaczył w TOK FM, jakie dane zbiera o nas jeden z najpotężniejszych portali społecznościowych i w jaki sposób mogą być one wykorzystywane przez partie polityczne. Specjalista daje wskazówki, jak możemy się przed tym bronić.

Dr Dominik Batorski z Uniwersytetu Warszawskiego i firmy Sotrender tłumaczył w programie Homo Science, jak wygląda targetowanie i namierzanie potencjalnych wyborców w mediach społecznościowych przez partie polityczne. 

Podkreślił, że różne partie mają różne strategie. - Przykładowo, Konfederacja i narodowcy w trakcie kampanii do Parlamentu Europejskiego kierowali swój przekaz głównie do młodych męzczyzn, podczas kiedy inne partie stawiały raczej na inne grupy demograficzne. Widzieliśmy też daleko posunietą koncentrację, na przykład Prawa i Sprawiedliwości, na niektórych okręgach wyborczych. Tam działań na Facebooku było znacznie więcej. Co ciekawe, były to te okręgi w których PiS faktycznie zobył dodatkowe mandaty - zaznaczył, dodając, że media społecznościowe są jednym z najważniejszych miejsc, w których prowadzona jest kampania wyborcza.

- Facebook na przykład daje potężne narzędzia kierowania komunikatów do konkretnych grup docelowych. Można kierować różne komunikaty do mieszkańców bardzo różnych miejscowości, konkretnej płci, osób w konkretnym wieku i o konkretnych zainteresowaniach - zaznaczył. 

Jakie zagrożenia niesie dla użytkowników mikrotargetowanie?

Specjalista podkreślił, że bardzo konkretne sprecyzowanie odbiorców reklam politycznych pozwala politykom na dawanie różnych sygnałów do różnych grup odbiorców. Możliwe jest wówczas informowanie np. myśliwych o planowanych dla nich przywilejach, a ekologów o możliwych zakazach polowań. 

Drugim zagrożeniem jest możliwość prowadzenia kampanii negatywnej i nieprzejrzystej. Jest ona kierowana do osób nie do końca przekonanych, na kogo będą głosować. - Można ich zdemobilizować do pójścia na wybory - mówił dr Batorski, wskazując, że takie kampanie mogliśmy obserwować podczas wyborów samorządowych. Przypomniał pojawiające się w sieci reklamy "Trzaskowski jak Komorowski" i " Jaki jest Jaki?", dotyczące wyborów na prezydenta Warszawy.  - Trudno powiedzieć, kto to dokładnie robił, ale można stwierdzić, że robiły to obie strony - podkreślił. 

Ekspert wyjaśniał, że Facebook wywnioskowuje dane na podstawie zachowań swoich użytkowników. - Używa do tego informacji nie tylko podanych w portalu, ale także zebranych na podstawie naszej aktywności poza nim: sprawdza jakie strony odwiedzamy, z jakich aplikacji w komórce korzystamy. Portal zbiera takie dane, dzięki różnego rodzaju wtyczkom na stronach internetowych - tłumaczył.

Dodatkowo sami reklamodawcy mają mozliwość dostarczenia Facebookowi dodatkowych informacji, które pozwalają trafić do konkretnych grup odbiorców: np. adresów mailowych czy telefonów komórkowych. 

Facebook daje też możliwość targetowania reklam do osób, które są podobne do danej grupy. - Na przykład wiemy, które osoby wchodziły na naszego bloga i możemy targetować reklamę nie do tych osób, ale do tych, które portal uważa za podobne do nich. 

Jak zabezpieczyć się przed namierzaniem przez Facebooka?

Dr Batorski zaznaczył, że przy mikrotargetowaniu reklam kluczowe znaczenie ma dostosowanie przekazu do zainteresowań potencjalnych odbiorców. - To jest coś, co poszczególni użytkownicy mogą częściowo sobie sprawdzić. Kiedy widzą reklamę na Facebooku, to można sprawdzić, dlaczego ją widzę klikając w trzy kropeczki w prawym górnym rogu. 

- Jako użytkownicy mamy pewien wpływ na to, w jaki sposób reklamodawcy mogą do nas dotrzeć. Od jakiegoś czasu FB umożliwia użytkownikom zobaczenia zainteresowań, jakie nam przypisuje. Wystarczy wejść w "preferencje reklamowe". Możemy to zmodyfikować. Każde z tych zainteresowań możemy wyłączyć. Mamy na tym kontrolę - podkreślił ekspert.

Gość TOK FM wytłumaczył jednak od razu, dlaczego portal daje nam taką możliwość. Po pierwsze niewiele osób sprawdza zapisane przez Facebooka preferencje. Po drugie zaś, zazwyczaj, kiedy ktoś już je sprawdzi, to wyrzuca z nich nieprawidłowo przypisane do siebie zainteresowania. - Tym samym poprawia jakość danych nie tylko na swój temat, ale poprawia również możliwości algorytmów Facebooka w poprawnym przypisywaniu tych zainteresowań innym osobom - wyjaśniał dr Batorski, dodając, że w naszym profilowaniu używane są także informacje zebrane na podstawie wydarzeń, w których wyrażamy chęć uczestnictwa. 

Specjalista zwrócił także uwagę na nowe narzędzie - Facebook Activity - które dostępne jest już niektórych krajach. -  Daje ono wgląd użytkownikom w dane, jakie FB zebrał o nich "na zewnątrz". Daje też nad tym kontrolę: możliwość ich wykasowania i zablokowania, nie tyle zbierania ich, ale łączenia tych danych w przyszłości z profilem danego użytkownika - zaznaczył. 

Dr Dominiwgk Batorski dodał jednak, że to nie wystarczy. - Kluczowe ze strony użytkowników jest to, żeby ograniczyć możliwość zbierania danych o nich także w innych sposób. Ja używam Facebooka na komputerze tylko na jednej z trzech przeglądarek. Co więcej jest to przeglądarka, która stosuje tzw. "kontenery", dzięki którym nie ma możliwości połączenia danych o tym, jakie strony odwiedzam korzystając z tej przeglądarki z moją aktywnością na Facebooku - podkreśłił.   

W Aplikacji TOK FM na telefonie posłuchasz: 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (14)
Partie polityczne namierzają nas na Facebooku. Jak się bronić?
Zaloguj się
  • danielgonera

    Oceniono 1 raz 1

    Niestety społeczeństwo chce wszystko za darmo, a potem płacz, że sprzedali dane albo wyciekły

  • weronika.fortuna

    Oceniono 1 raz 1

    Wycieki, sprzedaż danych albo nie działa.. czy naprawdę jeszcze ktoś chce z tego korzystać?

  • maciejwojnarowski

    Oceniono 1 raz 1

    Najlepiej w ogóle usunąć wszystkie aplikacje należące do facebooka i przerzucić się na bezpieczne aplikacje #bringingprivacyback

  • bartoszwojciechow

    Oceniono 1 raz 1

    Testowałem UseCrypta i zostałem z nim… 2 zł dziennie to niewiele jak za pewność, że nikt nie czyta moich wiadomości :)

  • tomasz.szydziak

    Oceniono 1 raz 1

    Niestety wiele osób nie ma pojęcia o bezpieczeństwie. Ile to jest przypadków, gdy użytkownik nie wykonuje update systemu lub aplikacji… a tym bardziej nie wie jak bardzo jest narażona na atak na Whatsappa czy inne komunikatory Zuckerberga.

  • janektaczala

    Oceniono 1 raz 1

    Szkoda, że bezpieczeństwo użytkowników nie jest priorytetem dla zachodnich korporacji co pokazują wszystkie ostatnie wycieki.

  • adrianchylewski

    Oceniono 1 raz 1

    Co jak co, ale o własne bezpieczeństwo warto zadbać. Zaufałem polskiemu programowi UseCrypt kilka miesięcy temu i jestem z niego zadowolony.

  • jolablasiak

    Oceniono 1 raz 1

    Po ostatnich wyciekach już nigdy nie zaufam żadnej działalności należącej do Facebooka. Znalazłam UseCrypt Messenger i cieszę się, że z niego korzystam.

  • jarek.konopski

    Oceniono 1 raz 1

    Używamy UseCrypt Messenger u mnie w firmie. Wszyscy korzystający chwalą go za przyjazny interfejs, a ja cieszę się, że moja firma nie jest narażona na atak.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX