"To wynika z historii". Andrzej Rozenek tłumaczy, dlaczego większość "jedynek" na listach Lewicy to mężczyźni

- Postulujecie coś, ale sami tego nie realizujecie - zarzuciła Andrzejkowi Rozenkowi z SLD Dominika Wielowieyska. Chodzi miejsca dla kobiet na listach wyborczych. W wyborach do Sejmu na pierwszych miejscach lewica wystawiła tylko dwie kobiety.

Podczas sobotniej (14 września) konwencji "Lewicy" w Poznaniu liderzy przedstawili "Pakt dla Kobiet", który zakłada m.in. prawo przerywania ciąży na żądanie do 12 tygodnia i zaapelowali do opozycji z Koalicji Obywatelskiej i PSL, aby podpisali się pod "Paktem".

Dominika Wielowieyska pytała w Poranku Radia TOK Andrzeja Rozenka - "jedynkę" Lewicy do Sejmu z okręgu podwarszawskiego - o postulowany przez jego środowisko "parytet we władzach publicznych". Dziennikarka chciała wiedzieć, jak wyglądałaby takie przepisy.

- Tej ustawy jeszcze nie ma, ale oczywiście celem Lewicy jest to, żeby kobiety były traktowane na równi z mężczyznami. To są dosyć proste przepisy. Parytet jest wprowadzony już na przykład przy układaniu list do Sejmu. Takie same przepisy można ustawić we wszystkich instytucjach publicznych - stwierdził polityk.

Wielowieyska zwróciła jednak uwagę, że parytet nie ma znaczenia, ponieważ kobietom można dać "niebiorące" miejsca na listach wyborczych. Polityk stwierdził, że "lepsze są takie prawa niż ich brak" oraz zaznaczył, że Lewica ma w swoim programie dziesięć postulatów, które mają poprawić sytuację kobiet w Polsce. 

"To wynika z historii"

Na 41 okręgów wyborczych, tylko 14 list Lewicy otwierają kobiety. - Postulujecie coś, ale sami nie realizujecie tego w praktyce - podkreśliła dziennikarka, dodając, że SLD ma tylko dwie kobiety "na jedynkach". 

- To jest niestety wina SLD. Większość działaczy w terenie to mężczyźni. To wynika z historii. Jesteśmy partią sięgającą daleko wstecz. To trzeba zmieniać. To praca dla przewodniczącego SLD i dla wszystkich struktur terenowych. Uczymy się od naszych partnerów. Nie jesteśmy bez grzechu - przyznał oraz obiecał, że zrobi wszystko, aby jak najwięcej kobiet było w polityce. 

Dodał, że ma nadzieję, że po wyborach będzie można mówić o nowej strukturze Lewicy, powstałej z połączenia obecnych koalicjantów. Podkreślił jednak, że żadne takie decyzje jeszcze nie zapadły. 

Wojna na Lewicy

Prowadząca program przypomniała, że jedyna warszawska radna SLD - Monika Jaruzelska - podkreśla, że została pominięta przez Włodzimierza Czarzastego przy układaniu list wyborczych. W rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" stwierdziła, że przewodniczący partii, Włodzimierz Czarzasty, promuje rzeczniczkę ugrupowania - Annę Marię Żukowską. Jak oceniła: "każdy Kazimierz ma swoją Isabel". Rzeczniczka SLD nie została dłużna. Stwierdziła, że pies Moniki Jaruzelskiej zaatakował jej suczkę. 

- Kiedy wracałem w 2016 roku do SLD, to było to już inne SLD. SLD, które aktywnie zaczęło uczestniczyć w działaniach ulicznych, w protestach i marszach. Wspólnie z opozycją protestowaliśmy przeciwko temu, że PiS niszczy Polskę. Nie było szerokiej rzeszy działaczy i działaczek, którzy to robili. Zawsze wśród nich była Anna Maria Żukowska. A dzisiaj stała się przedmiotem jakiegoś niesamowitego ataku ze wszystkich stron - mówił Andrzej Rozenek, dodając jednak, że nie pochwala dialogu tego typu oraz że lepiej byłoby, aby "obie panie wyjaśniły sobie niesnaski w cztery oczy". 

Dominika Wielowieyska pytała, dlaczego SLD nie wykorzystało potencjału Jaruzelskiej, przypominając, że jako jedyna przedstawicielka Sojuszu dostała się do Rady Warszawy w niedawnych wyborach samorządowych. - Z tego, co wiem, były składane propozycje, ale ona nie zechciała z nich skorzystać, nad czym ubolewam. Startuje z listy kanapowej partii Lewica Polska, takiego wyboru dokonała - stwierdził Andrzej Rozenek.

Anna Maria Żukowska to problem wizerunkowy?

Zdaniem Wielowieyskiej SLD ma kłopoty, ponieważ osoba odpowiedzialna za wizerunek partii - rzeczniczka Anna Maria Żukowska - sama "jest wizerunkowym problemem". - Miała dość wulgarne wpisy na Twitterze, ostatni występ w TVP, gdzie chciała stawiać przed Trybunałem Stanu  Donalda Tuska i Ewę Kopacz. Potem się z tego wycofała i przeprosiła - wymieniała dziennikarka. 

- Ze swojego doświadczenia wiem, że to jest trudna robota (rzecznika - red.), dobrze, że umie przeprosić. W każdej partii są problemy. Walka o miejsca to nie jest nic nowego. Przy każdych wyborach się takie rzeczy zdarzają - podsumował Andrzej Rozenek. 

Całej rozmowy posłuchasz także na telefonie w aplikacji TOK FM. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Wybory parlamentarne 2019. Andrzej Rozenek tłumaczy, dlaczego tylko dwie kobiety z SLD starują z pierwszych miejsc list wyborczych
Zaloguj się
  • zapatero333

    Oceniono 3 razy 1

    Jak dwie polityczki kłoca się o psy, z których jeden miał zgwałcic drugiego, to jest problem dla lewicy? Czy to jest problem wyborczy? Nie, tylko medialny, upadającej GW.

  • wiejski.empedokles

    Oceniono 2 razy 0

    Czy ktoś z Państwa mógłby mi wyjaśnić, czy w razie czego, istnieje możliwość sprawdzenia po wyborach czy miłościwie nam panujący nie dokonali chwilowego przerzutu wyborców np. z macierzy do Katowic, z miejsc gdzie pewnikiem będą mięli dużo, do miejsc, gdzie może być blamaż? Tak, tak, "totalniaki już zwożą do Wrocławia, żeby Grzesia ratować", ble, ble, ble- to mnie nie interesuje. Czy jako obywatel mam jakąś możliwość, żeby po wyborach dowiedzieć się jaki był stosunek tubylców do turystów w konkretnym obwodzie?

  • oko2009

    Oceniono 4 razy 0

    Bardzo rozsądny i nie głupi gość. Szkoda, że nie startuje w moim okręgu. Miałby mój głos.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX