Przesłuchanie Wojciechowskiego w PE. Były komisarz UE obawia się, że może być powtórka z głosowań ws. Szydło i Krasnodębskiego

Janusz Wojciechowski stanie dziś przed europosłami, którzy zdecydują o tym, czy polityk PiS zajmie stanowisko komisarza do spraw rolnictwa. Kandydat z Polski będzie jednym z pierwszych, którzy będą odpowiadać na pytania europosłów. Zdaniem byłego unijnego komisarza - Janusza Lewandowskiego, zgłoszenie Wojciechowskiego to jak proszenie się o kłopoty.

Kandydat z Polski będzie jednym z pierwszych, którzy będą odpowiadać na pytania europosłów.

Janusz Wojciechowski w miniony czwartek dostał zielone światło od komisji prawnej PE, która badając jego oświadczenie majątkowe, nie dopatrzyła się konfliktu interesu. Chodziło o sprawę mieszkania w Brukseli, którego Wojciechowski początkowo nie wpisał do oświadczenia majątkowego. Wcześniej ta sama komisja zablokowała dwoje kandydatów na komisarzy: Rumunkę Rovanę Plumb oraz Węgra Laszlo Trocsanyiego. Europosłowie uznali, że zarzuty korupcyjne są zbyt poważne, by mogli oni pełnić funkcję komisarzy. Pozytywna opinia komisji prawnej Parlamentu Europejskiego na temat braku konfliktu interesów danego kandydata na komisarza Unii jest warunkiem niezbędnym do przystąpienia do jego wysłuchania. 

W sobotę Janusz Wojciechowski pisał na Twitterze, że skupia się teraz tylko na przygotowaniu do wysłuchania w Parlamencie Europejskim.

Każde wysłuchanie rozpoczyna się od oświadczenia kandydata na komisarza. Janusz Wojciechowski będzie miał  15 minut na to, by się przedstawić i opowiedzieć o tym, jakie ma plany jako potencjalny komisarz do spraw rolnictwa. Potem usłyszy co najmniej 25 pytań od eurodeputowanych. Odpowiedź na każde z nich trwać może maksymalnie trzy minuty. Całość więc ma potrwać około trzech godzin - a przesłuchanie będzie można śledzić na stronach europarlamentu od godziny 14:30.

Po zakończonym wysłuchaniu szef komisji i przedstawiciele poszczególnych grup politycznych będą mieli 24 godziny na to, żeby zdecydować, czy zgadzają się, by kandydat został komisarzem. Wysłuchania potrwają do 8 października. Głosowanie nad całym składem Komisji Europejskiej ma odbyć się 23 października.

Tak zagęszczonej atmosfery nie było nigdy

Były unijny komisarz, Janusz Lewandowski, zwrócił uwagę, że przynajmniej ośmioro zgłoszonych kandydatów budzi kontrowersje. - Tak zagęszczonej atmosfery wokół kandydatów to ja sobie nie przypominam - mówił w TOK FM. Dodał, że według niego błędem ze strony polskiego rządu było zgłoszenie kandydatury Wojciechowskiego. Jak ocenił, to jest proszenie o kłopoty. Bo Parlament Europejskie odrzucił przecież kandydaturę Wojciechowskiego do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. Więc zdaniem byłego komisarza, może powtórzyć się sytuacja jak z głosowaniami ws. Beaty Szydło czy Zdzisława Krasnodębskiego. Szydło dwa razy przegrała głosowanie na komisarza, a Krasnodębski przepadł w głosowaniu na wiceszefa PE. -  A można było wskazać kogoś, kto przeszedłby przez procedury bez problemów - ocenił Lewandowski.

Jak dodał, powodem do niepokoju jest to, że tak wielu zgłoszonych kandydatów budzi kontrowersje. Są już też  konkretne decyzje: komisja prawna PE zablokowała kandydatury Rumunki Roany Plumb oraz Węgra Laszlo Trocsanyiego.  - Coś złego się stało. Po raz pierwszy mamy tylu kandydatów budzących kontrowersje. Trochę jest w tym porachunków politycznych, bo oczywiście socjaliści zasadzają się na ludzi z części konserwatywnej, a ci ludzie z części konserwatywnej na kandydatów od socjalistów. Ale nie pamiętam jednak sytuacji, żeby tyle osób budziło kontrowersje. Niestety wśród tych budzących kontrowersje jest polski kandydat na komisarza - mówił europoseł w TOK FM.

Janusz Lewandowski ubolewał, że w tej sytuacji cierpi prestiż instytucji europejskich, a wraz z nimi całej Unii Europejskiej. - W dzisiejszych czasach trzeba szczególnie dbać o zaufanie do instytucji europejskich, które po kryzysie imigracyjnym i finansowym podupadło - mówił polityk. Według niego wystawianie takich kandydatur to amunicja dla eurosceptyków.

Moje przesłuchanie? Lekkie, łatwe i przyjemne

MICHAŁ RYNIAK

Lewandowski w rozmowie z Maciejem Zakrockim wspominał też swoje przesłuchanie, które odbyło się w 2010 roku. Przypomniał też, że wtedy na czele Parlamentu Europejskiego stał Jerzy Buzek. Gość TOK FM przypomniał, że dziewięć lat temu nie było wymogu akceptacji kandydatury przez komisję prawną. - Miałem takie klasyczne przesłuchanie. Lekkie, łatwe i przyjemne, bo przesłuchiwali mnie ludzie, których byłem szefem. Bo ja wcześniej byłem szefem komisji budżetowej. A później ci, którzy mnie przesłuchiwali, byli w tej komisji - opowiadał Lewandowski. Dodał, że mimo tego miał jednak tremę, bo budżet europejski jest niezwykle skomplikowany i zawsze paść pytanie, przy których można się "wyłożyć". - Na szczęście się nie wyłożyłem - mówił polityk w rozmowie z Maciejem Zakrockim. 

Wspominał, że niewygodne pytania padały nawet ze strony polskich europosłów z innych frakcji politycznych, np. Ryszarda Czarneckiego czy Pawła Kowala.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Przesłuchanie Janusza Wojciechowskiego w Parlamencie Europejskim
Zaloguj się
  • marudna.maruda

    0

    Prezes wystawia to, co ma najlepszego, ELITĘ narodu, wzorzec nie tylko dla nas, Polaków, ale też dla Europejczyków. I chyba biedny nie może zrozumieć, dlaczego te ELITY jakoś mają problem z akceptacją. Przecież tacy wierzący, wierni, posłuszni swojemu zwierzchnikowi... Kompetencje nie powinny ich obowiązywać, poręczenie wodza najważniejsze, ale tego o dziwo w UE nie chcą przyjać do wiadomości.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 2 razy 0

    Dlaczego Lewandowski nie odbywa kary wieloletniego wiezienia? pzostanie tajemnica postpeerelu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX