Likwidacja 30-krotności kością niezgody w Zjednoczonej Prawicy? Gowin: Porozumienie za tym nie zagłosuje

- Porozumienie nie zagłosuje za likwidacją 30-krotności. Myślę, że ten temat zostanie zdjęty z agendy - powiedział w czwartek wicepremier Jarosław Gowin, szef Porozumienia. W jego ocenie przyjęcie projektu byłoby uderzeniem w najwyżej wykwalifikowanych specjalistów. PiS z pomysłu wycofać się jednak nie chce.

W projekcie budżetu na 2020 rok założono zniesienie ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce). Sceptyczni wobec tego pomysłu od początku byli przedstawiciele Porozumienia Jarosława Gowina. Minister przedsiębiorczości i technologii już w kwietniu w TOK FM przekonywała, że może to stanowić niepotrzebną barierę w rozwoju małych firm i sprawić, że najlepiej wykwalifikowani specjaliści wyjadą na Zachód.

O ile jednak w trwającej wciąż kadencji Sejmu pozycja Gowina i jego ludzi w koalicji Zjednoczonej Prawicy nie była zbyt silna, tak teraz Porozumienie może już stawiać warunki. W wyborach Gowin wprowadził do Sejmu 18 swoich posłów - bez nich PiS nie będzie miał większości. Przypomnijmy, Zjednoczona Prawica ma w sumie 235 mandatów, z czego 18 stanowią posłowie Solidarnej Polski i 18 - właśnie Porozumienia. Bez jednej i drugich PiS ma tylko 199 przedstawicieli. Z Solidarną Polską, ale bez Gowina - 217. 

Gowin i Porozumienie przeciwko 30-krotności

O kwestie 30-krotności wicepremier Gowin był pytany w czwartek w programie "Tłit" w Wp.pl. - Wczoraj potwierdziłem obu moim rozmówcom (PiS i Solidarna Polska  - przyp. PAP), że Porozumienie nie zagłosuje za likwidacją 30-krotności - oznajmił. I dodał: "Myślę, że ten temat zostanie zdjęty z agendy".

- Miałem wrażenie, że moi rozmówcy przyjmują to ze zrozumieniem - nadmienił wicepremier i zaznaczył, że teoretycznie PiS może przegłosować pomysł zniesienia 30-krotności z Solidarną Polską i innymi ugrupowaniami, na przykład z Lewicą.

Gowin przekonywał jednak, że likwidacja 30-krotności "to uderzenie w najwyżej wykwalifikowanych specjalistów" i najbardziej kreatywną część społeczeństwa. - Do takiego uderzenia Porozumienie nie przyłoży ręki - zapewnił.

Minister finansów o zniesieniu 30-krotności

Minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński pytany w pierwszej połowie października przez PAP, czy możliwa jest zmiana decyzji w kwestii zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS, powiedział, że propozycja likwidacji tego limitu jest nie tylko zamieszczona w propozycji budżetu na 2020 roku, ale była ona wcześniej zamieszczona w wieloletnim planie finansowym, który rząd przygotował na początku tego roku i który został zatwierdzony przez Komisję Europejską.

- To nie jest takie proste, że rząd czy minister finansów może wycofać się z tej pozycji, z racji tego, że jest to pozycja budżetowa, która była przedstawiona Komisji Europejskiej. Ostateczne decyzje będzie podejmował parlament - zaznaczył.

Ale właściwie czym jest ta 30-krotność?

Termin 30-krotności na pewno znają pracodawcy oraz etatowi pracownicy, którzy dobrze zarabiają. Dobrze, czyli w ciągu roku trochę ponad 140 tysięcy złotych brutto. Ta kwota, to właśnie 30-krotność przyjmowanego w rządowych prognozach przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w danym roku. Teraz ta prognoza to 4 750 zł, co - pomnożone przez 30 daje 140 tysięcy złotych. Kto więc zarabia na etacie około 12 tysięcy złotych w miesiącu, w ciągu roku dorówna do 30-krotności.

A to jest bardzo istotną informacją dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Przepisy mówią bowiem, że taki pracownik z chwilą przekroczenia 30-krotności, przestaje płacić składki emerytalne oraz rentowe. ZUS zostaje więc odcięty od dodatkowych pieniędzy od dobrze zarabiającego zatrudnionego. Próg odcięcia wprowadzono jednak celowo, bo w obowiązującym systemie emerytalnym, wysokość przyszłego świadczenia zależy od wysokości składek uzbieranych przez ubezpieczonego. Tyle, że składki wpłaca się dziś, a emeryturę będzie się odbierało w przyszłości. Odcięcie jest więc po to, by nie tworzyć ZUS-owi przyszłego zobowiązania wypłaty wielotysięcznych emerytur dla najlepiej zarabiających dziś osób. W tym gronie jest około 300 tysięcy ludzi. 

Więcej o 30-krotności posłuchasz w Przewodniku Gospodarczyk TOK FM:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny