Rzecznik Sądu Najwyższego o protestach wyborczych PiS: Na pierwszy rzut oka są mało konkretne

Michał Laskowski, sędzia i rzecznik Sądu Najwyższego tłumaczył w TOK FM, że aby złożyć protest wyborczy, trzeba przedstawić konkretny zarzut dotyczący przebiegu wyborów. - Nie można sobie tak po prostu sprawdzić, bo nam się wydaje, że może gdyby dokładniej policzyć to nasz kandydat wygra - wyjaśniał.

PiS zgłosiło protesty wyborcze dotyczące sześciu okręgów senackich, natomiast Koalicja Obywatelska dopatrzyła się możliwych nieprawidłowości w czasie głosowania do trzech okręgów.

Sędzia Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego tłumaczył w Poranku Radia TOK FM, że zgodnie z obowiązującą ustawą, protesty powinny być rozpatrywane przez izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Opozycja skierowała jednak swoje protesty bezpośrednio do I prezes SN, ponieważ nowa izba SN nie budzi jej zaufania. Kandydatów do niej wybrała Krajowa Rada Sądownictwa, obsadzona przez polityków. 

- Nie bardzo wyobrażam sobie, żeby pani Małgorzata Gersdorf znalazła powód, dla którego mogłaby zignorować obowiązującą ustawę. Ale zobaczymy, jaką podejmie decyzję - zaznaczył sędzia. 

"Żeby ingerować w przebieg wyborów, to musi się dziać coś niezwykłego"

Sędzia Laskowski wyjaśniał także, kiedy można złożyć protest wyborczy. Podstawą może być np. złamanie ciszy wyborczej, sfałszowanie kart wyborczych czy dowody na to, że komisja w niepoprawny sposób liczyła głosy. - Trzeba przedstawić jakiś zarzut, poparty jakimiś okolicznościami, z których wynika, że doszło do jakiegoś błędu - mówił, podkreślając, że ciekawość nie jest podstawą do złożenia protestu. - Nie można sobie tak po prostu sprawdzić, bo nam się wydaje, że może gdyby dokładniej policzyć to nasz kandydat wygra. Albo, że skoro różnica w liczbie głosów nie jest duża, to może lepiej sprawdźmy. To musi być coś konkretnego. Dotychczas było tak, że aby w ogóle przyjąć protest do rozpoznania, musi być jakiś konkret - tłumaczył.  

Prowadzący program, Piotr Kraśko, pytał, czy podstawą do złożenia protestu może być sytuacja taka jak w Koszalinie, gdzie Stanisław Gawłowski (KO)  wygrał z kandydatem PiS 320 głosami. 

- Nie chcę uprzedzać decyzji sądu, ale wydaje mi się, że nie - mówił, powołując się na wcześniejsze rozpoznania podobnych protestów. - Dotychczasowa, wieloletnia linia orzecznictwa SN jest taka, że to musi być coś niezwykłego, żeby ingerować w przebieg wyborów, na przykład nakazywać powtórzenie wyborów, czy powtórzenie liczenia głosów. To musi być coś niezwykłego, co powoduje, że nie ma innej drogi. To musi być ostateczność - tłumaczył. 

- Protesty PiS na pierwszy rzut oka są mało konkretne. To jest takie stwierdzenie: było sporo głosów nieważnych, chociaż to sporo, to też przesada, bo to była taka średnia polska. Więc nie jest to też jakiś szczególny argument. Nie ma tutaj też żadnej niezwykłości - podsumował rzecznik i sędzia Sądu Najwyższego. 

Rozmowy posłuchasz też na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Protesty wyborcze PiS. Rzecznik SN: Na pierwszy rzut oka są mało konretne
Zaloguj się
  • marudna.maruda

    Oceniono 4 razy 0

    "Nie można sobie tak po prostu sprawdzić, bo nam się wydaje, że może gdyby dokładniej policzyć to nasz kandydat wygra. "- nawet jeżeli to zwyczajny poseł życzy sprawdzania? Niewiarygodne.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 4 razy 0

    Ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX