Prąd, paliwo, alkohol... Przed Polakami czas podwyżek. Sprawdziliśmy, co podrożeje

W dniu expose Mateusza Morawieckiego można śmiało powiedzieć: zbliżający się rok nie będzie łatwy dla Polaków. Bo wszyscy odczują skutki podwyżek. A będzie ich sporo.

Wtorek w Sejmie to nie tylko czas expose Mateusza Morawieckiego. Wieczorem zaczną się pierwsze czytania nowych projektów ustaw. Będzie wśród nich taka, której przyjęcie oznaczać będzie podwyżki. Chodzi o przepisy dotyczące podwyżki akcyzy na alkohol i papierosy. Dzięki wyższej akcyzie budżet państwa ma zyskać dodatkowe ok. 1,7 mld zł. Drugie czytanie projektu zaplanowano na czwartek - rządzący chcą jak najszybciej przepchnąć przepisy przez parlament, żeby zagwarantować dopływ pieniędzy, które potrzebne są budżetowi do spełnienia obietnic wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi m.in. o dodatkowe emerytury. 

Ale droższe papierosy i alkohol to nie wszystko. - Jest informacja z resortu infrastruktury, że w przyszłym roku będzie wzrost opłaty paliwowej na benzynę, na olej napędowy i na gaz. A to oczywiście może się przełożyć na to, ile potem kierowcy muszą zapłacić na stacjach benzynowych za paliwo - mówiła w Pierwszym Programie Gospodarczym w TOK FM Aleksandra Dziadykiewicz. Z informacji resortu infrastruktury wynika, że stawka za 1000 l benzyn silnikowych wzrośnie do 138,49 złotych z 133,21 złotych, które obowiązywały w 2019 roku. Opłata za 1000 l olejów napędowych wzrośnie z 297,61 złotych do 306,34 złotych, a za 1000 kg trzeba będzie zapłacić 170,55 złotych (obecnie 164,61 złotych).

Warto zwrócić uwagę na to, że ewentualne wyższe opłaty za paliwo będą miały zapewne wpływ na inne podwyżki. Bo przecież choćby firmy prowadzące usługi transportowe będą musiały wydawać więcej. A transport to na przykład dostawy wszelkich towarów do magazynów i sklepów. 

Droższy prąd to droższa żywność. I nie tylko

Do listy ewentualnych podwyżek trzeba dodać ceny prądu. - Już cztery kontrolowane przez państwo spółki złożyły w Urzędzie Regulacji Energetyki nowe wnioski taryfowe. I proponują we wnioskach podwyżki: spółki chciałby podnieść opłaty za prąd dla gospodarstw domowych może także dla przedsiębiorców - podkreśliła Aleksandra Dziadykiewicz. Dodała równocześnie, że słychać już uspokajające głosy z rządu. - Wicepremier Jacek Sasin wczoraj (w poniedziałek 18 listopada) mówił w RMF FM, że nie będzie podwyżek cen prądu dla gospodarstw domowych, ale przedsiębiorcy muszą się z podwyżkami liczyć. Niby nie Jacek Sasin o tym decyduje, a Urząd Regulacji Energetyki, ale sygnał, który poszedł, jest taki, że podwyżek nie będzie - podkreśliła dziennikarka TOK FM.

Przypomnijmy, że w podobnej sytuacji dotyczącej cen prądu na 2019 rok rząd wymyślił fortel - minister Krzysztof Tchórzewski przygotował rozporządzenie, które dotyczyło tego, że spółki państwowe nie podwyższą cen prądu gospodarstwom domowym. 

Nie można wykluczyć, że rządzący zdecydują się na powtórkę takiego manewru. Bo przecież w 2020 roku odbędą się wybory prezydenckie, a obóz władzy liczy na reelekcję Andrzeja Dudy. Znacząca podwyżka cen prądu mogłaby te plany pokrzyżować. A na pewno utrudnić Dudzie walkę o drugą kadencję. 

Zdaniem byłego szefa Urzędu Regulacji Energetyki, ewentualne wstrzymanie podwyżek dla odbiorców prywatnych, nie powinno nas cieszyć. - Idąc po schodach, bardzo istotną kwestią jest to, żeby schodki nie były za wysokie. Jeżeli staniemy przed schodkiem, który ma 50 cm, to będzie to wyzwanie. Jeśli staniemy przed dwoma schodkami, które mają po 25 cm, to będzie nam je zdecydowanie łatwiej pokonać - tłumaczył Maciej Bando w TOK FM. 

Ceny prądu to kwestia kluczowa dla gospodarki, bo jeśli trzeba będzie płacić więcej, to m.in. wzrosną koszty produkcji żywności i innych towarów. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny