Plan B na "pancernego" Mariana Banasia. Co PiS może zrobić z szefem NIK?

Kryzys wokół prezesa NIK, który dla Prawa i Sprawiedliwości jest najtrudniejszą sytuacją od czasów lotów marszałka Kuchcińskiego, nie tylko nie dobiega końca, ale naraża partię na kolejne zagrożenia.

Po jawnym buncie, jaki swoją postawą zaprezentował Marian Banaś, PiS musi znaleźć prawny sposób na jak najszybsze pozbawienie go urzędu. W tej kadencji jest to już jednak znacznie trudniejsze, bo partia Jarosława Kaczyńskiego musi się oglądać na opozycję.

Najszybsza i najbardziej skuteczna byłaby zmiana Konstytucji i wprowadzenie w niej możliwości odwołania szefa Izby przez Sejm. Ale do tego PiS potrzebowałoby poparcia większej części opozycji. Z góry skazane na porażkę rozwiązanie pojawiało się jednak - w obliczu skali kryzysu - jako realna, polityczna propozycja. Odrzucili ją między innymi Włodzimierz Czarzasty i Grzegorz Schetyna, który na Twitterze pisał, że "Marian Banaś to symbol uczciwości PiS”.

Skoro większości 2/3 w Sejmie nie uda się uzyskać, to PiS mogłoby próbować odwołać prezesa NIK-u zwykłą ustawą. To zapewne mityczny "plan B", o którym premier mówił w ubiegłym tygodniu na Podlasiu. Na spotkaniu przy Nowogrodzkiej, na którym Marian Banaś usłyszał żądanie dymisji, premiera nie było.

Ustawę - jak pokazały doświadczenia ostatnich lat - dałoby się bez problemu uchwalić, ale pojawiają się wątpliwości konstytucyjne. Do złudzenia podobne do tych, które formułowano w trakcie próby przerwania kadencji Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf. 

System, w którym Sejm zwykłą większością skraca okres urzędu konstytucyjnych organów, zakwestionował już pośrednio Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Dlatego też na takie rozwiązanie nie może się zgodzić opozycja, która kilkanaście miesięcy temu w ulicznych protestach broniła Gersdorf.

A to relacje z opozycją - w odróżnieniu od dotychczasowych przyzwyczajeń PiS-u - akurat w sprawie prezesa NIK-u mają kolosalne znacznie. Im gorzej partia Jarosława Kaczyńskiego potraktuje głos konkurentów, tym bardziej opozycja odpłaci się w Senacie. Już wydarzenia z poprzedniej kadencji pokazały, że opozycja może znacząco utrudnić rozwiązanie kryzysu. 

Chodzi o sytuację, kiedy Prawo i Sprawiedliwość - mając większość w obu izbach - nie potrafiło dokonać wyboru Rzecznika Praw Dziecka. Ówczesna niezgoda Senatu na powołanie Agnieszki Dudzińskiej przeciągnęła, trwający i tak od miesięcy, problem z wyborem następcy Marka Michalaka.

Opozycja ze swoim kandydatem

PiS na opozycję musi się oglądać więc nie tylko na etapie dymisjonowania Mariana Banasia, ale przede wszystkim będzie ona niezbędna przy wyborze jego następcy. Na kandydata wybranego przez Sejm zgodę musi wyrazić Senat, od prawie miesiąca rządzony przez opozycję, która już teraz deklaruje, że zaproponuje do NIK-u swojego przedstawiciela. Jarosław Kaczyńskie będzie musiał znaleźć kandydata spoza swojego środowiska albo zgodzić się na tego, którego zaproponuje opozycja. W ten drugi scenariusz trudno na razie uwierzyć. 

PiS musi spoglądać też na samego Mariana Banasia, bo i on ma w tej sprawie jeszcze wiele do powiedzenia. Partii rządzącej sama dymisja nie wystarcza. Zgodnie z przepisami prezes Najwyższej Izby Kontroli, nawet po rezygnacji i formalnym odwołaniu przez Sejm, pełni swój urząd do czasu wyboru następcy.

Z tym - jak pokazuje opozycja - może być różnie. A PiS skoro nie może sobie pozwolić na Mariana Banasia jako prezesa NIK-u teraz, to tym bardziej nie może zgodzić się na Mariana Banasia - prezesa NIK w stanie dymisji przez nieokreślony czas. W tej sytuacji to w rękach opozycji byłoby określenie tego czasu. Najlepiej - do majowych wyborów prezydenckich.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (128)
Plan B na Banasia. Co PiS może zrobić z szefem NIK?
Zaloguj się
  • chri-s48

    Oceniono 26 razy 26

    Semka mówi, że opozycja musi zacząć kochać Banasia, bo Banaś nagle stał się opozycjonistą. Ha,ha,ha, cud się stał pewnego razu jak PiS potknął się o własne wyschnięte goowno.

  • siwywaldi

    Oceniono 20 razy 20

    Co PiS może zrobić w temacie Banasia? Parafrazując Juliana Tuwima, może sobie jedynie powiedzieć:

    I ty Prezesie, który z własnej woli,
    Namaściłeś mnie na Szefa tej Izby Kontroli,
    I wy posłowie, co za mym nazwiskiem,
    Daliście w głosowaniu głosów wielką kupę,

    Dzisiaj ja, Marian, mówię wam z uśmiechem,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę !
    :-)

  • andrew1507

    Oceniono 22 razy 16

    Czy pamiętacie jeszcze wyborcze obietnice Dudy z 2015 r?
    Ile z tych obietnic Duda zrealizował?
    Czy w związku z brakiem realizacji przeważająceji ilości z tych obietnic nie powinien podać się Duda do honorowej dymisj, która to rzecz też była jedną z obietnic?
    Czy dacie się ponownie nabrać Dudzie w nadchodzących wyborach w maju 2020r ?
    Czy możecie zaufać Dudzie, który poza innymi przestępstwami wobec Konstytucji wykazał się brakiem zdolności honorowej?

    Kampania wyborcza to nie jest coś co jest poza przyzwoitością i honorem.
    Taki myk próbuje stosować Duda.

  • cim_cum

    Oceniono 19 razy 15

    Patrząc na sprawę Banasia (a wcześniej Glapińskiego) tak trochę mniej się śmieję z ochroniarzy Kaczyńskiego; to naprawdę wygląda na walkę gangów. W pamięci śmierć Leppera, Petelickiego i paru innych...

  • c.t.k

    Oceniono 17 razy 15

    PIS może panu Banasiowi skoczyć tam, gdzie pan prezes, pana Banasia, może w d..., pocałować:)
    Za "Dudkiem", oczywiście

  • pedro.666

    Oceniono 13 razy 13

    Jeśli "Plan B-jak Burdel", to znaczy, że zostanie po staremu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX