Ślad "Listy Schindlera" znalazł się w... "Pokłosiu". Allan Starski o pracy nad filmem Stevena Spielberga

Jeden czy dwóch rekwizytorów z Los Angeles, efekty specjalne, które zresztą później poprawialiśmy z pomocą polskich współpracowników, ale na planie "Listy Schindlera" była polska ekipa - mówił Allan Starski, wspominając pracę na planie jednego z najlepszych filmów Stevena Spielberga.

"Lista Schindlera", jeden z najważniejszych filmów fabularnych poświęconych tematowi Holokaustu, obchodzi swoje 25-lecie. To historia Oscara Schindlera, który w czasie II wojny światowej uchronił przed wysłaniem do obozów koncentracyjnych ponad tysiąc Żydów. 

Allan Starski, który wspólnie z Ewą Braun otrzymał Oscara za scenografię do tego filmu, opowiadał w rozmowie z Martą Perchuć-Burzyńską o ogromnym zaufaniu, jakie otrzymał od reżysera. Oraz o pracy na planie wielu polskich twórców, dla których sukces filmu otworzył drogę do kariery w Hollywood. Mowa tu m.in. o Annie Biedrzyckiej-Sheppard, autorce kostiumów, wyróżnionej nominacją do Oscara, czy zdobywcy tej nagrody, Januszu Kamińskim, wówczas młodym jeszcze operatorze.  

Sam Starski przyznał, że praca na planie - choć dla niego nie była pierwszym kontaktem z wielkim światowym kinem - była ogromnym wyzwaniem. - W tym filmie było ponad 100 obiektów zdjęciowych, przy czym 30 proc. nie weszło do filmu. Steven chciał mieć tu pewną swobodę - mówił Allan Starski. Przyznał, że część zdjęć była kręcona w autentycznym mieszkaniu filmowego, głównego bohatera. Andrzej Bukowiecki zwrócił uwagę, że niezwykłą siłą scenografii był kontrast między wnętrzem, rozległym i wygodnym, mieszkania Schindlera, a barakami, w których ulokowano Żydów. 

Okazało się, że w Krakowie pozostał ślad po scenografii budowanej do filmu Spielberga. - Jak robiłem z (Władysławem) Pasikowskim "Pokłosie", szukaliśmy drogi z żydowskich, nagrobnych płyt. Powiedziałem swoim asystentom: poszukajcie takiej drogi w internecie, na pewno znajdziecie. I przynieśli mi zdjęcia zarośniętej drogi z płyt nagrobnych. Okazało się, że to droga zbudowana na planie "Listy" - opowiadał scenograf, przyznając, że była to z jego strony prowokacja. 

Andrzej Bukowiecki zwrócił uwagę, że początkowo Spielberg chciał powierzyć reżyserię "Listy Schindlera" Romanowi Polańskiemu. Nie doszło jednak do tego w związku ze zbyt świeżymi jak na tamten czas wspomnieniami reżysera z własnej przeszłości i czasu spędzonego w krakowskim getcie. Sam Starski jednak spotkał się z Polańskim na planie "Pianisty" - już wiele lat później. - Jak dostałem propozycję od Romana do "Pianisty", to pojawiły się złośliwe komentarze: teraz zrobisz "Listę" w kolorze. Dziś wiem, że to są dwa zupełnie inne filmy, Roman Polański pamiętał przecież swoje dzieciństwo - mówił scenograf. 

Posłuchaj rozmowy Marty Perchuć-Burzyńskiej:

Więcej o:

Serwis informacyjny

Komentarze (8)
Allan Starski o "Liście Schindlera" Stevena Spielberga
Zaloguj się
  • rastablaster

    Oceniono 1 raz 1

    “My parents often wondered why I would grow so indignant at the falsification and exploitation of the Nazi genocide. The most obvious answer is that it has been used to justify criminal policies of the Israeli state and US support for these policies.”
    ― Norman G. Finkelstein

  • 2bxornot2b

    Oceniono 4 razy 0

    Oba ze tak powiem dziela laczy jedno tworzenie historii. Gdyby Spilberg chcial na serio potraktowac temat to ukazalby rowniez system rekrutacji do swoich szwalni oraz alkoholizm orgie i bahanlia z udzialem kobiet ktore za duze lapowki dostawaly sie do jego firmy o czym huczal kKrakow i wspominali esesmani od Wachtera.
    Z drugiej strony poklosie film typowo paszkwilancki oparty na domniemanej wersji wypadkow w Jedwabnem, a przeciez wina nieudowodniona pozostaje domyslem i rownie dobrze mogloby powstac antypoklosie o dokladnie innym scenariuszu na ten sam temat..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX