Janusz Gajos o filmowej spuściźnie reżysera "Przesłuchania": Nie zrobił żadnego filmu, który byłby obojętny

- Wiele osób nie zastanawiało się, w jakim kraju żyją. Nagle taki przypadek, jaki zagrała Krystyna Janda otwierał oczy - o "Przesłuchaniu" na antenie TOK FM powiedział Janusz Gajos.

Ryszard Bugajski, autor m.in. "Przesłuchania", "Układu zamkniętego", "Zaćmy" zmarł w ubiegłym tygodniu. Reżyser miał 76 lat.  - Wszystko, co by się nie powiedziało będzie banalne. Zagrałem u niego w trzech filmach. "Przesłuchanie", "Układ zamknięty", "Zaćma". Odwiedzaliśmy się z Ryszardem. Jak robiliśmy "Przesłuchanie", dostałem tekst i miałem wrażenie, że chyba nie. To był obraz skondensowanego zła. Ta postać nie miała żadnego usprawiedliwienia, żadnych szans na obronę. Zacząłem wtedy z Ryśkiem rozmawiać. Zapytałem: to jest samo zło, tego się nie da obronić, to musi być jednak człowiek, zły, ale człowiek, bo inaczej to będzie nie do strawienia. Zaproponowałem, żeby "on", miał takie hobby, przyzwyczajenie, ze ma wiele ołówków i długopisów, i to musi być wszystko poukładane w idealnym porządku, żeby to był człowiek - opowiadał Janusz Gajos w TOK FM.

Opowiadał historię epoki stalinowskiej

- Dość dobrze się znaliśmy, Ryszard był ogromnie spokojnym człowiekiem, cichym - przypominał Andrzej Bukowiecki, krytyk filmowy. - On był stonowanym, zamkniętym człowiekiem - dodał Gajos. 

Bukowiec wspominał, że organizował jeden pokazów "Przesłuchania" na przełomie lat 80. i 90. - Opowiadał historię epoki stalinowskiej, najważniejszy rozdział jego twórczości to właśnie penetracja różnych rozdziałów epoki stalinowskiej. Zaczęło się od "Przesłuchania". Potem był "Generał Nil", "Śmierć rotmistrza Pileckiego" w Teatrze Telewizji i "Zaćma" - wymieniał krytyk filmowy. 

Film "Przesłuchanie" chciano nawet zniszczyć. Co mogło tak rozwścieczyć władze komunistyczne? Nad tym pytaniem zastanawiała się dziennikarka TOK FM z gośćmi. - Pokazywał, że system może przyjść po każdego, nawet niewinnego. A władzy mogło się nie podobać, że bohaterka dojrzewa, wychodzi z tego więzienia inna niż do niego przyszła - stwierdził Andrzej Bukowiecki. - To był element edukacji. Wiele osób nie zastanawiało się, w jakim kraju żyją. Nagle taki przypadek, jaki zagrała Krystyna Janda otwierał oczy - dodał do tego Janusz Gajos. 

Nie zrobił w swoim życiu żadnego filmu, który byłby obojętny

Gajos ocenił, że Bugajskiego "będzie brakowało z każdego względu"-  To był człowiek, z którym się dobrze rozmawiało. To nie były rozmowy byle jakie. Można się było z nim posprzeczać ale to miało swoją wartość. Nie zrobił w swoim życiu żadnego filmu, który byłby obojętny - wspominał Gajos. 

- Robił filmy jak każdy reżyser, lepsze i gorsze, ale w całej jego karierze nie znajdziemy filmu, o którym można by powiedzieć, że nie był ważnym filmem - podsumował Bukowiecki. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Skomentuj:
Janusz Gajos o filmowej spuściźnie Ryszarda Bugajskiego: Nie zrobił żadnego filmu, który byłby obojętny
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX