To miała być katastrofa, ale... wyszło zupełnie inaczej. "To wydarzenie zmieniło nie tylko historię muzyki"

Żyjemy w czasach, kiedy zbyt często używa się określeń: legendarny, kultowy. Ale to wydarzenie bez wątpliwości zasłużyło na to, by być nazywane legendarnym festiwalem.
- Przez trzy dni, pół miliona ludzi, zgromadzonych na pastwisku dla krów, stworzyło wspólnotę - mówił w TOK FM prof. Waldemar Kuligowski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Mija pół wieku od festiwalu w Woodstock.

Festiwal zorganizowany był na farmie Maxa Yasgura, w miejscowości Bethel, w stanie Nowy Jork.  Hasłem przewodnim było Peace, Love and Happiness (Pokój, miłość i szczęście) - Oficjalnie sprzedano na imprezę 124 tysiące biletów, ale do Bethel przejechało pół miliona ludzi. Drugie tyle stało w korkach, blokując wszystkie drogi dojazdowe w promieniu 30 kilometrów – opisywał w TOK FM prof. Waldemar Kuligowski z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

 

Miała być katastrofa

Na festiwalu brakowało wszystkiego. Za mało było toalet, pryszniców. Ludzie nie chcieli czekać w długiej kolejce, więc sforsowali bramki i wlali się na teren festiwalu bez biletów.

- To wydarzenie zmieniło nie tylko historię muzyki.  Coś, co miało się nie udać; coś, co miało skończyć się wielką katastrofą organizacyjną i finansową, zakończyło się zupełnie czymś innym. Przez trzy dni, pół miliona ludzi, zgromadzonych na pastwisku dla krów, stworzyło wspólnotę. Obyło się bez przemocy, bójek, rozrób i kradzieży. Coś, co brzmi jak bajka dla dzieci, stało się rzeczywistością. To był cud – mówił Waldemar Kuligowski w rozmowie z Cezarym Łasiczką.

 

Bulgur i granola

Wydarzyło się też kilka mniejszych cudów. Jednym z nich – według gościa TOK FM –  była obecność nowomeksykańskiej komuny Hog Farm, która przygotowywała jedzenie. – I to wegetariańskie. Robione z nieznanych składników. Te pół miliona ludzi po raz pierwszy zetknęło się wtedy z kaszą bulgur lub granolą. Dziś, dla ludzi, którzy zdrowo się odżywiają, są to zwyczajne rzeczy. Ale to było 50 lat temu!  - mówi profesor.

Na terenie, na którym odbywała się impreza, panował ogromny ścisk. Waldemar Kuligowski w swoim artykule "Granola z Woodstocku" pisze tak: "Fani muzyki nocą kładli się spać tam, gdzie wcześniej w ciągu dnia stali. Na domiar złego już pierwszego dnia rozpętała się gwałtowna burza zagrażająca nie tylko konstrukcji sceny i polowej elektryczności, ale przede wszystkim zmieniająca cały teren w ocean błota".

 

W tym wielkim tłumie bardzo mało było wypadków. Dwie osoby przedawkowały narkotyki, 17-latek został  rozjechany podczas snu przez traktor. Odnotowano też, że w czasie festiwalu urodziło się dwoje dzieci, jedno z nich... w stojącym w korku samochodzie.

Narkotyków na festiwalu było dużo. I były bardzo tanie. -  Byli tacy, którzy narzekali, że za niską ceną, szła też niska jakość. Były narkotyki i twarde, i miękkie. Wszystkie. Ludzie stali z transparentami, takimi wielkimi ogłoszeniami. W ten sposób informowali, co konkretnie można u nich kupić. I sprzedawali za dolara – opowiadał profesor.

 

Nikt nie wiedział, kiedy zagra

W festiwalu wzięło udział 33 artystów. Na scenie pojawili się m.in.: Carlos Santana, Janis Joplin, The Who, Joe Cocker i Jimi Hendrix.

Ale jako pierwszy na scenie pojawił się Richie Havens. Folkowy wokalista i gitarzysta miał wystąpić jako piąty. Chaos organizacyjny był jednak tak duży, że to właśnie Havens otworzył festiwal. Wykonywał bis za bisem, aż zabrakło mu piosenek. Ostatecznie na poczekaniu wymyślił, że do piosenki "Sometimes I Feel Like a Motherless Child", zmienił słowa i po prostu powtarzał wiele razy słowo freedom (wolność).

 

 - Żaden artysta nie był pewien, kiedy zacznie. Przeciągało się to godzinami. Niektórzy utknęli w korku, niektórzy w ogóle nie dotarli. Byli też tacy, którzy w Nowym Jorku czekali na transport, ale wojskowe  śmigłowce, te same, które znamy z obrazów wojny w Wietnamie, nie mogły tam wylądować. Jeszcze inni artyści godzinami stali na zapleczu, popijali szampana i przyjmowali wszystkie inne rzeczy - mówi profesor Waldemar Kuligowski.

Krajobraz jak po wojnie secesyjnej

Ofertę zagrania na festiwalu odrzucili:  The Doors, Led Zeppelin czy Jethro Tull. Największym pechowcem była Joni Mitchell. Występ na Woodstocku odradził jej menedżer, umawiając jednocześnie występ w telewizji. Artystka bardzo przeżywała, że nie pojechała na festiwal. Uważała, że to jej wielki błąd. Potem napisała piosenkę "Woodstock".

Na koniec festiwalu wystąpił Jimi Hendrix. - To był ostatni akord. Poniedziałek rano, po godzinie 10. Zostali tylko ci, którzy mieli najwięcej siły. A wokół gigantyczne pobojowisko. Ludzie zostawili na terenie festiwalu wszystko, co przemokło. Namioty, śpiwory, ubrania, buty. I towarzyszył temu gigantyczny smród. Ci, którzy wspominają ostatnie godziny festiwalu, mówią, że przypominało to obrazy z wojny secesyjnej – mówi profesor.

 

Magazyn "Rolling Stone" uznał festiwal Woodstock za jedno z 50. wydarzeń, które zmieniły historię rock’n’rolla. Występy artystów zostały nagrane i wydane w formie filmu dokumentalnego "Woodstock". Obraz został nagrodzony Oscarem w 1971 roku.

Pojawiły się też dwa albumy koncertowe: "Woodstock: Music from the Original Soundtrack and More" oraz "Woodstock 2", zawierające muzykę zarejestrowaną w sierpniu 1969 roku.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (46)
Woodstock. 50 lat od legendarnego festiwalu
Zaloguj się
  • rave8

    Oceniono 13 razy 7

    Dzisiaj patrzę na tamtą epokę jak na jakąś komedię, utopie i surrealizm zarazem.
    Świat bez pieniądza, każdy jest z natury dobry, narkotyczny haj, pokój , miłość, a pomiędzy tym hipis Charels Manson wraz ze swoimi owieczkami morduje ludzi pisząc krwią po ścianie. Tysiące różnych sekt i fascynacja buddyzmem, przerobionym po amerykańsku. Z jednej strony niechęć do wojen, do pracy, ale chęć do życia i do rewolucji, której nieodzownym czynnikiem jest przelanie krwi ludzkiej. Fascynacja masowymi mordercami takimi jak Che Guevara. Kupa paradoksów w tej sieczce. Jedyne co dobre z tamtej epoki to muzyka.

  • mg_40

    Oceniono 11 razy 3

    Początek końca cywilizacji zachodniej. Pokolenie '68 zwane też pokoleniem powojennego baby boomu przejdzie do historii jako najbardziej zdegenerowane i niszczące pokolenie w cywilizacji białego człowieka

  • szpung

    Oceniono 4 razy 2

    Miala byc katastrofa, a wyszedl armageddon.

  • smurfmadrala

    Oceniono 3 razy 1

    Sex & Drugs & Rock & Roll & DEATH

  • buk-humor-dziczyzna

    Oceniono 9 razy 1

    mimo wszystko to był inny wspaniały świat mojej młodości - została tylko muzyka

  • ar16

    Oceniono 8 razy 0

    I szlag trafil cala przez wieki kulture zachodu.I pozostal nie tylko brud ,smrod ale narkomania ,krzywowo pjeta sprawiedliwosc czy rownosc.Lajdactwo ,neomarksim ,pedalizm ,odstepstwo od podstawowych wartosci jak rodzina.Czego nie zniszczyli komunisci niszcza dzis lajdaki spod znaku teczy .To trockisci i szumowiny rzadzace dzis eurokolchozem w imie tolerancji i milosci.Przerabialismy juz to w jakobiskiej Froncji czy zydo-bolszewickiej Rosi.China czy Kambodzy a takze wieli innych krajach afryki ,czy azji.

  • psyhodelic

    Oceniono 12 razy 0

    Co wy możecie wiedzieć o Woodstock bycze karki, Woodstock pokazuje skalę przemian w nie tylko w kulturze ale i w obyczaju i życiu społecznym . Czarni i biali , żółci i czerwoni wszyscy uczestniczyli w tej rewolucji społecznej dla dobra ludzkości . Muzyczka rockowa zmieniła na zawsze i nie odwracalnie zdawałoby się powiedzieć nasze stosunki społeczne , ale gdzieżby.W Dzisiejszej Polsce odradza się to co zdawałoby się przeszło w niebyt . Walka z tęcza i różnorodnością to hasło tych którzy na swoich sztandarach niosą wznoszą "miłość i szacunek" do bliźniego.Jestem dumny z tamtej rewolucji społecznej i zawdzięczam muzykom z tamtych wspaniałych lat ogrom doświadczenia duchowego , przeżycia wspaniałej muzyki której najpewniej nie przeżyje już żadne pokolenie

  • jan_sobczak1

    Oceniono 9 razy -1

    Pół miliona ćpunów i pijaków. Pastwisko to doskonałe miejsce dla bydła.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX