Czterech dyrektorów w kilka miesięcy! Kuriozalna karuzela kadrowa w prestiżowej lubelskiej instytucji kulturalnej

Nie ustaje karuzela kadrowa w jednej z najbardziej prestiżowych instytucji kulturalnych w Lublinie. Centrum Spotkania Kultur doczekało się nowej pani dyrektor. I od razu wyszło na jaw, że ma ona rodzinne powiązania z firmą, która na CSK zarabia.

Już czwartym dyrektorem w Centrum Spotkania Kultur (CSK) w ciągu zaledwie kilku miesięcy została właśnie wieloletnia dziennikarka, Katarzyna Lewandowska-Sienkiewicz, przed laty związana z "Gazetą Wyborczą", a ostatnio z "Kurierem Lubelskim". Gdy dwa tygodnie temu pojawiła się nieoficjalna informacja, że to właśnie ona ma być dyrektorem, rzecznik marszałka Remigiusz Małecki rozesłał do mediów komunikat, stanowczo to dementując. "Informacje medialne o zmianach w CSK proszę traktować jako typowy fake news" - napisał 10 października. - Tyle że nie było wtedy tajemnicą, że pani Sienkiewicz pożegnała się już pracą w redakcji "Kuriera Lubelskiego". O czymś to przecież świadczyło. Zaprzeczali, mimo że wiedzieli, jak jest? - pyta jeden z pracowników. Gdy zapytaliśmy rzecznika marszałka, dlaczego dwa tygodnie temu nazywał to fake newsem, odpisał: "Taka jest decyzja Zarządu Województwa Lubelskiego. 10 października nie było takiego tematu".

Pani dyrektor a agencja reklamowa, która ma umowę z CSK

Katarzyna Sienkiewicz to najbliższa rodzina Artura Sienkiewicza, który - jak wynika z oficjalnych danych w KRS - współprowadzi Agencję Reklamową VIP. Agencja była odpowiedzialna m.in. za kampanię posłanki Beaty Mazurek (PiS) przy eurowyborach (pisał o tym "Kurier Lubelski"). VIP od kilku miesięcy ma umowę z CSK na świadczenie usług reklamowych - mimo, że w Centrum Spotkania Kultur jest dział marketingu i to on działa w tym zakresie.

Agencja miesięcznie dostaje ryczałtem pięć i pół tysiąca złotych. Za co? Np. za pośrednictwo w kontaktach z mediami czy PR w sytuacjach kryzysowych - tak wynika z umowy. Gdy zapytaliśmy, jakie konkretnie działania na rzecz CSK wykonano, dostaliśmy odpowiedź, że m.in.: reprezentowanie CSK w rozmowach dotyczących międzynarodowej współpracy i promocji oferty CSK w ambasadach państw w Polsce (w których ambasadach? - odpowiedzi brak), szkolenia z wystąpień publicznych (kogo przeszkolono? - odpowiedzi brak), pośrednictwo w kontaktach z mediami (jakimi, w jakich kwestiach? - odpowiedzi brak).

Dodajmy też, że agencja VIP nie jest jedyna - CSK ma też umowę z agencją ROmedia. Też zryczałtowaną, też na pięć tysięcy złotych miesięcznie. Czym się ta agencja zajmuje? Np. w czerwcu przygotowano informację prasową i komunikat prasowy, a dodatkowo również "rekomendację odpowiedzi dla radia TOK FM (czyli dla nas) dotyczącą udostępnienia informacji publicznej". Mówiąc inaczej, udostępnienie informacji publicznej... sporo w tym wypadku kosztuje.

A gdyby tak dyrektora nie zmieniać?

Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, kilka dni temu, tuż przed zmianą dyrektora, grupa pracowników CSK była u marszałka Lubelszczyzny. Spotkali się z nim, prosili, żeby nie odwoływać dotychczasowego dyrektora Grzegorza Orzełowskiego; mówili, że dobrze się im z nim pracuje. Jak mówią, po tej rozmowie wyszli zniesmaczeni. Mieli usłyszeć m.in, że marszałek jest politykiem PiS, że żyje z polityki. 

O Centrum Spotkania Kultur pisaliśmy kilka miesięcy temu, gdy dyrektorem został działacz PiS, Marek Krakowski. Pracownicy mieli do jego działań sporo zastrzeżeń - niedługo potem został odwołany. Co zaś mówi nowa pani dyrektor? - Chciałabym, abyśmy w CSK kładli większy nacisk na edukację kulturalną, co nie oznacza, że zapominamy o tzw. kulturze wysokiej, i aby nasza placówka stała się wiodącym ośrodkiem kulturalnym w naszym regionie - powiedziała Lewandowska.

CSK przed "dobrą zmianą" było w bardzo dobrej sytuacji finansowej, na dużym plusie. W tej chwili jest "na granicy" - tak mówił nam Grzegorz Orzełowski przed swoim odwołaniem.

Centrum Spotkania Kultur - co to za instytucja?

Dzisiejsze Centrum Spotkania Kultur (CSK) przez ponad 40 lat było "Teatrem w budowie", niektórzy mówili, że w wiecznej budowie. Za rządów PO-PSL obiekt dokończono - miał być wizytówką Lublina i miejscem tolerancyjnym, otwartym na różne kultury, w którym spotykałyby się: teatr, opera, sztuki wizualne i muzyka. Tak było, ale do czasu. Dziś nie za wiele się tu dzieje - było np. ważenie zawodników MMA w sali operowej czy odbywające się co jakiś czas wydarzenia o charakterze patriotyczno-wojskowym.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Czterech dyrektorów w kilka miesięcy! Kuriozalna karuzela kadrowa w prestiżowej lubelskiej instytucji kulturalnej
Zaloguj się
  • marudna.maruda

    0

    Dużo ostatnio o Lublinie. A to CSK, a to Czarnek, a to Pitucha... Szkoda, że tak się paskudnie kojarzy piękne, rozwijające się w dużym tempie miasto. Niestety, najlepsza ze zmian bardzo chce obrzydzić to, co dobre.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX