Amerykańskie kino to nie tylko Hollywood. Podpowiadamy, co warto zobaczyć na 10. American Film Festival

Już za dwa dni rozpocznie się jubileuszowa - dziesiąta - odsłona American Film Festival. W Wrocławiu można będzie zobaczyć amerykańskie kino niezależne, filmy dokumentalne, amatorskie i niskobudżetowe. Na co warto zwrócić szczególną uwagę?

- W USA powstaje ponad tysiąc filmów rocznie. To, co do nas dociera, to tylko część tej ogromnej produkcji. A my chcemy pokazać Amerykę nieznaną, Amerykę widzianą z różnych perspektyw, poprzez wrażliwość różnych ludzi. To dopiero pokazuje jak Stany naprawdę wyglądają i to kompletnie rozbija tę bańkę amerykańskiego snu - mówi Roman Gutek, prezes Stowarzyszenia Nowe Horyzonty.

W tym roku przez siedem dni widzowie zobaczą 125 filmów. 10.AFF otworzy pokaz filmu "Irlandczyk" ("The Irishman"). To najnowszy film Martina Scorsese z Robertem Deniro i Alem Pacino w rolach głównych.

Festiwal zamknie z kolei film "Historia małżeńska" ("Marriage Story") w reżyserii Noaha Baumbacha. W rolach głównych występują tu Scarlett Johansson i Adam Driver.

Rocznice wielkich premier

Jubileuszowa edycja AFF łączy się z rocznicami premier kultowych filmów z USA. - Widzowie zobaczą m.in.: "Swobodnego jeźdźca" ("Easy Rider") Dennisa Hoppera, bo w tym roku mija 50 lat od premiery. 40 lat mija od premiery "Czasu Apokalipsy" Francisa Forda Coppoli, festiwalowi widzowie zobaczą film w wersji reżyserskiej. 30 lat ma obraz "Rób, co należy", czyli filmowy manifest Spike’a Lee. Na festiwalu zobaczyć będzie też można "Oczy szeroko zamknięte" Stanleya Kubricka, bo film ma 20 lat - mówi Urszula Śniegowska dyrektorka artystyczna AFF

Bohaterem tegorocznej edycji będzie Gregory Peck . - Jeden z największych dżentelmenów kina, legendarny aktor, nagrodzony Oscarem za role w filmie "Zabić drozda". Uosobienie klasy dawnej Ameryki, aktywista, udzielał się politycznie i społecznie, walczył o prawa mniejszości w USA - wylicza Stanisław Abramik z AFF.

W tym roku AFF to aż trzydziestu gości, ludzi świata filmu ze Stanów Zjednoczonych. Wśród nich znajdą się Mark Webber, aktor i reżyser, oraz Jan Van Hoy, producent filmowy. Artyści odbiorą we Wrocławiu Indie Star Award - nagrodę honorującą wybitnych twórców niezależnego kina amerykańskiego. Specjalnym gościem festiwalu będzie Ari Aster, autor filmów "Dziedzictwo. Hereditary" i "Midsommar. W biały dzień"

Festiwal potrwa 5-11 listopada. Więcej tu: https://www.americanfilmfestival.pl/

Co warto zobaczyć na 10. American Film Festival?

TOP 10 Urszuli Śniegowskiej - dyrektorki artystycznej AFF

Moja "dziesiątka" nie może zawierać filmów konkursowych, by wszystkie miały równe szanse, choć oczywiście wśród nich mam także faworytów. Wskazuję jednak na filmy w sekcjach pozakonkursowych, które w rekordowej liczbie 125 tytułów tegorocznego AFF mogą się zagubić, a są na pewno wartościowe.

1. Godzina wilka/ The Wolf’s Hour - Naomi Watts jako popadająca w szaleństwo pisarka w kryzysie twórczym, w tle postapokaliptyczny Nowy Jork. Autor Dwóch bram snu powraca do Wrocławia po 9 latach.

2. Pod górkę/ The Climb - czym jest prawdziwa przyjaźń? Jak daleko można się posunąć, a jednak nie stracić najlepszego kumpla? Buddy-movie w najlepszym wydaniu, z elementami surrealistycznymi, szczególnie genialna musicalowa scena na cmentarzu.

3. Wolności!/ Give Me Liberty - rosyjscy emigranci, niepełnosprawni i Afroamerykanie. Do the Right Thing w zimowym Milwaukee w XXI wieku. Świetny szybki montaż, autentyczne dialogi i dużo prawdy o dzisiejszej wielokulturowym społeczeństwie Ameryki.

4. The Pretenders - kolejny amerykański film o miłości do kina, zwłaszcza francuskiego. Jules i Jim w Hollywood. James Franco (jeden z 10 reżyserów kanonu filmu niezależnego ostatniej dekady) po raz kolejny staje za kamerą (i przed nią, w roli epizodycznej), by dać dowód i upust swojej cinefilii i opowiedzieć historię miłosnego trójkąta między reżyserem, fotografem i aktorką.

6. Corporate Animals - korpoludki na wyjeździe integracyjnym, który okaże się nie lada survivalem. Demi Moore w wersji komediowej to rzadkość. Jeśli nie oburzał Was dosadny naturalizm Człowieka-scyzoryka/ Swiss Army Man, to pośmiejecie się z ekstremalnych pomysłów Patricka Brice’a, starego znajomego AFF (Creep, Overnight).

7. Proxima - kolejny, ale jakże odmienny film o podróży kosmicznej. Eva Green, jako astronautka przepełniona wątpliwościami co do poświęcenia, z jakim wiąże się lot badawczy. Pierwszy człowiek w wersji kobiecej. I hołd dla wielu kobiet, które spędziły lata na orbicie w służbie nauki, pozostawiając dzieci i rodziny na Ziemi.

8. Do szpiku kości/ Winter’s Bone - do tego filmu mam szczególny sentyment, bo to pierwszy laureat nagrody publiczności w historii AFF. Debra Granik to dziś jedna z ważniejszych reżyserek niezależnych. Znalazła się też w grupie dziesięciorga twórców kanonu wybranego przez naszych widzów. Ciekawe, czy jej pierwszy pełnometrażowy film (z młodziutką, jeszcze nie znaną Jennifer Lawrence) zrobi na naszych widzach takie wrażenie, jak 10 lat temu.

9. Easy Rider czyli Swobodny jeździec - gdy oglądałam ten film z nowej, odrestaurowanej kopii na tegorocznym festiwalu w Cannes, zrozumiałam a może przypomniałam sobie, dlaczego ten film to kwintesencja kina amerykańskiego: daje poczucie wolności, porywa świetną muzyką a w końcu powala socjologiczną prawdą, że nawet tam, ‘in the Land of the Free’ prawdziwa wolność to tylko chwilowa ułuda.

10. Układ idealny/ Georgetown - debiut reżyserski Christopha Waltza. Satyra na elity polityczne z intrygą kryminalną i oczywiście elementami komediowymi, jak przystało na obsadę: Vanessę Redgrave, Annette Bening i samego Waltza, którego austriacki akcent znów okazuje się idealnie trafiony.

Chcę zachęcić Was do spotkań z naszymi gośćmi: reżyserami, producentami i aktorami. Pamiętajmy, że tym różni się festiwal od zwykłych pokazów kinowych, że można skonfrontować swoje wyobrażenia i refleksje z żywym twórcą. Staramy się zapraszać ich do Wrocławia jak najwięcej i umożliwiamy naszym widzom rozmowę z nimi. Do zobaczenia!

TOP 10 Marcina Pieńkowskiego - dyrektora artystycznego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty

1. Dżentelmeńska umowa - nagrodzony Oscarami za reżyserię i najlepszy film legendarny dramat Elii Kazana. Historia dziennikarza (świetny Gregory Peck), który pisze serię artykułów o antysemityzmie w amerykańskim społeczeństwie. Wciąż przenikliwe i aktualne.

2. Waves - dla mnie najlepszy amerykański film roku. Trey Edward Shults mógłby zjeść Barry’ego Jenkinsa na śniadanie. Przenikliwe kino o trudnych życiowych wyborach - hipnotyzujące, olśniewająco nakręcone, wielopoziomowe i wspaniale zagrane. Sztos.

3. Luce - pewna para (Naomi Watts i Tim Roth) wychowuje chłopaka z Erytrei. Czy uprzedzenia wobec czarnoskórego chłopaka powodują, że oczekiwania wobec nastolatka są zbyt wysokie? W roli tytułowej Kelvin Harrison Jr. (także w Waves). Zapamiętajcie go - może wyrosnąć na nowego Denzela Washingtona.

4. Miecz zaufania - premiera europejska (!) nowego filmu wspaniałej Lynn Shelton i jej powrót do komediowego stylu. Tak jak istnieją płaskoziemcy, są i tacy, którzy wierzą, że to Konfederacja wygrała Wojnę Secesyjną, ale fakt ten został zafałszowany. Wraz ze śmiercią pewnego staruszka, pojawia się szansa na wejście w posiadanie dowodu i odkręcenie historii…

5. Druga strona wiatru - Orson Welles powraca na American Film Festival. Jedna z niewielu okazji do obejrzenia na dużym ekranie zrekonstruowanego dzieła giganta amerykańskiego kina. Rzecz niezwykła inscenizacyjnie i formalnie. Plus John Huston przed kamerą.

6. Oczy szeroko zamknięte - pamiętam, że ten magnetyczny, ostatni film Stanleya Kubricka wchodził na ekrany kin w atmosferze skandalu, mając w Polsce bardzo przeciętne recenzje. Po 20 latach uważany jest za wybitną, piekielnie inteligentną prowokację, intrygujący traktat o pożądaniu i wierności.

7. Dwóch papieży - dawno nie widziałem w kinie tak fenomenalnych dialogów. Role Hopkinsa i Pryce’a warte są każdych nagród. Spotkanie dwóch papieży, dwóch osobowości, dwóch filozofii jest pretekstem do zarysowania błyskotliwego portretu świata podzielonego.

8. Lilian - nowohoryzontowy, mozaikowy portret Ameryki, pokazywany na festiwalu w Cannes. Nieco w duchu wczesnego Wendersa, chociaż produkował sam Ulrich Seidl. W roli głównej Polka Patrycja Płanik. Nie zapominajcie o sekcji "On the Edge"!

9. Midsommar - wersja reżyserska - po obejrzeniu Midsommar słowo "niepokój" nabrało nowego znaczenia i zastanawiałem się nad skasowaniem swoich szwedzkich wakacji. Ari Aster przyjedzie do Wrocławia z nowy materiałem. Będę pierwszy w kolejce na film i spotkanie z reżyserem.

10. Ostatni brzeg - i na zakończenie również Gregory Peck (a także na przykład rewelacyjny Fred Astaire). Dla mnie jeden z najwybitniejszych filmów amerykańskich lat 50. Fenomenalna wizja nuklearnego zagrożenia z finałową sekwencją, która zwala z nóg. Za kamerą wielki Stanley Kramer.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny