"Rolnicy mogą stracić ponad miliard złotych". Polskie mięso na cenzurowanym w Unii Europejskiej

- Przez jednego przedsiębiorcę cierpi cała branża - mówił w Magazynie EKG Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso. Straty rolników i hodowców mogą w 2019 r. sięgnąć 600 milionów złotych.

"Superwizjer" TVN ujawnił proceder pozyskiwania, w jednej z ubojni na Mazowszu, mięsa z chorych i padłych krów. Choć zakład został już zamknięta, a mięso wycofano z rynku, to sprawa odbiła się szerokim echem w całej Europie. Do Polski przyjechali eksperci Komisji Europejskiej, którzy kontrolują polskie zakłady wysyłające wołowinę do krajów Unii. We Francji, do której trafiło kilkaset kilogramów takiej wołowiny, mówi się o "polskim skandalu".

- Dzisiaj przez tego jednego przedsiębiorcę i rolników cierpi cała branża – przekonywał w TOK FM Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso. Jak wyliczał, straty już teraz są duże, a mogą być jeszcze większe. - Rolnicy stracili na teraz do 15 procent na cenie mięsa, gdyby się to utrzymało, to do końca roku sami hodowcy stracą ponad miliard złotych – mówił gość magazynu "EKG".

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego Jacek Zarzecki, mówił, że ujawniony przez dziennikarzy proceder może oznaczać, dla rolników i hodowców, straty w wysokości 600 mln złotych. 

Zagranica reaguje

Na sprawie handlu mięsem chorych krów tracą też przedsiębiorcy. - Zamówienia od odbiorców zagranicznych zostały wstrzymany. Mowa o - między innymi - Niemczech, Francji, Słowacji, Czechach. Oni chcą teraz renegocjować ceny, bo twierdzą, że ich sieci nie chcą odbierać polskiego mięsa – mówił Witold Choiński. Jak dodał, w niektórych krajach incydent z polskim mięsem wykorzystywany jest do ochrony własne rynku. - Straty idą w setki milionów złotych – mówił szef Związku Polskie Mięso.

Witold Choiński podkreślał, że branża nie chce czekać na decyzje rządu i sama chce podejmować kroki w obronie wizerunku polskich eksporterów mięsa. - Zaproponowaliśmy całodobowe monitoringi w samochodach dostawczych i ubojniach. Producenci chcą na siebie wziąć ten koszt – podkreślił gość Magazynu EKG w TOK FM.

Maciej Głogowski dopytywał, czy incydent z wołowiną może mieć wpływ na eksport innych rodzajów mięsa. - Tak, bo nadszarpnięto wizerunek Polski jako kraju dbającego o bezpieczeństwo dla konsumentów żywności – mówił Choiński.

Handel mięsem chorych krów to nie jedyny problem. W poniedziałek informowaliśmy, że Polska zgłosiła Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt pierwszy od sześciu lat przypadek choroby szalonych krów. Chore na BSE zwierzę wykryto w Mirsku na Dolnym Śląsku. - To przypadek atypowy. Naturalnie może wystąpić u zwierząt w pewnych wieku. To się zdarza we wszystkich krajach. Nie powinno mieć to dla nas żadnych konsekwencji – uspokajał szef Związku Polskie Mięso.

Resort rolnictwa zapowiada zmiany

- Incydentalna sprawa związana z nielegalnym ubojem zwierząt została wyolbrzymiona do niewyobrażalnych rozmiarów i grozi wizerunkowi już nie tylko mięsa z Polski, ale polskiej żywności na świecie - ocenił w poniedziałek minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Jak mówił minister, organizacje branżowe są zgodne, trzeba podjąć zdecydowane działania w celu naprawienia sytuacji i zero tolerancji dla patologii. - Kary więzienia dla właścicieli zakładu, zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, zakaz wykonywania zawodu przez lekarzy weterynarii, którzy brali udział w tego rodzaju procederze, wprowadzanie monitoringu w ubojni , ale również monitoring w samochodach transportujących zwierzęta, kontrole pośredników zajmujących się handlem zwierzętami, kontrola dobrostanu zwierząt - wyliczał Ardanowski przedsięwzięcia, które ma zamiar podjąć resort rolnictwa.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (8)
Mięso z chorych krów z Polski. Rolnicy liczą straty
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 4 razy 2

    KE juz nad prawie niczym nie panuje, czas zwrocic kompetencje regulacji rynku rolnego do krajow czlonkowskich, Pllska od 2011 nie zrobila nic by wykonac ochrone granicy wschodniej przed ASF, obecnie gdy ASF przekroczylo granice Wisly Dania juz wybudowala ogrodzenie Niemcy planuja to zrobic. Min. Jurgiel rowniez nie zrobil wiele by wybudowac przynajmmniej ogrodzenie na granicy z ukraina i Bialorusia. Kolejny problem to ukraina to bandyckie panstwo co jakis czas znajduje liki w przepisach unijnych i obecnie dokonuja dampingowego zalewania rynkow europejskich kurczakiem z koscia, ktory nie zostal ujety w umowie o wzajemnym handlu. KE nie reaguje a straty farmerow ida w setki milionow.

  • adres_na_swinstwa

    Oceniono 1 raz 1

    Pozostaje mieć nadzieję, że część ludzi porzuci lub ograniczy jedzenie zwierząt - co wyjdzie im zdrowie, szczególnie jeśli chodzi o mięso z Polski, a także ograniczy po prostu dręczenie zwierząt. Cieszy mnie więc ta sytuacja.

  • miloz1

    Oceniono 5 razy -1

    W Polsce w niektórych kręgach prowadzona jest ciągła, ciężka praca prowadząca do zaszkodzeniu interesom gospodarki naszego kraju. W Niemczech, w których mieszkałem kilka lat nie do pomyślenia jest, aby jakieś media próbowały zachwiać zaufanie do jakiejś branży rodzimej gospodarki. Czy to małostkowa zawiść, czy chęć zabłyśnięcia newsem o skandalu, czy też praca na rzecz interesów sąsiednich krajów?

  • mrpens

    Oceniono 4 razy -2

    Typowa czerska chciwość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX