"Wysuszamy je własnymi rękoma". Ekspert surowo o polityce wodnej w miastach

W Polsce nie przyjmuje się podstawowej zasady meliorantów, czyli: woda powinna być zagospodarowana tam, gdzie spada - mówił w Magazynie EKG TOK FM profesor Piotr Kowalczak z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej i Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu.

Od kilku tygodni w wielu rejonach Polski panuje susza. Hydrolodzy alarmują w sprawie niskiego poziomu wodach w rzekach, a rolnicy narzekają na brak opadów, który może skutkować wyższymi cenami, np: truskawek.

Zobacz koniecznie: Mało wody w rzekach i kolejna susza. "Mówi się, że musimy coś z tym zrobić, ale nie ma działań"

- W tej chwili wszystkim brakuje wody. Ponosimy skutki niezbyt korzystnej sytuacji pogodowej, która ciągnie się już od 2017 roku. Ogólny wskaźnik pomiędzy opadami a parowaniem kształtuje się negatywnie na obszarze całego kraju – wskazuje prof. Piotr Kowalczak, hydrolog z Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Jak wyjaśniał ekspert, w Polsce od lat zaniedbana jest gromadzenie wody, gdy jest jej dużo oraz oddawanie wody, gdy występują braki. - W Polsce nie przyjmuje się podstawowej zasady meliorantów, czyli: woda powinna być zagospodarowana tam, gdzie spada. Proszę spojrzeć na miasta, gdzie wybetonowanymi ulicami woda spływa w sposób niekontrolowany, nie gospodarujemy tym. A można byłoby to wykorzystać – mówił prof. Kowalczak.

Jak przyznał, od 20 lat walczy o lepszą politykę wodną w miastach. - One latem są przesuszone. Jeszcze kilkanaście lat temu wokół nas było więcej sadzawek, oczek wodnych, małych ścieków. Teraz tego nie ma. Wysuszamy miasta własnymi rękoma. Woda powinna być gromadzona na terenach miast, żeby można było ją później wykorzystać – wymieniał ekspert i dodawał, że w Polsce brakuje w tej kwestii odpowiedniej urbanistyki. - A świetne rozwiązania można znaleźć nawet w podręcznikach z lat 30. ubiegłego wieku - ocenił. 

Problemy dotyczą też rolnictwa. - Od wielu lat jest spór między ekologami a meliorantami. Wymagana tych pierwszy sięgają dalej niż możliwości utrzymania tego wszystkiego. Doszło nawet do wstrzymania remontów budowli wodno-melioracyjnych na rzekach i małych ciekach wodnych. Wszystkie ważne obszary rolnicze w Polsce są zdrenowane, jednak to zadziała, jeżeli będzie współpracować właśnie z tymi budowlami. Jeżeli system będzie działał, to zagrożenia będą mniejsze. W rolnictwie nie powinien się toczyć spór, który hamuje rozwój retencji– mówił ekspert, choć zaznaczał, że nie można całej winy w tej sprawie zrzucić na ekologów, bo "oni też mają swoje racje i są potrzebni".

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (1)
"Wysuszamy je własnymi rękoma". Ekspert surowo o polityce wodnej miast
Zaloguj się
  • skandy5

    Oceniono 1 raz 1

    Największe problemy nadchodzących lat to woda i energia.

    PiS[Komentarz zawiera treści niedozwolone] rozdzielają kasę na konsumpcję - podstawowy problem to utrzymać się przy korycie !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX