Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie będzie testu przedsiębiorcy. Ekspertka: Już teraz można go przeprowadzić

Jak tłumaczyła Marta Dąbrowska z PWC Legal, w ustawie o podatku dochodowym już teraz istnieją przepisy, które pozwalają zweryfikować status przedsiębiorcy. A to może się wiązać z wieloma zaległymi kosztami nie tylko dla nich, ale też dla zlecających - jeśli okaże się, że nie spełniają trzech ważnych przesłanek.

Premier Mateusz Morawiecki zapewnił na Twitterze, że nie zostanie wprowadzony test przedsiębiorcy - spekulacje na ten temat trwały od jakiegoś czasu.

To mechanizm, który miałby wykazać, kto prowadzi prawdziwy biznes, a kto tylko to pozoruje, bo faktycznie pracuje na rzecz jednego pracodawcy i pracuje jak pracownik etatowy.

Marta Dąbrowska z PWC Legal zaznacza, że dla prawników i podatkowców nie jest to nowy temat, a w obecnym prawie już teraz istnieją mechanizmy, które umożliwiają weryfikację statusu przedsiębiorcy i ewentualne wyciąganie konsekwencji w przypadku nadużyć w tym zakresie. 

Trzy przesłanki, dzięki którym urząd stwierdzi, że nie jesteś przedsiębiorcą

- Jest to przepis ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, który przewiduje trzy przesłanki, których łączne spełnienie uniemożliwia uznanie działalności wykonywanej przez osobę fizyczną za działalność gospodarczą - zaznaczyła ekspertka i wymieniła:

1. brak odpowiedzialności wobec osób trzecich za rezultat i wykonywane czynności, czyli kiedy to zlecający poniósł odpowiedzialność; 
2. kwestia działania pod kierownictwem zlecającego, czyli wykonywanie usług w czasie i miejscu wskazanym przez zlecającego;
3. Brak ponoszenia ryzyka gospodarczego za prowadzoną działalność.

Prowadząca program Aleksandra Dziadykiewicz pytała, czy już teraz fiskus testuje w ten sposób przedsiębiorców.

- Już dłuższego czasu na rynku obserwujemy działania związane z walką z tzw. umowami śmieciowymi i różnymi formami współpracy, które mają zastąpić stosunek pracy. A więc zarówno Państwowa Inspekcja Pracy, jak i w szczególności ZUS, weryfikują faktyczny charakter działalności i współpracy stron - tłumaczyła Marta Dąbrowska.

Podatki w Polsce najbardziej obciążają osoby o niskich dochodach? "Jesteśmy wyjątkiem wśród państw rozwiniętych"

Podkreśliła także, że posiadanie jednego tylko kontrahenta oraz umowy z jednym tylko podmiotem na rzecz którego świadczymy usługi, nie jest jeszcze jednoznacznym powodem dla zakwestionowania naszego statusu jako przedsiębiorcy. 

Test przedsiębiorcy. Co się stanie, jeśli urząd zakwestionuje nasz status? 

Jak mówiła ekspertka, konsekwencje mogą zostać poniesione na kilku płaszczyznach. W pierwszej kolejności może pojawić się kwestia ubezpieczeń społecznych, czyli odpowiedniego oskładkowania formy współpracy. - Może pojawić się konieczność uregulowania zaległych składek przez zlecającego, który w przypadku umowy zlecenie lub umowy o pracę byłby zobowiązany takie składki odprowadzać - wyjaśniała Dąbrowska. 

Prof. Grzegorz Kołodko ostrzega: Będzie podwyżka podatków. "Myślę, że na początku lat 2020"

Kolejnym problem są kwestie  związane z podatkiem dochodowym od osób fizycznych. - W przypadku zakwestionowania charakteru wykonywanej działalności może się okazać, że wybrana preferowana stawka opodatkowania liniowego nie powinna mieć zastosowania. Może więc zaistnieć potrzeba uregulowania zaległości podatkowych - zaznaczyła. 

To jednak nie koniec. Marta Dąbrowska tłumaczyła, że pozostają jeszcze kwestie VAT oraz rozliczania kosztów, ponieważ będąc przedsiębiorcą, możemy odliczać koszty związane z naszą działalnością gospodarczą od zobowiązań podatkowych. A może się okazać, że robiliśmy to niesłusznie. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Test przedsiębiorcy. Nie trzeba go wprowadzać, żeby można było go zastosować
Zaloguj się
  • przewooz

    0

    Konstytucja gwarantuje swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. Jeśli zarejestrowałem się jako przedsiębiorca, prowadzę księgowość, wystawiam faktury, płacę składki i podatki, TO NIKT NIE MA TEGO PRAWA KWESTIONOWAĆ!!!
    Żyjemy w dzikim kraju, gdzie prawo nic nie znaczy. Ważny jest tylko aktualny kaprys władzy, tak się NIGDY NIE ZBUDUJE ŻADNEGO DOBROBYTU. A to do czego przez ostatnie 30 lat żeśmy doszli właśnie marnujemy. Jeszcze na parę lat tego kretyńskiego karnawału kasy nam wystarczy. Jeszcze rząd może ukraść nasze pieniądze odłożone na emerytury (w tym robu rąbnie nam około 20 miliardów). Ale za parę lat to się skończy. Już nie ma nas kto leczyć, bo pieniądze zamiast na służbę zdrowia idą na 500+. Zamiast dać nauczycielom dobre pensje i stworzyć edukację na wysokim poziomie PiS rozwalił edukację, która miała wady, ale w testach PISA byliśmy jednymi z najlepszych na świecie. Kiedyś pieniądze się skończą. I obudzimy się biedni, bez edukacji, bez służby zdrowia i poza Unią Europejską.

    KTO BĘDZIE TEMU WINNY? Nie Kaczyński. MY. Bo część z nas głosuje na pis, a druga część siedzi w domu, bo "ich głos nic nie znaczy, a poza tym nie mają na kogo głosować". Wolska anno domini 2019. Taki żałosny kraj z tektury, gdzieś pomiędzy San Escobar, a Rosją.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX