Programista, prezes, a może.. górnik. W jakiej branży pracować, żeby zarabiać najwięcej?

GUS poinformował, jak wyglądały przeciętne średnie wynagrodzenia w polskiej gospodarce w 2018 roku. O tym, gdzie pracować, żeby zarobić najwięcej, Mikołaj Lizut rozmawiał z Łukaszem Komudą, ekspertem z portalu rynekpracy.org.

Główny Urząd Statystyczny podał w raporcie "Pracujący i wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2018 r.), że przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) było wyższe o 7,7 proc. w ujęciu rocznym i wyniosło 5057,82 zł.

Mikołaj Lizut przytoczył, że według raportu najlepiej zarobić można w tej chwili w branży ITC - 7980,97 zł brutto miesięcznie. - To sektor informatyczny i telekomunikacyjny. Programiści, informatycy, specjaliści od telefonii komórkowej – wyliczał Łukasz Komuda, ekspert z portalu rynekpracy.org. Dziennikarz TOK FM dodał, że gdyby on miał proponować swojemu dziecko ścieżkę zawodową, to doradziłby mu karierę prezesa. - Taką, jaką przed wejściem na urząd premiera, miał Mateusz Morawiecki. W tej branży średnia miesięczna to zapewne grubo ponad 100 tys. złotych miesięcznie – powiedział Lizut. Przypomnijmy, Mateusz Morawiecki był przez wiele lat szefem jednego z komercyjnych banków.

Jak tłumaczył Łukasz Komuda, w ostatnim czasie, na wzrost wynagrodzeń prezesów czy menadżerów firm miało wpływ kilka czynników. - Wypłacali sobie bajońskie sumy, bo po prostu mogli. Na takie stanowiska nie ma otwartej rekrutacji, to często jest towarzystwo wzajemnej adoracji, kluby zawodowych prezesów, którzy przechodzą z jednej firmy do drugiej – mówił ekspert. Jak dodawał, wpływ na wynagrodzenia miał też sposób prowadzenia biznesu. - Inny niż przed laty. Teraz firmy rozwijają się przez instrumenty finansowe czy fuzje. To jest bardziej skomplikowane, a przez to obarczone większym ryzykiem. Dlatego liderzy, którzy są w stanie podjąć to ryzyko i pomnożyć potencjał firmy, są dla właścicieli firm warci bardzo wysokich wynagrodzeń – ocenił ekspert. 

Jeśli nie jesteś prezesem, to gdzie możesz dobrze zarobić?

Mikołaj Lizut zwrócił uwagę, że według danych GUS na bardzo wysokie zarobki można liczyć w sektorze górnictwa i wydobycia. To 7772,86 złotych brutto miesięcznie. Gość audycji wyjaśnił, że taka kategoryzacja danych może wprowadzać w błąd. - Duży udział w tej średniej ma na przykład górnictwo miedziowe czy srebra, które nie ma nic wspólnego z paliwami kopalnymi. Od dawna płaci się tam spore wynagrodzenia, bo cena miedzi jest dobra i przedsiębiorstwa osiągają wysokie zyski. Jednak mały odsetek młodych ludzi wyobraża sobie siebie na przodku, to ryzykowne. A i przyszłość całej branży nie jest pewna – mówił Komuda.

Czy młodzi ludzie mogą dziś przebierać w atrakcyjnych ofertach pracy? Gość TOK FM podkreślił, że w Polsce nie ma jednorodnego rynku pracy. - Jest 380 powiatowych rynków. Jest wiele czynników mogących na nie wpływać, na przykład mobilność młodego człowieka. Nie każde wykształcenie i nie każda firma może gwarantować dobre warunki pracy. Z drugiej strony, mało jest młodych ludzi do pracy, a dużo wakatów.  To powoduje, że pracodawcy uważają, że młodzi są roszczeniowi. Jeszcze pięć lat temu, nikt nie pytał, dlaczego ma zaczynać od płacy minimalnej. To szokuje firmy – podsumowywał ekspert.

W kwietniu stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 5,6 proc.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM