Rząd chce dać miliard na dopłaty na fotowoltaikę. Ekspert wskazuje "wąskie gardła" rządowego programu

Miliard złotych chce przeznaczyć rząd na dopłaty na instalacje fotowoltaiczne. Bartłomiej Derski z portalu wysokienapiecie.pl przyznaje w TOK FM, że idea jest słuszna, choć program ma kilka "wąskich gardeł". Jako główne wskazał samego jego realizatora.

Rząd przedstawił program "Mój prąd" zakładający dopłaty do instalacji fotowoltaicznych. Maksymalne dofinansowanie, jakie będzie można uzyskać to 5 tysięcy złotych, płatne już po zakończeniu budowy domowej instalacji. Rząd liczy, że program przyczyni się do powstania 200 tysięcy nowych instalacji. Cały program ma kosztować miliard złotych.

Bartłomiej Derski z portalu wysokienapiecie.pl pozytywnie ocenił sam fakt stworzenia takiego programu. Jak wskazał, jest to dość "rewolucyjna zmiana" w podejściu rządu, który do tej pory - jego zdaniem - "nie był kojarzony ze wsparciem energii odnawialnej".

"Mój prąd" i jego "wąskie gardła"

Ekspert wskazał jednak, że program ma kilka "wąskich gardeł", które mogą zakłócić jego prawidłowe funkcjonowanie. Jako największą obawę wskazał obsługę programu przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (ten sam, który ostatnio miał problem z realizacją wniosków dotyczących wymiany pieców w programie "Czyste Powietrze"). - Jeśli tych wniosków będzie tysiące albo nawet kilkanaście tysięcy miesięcznie, to łatwo sobie wyobrazić, że Narodowy Fundusz ponownie się zatka z tego tytułu - stwierdził Derski. Jak dodał, przekazanie realizacji programu do NFOŚiGW jest "pokłosiem resortowej Polski".

- To minister środowiska stworzył ten program, a NFOŚiGW podlega właśnie jemu, więc minister chce, żeby ten organ się tym zajmował, a nie chce tych pieniędzy przekazać na przykład samorządom. I niestety dochodzi do tego typu kuriozalnych sytuacji, kiedy Narodowy Fundusz, który powinien się zajmować gigantycznymi projektami (…) zajmuje się bardzo drobnymi sprawami pojedynczych gospodarstw domowych - tłumaczył gość TOK FM.

Jako drugie "wąskie gardło" Derski wskazał brak odpowiedniej liczby podmiotów zdolnych do zakładania  instalacji fotowoltaicznych. Jak przekonywał, na polskim rynku ich brakuje. Większe projekty są realizowane przez instalatorów z Niemiec, do mniejszych szkolą się imigranci z Ukrainy, ale to może jeszcze trochę potrwać.

Dopłata 5 tysięcy. Mało czy dużo?

Paweł Sulik pytał swojego gościa, czy wsparcie rzędu 5 tysięcy złotych jest w ogóle opłacalne. Derski podał, że Polacy montują zwykle instalacje mające od 3-4 kilowatów (i więcej), których ceny wahają się od 15 do 30 tysięcy złotych (średnią cenę jednego kW określił na poziomie 5 tysięcy złotych).

Zdaniem Derskiego, sama kwota wsparcia proponowana przez rząd (czyli 5 tysięcy złotych) nie jest zatem zbyt duża. Wskazał jednak, że można to połączyć z ulgą w podatku dochodowym i wówczas łączna suma dopłaty może okazać się nieco wyższa.

Ostatnia obawa, o jakiej mówił nasz gość dotyczy tego, iż część chętnych może się na dopłatę po prostu nie załapać. Dlaczego? Otóż zgodnie z zasadami programu, o ulgę będzie można się ubiegać dopiero po zamontowaniu instalacji. Z kolei cała kwota przeznaczona na realizację przedsięwzięcia to - jak już wspomnieliśmy - miliard złotych. Co się więc stanie, jeśli czyjś wniosek zostanie rozpatrzony już po wyczerpaniu tej sumy?  

- Jest takie ryzyko. Na zdrowy rozum, na pewno będzie jakaś grupa osób, która tego dofinansowania nie otrzyma - stwierdził Derski. Dodał wprawdzie, że rzecznik Ministerstwa Środowiska mówił mu, że jeżeli program będzie sprawnie realizowany, to pojawi się dodatkowa kwota, ale to na razie nic pewnego.  

Osiągniemy cel 15 procent OZE? "Nie ma szans"

Pozostaje jeszcze pytanie, czy program "Mój prąd" - nawet przy dużej popularności i sprawnej realizacji - miałby szansę sprawić, że Polska osiągnęłaby cel 15 procent udziału odnawialnych źródeł energii w produkcji prądu do 2020 roku (cel taki zakłada dyrektywa unijna dotycząca OZE).

- Nie, na to nie ma absolutnie szans. Tą możliwość dawno zasypaliśmy, przespaliśmy ten rozwój - stwierdził wprost Bartłomiej Derski. Jak dodał, program "Mój prąd" może jedynie "zmniejszyć lukę, jaką będziemy mieli do załatania w tej sprawie".

Gość Pawła Sulika zaznaczył też, że Polska mogłaby się uczyć od takich państw jak Litwa, Czechy czy Słowacja, które owy cel 15 procent OZE już osiągnęły. - Polska jest jedynym krajem w tej części Europy, który nie tylko nie spełnia tego celu dzisiaj, ale nie spełni w ogóle też w 2020 roku - stwierdził.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (2)
Rząd chce dać miliard na dopłaty na fotowoltaikę. Ekspert wylicza wady i zalety
Zaloguj się
  • mercurossaurus

    0

    Dodatkowo, skoro pojawi się dofinansowanie, należy się liczyć ze wzrostem cen fotowoltaiki...

  • eski57

    0

    - bardziej racjonalnym i sprawiedliwym systemem pomocy byłaby dopłata do 1 kW mocy zainstalowanej ; np. 2 tyś do i kW z granicą NIE więcej niż 8 tyś zł. ....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX