Przełomowy wyrok TSUE ws. kredytów frankowych. Trybunał po stronie frankowiczów

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w znacznej mierze powtórzył stanowisko rzecznika, który stanął po stronie frankowiczów. Wyjaśniamy, o co chodzi w tej sprawie i co dla kredytobiorców i banków może oznaczać ten wyrok.

Wyrok TSUE ws. frankowiczów. O co chodzi w tej sprawie?

Wszystko zaczęło się od pytań zadanych TSUE przez warszawski sąd okręgowy, prowadzący sprawę małżeństwa Dziubaków. Pozwali oni bank Raiffeisen m.in. w związku ze sposobem ustalenia kursu franka szwajcarskiego, na podstawie którego obliczane było i jest ich zadłużenie. Ale to nie wszystko - chodzi również o samo indeksowanie kredytu do franka.

Tu konieczne jest wyjaśnienie różnicy między kredytem denominowanym we franku, a tym indeksowanym. W pierwszym przypadku klient umawia się z bankiem na pożyczenie konkretnej sumy, która potem jest przeliczana na franki i w tej walucie wypłacana. W przypadku drugim - i jest to właśnie przypadek małżeństwa Dziubaków - kredyt jest wypłacany w złotych i dopiero wtedy indeksowany do franka. Można to porównać do zakupów w kantorze - w pierwszym przypadku kupimy 100 franków szwajcarskich, w drugim kupimy franki za 400 złotych. 

Wyrok TSUE. Co się stanie z kredytami?

Warszawski sąd zadał unijnemu trybunałowi cztery pytania. Pierwsze z nich dotyczyło tego, czy jeśli opisany w umowie sposób świadczenia usługi zostanie uznany za nieuczciwy, można go zastąpić na podstawie "zasad współżycia społecznego". Chodziło o to, by jeśli sąd uzna, że sposób ustalania kursu franka - bank ustala go w swojej tabeli kursowej i na jego podstawie ustala wysokość zadłużenia - zostanie uznany za nieuczciwy, to można sięgnąć po kurs ustalany przez Narodowy Bank Polski. Tu rzecznik TSUE, który wypowiadał się znacznie wcześniej, był sceptyczny i wskazał przepisy unijne, które uniemożliwiają taki scenariusz. A to z kolei mogłoby oznaczać, że jeśli sąd uzna sposób wyliczania przez bank kursu franka za nieuczciwy, kredyt staje się de facto kredytem... złotówkowym. 

Wszystko to nabiera szczególnego znaczenia, jeśli weźmiemy pod uwagę odpowiedź na czwarte pytanie. Sąd zastanawiał się, czy jeśli upadnie ten punkt umowy, który mówi ile i jak klient ma spłacać zadłużenie, upaść musi cała umowa. Czy też może można uznać, że i bez tego zapisu może ona obowiązywać. I tu rzecznik TSUE kierował decyzję na sąd krajowy, ale zaznaczał, że wcale nie musi być tak, że umowa w takiej sytuacji musi upaść w całości. Co to wszystko miałoby oznaczać? Że możliwa jest sytuacja, kiedy sąd uzna, że umowa kredytowa obowiązuje, ale poza zapisem o indeksowaniu do franka. Jest więc możliwe, że umowa będzie złotówkowa, ale z oprocentowaniem... szwajcarskim. Taka sytuacja byłaby niezwykle korzystna dla frankowiczów, a wyjątkowo niekorzystna dla banków. 

Jednak TSUE w dzisiejszym orzeczeniu był tu bardziej sceptyczny. Podkreślił, że usunięcie przeliczania kredytu na franki przy jednoczesnym utrzymaniu oprocentowania zmienia charakter umowy, czego - jak się wydaje - polskie prawo nie przewiduje. W związku z tym Trybunał nie widzi przeszkód, by uznać taką umowę za nieważną. Co to oznacza? Że bank i jego klient oddają sobie to, co wzajemnie sobie świadczyli. Jeśli więc ktoś spłacił już nominalnie więcej, niż wziął, taka sytuacja będzie dla niego korzystna - może się bowiem okazać, że jest już z bankiem rozliczony. Choć - wedle umowy - powinien spłacać kredyt przez kolejne lata. 

Co ważne, wyrok TSUE nie oznacza, że automatycznie zmienia się sytuacja prawna frankowiczów. Zyskują oni oręż w sądowych bataliach z bankami - zwłaszcza ci z nich, którzy mają umowy indeksowane do franka szwajcarskiego. 

Wyrok TSUE. Co oznacza dla banków?

Decyzja TSUE niesie za sobą duże ryzyko dla całego polskiego sektora bankowego. - Ja, jak spora grupa naszych słuchaczy, nie mam kredytu we frankach. Ale jestem klientem banku. Co to dla mnie znaczy? - pytał niedawno w Magazynie EKG Maciej Głogowski. Jak tłumaczył Hubert A. Janiszewski wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Deutsche Bank Polska SA, w skrajnej sytuacji banki mogłyby potrzebować nawet 60-70 mld zł na dokapitalizowanie.

- To oznacza m.in. że nastąpi kryzys w możliwościach oferowania kredytów. Kredyt dla klientów będzie osiągalny, ale na zupełnie innych warunkach: będzie trzeba za niego więcej zapłacić, a kryteria przyznania kredytu też będą zaostrzone. O kredyt będzie więc trudniej i będzie on dużo droższy - podkreślił gość "EKG". I dodał, że odbije się to na sytuacji gospodarczej kraju. -  Bo gospodarka kraju jest finansowana przez instytucje finansowe - mówił. 

Przed skutkami orzeczenia TSUE ostrzegał również Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. "Największe ryzyko, które może wywołać prawdziwy kryzys gospodarczy, to wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie kredytów frankowych. To mógłby być Czarny Łabędź! " - stwierdził w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną"

Co ważne, orzeczenie TSUE nie zmienia sytuacji z dnia na dzień. Skorzystać mogą na nim ci spośród kredytobiorców, którzy już wystąpili na drogę sądową przeciwko bankom lub planują taki krok. Wiele zależy również od sposobu sformułowania pozwu, argumentów, którymi posłużą się klienci banków, treści umowy podpisanej z bankiem i ich obecnej sytuacji. Z pewnością jednak wyrok TSUE otwiera furtki, które mogą kredytobiorcom posłużyć w sądowych bataliach z bankami. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
TSUE ws. kredytów frankowych
Zaloguj się
  • atyn

    Oceniono 1 raz 1

    Już słyszę straszenie, że system bankowy się rozleci, bo trzeba będzie te 60 mld z systemu zabrać. Tylko, że WCZEŚNIEJ TE PIENIĄDZE BANKI ZAROBIŁY I TE 60 MLD MAJĄ, WIĘC NIECH NIE PIE.....LĄ TYLKO PŁACĄ.

  • mgrstepien

    0

    Solidarni z bankami!!! Pod Sejm!!!!
    Ogłaszam również zbiórkę na głodujących bankowców i ich rodziny oraz chore dzieci i poszkodownych przez reżym Kurdupla:
    pomagam,pl/zrzutka345789\ghfth123

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX