Producenci mięsa "policzyli straty" i wystawili "fakturę" obrońcom praw zwierząt. Animalsi odpowiadają

Przedstawiciele organizacji rolników i hodowców zwierząt wystawili rachunek obrońcom praw zwierząt. Na kwotę ponad 167 miliardów zł, bo na tyle szacują straty, jakie ponoszą w związku z ich działalnością.

Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego przekonuje, że animalsi przedstawiają ich w niekorzystnym świetle. - Mamy wiele zakłamań, wiele mitów. Mamy np. raport WHO o szkodliwości jedzenia czerwonego mięsa, dzisiejsze badania mówią zupełnie inaczej - powiedział Wierzbicki TOK FM. Stwierdził też, że to iż ktoś jest dziś wegetarianinem, to nie znaczy, że "będzie nim za kilka lat". 

Faktura dla Viva! i Stowarzyszenie Otwarte Klatki

Organizacje rolników i hodowców zwierząt wystawili "fakturę" - opiewającą na 167 mld zł - organizacjom takim jak Viva! i Stowarzyszenie "Otwarte Klatki". Według nich fundacje obrzydzają polskie rolnictwo. Sektor drobiu wycenił swoją część na fakturze na 10,6 mld zł, sektor wołowiny na 35 mld zł, przemysł futrzarski na 10,5 mld zł, sektor wieprzowy na 58,7 mld zł, mleczarski na 49 mld zł, sektor jaj na 3,8 mld zł. Wierzbicki podkreśla, że po zapłaceniu faktury rolnicy gotowi są zaprzestać produkcji mięsa. 

Zdaniem Wierzbickiego kwota 167 mld zł nie została wzięta z sufitu. - Jeśli chodzi o produkcję żywca wołowego, podliczyliśmy wartość 6 milionów sztuk, które są w tej chwili w oborach, podliczyliśmy wartość tych budynków, jeżeli zostaną te pieniądze zostaną nam zwrócone, to możemy się przestawić na produkcję roślinną - powiedział Jerzy Wierzbicki na antenie TOK FM. 

Kiełbasa jak azbest?

Co na to obrońcy praw zwierząt? Cezary Wyszyński z fundacji Viva! podziękował przedstawicielom branży mięsnej za tę akcję. - Ponieważ daje nam możliwość do mówienia, z jakim zanieczyszczeniem środowiska wiąże się hodowla zwierząt, z jakim ryzykiem dla zdrowia - powiedział Wyszyński. Zapowiedział, że choć rachunku jeszcze nie otrzymał to i tak nie zostanie on zapłacony. - My nie chcemy ludziom niczego zakazywać, jedynie postulowaliśmy zakaz hodowli zwierząt na futra. Poza tym prowadzimy działalność edukacyjną, zwracamy uwagę na warunki życia zwierząt. Nie chcemy zakazów - powiedział na antenie TOK FM Wyszyński.

Podkreślił, powołując się na WHO, że niektóre rodzaje mięsa - takie jak kiełbasy czy pasztety - są "zakwalifikowane na takim samym poziomie ryzyka co azbest i tytoń" oraz, że hodowla mięsa "bardziej przyczynia się do emisji gazów cieplarnianych niż cały transport samochodowy i lotniczy na świecie". - Pytanie, czy te przemysły, o których tu mówimy powinny w ogóle wystawiać jakąkolwiek fakturę, czy przypadkiem nie one powinny być obciążone kosztem naszego zdrowia, środowiska, wody pitnej, emisji gazów cieplarnianych - zaznaczył też Wyszyński. Przypomniał też, że kiedyś tytoń i alkohol też nie były uznawane za coś złego. 

Przedstawiciele rolników i hodowców podkreślają, że nie chcą iść z tą sprawą do sądu, a chodzi im jedynie o pokazanie problemu.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Producenci mięsa "policzyli straty" i wystawili "fakturę" obrońcom praw zwierząt. Animalsi odpowiadają
Zaloguj się
  • perski_dziadzio

    Oceniono 1 raz 1

    Wystawienie takiej "faktury" można by porównać do sytuacji, gdy włamywacz żąda od organów ścigania odszkodowania za utracone dochody z powodu konfiskaty narzędzi pracy (łomu i kompletu wytrychów).

  • zenler

    Oceniono 1 raz 1

    Dlaczego "animalsi", a nie zwierzetofile ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX