Kulisy pracy kontrolerów lotniczych. "Mało kto dociąga do emerytury"

Nasza praca sprowadza się do bycia w ciągłej gotowości na rzeczy, które mogą się przydarzyć, a których nie da się przewidzieć - tak swoją pracę charakteryzują kontrolerzy ruchu lotniczego.

Gdy lecimy na wakacje, to często nie zastanawiamy się nad tym, komu zawdzięczamy bezpieczeństwo w powietrzu. A to właśnie nad tym aspektem naszych podróży czuwają kontrolerzy ruchu lotniczego. Dzieli się ich na trzy służby. - Jedna grupa pilnuje "dołu", czyli kołowania i wypychania samolotów. Kolejna to służba kontroli zbliżania, która odpowiada za doprowadzenie samolotu do progu pasa i czuwa nad nim do wysokości 3-4 km. Kolejni są kontrolerzy obszaru, którzy zajmują się samolotem na większych wysokościach - wymieniał Franciszek Teodorczyk z Zarządu Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego.

Dla kontrolerów to właśnie bezpieczeństwo przelotu jest najistotniejsze. - Potem długo, długo nic. A na końcu dbamy o to, by ruch lotniczy był płynny i ekonomiczny. Innymi słowy, zależy nam, żeby samolot bezpiecznie i szybko dotarł z punktu A do B - dopowiadał Wojciech Żurawski z tej samej instytucji.

Tylko 2 godziny na stanowisku

Goście TOK FM przyznali, że ich praca jest wyjątkowa stresująca. Dlatego mogą dyżurować przez 7,5 godziny dziennie, z czego tylko maksymalnie 2 godziny znajdują się przy stanowisku pracy. - Wygląda to tak, że pracujemy 2 godziny, potem godzina odpoczynku, kolejne 2 godziny pracy, godzina przerwy i 1,5 pracy - wyliczał Teodorczyk i dodawał, że taka "dwugodzinna działka na stanowisku to stan ciągłego oczekiwania".

- Nie dalibyśmy rady utrzymywać bez przerwy maksymalnej koncentracji. Potrzebujemy czasu na odpoczynek i regenerację. To praca obciążająca dla głowy. Smutny fakt jest taki, że mało kto dopracowuje do emerytury - przyznawał Wojciech Żurawski.

Długie szkolenie

Choć warunki wstępne, jakie trzeba spełnić, by zostać kontrolerem lotu, nie są wyśrubowane - średnie wykształcenie, niekaralność, znajomość angielskiego - to proces uzyskania licencji kontrolera trwa dość długo. - Przez pół roku siedzi się w ławce i uczy się teorii. Jest kilkanaście przedmiotów do opanowania, a potem egzaminy. Potem kandydat szkoli się na symulatorze, a następnie ma praktyki - wszystko pod okiem instruktorów. Finałem jest egzamin państwowy. Całość trwa około 2 lat - mówił Żurawski.

Problemy

Maciej Zakrocki, prowadzący rozmowę, podkreślał, że w obiegowej opinii zawód kontrolera lotniczego uchodzi za bardzo dochodowy. Goście odpowiadali, że kiedyś owszem tak było, natomiast teraz coraz mniej osób chce zdobyć ten zawód. - Nasze zarobki regulują przepisy z 2010 roku, od tamtej pory nic się nie zmieniło. Kiedyś były atrakcyjne, teraz rzeczywistość nas przegoniła i coraz trudniej z nowych chętnymi - przyznawali kontrolerzy. Jak wyjaśniali, kiedyś na kursy zgłaszało się 6000 kandydatów, a dzisiaj ta liczba zmalała do 1,5 tysiąca. - W tej chwili pracuje w Polsce 600 kontrolerów, to o kilkudziesięciu za mało, bo ruch lotniczy zwiększa się z roku na rok coraz bardziej. Przez to my musimy pracować na 110 procent normy. A w związku z długością szkolenia, nowych kontrolerów nie da się tak szybko wprowadzić do pracy - mówił Wojciech Żurawski.

Goście Macieja Zakrockiego podkreślali, że ich pracodawca, Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, nie jest dotowany z budżetu, a finansują go wpłaty przewoźników. - Oni oczekują, że pieniądze będą reinwestowane w szkolenia, w personel, w infrastrukturę. I przede wszystkim w redukcję opóźnień. Cała latająca Europa wystrzega się ich jak ognia. Punktualność stała się bożkiem. My apelujemy, żeby nie oszczędzać na bezpieczeństwie - przekonywał Żurawski.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (6)
Kulisy pracy kontrolerów lotniczych. "Mało kto dociąga do emerytury"
Zaloguj się
  • sieceonk

    Oceniono 5 razy -1

    nikt nie twierdzi , ze praca nie jest stresująca
    ale
    warunki pracy luksusowe w porównaniu np. do "niestresującej" pracy strażaków, ekip karetek pogotowia,

  • zydzia

    Oceniono 4 razy -2

    Niezbędne predyspozycje są chyba takie same jak dla programisty. Doświadczony programista w dużym mieście zarabia przynajmniej kilkanaście tysięcy na rękę miesięcznie (kojarzę, że kontrolerzy m.w. tak samo). Stresu generalnie niewiele, odpowiedzialność na ogół żadna (!), godziny pracy elastyczne, praca czasem nawet twórcza. Dziwię się, że ktokolwiek chce być kontrolerem za mniej niż 30 tys. netto.

  • koment22

    Oceniono 12 razy -8

    Kontrolerami zostają zwykle nieudacznicy, którym nie udało się zostać pilotami. Siedzą tacy w wieży, nic nie robią i udają, że coś od nich zależy. A jakie mniemanie o sobie wysokie ! Bez kija nie podchodź :P

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX