"Jestem niepoważnym politykiem. Zlikwiduję korki". Tanajno chce zostać prezydentem Warszawy

Mówi, że jako prezydent Warszawy rozwiąże problem korków w stolicy oraz zmusi urzędników do rozwożenia darmowej pizzy hawajskiej. Pawła Tanajno pytamy o to, jak poważnie traktuje swój start w wyborach.

Czy jego pomysły są bardziej kampanią, czy akcją marketingową? „ Kandyduję, ponieważ mamy samych poważnych kandydatów” - mówi Tanajno. Ma nadzieję na lepszy wynik niż w 2015 roku, kiedy w wyborach na prezydenta Polski zdobył 0,2 proc głosów.

Roch Kowalski, TOK FMPaweł Tanajno, kandydat na prezydenta Warszawy...

Paweł Tanajno: Od razu sprostowanie: nie kandydat. Nie ma jeszcze ogłoszonych wyborów, kandydatów nie ma. Można mówić tylko o osobach, które rozważają kandydowanie.

Dobrze, rozważa pan kandydowanie na prezydenta Warszawy. Na ile poważnie?

- Słowo "poważnie" jest dosyć newralgiczne. Chciałbym uciec od tej powagi, która jest w powszechnym rozumieniu i w wydaniu polityków Prawa i Sprawiedliwości, Platformy Obywatelskiej. Oni są bardzo poważni, tylko z tej powagi zawsze wychodzą fatalne efekty. Oczywiście, rozważam kandydowanie, ale nie będzie to kandydatura tak poważna jak tamte.

Zacytuję fragment pańskiego programu. „W sprawie wspomnianego rozwożenia darmowej pizzy hawajskiej przez urzędników warszawskiego ratusza, należą się słowa wyjaśnienia. Brzmi to może zabawnie, ale projekt ten jest na poważnie. Jeszcze jak. Ma on ścisły związek z procesem odchudzania warszawskiego magistratu, który należy do grupy jednej z największych pracodawców w kraju”. To rzeczywiście nie jest ten poziom powagi co Platforma i PiS…

- Oczywiście.

Ale to jest ten poziom powagi, na który mogą zdecydować się wyborcy?

- Przewidując ten cytat, wcześniej złożyłem krótkie wyjaśnienie i rozwinę teraz ten temat. Z czym mamy do czynienia? Otóż, wychodzą kandydaci, którzy są bardzo poważni w przekazie, stoją za nimi bardzo poważne pieniądze, bo to są te miliony subwencji partyjnych, które będą pompowały ich popularność.

Na pewno zostaną zatrudnione bardzo poważne agencje PR-owe, które zrobią z tych ludzi megapoważnych, megaprzygotowanych i superdopasowanych do tego stanowiska kandydatów. Tylko to wszystko jest pic i fotomontaż. Ja właśnie nie chcę takiego poważnego przekazu.

To się nie sprowadza do tego, że nie ma u pana żadnego przekazu?

- Wolę, żeby ten przekaz był luźny. Może zgrzeszę, ale przywołam stand-up Abelarda Gizy. Jeśli ktoś słuchał tych standupów, to one są mega wesołe, ale jest za nimi taki przekaz poważny, który jest naprawdę istotny i którego nie usłyszymy w wypowiedziach żadnych polityków.

Chciałbym, żeby moja kampania miała podobny wyraz. Nie będę konkurował z udawaniem tej sztucznej powagi, którą mają kandydaci PiS-u i PO. Jak z tym przykładem pizzy hawajskiej. Za tym idą bardzo poważne rzeczy. Pod hasłem rozwożenia pizzy hawajskiej de facto dążę do….

Usunięcia urzędników warszawskiego ratusza.

- To brzmi fatalnie. Nie. Chodzi o to, że warszawski ratusz jest jednym z największych pracodawców w Polsce, a nie ma ku temu żadnych podstaw. Ratusze takich miast jak Nowy Jork, Londyn, mają mniej urzędników niż Warszawa.

Od 25 lat nikt nie wprowadził w urzędzie miasta takich prostych rzeczy, które obowiązują w każdej firmie, nawet tutaj w Agorze, czyli parametryzacji pracy urzędników.

Jeżeli wprowadzimy parametry, na podstawie których możemy rozliczać efektywność tej całej instytucji, to nagle się okaże, że - strzelam - 50 proc. towarzystwa, które tam siedzi, jest zupełnie zbyteczne.

Ale urzędnicy ratusza to jest tylko jedna grupa, to jest jeden problem, który dotyka Warszawę. Problemów jest znacznie więcej, a pański program wyborczy sprowadza się do dwóch punktów. Punkt pierwszy: „Likwidacja korków poprzez upłynnienie ruchu” i punktu drugi „Program samodobro+, czyli mniej wydatków na urzędników, więcej kasy do dyspozycji obywateli”.

- Jeszcze raz muszę sprostować, bo to jest bardzo ważne pod względem prawnym. To nie jest program wyborczy. Nie mamy wyborów. To są projekty. Jako zwykły obywatel jestem dyskwalifikowany w procesie wyborczym względem partii politycznych, które mają miliony, są w mediach i mogą sobie opowiadać najróżniejsze rzeczy, których potem nie realizują.

Do tej pory nie usłyszeliśmy żadnych projektów dla Warszawy ani ze strony Trzaskowskiego, ani ze strony Jakiego. Ja muszę działać wcześniej na zasadzie projektów, które są interesujące. Nie będę w tej chwili tworzył katalogu wyborczych działań, rozwiązujących wszystkie problemy Warszawy. Muszę się skoncentrować na czymś, co jest w tej chwili najistotniejsze i o czym nikt nie mówi.

Byłoby wspaniale, gdyby potencjalni kandydaci odnieśli się do likwidacji korków w Warszawie. Oczywiście, że Warszawa ma setki najróżniejszych spraw, ale nie będziemy o tych wszystkich sprawach mówić w momencie, w którym nie ma wyborów, kiedy rozmawiali ogólnie.

Na jaki wynik realnie pan liczy w Warszawie?

- Na lepszy niż miałem w wyborach prezydenckich.

W wyborach prezydenckich zdobył pan 0,2 proc. głosów. Pamiętam, jak spotkaliśmy się przy kampanii prezydenckiej. Wtedy startował pan z ramienia Demokracji Bezpośredniej, był pan popierany przez Partię Kobiet. Z poważnego polityka, którym był pan wtedy, jednym z 10 liczących się kandydatów na prezydenta Polski, przeszedł pan drogę przez transfer do Pawła Kukiza, a teraz jest pan kandydatem na prezydenta Warszawy z pomysłem pizzy hawajskiej.

- Muszę wszystkiemu zaprzeczyć. Nigdy nie byłem poważnym politykiem i nigdy się nie starałem. Dla mnie poważny polityk to polityk, który oszukuje ludzi, potem kradnie, bo te pieniądze mu się bezwzględnie należały.

Nie, dla mnie poważny polityk to taki, który poważnie podchodzi do kwestii wyborczej. Chce wygrać wybory, chce zdobyć władzę…

- Chce zdobyć władzę po to, żeby sobie wypłacać premie, bo te pieniądze mu się należały.

Nie, po to, żeby realizować program wyborczy.

- Poważni politycy w Polsce są synonimem najgorszych cech ludzkich występujących we władzach publicznych. Ja nie chce być poważnym politykiem. Nigdy nie aspirowałem do tego, żeby być poważnym politykiem.

Druga rzecz - nie rozumiem sformułowania "transfer do Pawła Kukiza". Nie jestem członkiem stowarzyszenia ani nie współtworzę polityki Pawła Kukiza…

Startował pan z jego list.

- Z list Pawła Kukiza startowali przedstawiciele Demokracji Bezpośredniej, różni ludzie z różnych środowisk. Oprócz nieszczęśliwego Ruchu Narodowego, były też kobiety, które się identyfikowały z lewicą. To po prostu był komitet obywatelski. Mam nadzieję, że tak się to utrzyma, że partii z tego nie będzie.

To by było naprawdę wspaniałe, gdyby utrzymała się w sferze publicznej organizacja, która nie pobiera subwencji partyjnych, nie jest partią, więc życzę Pawłowi, żeby nadal utrzymał tę formą działalności.

Pizza hawajska to jest hasło marketingowe. Wiadomo, że nie chodzi o rozdawanie pizzy hawajskiej, chodzi o redukcję urzędników.

Cały czas się zastanawiam, na ile taka akcja marketingowa na kilka miesięcy przed wyborami, w tym wydaniu, może być skuteczna.

- Ja też się nad tym zastanawiam.

Czyli traktuje to pan jak eksperyment.

- Nie mam innego wyjścia.

To dlaczego pan kandyduje?

- Kandyduję, ponieważ mamy samych poważnych kandydatów, a ja już dostaję torsji, kiedy od 20 lat widzę poważnych kandydatów, z których wyłaniamy na prezydenta: Piskorskiego, Kaczyńskiego, Gronkiewicz-Waltz. Mam dość tych poważnych kandydatów.

Od 25 lat żyję w tym mieście, nabawiłem się tutaj astmy, bo nikt się nie troszczy o korki, o czystość powietrza. To ci poważni ludzie do tego doprowadzili. To oni doprowadzili do tego, że wysprzedaje się kamienice ludziom, którzy udają spadkobierców. Poważni politycy zarządzają tym miastem w sposób najgorszy z możliwych. Gimnazjalista zarządzałby tym miastem lepiej niż oni.

Startuję, aby dać szansę sobie i ludziom, którzy mają dość poważnych polityków.

Kiedy rozmawiamy o zmianach, których potrzebuje Warszawa, to sprowadza pan to cały czas do kwestii korków i urzędników.

- Tak, ponieważ jak sięgnę pamięcią wstecz i pomyślę sobie, co oferowali ci prezydenci, którzy wygrali, to tak naprawdę oferowali wszystko i nic.

To odpowiedzią na nierealne pomysły w programach jest brak programu?

- Jest kontrakt. Trudno jest mówić o wszystkim. Doświadczenie pokazuje, że z obietnic rozwiązania wszystkich problemów wychodzi nierozwiązanie żadnego. Chciałbym zaproponować warszawiakom kontrakt.

Jeśli nie rozwiążę problemu korków, to nie pobiorę żadnej pensji i zrezygnuję. Nie kandyduję po to, żeby przegrał PiS, a wygrała Platforma lub na odwrót. Kandyduję, żeby zrobić coś, czym się nie interesuje żaden inny prezydent.

Doskonale pan wie, że rozwiązanie problemu korków to nie jest perspektywa trzech miesięcy, tylko kilku lat.

- Rozumiem, że kadencja trwa dłużej niż 3 miesiące…

I całą kadencję będzie pan się koncentrował na rozwiązaniu problemu korków?

- Sam pan powiedział, że to jest problem, który należy rozwiązać w ciągu kilku lat. Mam dosyć szczegółowy plan jak to zrobić.

A ja pytam o szczegółowy plan dla Warszawy: o politykę senioralną, prorodzinną, miejsca w żłobkach i przedszkolach, o to jak ma wyglądać polityka kulturalna i historyczna miasta, jak mają wyglądać relacje z zagranicznymi partnerami.

- I tu właśnie musi pan porozmawiać z poważnymi politykami na te tematy.

Czyli pan skoncentruje się tylko i wyłącznie na korkach i urzędnikach.

- Tak, bo jestem niepoważnym politykiem. Rozwiążę problem korków w Warszawie. Skutecznie.

Zobacz także
  • Barbara Nowacka "Gdy wygra PiS, obrośnie urzędy i instytucje jak grzyb". Nowacka o politycznej walce o Warszawę
  • Adrian Zandberg Zandberg: "Przez całe lata PiS uśmiechał się do środowisk, które chciały reprywatyzować majątki"
  • Paweł Rabiej "Jesteśmy gotowi na każdego przeciwnika". Nowoczesna i PO wspólnie po prezydenturę Warszawy
Komentarze (24)
"Jestem niepoważnym politykiem. Zlikwiduję korki". Paweł Tanajno ma plan: chce zostać prezydentem Warszawy
Zaloguj się
  • onduma

    Oceniono 11 razy 9

    W Polsce blaznow, dowcipnisiow, przesmiewcow i satyrykow mamy az nadto. Brakuje naprawde powaznuch politykow

  • kerim39-6

    Oceniono 9 razy 5

    p. Łajno niech pan lepiej zostanie sołtysem w nieistniejącej jeszcze wsi.

  • tomasz.rze

    Oceniono 6 razy 4

    Można się pobawić w prezydenturę Warszawy, Kolego.
    Problem w tym, że zabawa odbędzie się za kasę mieszkańców.
    Poważnych i tych niepoważnych też.

  • dziadekjam

    Oceniono 6 razy 4

    "Doskonale pan wie, że rozwiązanie problemu korków to nie jest perspektywa trzech miesięcy, tylko kilku lat.

    - Rozumiem, że kadencja trwa dłużej niż 3 miesiące…"
    ========================================================================
    Problem korków można rozwiązać jedną decyzją administracyjną - ZAKAZEM RUCHU:-)

  • kzet69

    Oceniono 2 razy 2

    Naprawdę musicie robić reklamę temu idiocie?

  • szympansjera

    Oceniono 4 razy 2

    Dobra, a te 0,2% poparcia, to ile jest kwotowo, tzn. w przeliczeniu na wyborców? Jeden blok zwany żartobliwie "apartamentowcem"?

  • tegepe

    Oceniono 1 raz 1

    Prima Aprilis i wszystko jasne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM