Rodzice mogą spowodować, że ich dzieci zaczynają pić wcześniej. Ekspertka radzi, czego nie robić

Czy rodzice przyczyniają się do tego, że dzieci wcześnie sięgają po alkohol? Tak, gdy wychowują je zbyt restrykcyjnie lub zbyt liberalnie - mówi Natalia Tur, ekspertka ds. przeciwdziałania alkoholizmowi.

Z roku na rok po alkohol sięgają coraz młodsze dzieci. Obecnie najbardziej krytycznym okresem jest wiek między 11. a 14. rokiem życia. Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju i Pomocy Q Zmianom" i kampania "Trzymaj Pion" przygotowały przewodnik dla rodziców, nauczycieli i innych osób mających styczność z młodzieżą, pt. "Jak rozmawiać z młodymi o alkoholu?".

- Alkohol jest tak bardzo obecny w naszym życiu i kulturze, że wcześniej czy później nasze dzieci zetkną się z tym tematem. Uczenie ich odpowiedzialnych postaw jest najważniejsze – powiedziała Natalia Tur, współautorka przewodnika, w audycji Przemysława Iwańczyka "Jak z dzieckiem".

Olga Wieczorek-Trzeciak ze stowarzyszenia "Na Rzecz Rozwoju i Pomocy Q Zmianom" zachęca rodziców by zastanowili się, czy sami potrafią pić odpowiedzialnie.

- Celem przewodnika jest wsparcie rodziców w budowaniu odpowiedzialnych postaw u swoich dzieci: nie pijemy do 18. roku życia, a później pijemy umiarkowanie. Uważamy, że rodzice powinni porozmawiać na ten temat nie tylko z dziećmi, ale i ze sobą.

Złoty środek

Styl wychowania ma ogromny wpływ na to, kiedy nastąpi inicjacja alkoholowa. Rodzice powinni znaleźć złoty środek i nie traktować alkoholu jak tematu tabu.

- Im więcej zakazów lub przyzwolenia w postaci „hulaj dusza piekła nie ma”, tym wcześniej dzieci będą sięgać po alkohol. W domach, w których nie pije się alkoholu, może dochodzić do częstszych inicjacji, bo to zakazany owoc – powiedziała Natalia Tur w TOK FM.

Ekspertka zwróciła również uwagę na to, że w wielu przypadkach rodzice sami kształtują nawyki alkoholowe swoich dzieci.

- Nie powinniśmy kupować dzieciom szampana i piwa bezalkoholowego jako formy celebrowania np. zabawy sylwestrowej, bo to uczy dzieci, że jeśli dzieje się dobrze, to wtedy pijemy – ostrzega Tur.

Według ekspertki społeczeństwo ma zbyt małą wiedzę na temat alkoholu. W wielu przypadkach jest ona oparta na mitach, np. rodzice uważają, że pierwszy alkohol dzieci powinny wypić w ich obecności.

Wśród niektórych osób pojawiło się błędne przekonanie, że warto zastosować „szczepionkę alkoholową”, czyli wypić z niepełnoletnim dzieckiem piwo, wino czy mocniejszy alkohol, aby nie chciało próbować alkoholu poza domem – powiedziała Natalia Tur.

Przekonywała, że wielu dorosłych nie potrafi odmówić przykładowego piwa, gdy ktoś ich częstuje. Dlaczego więc oczekują, że będą umiały to zrobić ich dzieci?

- Jeżeli każde spotkanie rodziców jest zakropione alkoholem, a dziecko to widzi,to czerpie od nich wzorce. Nie odmawia, gdy jest w kręgu rówieśników. Rodzice powinni uczyć dzieci odmawiać - powiedziała Olga Wieczorek-Trzeciak.

Wieczorek-Trzeciak wskazała, że część rodziców nie widzi problemu w tym, że ich nieletnie dziecko pije alkohol. Problem w tym, że "tylko" jedno piwo wypite przez dziecko, to nie to samo co jedno piwo wypite przez dorosłego. Ekspertka tłumaczyła, że u młodych ludzi mózg nadal się kształtuje, dlatego alkohol ma na nich wyjątkowo destrukcyjny wpływ. Dlatego im później młodzi sięgną po alkohol, tym lepiej.

Terapia szokowa

Wieczorek-Trzeciak odniosła się też do postępowania tych rodziców, którzy stosują na dzieciach terapię szokową: pokazują im drastyczne zdjęcia osób uzależnionych. Według niej to bardzo zły pomysł.

- Zniechęcamy do straszenia dzieci skutkami nadmiernego picia alkoholu. Na każdym etapie życia dziecka należy z nim rozmawiać na temat picia alkoholu. Rodzic jest po to, żeby przedstawić dziecku zasady. Nastolatek może sobie myśleć, że jeżeli mama nie porusza tego tematu, to on może pić alkohol - podsumowała Olga Wieczorek-Trzeciak

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Rodzice mogą spowodować, że ich dzieci zaczynają pić wcześniej. Ekspertka radzi, czego nie robić
Zaloguj się
  • getz54

    Oceniono 2 razy -2

    W domach, w których nie pije się alkoholu moze dochodzic do częstszych inicjacji, bo to zakazany owoc. Pani ekspert, juz dawno nie słyszałem podobnej bzdury wypowiedzianej z taką pewnością. W domach w których nie pije się alkoholu, nie pali papierosów, jest najmniej przypadków przyswajania tych nałogów przez dzieci. W tych domach bowiem nie ma tematu alkohol, papierosy. Dobrze wychowywanym dzieciom przemawiają do świadomości statystyki śmiertelnych wypadków powodowanych po spozyciu alkoholu, widok zapijaczonych, agresywnych ludzi budzi lęk i odrazę do alkoholu. Jak w domu nie wyzywa się od Zydów, nie obraza się ludzi innego koloru skóry, nie wmawia wyzszości rasy białej nad czarną, nie opowiada rasistowskich kawałów, nie ma tam tematu nacjonalizmu, rasizmu, nietolerancji. W domach w których rodzice rozmawiają z dziecmi o patologiach, rujnowaniu sobie zdrowia i zycia, nie będzie narkomanów, bo lęk wywołany takimi rozmowami nakaze odmówic skręta, niucha czy łyka. Zawsze będą zdarzały się jednak wyjątki. Jezeli ojciec gasi pragnienie po pracy pięcioma piwami, a mama robi sobie codziennie wieczorem drinka na poprawienie humoru, sąsiad odwiedza tatę z butelką wódki na mecz, albo
    orędzie prezydenta, to tam dziecko prędzej sięgnie po alkohol. Bo po pierwsze, zostanie rozgrzeszone przez czujących poczucie winy rodziców, bo będzie miało dostęp do alkoholu, bo na wspólnika wezmie kogoś z rodzeństwa. Nie pic przy dzieciach, nie przebywac z nimi w miejscach gdzie pije się alkohol, nie straszyc karami, o których dzieci wiedzą ze nie mozna ich stosowac, i dziecko zechce stac się odwazne i spróbuje, reagowac na sprzedaz alkoholu nieletnim i przede wszystkim nie histeryzowac. Praca tez rujnuje człowiekowi zdrowie, zabiera ceeny czas, zabija w nim fantazję, a marzymy o pracy dla dziecka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX