"J***y ciapaty". Obcokrajowcy pobici przez ochronę klubu, prokuratura nie widzi rasistowskiego ataku

Turek był kopany na ziemi, Kubańczykowi wybito ząb. Śledczy nie uznali tego za atak na tle rasistowskim, ale klasyfikacja może się zmienić. Jak odróżnić pobicie od rasistowskiej napaści? Pytamy Policję i prokuraturę.

Jak odróżnić zwykłe pobicie od ataku na tle rasistowskim? Przed takim pytaniem stanęli śledczy z warszawskiej prokuratury rejonowej, którzy badają sprawę pobicia dwóch mężczyzn pochodzenia tureckiego i kubańskiego, do jakiego doszło niedawno w jednym z nadwiślańskich klubów.

Podejrzani to ochroniarze lokalu - Tomasz K. i Jacek S. - wobec których zastosowano policyjny dozór. I choć w trakcie zdarzenia pod adresem pobitych miały paść z ich strony rasistowskie określenia, śledczy nie uznali tego za atak na tle rasistowskim.

Kopali, bili, użyli gazu

Jeden z mężczyzn był kopany i uderzany pięściami. Drugi, który stanął w jego obronie, stracił górną jedynkę. A zaczęło się od tego, że rzekomo mieli narzucać się w klubie kobietom, choć obaj deklarują, że są homoseksualni.

Przeczytaj też: Szef MSWiA rasizmu nie dostrzega. "Czy premier przeprowadzi męską rozmowę z Błaszczakiem?"

- Byliśmy z przyjaciółką na wieczorze panieńskim, koło nas siedziały dziewczyny z zagranicy. Stwierdziły, że przewróciliśmy ich stolik z drinkami. Odkupiliśmy je, ale sytuacja się powtórzyła i zawołały ochronę. Ochroniarze podeszli do Czarka, który jest pochodzenia tureckiego i kazali mu "wy***ać". Gdy zapytał "dlaczego?", został powalony na ziemię - mówi Radiu TOK FM znajomy jednego z poszkodowanych.

- Krzyczeli do niego "j***y ciapaty". Jego kolega Basti, który jest pochodzenia kubańskiego, gdy próbował wyjaśnić sytuację, został popchnięty i uderzony pięścią w twarz. Błagaliśmy ochronę, by przestali, ale dostaliśmy gazem pieprzowym - dodaje nasz rozmówca. 

Może się okazać, że czyn był rasistowski

Prokuratura twierdzi, że pobicie to na razie wstępna kwalifikacja czynu, a samo śledztwo trwa, wobec czego wszystko może się jeszcze zmienić. Tłumaczy, że w takich sytuacjach wiele zależy od tego, co było głównym motywem awantury - odmienny wygląd, czy na przykład sprawy obyczajowe.

Prokuratura zapewniła nas, że wciąż bada, jak było w tym przypadku i nie jest wykluczone, że czyn zostanie zakwalifikowany jako rasistowski.  "W przypadku ujawnienia, np. po przesłuchaniu wszystkich świadków' okoliczności,
które wskazywałyby na konieczność dokonania zmian w kwalifikacji prawnej
czynu. prokurator dokonana takiej zmiany" - czytamy w liście otrzymanym przez TOK FM od warszawskiej Prokuratury Okręgowej.

"Na wykonanie czynności i podjęcie decyzji co do osób [zatrzymanych] mamy 48 h. W takim czasie niekiedy nie jest możliwe przeprowadzenie wszystkich dowodów (przejrzenie wszystkich monitoringów, przesłuchanie świadków)" - tłumaczy prokuratura.

Policja: wyjaśnienie takich spraw nie należy do najprostszych

Młodszy inspektor Krzysztof Łaszkiewicz, pełnomocnik komendanta głównego ds. ochrony praw człowieka, tłumaczy, że wyjaśnianie takich spraw - wbrew pozorom - nie należy do najprostszych.

Dodaje też, że policjanci od kilku lat przechodzą obowiązkowe szkolenia z tego, jak walczyć z takimi przestępstwami.

- Czasami podczas konfliktu wymyka się komuś uwaga będąca zupełnie nie na miejscu, na przykład rasistowski komentarz dotyczący koloru skóry. To jednak nie oznacza, że dana osoba jest rasistą i to było motywem przewodnim całego zachowania - wyjaśnia.

Ale przyznaje, że wiele jest jeszcze do zrobienia, bo choć liczba tego typu zdarzeń zatrzymała się - w całym kraju to około 800 przypadków rocznie - to każde takie przestępstwo jest o jednym za dużo.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny