Pacjenci po ciężkich operacjach, pod respiratorem - tylko pod opieką pielęgniarki. Zatrważające wnioski po kontroli w Poniatowej

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM
11.01.2017 10:51
A A A
Szpital - zdjęcie ilustracyjne

Szpital - zdjęcie ilustracyjne (Fot. Jarosław Kubalski)

"Zagrożenie dla życia i zdrowia chorych". Prokuratorzy z Lublina wszczęli śledztwo ws. nieprawidłowości w szpitalu w Poniatowej. Po kontroli wyszło na jaw, że popołudniami i w nocy na oddziale była wyłącznie pielęgniarka. Dla wszystkich, nawet pacjentów po ciężkich operacjach.

Kontrolę konsultantowi wojewódzkiemu do spraw otolaryngologii zlecił wojewoda. Prof. Janusz Klatka w rozmowie z TOK FM przyznał, że mniej więcej dwa lata temu już raz był w Poniatowej na kontroli - wtedy jednak wszystko było w porządku, nie zauważył uchybień. Tym razem okazało się, że jest inaczej.

Szpital w Poniatowej to placówka, podległa Powiatowemu Centrum Zdrowia w Opolu Lubelskim. Kilka miesięcy temu było o nim głośno, gdy z pracy odeszło kilkunastu lekarzy. Chodziło o oddział wewnętrzny. Lekarze domagali się odwołania prezesa centrum zdrowia, Roberta Lisa, z którym nie mogli się porozumieć. Do odwołania nie doszło, stąd ich decyzja o odejściu.

Tym razem jednak rzecz dotyczy Oddziału Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej. Na stronie oddziału można przeczytać, że lekarze wykonują tu szereg zabiegów, w tym te bardziej skomplikowane. Jest też zdanie: "Oddział zapewnia możliwość uzyskania całodobowej pomocy laryngologicznej w pilnych przypadkach".

Co innego wynika jednak z kontroli

Sprawdzono funkcjonowanie oddziału w okresie od stycznia 2015 do września 2016 roku - szczególną uwagę poświęcono trzem pacjentom, którzy zmarli, choć badano także historie chorób innych osób. Jak czytamy w protokole: "Analiza (...) wykazała przede wszystkim brak należytej opieki lekarskiej nad pacjentami po rozległych operacjach onkologicznych".

Okazało się - tak wynika z ustaleń kontroli - że na oddziale po południu i w nocy była zaledwie jedna pielęgniarka. Lekarz był wyłącznie pod telefonem. "Dotyczy to również pacjentów w stanie bardzo ciężkim, podłączonych do respiratora" - pisze prof. Janusz Klatka.

Zwraca uwagę, że nie może być tak, że na oddziale popołudniami i w nocy jest zaledwie jedna osoba, która opiekuje się zarówno pacjentami na zwykłych salach chorych, jak też tymi w stanie ciężkim.

"Rodzi się pytanie o sprawność postępowania tej osoby w sytuacjach krwawienia do rany po przeprowadzonej operacji, upośledzenia drożności rurki tracheotomijnej zatrzymania krążenia".

Prof. J.Klatka we wnioskach z kontroli stawia pytanie, kto prowadzi akcję reanimacyjną na przykład po zatrzymaniu krążenia i po jakim czasie się ona rozpoczyna, skoro na miejscu nie ma lekarza. "Operator przeprowadzający rozległe operacje jest dostępny tylko pod telefonem i w przypadkach nagłych dociera dopiero po wielu godzinach do wykrwawionych pacjentów" - pisze konsultant wojewódzki do spraw otolaryngologii. Chodzi o to, że główni operatorzy - dojeżdżają spoza Poniatowej.

Nie ma nie tylko lekarzy, ale też OIOM-u

Profesor zwraca uwagę, że trzej lekarze, którzy mogliby dotrzeć szybciej - nie dysponują umiejętnościami pozwalającymi na szybkie podjęcie działań operacyjnych w zakresie głowy i szyi. Opieka nad pacjentem w tym szpitalu nie jest więc właściwa. "Rzeczą niedopuszczalną w funkcjonowaniu oddziału zabiegowego jest brak zaplecza w postaci Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej". Konsultant pisze wprost, że stwierdzone nieprawidłowości stanowią zagrożenie dla życia i zdrowia chorych, po rozległych operacjach onkologicznych.

"Materia zaniedbań jest poważna"

Wojewoda zdecydował, że po takich wynikach kontroli sprawie musi się przyjrzeć prokuratura. - Informacje zostały przekazane prokuraturze, ponieważ jesteśmy przekonani, że materia tych zaniedbań jest poważna - mówi rzecznik wojewody, Radosław Brzózka. Protokół pokontrolny trafił do prokuratury w Opolu Lubelskim, a stąd - do Lublina, do Prokuratury Regionalnej, która wszczęła śledztwo w tej sprawie. Sprawdzi, czy szpital naraża pacjentów na niebezpieczeństwo.

Dr Adam Górski, który kieruje poniatowską laryngologią, powiedział nam, że zna opinie pokontrolne. - Oddział nadal funkcjonuje, zabiegi się odbywają, pacjentów mamy - mówi Górski. Gdy pytamy o brak lekarzy np. na dyżurach popołudniowych słyszymy: "To, co zostało stwierdzone w trakcie kontroli przez pana profesora nie pokrywa się całkiem z rzeczywistością. Dlatego nie będę się wypowiadał w tym momencie na ten temat jednoznacznie". Dr A.Górski o szczegółach rozmawiać nie chce, odsyła do prezesa Powiatowego Centrum Zdrowia. Prezes nie znalazł jednak dla nas wczoraj czasu.

  • 3
Komentarze (28)
Zaloguj się
  • avatar

    aneczka.jedna

    Oceniono 9 razy 7

    Dziennikarz powinien też zapytać w NFZ, na jakiej podstawie NFZ zdecydował o podpisaniu kontraktu i płaceniu za takie usługi zdrowotne.

  • avatar

    basiacan

    Oceniono 6 razy 4

    A Kapelan na dyzurze byl? Byl! To o co chodzi! Jak okoliczna ludnosc woli inwestowac w KK to niech nie sprzeciwia sie bozej woli...

  • Katarzyna Chudzio

    Oceniono 7 razy 3

    Niech minister dalej płaci lekarzom rezydentom 14 zł/h i dalej redukuje ilość miejsc specjalizacyjnych to niedługo wszyscy wyjadą i nie będzie nawet lekarza pod telefonem. Lekarze Ukraińscy wolą jechać do Niemiec/Czech tam są o wiele godniejsze warunki pracy i płacy.

  • avatar

    dokowski

    Oceniono 9 razy 3

    Czy nie uczą pielęgniarek, że nie maja prawa zajmować się pacjentami w stanie ciężkim bez nadzoru lekarza? A może teraz same pielęgniarki bez lekarzy mogą już zakładać szpitale? Moim zdaniem pielęgniarki widząc, jak ostatni lekarz opuszcza szpital, powinny alarmować pogotowie ratunkowe, inne służby i inne szpitale (nie znam procedur) o sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia wielu ludzi.

  • avatar

    niekandydujacy_niepolityk

    Oceniono 2 razy 2

    W bardzo wielu szpitalach publicznych, a nawet...akademickich poziom zatrudnienia jest zatrważająco niedostateczny. I mimo opt-outów coraz większe problemy ze skompletowaniem obsady dyżurowej. I żadne urzędackie zaklęcia, ustawy, okólniki tego szybko nie zmienią.
    Tym czasem ci, którzy jeszcze pracują, coraz więcej czasu muszą poświęcać na rozrastająca się w tempie złośliwego nowotworu BIUROKRACJĘ, by zadowolić wiecznie nienasyconych URZĘDAKÓW. I na to są pieniądze, jest czas i PRZYZWOLENIE Ważnych Urzędników z X. Radziwiłłem na czele.
    Tylko papierki są ważne. Człowiek nie.

  • avatar

    meg303

    Oceniono 1 raz 1

    Tez mi cos! Sytuacja ze jest jedna pielegniarka na kilkudziesięciu pacjentów i lekarz pod telefonem to norma w wielu szpitalach nawet klinicznych.W Katowicach np

  • avatar

    tom-pek

    Oceniono 9 razy 1

    jeden wielki wałek części lekarzy i NFZ,jestem przewlekle chory musze 2 razy w miesiącu isc do przychodni po wypisanie recepty,lekarz oczywiscie bierze stawke jakby mnie badał

  • avatar

    40pac

    Oceniono 1 raz 1

    postbolszewicka moralnosc

  • avatar

    needmoney

    Oceniono 5 razy 1

    Takie są realia "komercjalizacji" służby zdrowia ... już POsłanka Sawicka to przewidziała.
    ps. szpitale prywatne niech sobie będą ale fiksowane wyłącznie z prywatnych funduszy ani grosza z budżetowych środków ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane