"Szkoła ma wykształcić elektorat PiS". Profesor z KUL krytykuje reformę edukacji

- Polska szkoła pójdzie w kierunku szkoły z PRL. Uczeń nie zdobędzie w niej tego, co najważniejsze: umiejętności rozumienia i interpretowania świata - mówi dla TOK FM prof. Sławomir Jacek Żurek z KUL.

Prof. Żurek to ktoś, kto kilka lat temu współtworzył podstawę programową i kto na co dzień zajmuje się dydaktyką literatury i języka polskiego. Dziś radzi nauczycielom emigrację wewnętrzną.

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM: Panie profesorze, na początek cofnijmy się trochę w czasie. Gdy dowiedział się pan, że Polską szkołę czekają zmiany, to...?

Prof. Sławomir Jacek Żurek, kierownik Katedry Dydaktyki Literatury i Języka Polskiego KUL, jednocześnie w 2008 i 2009 szef zespołu przygotowującego nową podstawę programową: Bardzo się ucieszyłem, bo szkoła ma to do siebie, że musi postępować za zmianami cywilizacyjnymi i kulturowymi, w związku z tym, kiedy pracowaliśmy nad podstawą w roku 2008, też planowaliśmy zmiany w roku 2015. Bo podstawa to jest taki dokument, który powinien być korygowany.

I jak pan zobaczył podstawy proponowane w tej chwili przez panią minister Annę Zalewską, co pan pomyślał?

- Załamałem się. W dokumencie przedstawionym do konsultacji społecznych było widać, że przygotowują to ludzie, którzy mają bardzo nikłą świadomość legislacyjną. Bo ten dokument nie był podstawą. To był program do poszczególnych klas, źle napisany, z błędami merytorycznymi, z archaicznymi tekstami do czytania przez młodzież, z pominiętą zupełnie fundamentalną dziś kwestią, czyli z interpretacją różnych tekstów kultury, nie tylko literackich. I można byłoby tak wyliczać i wyliczać.

Ale coś jednak po tych konsultacjach w podstawie poprawiono.

- Niewiele. To, co najbardziej boli, to ignorancja i arogancja osób obecnie kierujących Ministerstwem Edukacji Narodowej, nieliczenie się z opinią środowiska. To nie jest tylko moje zdanie. Jestem członkiem Komisji Dydaktyki Szkolnej i Akademickiej przy Komitecie Nauk o Literaturze Polskiej Akademii Nauk i na zebraniu w tej instytucji próbowaliśmy pytać przedstawiciela MEN o planowane zmiany i kształt tego dokumentu - właściwie żadnych informacji nie mogliśmy uzyskać.

Jaki pana zdaniem będzie uczeń po ukończeniu szkoły, która teraz ma powstać?

- Myślę, że będzie bardzo przypominał tego z okresu PRL, a szkoła stanie się miejscem, w którym będzie wtłaczana niefunkcjonalna wiedza, służąca bardzo schematycznemu pojmowaniu rzeczywistości. W tej chwili mamy  do czynienia z zapaścią czytelnictwa, zarówno na poziomie dorosłych, jak i dzieci i młodzieży - choć w drugim przypadku nie jest tak źle, jakby się wydawało. I temu trzeba zaradzić, ale przy tak dobranych lekturach obawiam się tego, że uczeń nie zdobędzie w szkole tego, co najważniejsze, czyli umiejętności rozumienia i interpretowania świata.

Będzie wkuwał określone treści na pamięć?

- Tak, dokładnie. Świadczy o tym w podstawie programowej choćby sposób opisania wiedzy z zakresu komunikacji językowej. Dziś ludzie mają poważne problemy z komunikacją, a tutaj jest sucha wiedza gramatyczna, niefunkcjonalna. A przecież dzisiaj - umiejętności komunikacyjne i interpretacyjne to jest podstawa funkcjonowania w nowoczesnym społeczeństwie. Tego wymaga się też w badaniach PISA i polskie dzieci z roku na rok wypadały lepiej w tych badaniach. Teraz - obawiam się - bardzo szybko będziemy spadać.

Padają takie argumenty, że szkoła, którą mamy teraz, to szkoła testów i czas z tym skończyć.

- To mówią ludzie, którzy nie wiedzą, czym jest system egzaminowania. To jest system, który jest jedną z najwyższych wartości cenionych w świecie. Mówi się, że to właśnie dzięki egzaminowaniu zewnętrznemu polska edukacja zrobiła tak wielki postęp w ciągu ostatnich 20 lat.

Co nas teraz czeka, co czeka młodzież?

- Przede wszystkim, musimy pamiętać, że mamy bardzo dobrych nauczycieli i że to środowisko w różnych sytuacjach kryzysowych udaje się na emigrację wewnętrzną i czeka. Myślę, że buta i arogancja rządzących w końcu znajdzie swój finał i będzie można powiedzieć, że miarka się przebrała. To, co mogę radzić nauczycielom, to to, aby pamiętali o tym, co jest najważniejsze w szkole. Niech starają się z uczniami pracować pod kątem doskonalenia umiejętności tekstotwórczych, bo one sprzyjają myśleniu i niech rozwijają zasób leksykalny uczniów. Trzeba poczekać - może uda się tę kartę odwrócić.

Panie profesorze, podstawa ma być podpisana 14 lutego. Co z podręcznikami? Jak pan widzi ich rolę?

- Obawiam się, że pójdziemy drogą charakterystyczną dla systemów autorytarnych. Zostanie wybrany na drodze konkursu jeden podręcznik - czy to z historii czy z języka polskiego, w którym będzie jedynie słuszna interpretacja rzeczywistości, jedynie słuszne komentarze odautorskie i wszyscy będą się z tej książki uczyć. A musimy pamiętać, że jedną z największych zdobyczy w polskiej edukacji był pluralizm podręcznikowy, czyli wolność nauczyciela.

 Zastanawiał się pan, kogo chcą wykształcić ci, którzy w tej chwili rządzą?

 - Jeżeli to jest tak mocne nachylenie polityczne we wszelkich sferach życia publicznego, o czym mówią badacze z różnych dziedzin i różnych ośrodków, to prawdopodobnie chodzi o wykształcenie elektoratu PiS.

Panie profesorze, co z lekturami?

- Przede wszystkim, musimy pamiętać, że uczniowie czytają. Ale, jak wynika z badań Biblioteki Narodowej, czytają teksty, które sami sobie dobierają. A to oznacza, że najważniejszą kwestią jest to, by nauczyciel współpracował ze swoimi uczniami. Czytają głównie literaturę popularną, literaturę dla dzieci i młodzieży, science-fiction, fantasy. I wydaje się, że bazując na tej literaturze - w młodszych klasach - można rozwinąć umiejętności czytelnicze i zachęcać do czytania, klasykę wprowadzając stopniowo. Natomiast nowa podstawa programowa - już w siódmej klasie - zupełnie odchodzi od czytelnictwa tekstów, które pochodzą spoza tak zwanego twardego kanonu lektur. "Pana Tadeusza" czyta się w nieskończoność. Oczywiście, to jest arcydzieło, ale wszystko może się znudzić. 

Literatura światowa?

- Jest jej bardzo mało. Tak jakbyśmy w ogóle zamknęli się tylko w swoim zaścianku. Kategoria "narodowy" jest odmieniana przez wszystkie przypadki. Za mało jest tekstów, które odnoszą się do rzeczywistych problemów egzystencjalnych uczniów. Jak można proponować teksty, które powstały 50 czy 60 lat temu jako lektury, które mają odpowiedzieć na współczesne, trudne pytania młodzieży. Naprawdę, młodzież przed 50 czy 60 laty stawała przed innymi problemami niż w chwili obecnej. 

Pan jest wykładowcą KUL. Wydawać by się mogło, że jest to uczelnia niejako sprzyjająca rządzącym. A pan krytykuje?

- Na KUL są oczywiście tacy, którzy identyfikują się z obecnymi zmianami, ale myślę, że jest bardzo duża grupa pracowników naukowych, którzy - posługując się rozumem - patrzą, analizują sytuację i mają swoje zdanie. Ja sam prosiłem panią minister edukacji o rozmowę, kiedy spotkaliśmy się w Instytucie Badań Edukacyjnych w Warszawie. Powiedziałem pani Zalewskiej, że proszę o spotkanie w cztery oczy w MEN dla spokoju własnego sumienia, bo chciałbym pewne kwestie wyjaśnić, coś podpowiedzieć. Do takiego spotkania jednak nigdy nie doszło. 

Jaki będzie nowy rok szkolny?

- Ciągle wierzę, że samorządy dadzą sobie radę. Ale nie da się dobrze rozpocząć nowego roku szkolnego przy takim tempie zmian.

Jakie będą kolejne ruchy, jeśli chodzi o polską edukację?

- Myślę, że następnym ruchem - w ciągu najbliższych 3 czy 4 lat - będzie niestety likwidacja egzaminowania zewnętrznego. Dlatego, że egzaminowanie zewnętrzne jest probierzem tego, co dzieje się w systemie edukacyjnym. Wyniki egzaminów pokazywały, co się w oświacie naprawdę dzieje. Jeżeli będzie ten kurs szedł ku temu, by nie kształcić np. nowoczesnych umiejętności polonistycznych, to prawdopodobnie powrócimy do egzaminowania wewnętrznego, czyli do starej matury. Takiej, którą przygotowują kuratorzy i zespoły w województwie; prace są sprawdzane subiektywnie przez nauczycieli i w żaden sposób nie są porównywalne.

Szydło krytykuje pomysł zorganizowania referendum ws. reformy edukacji: "To próba wywołania chaosu"

Szydło krytykuje pomysł zorganizowania referendum ws. reformy edukacji: "To próba wywołania chaosu"

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (409)
"Szkoła ma wykształcić elektorat PiS". Profesor z KUL krytykuje reformę edukacji
Zaloguj się
  • a1k5

    Oceniono 1 raz 1

    Pilne!
    Wszystkiego Najlepszego W Dniu Urodzin Pani Premier !
    Polacy

  • tad-tad

    Oceniono 1 raz -1

    Zalewska, ma zadanie doprowadzić do ponownej analfabetyzacji Polski, dla elektoratu PIS jest potrzebna umiejętność postawienia krzyżyka w kratce, i niewiele więcej, Głupimi ludźmi łatwiej sterować, tą wiedzę mają dygnitarze KK, i w całym dotychczasowym ogłupianiu ludu, kierowali się ta zasadą, i teraz w ramach dellu, sprzedali za wielką kasą rasie panów tą podstawową zasadę rządzenia nad głupcami, dla niepoznaki zwanymi SUWEREN, ogłupić i dać ochłap, a suweren będzie wdzięczny i pozwoli na dalsze dojenie państwa ,

  • a1k5

    Oceniono 1 raz 1

    . W ulotce władze ZNP powołują się na troskę o dzieci, poziom ich kształcenia, podstawy programowe, czy obciążenie gmin kosztami reformy,gromko głosząc konieczność zaniechania reformy, a przede wszystkim likwidacji gimnazjum i powrotu do 8-letniej podstawówki i 4-letniego liceum. Ale to wersja dla rodziców. Bo już w referendum strajkowym, przedstawiono nauczycielom zupełnie inne postulaty:
    „Postulaty nasze to:
    - 10% podwyżki od 1 stycznia 2017 roku,
    - zachowanie miejsc pracy do 31.08.2022 roku.”
    Ale uczciwość powinna nakazać ZNP, żeby rodzicom, których prosi o wyrozumiałość dla akcji strajkowej, powiedzieć prawdę o zgłoszonych postulatach, zamiast mamić bajeczkami o poziomie nauczania.
    Poza tym łzawy tekst o rzekomych ekspertach, których opinie zlekceważono, o oświadczeniach, ekspertyzach, stowarzyszeniach rodziców i protestach ulicznych, pomija całkowicie fakt, że przeciwko gimnazjom protestowano też już od dawna.Niektóre z opinii przeciwko reformie są tak absurdalne, jak opinia byłej minister Szumilas, która powiedziała: "Szkoła, którą przygotowuje PiS jest szkołą, taką ciężką szkołą, która jest oparta na wiedzy, na faktach, natomiast nie dotyczy tego, co we współczesnym świecie jest konieczne, a więc kreatywności, innowacyjności..." Ja jakoś chcę, żeby moje dziecko uczyło się wiedzy opartej na faktach, a nie kreatywnych pseudonauk jak np. gender studies.
    Po pierwsze, strajk jest polityczny. Zaangażowanie ZNP w KOD i inne antyrządowe inicjatywy, negacja reform oświatowych polegających na likwidacji gimnazjów (pomimo, że prezes ZNP wcześniej ją popierał), jasno świadczą, że strajk nie jest inspirowany dobrem nauczycieli, a jedynie interesami protektorów ZNP. Dodatkowo, ZNP nigdy wcześniej nie proponował podobnych protestów, nawet wtedy, gdy PO wręcz demolowało polską szkołę. Wystarczy przykład poprzednich reform programowych, wysyłanie 6-latków do szkoły, ograniczanie ilości godzin historii, geografii, fizyki, biologii itp. Wtedy ZNP nie martwił się o los masowo zwalnianych nauczycieli tychże przedmiotów.
    Po drugie, zgodnie z polskim prawem, strajk skierowany jest przeciwko pracodawcy, a tym w szkole jest jej dyrektor. Czyli od dyrektora ZNP żąda podwyżki i gwarancji zatrudnienia. A to, że ten dyrektor otrzymuje budżet od gminy, wyklucza jakąkolwiek jego samodzielność w sprawach finansowych. Może owszem, dać dodatek motywacyjny, ale stawki ma narzucone odgórnie wraz z dotacją dla gmin na edukację. Podobnie, to nie dyrektor, ale gmina jako organ założycielski, decyduje o przydziale godzin, a co za tym idzie zatrudnieniu. Strajk jest skierowany do zupełnie niewłaściwego adresata.
    I wreszcie po trzecie, właśnie toczą się rozmowy Solidarności z MEN na temat podwyżek. Ministerstwo jest zdecydowane na ich przyznanie. Fakt, nie na 10%. Ale kiedy przez kolejne kilkanaście lat rząd PO zamroził nauczycielskie pensje, ZNP w imię ich podwyżek jakoś nie chciał strajkować.
    Można mieć wiele zastrzeżeń co do kształtu tej reformy, do podstaw programowych, do planów zmian w systemie pracy i płacy nauczycieli. Ale ten rząd coś robi. Wycofał się już z kilku rozwiązań wprowadzonych na rympał przez PO, a totalnie łamiących prawo. Jednocześnie kolejne zmiany będą wymagały dodatkowej pracy organizacyjnej i samokształceniowej nauczycieli. Ale to w końcu nasza praca i podołamy. Na pewno będzie trzeba patrzeć rządzącym na ręce i punktować ich za błędy. Ale strajk ZNP uważam za element walki total(itar)nej opozycji z PiS, próbę ataku na rząd rękami nauczycieli. Nauczyciele nic na nim nie zyskają. Mogą jedynie stracić na społecznym zaufaniu. Dlatego proszę wszystkich, żeby rozrabiaczy z ZNP nie utożsamiać z całym środowiskiem, które jest wobec nich krytyczne i widząc ich cele, dystansuje się od tej hucpy.

  • a1k5

    Oceniono 1 raz 1

    Co wy opowiadacie takie głupoty i kłamstwa !
    Więc zanim zaczniesz pisać jakieś gówna włącz myślenie, uderz głową o ścianę żeby dwa tictaci Ci się w mózgu zderzyły i nie pozwoliły na pisanie tandety.
    Oto jaka była podstawa programowa w/g ideologii P. Kluzikowskiej byłej minister:
    -Już 9-miesięczne dzieci należy wychowywać neutralnie płciowo i niestereotypowo
    rozwój seksualności rozpoczyna się w momencie urodzenia", dlatego edukację w tym zakresie należy rozpocząć przed czwartym rokiem życia. Edukacja seksualna przetasowana jest z edukacją społeczną, której celem jest uczenie wychowanków żłobków otwartości na różnorodność związków.
    -Dzieci w wieku 0-4 mają nabrać przekonania, że istnieją różne koncepcje rodziny i każdy model jest poprawny.
    - przedszkolaki w wieku 4-6 lat mają być uczone otwartości na odmienność seksualną, co ma przygotować grunt do samodzielnego wyboru własnej tożsamości. Dzieci w wieku 4-6 dzieci być wprowadzane w przestrzeń "uczuć seksualnych (bliskość, przyjemność, podniecenie) jako część ludzkich odczuć (powinny to być uczucia pozytywne; nie powinny zawierać przymusu czy powodować uczucie krzywdy)".
    -dzieci w przedziale wiekowym 9-12 powinny umieć "rozpoznawać różnice między tożsamością płciową i płcią biologiczną", by 12-latki mogły decydować o zmianie płci.Na tym etapie edukatorzy mają pomóc zrozumieć dziecku, że "antykoncepcja to odpowiedzialność obu płci". Do ich zadań należy nauczenie wychowanków "skutecznego stosowania prezerwatyw i środków antykoncepcyjnych".
    Uczniowie w wieku 13-18 lat mieliby możliwość wybrać płeć, ale podane przykłady w podręczniku szkolnym wykraczały poza wskazanie płci męskiej lub żeńskiej. Obok tych możliwości wymieniono również m.in. takie propozycje jak: bezpłciowość, transpłciowość, trójpłciowość, obojnactwo. takie mabyć szkolnictwo w/g ciebie ?
    Chcesz Polski niebezpiecznej, bez przemysłu,bez słów Pan i Pani, z numerami zamiast imion dzieci,białymi niewolnikami krajowej produkcji,prawem do seksu na receptę,republiki gender, pełnej hochsztaplerów, aferzystów, teoretycznego państwa, z wrogimi gettami pełnymi cudzoziemców, bez Gdańska i Ślaska, z nazwą pewnego miasta -Krakau, z bezczelną agresją wobec chrześcijan, życiem za 300 euro ,
    z rosnącymi wpływami islamu, z garbem socjalu dla obcych przy braku go dla swoich…?
    Naprawdę chcesz?
    To jesteś h..j, dupa, i kamieni kupa.!
    To głosuj na Platformę i jej przystawki!

  • eski57

    Oceniono 1 raz -1

    PROPONUJĘ spokojnie pomyśleć ; KOMU bardzo zależy na bezwzględnym wprowadzeniu reformy szkolnictwa SKORO ; większość rodziców jest przeciwna , nauczyciele i ich zw. Zawodowe są przeciwne , pojedynczy fachowcy od nauczania i gremia opiniotwórcze są przeciwne …
    A bardzo zależy ; biskupom KK , żeby dalej utrzymać w Polsce pierwszeństwo KULTU religii i modlitwy , przed KULTEM NAUKI I PRACY ! ZALEŻY bardzo też klerykalnemu PiS-owi , bo jak ocenił pewien profesor z KUL-u ; ten sposób organizacji szkolnictwa będzie wychowywał elektorat PiS-owi !
    Pani premier może sobie mówić różne rzeczy , a decyzje trzeba podejmować zgodnie z otrzymanymi dyrektywami .. . - nie bez powodu dumny i butny prezes oznajmił ; że „bez ciebie ojcze nie byłoby tego zwycięstwa” - , co musi kosztować ? !

  • sigizm

    Oceniono 1 raz 1

    im więcej wariactwa, to lepiej
    za dwa lata wybory

  • buffalo69

    Oceniono 1 raz -1

    Już kilkanaście tygodni temu napisałem na tym forum, że jedynym celem tej tzw. reformy edukacji jest przekształcenie szkół w ośrodki ideologicznego prania mózgów dzieci i młodzieżyczyli przyszłych wyborców PiS, w duchu kaczyzmu. Pomysł nie jest nowy. Kaczyński korzysta z rowiązań sprawdzonych dawno temu przez innych dyktatorów: Stalina, Hitlera, Mao Zedonga, Kim Ir Sena i ich naśladowców.

  • Barnaba Wierch

    Oceniono 1 raz 1

    Dowcip z czasów PRL-u o niedorozwiniętym Jasiu, który po przyjściu ze szkoły chwalił się, że śpiewał piosenkę przed komisją z ministerstwa.

    Podobała się piosenka?
    Bardzo.
    Bili brawo?
    Nie, płakali.
    A co śpiewałeś?
    Jutro będą nas miliony.......

  • zbycholik

    Oceniono 1 raz 1

    Licencja na jedynie słuszne "wartości" przeszła z Lublina (KUL) do Torunia (pod batutę Rydzyka) i wielkie larum... Jakby bez patronatu Watykanu w tzw. "wolnej Polsce" i publicznej szkole nie mogło się obejść...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX