"Gliński złamał ustawę, ale mu ufam i rozumiem emocje" przewodniczący rady PISF o odwołaniu Sroki

gep
10.10.2017 16:38
A A A
Reżyser Jacek Bromski

Reżyser Jacek Bromski (Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta)

- Decyzja ministra Glińskiego o odwołaniu dyrektor PISF nie miała podstawy prawnej - przyznaje przewodniczący Rady Instytutu Jacek Bromski. Dodaje jednak, że rozumie emocje ministra i mu ufa.

W poniedziałek ogłoszono, że minister kultury Piotr Gliński odwołał Magdalenę Srokę z funkcji dyrektora Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Według ministerstwa kultury, w oficjalnym piśmie wydanym przez PISF dyrektor Magdalena Sroka naraziła na szwank wizerunek Polski i polskich instytucji kultury na arenie międzynarodowej.

Zanim ministerstwo ogłosiło decyzję szefa resortu, o której Radio TOK FM mówiło już w ubiegłym tygodniu, zgodnie z procedurami zwrócono się do Rady PISF o opinię w tej sprawie. W poniedziałek Rada wydała opinię: negatywną.

- Rada nie mogła dać innej opinii - mówił w audycji "Analizy" Radia TOK FM przewodniczący Rady PISF, Jacek Bromski.

Zostaliśmy zapytani przez pana premiera Glińskiego, czy w świetle obowiązującej ustawy o kinematografii można w środku kadencji odwołać panią Magdalenę Srokę. Wiemy, że nie zaszła żadna z wymienionych w ustawie przesłanek przerwania kadencji dyrektora PISF, dlatego opinia musiała być negatywna

- powtarzał Bromski podkreślając, że minister nie jest zobowiązany do przestrzegania tej opinii i podjął inną decyzję na własną odpowiedzialność.

Bromski przyznawał, że w związku ze sprawą listu, wysłanego do prezesa stowarzyszenia Motion Picture Association of America, na odwołanie dyrektor Sroki od pewnego czasu się "zanosiło". Zdaniem przewodniczącego Rady PISF być może minister Gliński czekał z ogłoszeniem swej decyzji do czasu, gdy skończy się festiwal w Gdyni, bo nie chciał psuć filmowcom ich święta.

- Emocjonalnie decyzję ministra rozumiem, ale ponieważ nie ma ona podstawy prawnej, nic na to nie poradzę: to już jest kłopot ministra - mówił Bromski - Formalnie dyrektor została odwołana z naruszeniem prawa, zatem zapewne odda sprawę do sądu pracy, a minister powoła p.o. dyrektora.

Rola rady PISF się zakończyła?

Prowadząca audycję Agata Kowalska dopytywała jednak, czy Rada planuje coś jeszcze zrobić w tej sprawie. Bromski jasno odparł, że to koniec roli Rady, choć być może całe środowisko filmowe przygotuje w tej sprawie jakąś petycję.

- Podpisałby Pan? - dopytywała Kowalska.

- Tak, podpisałbym, bo jestem z tym środowiskiem związany i wobec niego lojalny - odpowiadał Bromski.

Czy minister przejmie teraz kontrolę nad budżetem PISF?

Prowadząca program zastanawiała się także, co stanie się w obecnej sytuacji z zarządzaniem pieniędzmi, którymi dysponuje PISF - zwłaszcza że zbliżają się także wybory nowej Rady Instytutu. Pytała, czy istnieje krótka, prosta ścieżka prowadząca do sytuacji, w której minister kultury przejmie nad nimi kontrolę.

Bromski odpowiadał, że teoretycznie jest to możliwe, bo to minister wyznacza - spośród przekazanych mu propozycji - zarówno członków nowej Rady PISF jak i członków komisji, która będzie wybierała dyrektora Instytutu spośród kandydatów, którzy zgłoszą się do konkursu.

- Ale ja mam zaufanie do pana premiera Glińskiego, rozmawiałem z nim wielokrotnie, ufam i nie sądzę, żeby tu się coś wydarzyło takiego, żeby środowisko było pozbawione wpływu...

- Dlaczego pan ufa ministrowi, który łamię ustawę? - pytała prowadząca "Analizy"

- Spodziewałem się, że złamie ustawę, ale on to robi na własną odpowiedzialność: jest to kwestia trochę emocjonalna, ale - jak powiedziałem - ja te emocje również rozumiem - mówił Bromski.

Przewodniczący Rady PISF przyznawał, że wysunął już swoją kandydaturę jako członka rady PISFu na drugą kadencję, bo jako jeden z ojców PISF-u czuje się odpowiedzialny, także wobec środowiska, za to co się dzieje.

Na festiwalu w Gdyni mogła powstać platforma sprzeciwu wobec ministra

Kwestię terminu ogłoszenia decyzji ministra kultury komentowała też w audycji "Analizy" menedżerka kultury, działaczka Obywateli dla Kultury Beata Chmiel. Przyznała, że cała sprawa listu wypłynęła w czerwcu i można było zareagować już wówczas.

Chmiel - podobnie jak wcześniej Bromski - także przypominała o odbywającym się we wrześniu festiwalu filmowym w Gdyni, jako dorocznym spotkaniu całego środowiska, inaczej jednak definiowała motywy "przeczekania" festiwalu przez Glińskiego.

- Gdyby ministerstwo rozpoczęło akcję odwoływania dyrektor PISF-u przed festiwalem, stworzyłoby środowisku taką wspaniałą okazję do spotkania się i uzgodnienia wspólnego stanowiska - mówiła Chmiel.

- My, jako Obywatele Kultury, pamiętamy, jak poprzedni minister kultury Bogdan Zdrojewski zwołał Kongres Kultury w trudnej bardzo sytuacji cięć budżetowych na kulturę. I tym sposobem stworzył dla ludzi kultury platformę porozumienia, która zakończyła się wypowiedzeniem mu posłuszeństwa i podpisaniem "Paktu dla kultury" z jego szefem, ówczesnym premierem, Donaldem Tuskiem. Politycy też uczą się na błędach, dlatego może minister Gliński nie chciał sobie stworzyć takiej platformy sprzeciwu i w związku z tym przeniósł decyzję na "po festiwalu".

W odróżnieniu od Jacka Bromskiego, nie ufam żadnym politykom

Chmiel dodawała też, nie powinniśmy w tej sprawie rozmawiać o emocjach ministra, zaufaniu do ministra Jacka Bromskiego czy braku zaufania ministra Glińskiego do dyrektor PISF, a raczej o prawie i o instytucji, jaką jest Polski Instytut Sztuki Filmowej. Zaufanie Bromskiego do ministra nazwała postawą negocjacyjną, czyli otwartości na rozmowy z ministrem.

- Ja natomiast, w odróżnieniu od Jacka Bromskiego, nie ufam żadnym politykom - mówiła Beata Chmiel, podkreślając, że trzeba oddzielić kwestię osobistą pokrzywdzonej bezprawną decyzją o jej odwołaniu Magdaleny Sroki, którą oczywiście należy wspierać, od troski o przyszłość PISF, by instytucja ta mogła nadal działać z pożytkiem dla polskiej kinematografii.

Całych rozmów wysłuchasz tutaj:

Zobacz także
Komentarze (17)
Zaloguj się
  • avatar
  • avatar

    jggc

    Oceniono 6 razy 6

    karzełek Bromski spietrany jak zając

  • avatar

    jggc

    Oceniono 8 razy 6

    oj Bromski Bromski jesteś za a nawet przeciw. Tak sie boisz o stołek ze rozum odebrało. I straszno i śmieszno

  • avatar

    artau

    Oceniono 6 razy 6

    Typowe dla usłużnych karłów odwracanie pojęć.
    Bezczelny typ, kto tu naraża na szwank dobre imię Polski?

  • avatar
  • avatar

    bodzio24680

    Oceniono 10 razy 6

    Czy w związku z tym, że Pan Minister miał świadomość, iż odwołując Panią Srokę działał niezgodnie z prawem, pokryje koszty sądowe oraz odszkodowawcze z własnej kieszeni? Jeżeli nie to chyba trzeba będzie iść z tym do prokuratury?

  • avatar

    zaem

    Oceniono 5 razy 5

    Łaskawy Pan - niezgodnie z przepisami mógł nie odwołać tylko zabić.

  • avatar

    sferk9

    Oceniono 4 razy 4

    Jak Bromski może mieć zaufanie do ministra, o którym wie, że bezczelnie i wprost łamie ustawę? Przecież w praworządnym kraju za to powinno nastąpić automatyczne pociągnięcie Glińskiego do odpowiedzialności konstytucyjnej (art. 198 ust. 1 konstytucji)!

  • avatar

    kowalska-kowalska

    Oceniono 3 razy 3

    Na co liczy Bromski?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX