"Pomysły Jakiego zepchną problem w ręce handlarzy roszczeniami". "To wszystko postawione na głowie"

gep
11.10.2017 15:10
A A A
Patryk Jaki (fot. Dawid Żuchowicz/AG)

Patryk Jaki (fot. Dawid Żuchowicz/AG) (%Fot. Dawid uchowicz / Agencja Gazeta)

- Pomysły Jakiego są niezgodne z konstytucją - mówi o założeniach "dużej ustawy reprywatyzacyjnej" przedstawiciel byłych właścicieli Zbigniew Lisiecki. Jan Mencwel pyta z kolei, czy państwo nie oddawało zbyt dużo.

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki przedstawił dziś dziennikarzom założenia do "dużej ustawy reprywatyzacyjnej". Oznaczają one, że byli właściciele lub ich spadkobiercy w pierwszej linii nie dostawaliby już zwrotów mienia w naturze ani odszkodowań za utracone mienie, a rekompensaty w wysokości 20 lub 25 procent wartości mienia wg jego wyceny na dzień nacjonalizacji. Na zgłaszanie roszczeń byłby rok, po tym czasie zostałyby one podsumowane, a wypłaty rekompensat odbywałyby się w miarę możliwości budżetowych. Odszkodowanie można byłoby otrzymać w złotówkach albo w obligacjach skarbu państwa. Nowe przepisy oznaczałyby między innymi koniec zwrotów kamienic wraz z lokatorami.

- Z tego co mi wiadomo, to rozwiązania w zasadniczych punktach absolutnie niezgodne z konstytucją, mogę tu wymienić art. 21 o prawie ochrony własności, nie można też podważyć prawa dziedziczenia. To jest wszystko postawione na głowie - komentował w audycji radia TOK FM "Analizy" Zbigniew Lisiecki, prezes stowarzyszenia "Dekretowiec".

Byli właściciele: nie rekompensaty a odszkodowania albo zwrot w naturze

Lisiecki podkreślał, że byli właściciele lub ich spadkobiercy, których reprezentuje kierowane przez niego stowarzyszenie nie oczekują rekompensat a uszanowania aktualnie posiadanych praw: możliwości gospodarowania utraconym mieniem z pożytkiem dla lokatorów lub odszkodowań, które będą miały realny wymiar. Dopytywany, czy to oznacza, że 20 procent to niesatysfakcjonujący odsetek stwierdził, że niektóre starsze osoby zapewne machnęłyby ręką i przyjęłyby takie zadośćuczynienie - ale nie powinno się to tak odbywać.

Handlarze roszczeń wywalczą swoje za granicą?

Zbigniew Lisiecki dodawał także, że obok polskiej konstytucji jest też np. Europejska Konwencja Praw Człowieka. W jego opinii nie da się wykluczyć, że spadkobiercy jeżeli nie będą mogli sprzedać swoich roszczeń w Polsce, sprzedadzą je za granicę a tam - jak się wyraził - ktoś, np. kancelarie zagraniczne, wywalczy odszkodowania w Strasburgu. Dlatego, w opinii Lisieckiego, proponowane rozwiązania tym bardziej oddają sprawy w ręce handlarzy roszczeniami.

Prowadząca program Agata Kowalska przytoczyła jednak wypowiedź profesora prawa Ireneusza Kamińskiego, który był sędzią ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. "Dziennikowi Gazecie Prawnej" powiedział on, że proponowane przez wiceministra Jakiego rozwiązania są zgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka, a jedyną sytuacją, w której można byłoby się skarżyć, to gdyby państwo przyjęło taką ustawę a potem nie wypłacało rekompensat. Lisiecki podtrzymał jednak swoje stanowisko.

Nie mogę zgodzić się ze sformułowaniem że nowe rozwiązania spychają Polskę w ręce handlarzy roszczeń

- mówił drugi z gości audycji, prezes stowarzyszenia 'Miasto jest nasze'.

Jan Mencwel dodawał, że handel roszczeniami został już dość skutecznie ukrócony przez "małą" ustawę reprywatyzacyjną. Podkreślał też, że zadośćuczynienie stanowi formę wypełnienia prawa własności.

Czy państwo polskie nie oddało przypadkiem za dużo?

Mencwel pytał, co to znaczy sprawiedliwość po tylu latach od nacjonalizacji gruntów, czyli co tak naprawdę państwo polskie jest winne właścicielom gruntów, które odbierano tuż po wielkiej tragedii wojennej.

- Konsekwencją tego, że grunty były nacjonalizowane było to, że przez lata budynki te były utrzymywane ze środków publicznych, wcześniej odbudowane często w czynie społecznym. A po wielu latach uznawano, że oddaje się budynek razem z gruntem tym, którzy go w 1945 roku utracili. Mam wątpliwości - mówił Mencwel - czy to rzeczywiście było w pełni sprawiedliwe i czy państwo polskie nie oddało przypadkiem za dużo w stosunku do tego, jaka była realna krzywda, którą wyrządzono byłym właścicielom, zwłaszcza, że aktualnie mówimy raczej o spadkobiercach, czyli dzieciach lub wnukach. Do tej pory uważaliśmy restytucję za coś oczywistego, a w mojej opinii nie było to takie oczywiste.

Całej audycji wysłuchasz tutaj:

Zobacz także
Komentarze (5)
Zaloguj się
  • avatar

    coda1980

    Oceniono 4 razy 4

    Po I wojnie światowej nie zwracano nawet mienia skonfiskowanego przez władze carskie powstańcom styczniowym. A wszystko, co dziś jest w Warszawie (ewentualnie poza Pragą), zostało odbudowane wysiłkiem całego społeczeństwa (podatki na Warszawę, hufce pracy itd) - bezczelnością jest wyciąganie dziś łap po zwrot wg dzisiejszej wartości!

  • avatar

    ot48

    Oceniono 4 razy 4

    A zwrot zabużanom tylko 20 % wartości majątku pozostawionego było zgodne z konstytucją?

  • avatar

    skuba2

    Oceniono 4 razy 4

    Polska po wojnie była zrujnowana, a Warszawa szczególnie, ponadto i tak trzeba było zrealizować zapowiadaną przez wszystkie ugrupowania reprezentowane w "rządzie londyńskim" reformę rolną. 20 proc. rekompensaty, jak dla "zabużan" to sensowna oferta.

  • avatar

    ot48

    Oceniono 2 razy 2

    Tyle krzyku a siedzieli przez czterdzieści lat PRL-u cicho, czy to wówczas było zgodne z konstytucją?

  • avatar

    safelogica

    Oceniono 2 razy 2

    Najmniej refleksji ma zawsze umysł mądrością nieskalany

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX