Historyk: "Po agresji Niemiec sytuacja Żydów nie wyglądała bardzo źle". KUL żąda wyjaśnień

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM
20.10.2017 13:42
A A A
Dziedziniec Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

Dziedziniec Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (Fot. Damian Danak / AG)

Chodzi o dr. hab. Tomasza Panfila, historyka z KUL, który pod koniec września w "Gazecie Polskiej" pisał m.in., że "Po agresji Niemiec na Polskę sytuacja Żydów nie wyglądała bardzo źle". To zresztą nie pierwsza kontrowersyjna wypowiedź tego naukowca. - W przyszłym tygodniu spotka się z nim pani dziekan. Niewykluczone jest postępowanie dyscyplinarne - słyszymy od rzeczniczki KUL, Lidii Jaskuły.

Dr hab. Tomasz Panfil, pełniący obowiązki naczelnika Biura Edukacji Narodowej w lubelskim oddziale IPN i wykładowca KUL, pisał we wrześniu w tygodniku „Gazeta Polska” o stosunkach polsko-żydowskich. Pojawiła się m.in. taka wypowiedź: „Po agresji Niemiec na Polskę sytuacja Żydów nie wyglądała bardzo źle. Wprawdzie władze okupacyjne objęły ich nakazem pracy, nakazały noszenie opasek z gwiazdą Dawida, obciążyły potężnymi podatkami, rozpoczęły wyznaczanie stref tylko dla Żydów, ale jednocześnie zezwoliły na tworzenie judenratów, czyli organów samorządu”.

Więzień z Majdanka: „Żydom było dobrze?”

Słowom historyka IPN i KUL dziwią się byli więźniowie obozu koncentracyjnego na Majdanku. – Żydom było dobrze? Nie można tak mówić. Przecież oni wiedzieli, co spotykało społeczność żydowską w Niemczech jeszcze przed wojną, jak grabiono im majątki czy wyrzucano ze stanowisk. Przecież to nie było jakąś wielką tajemnicą – mówi Zdzisław Badio, który trafił na Majdanek będąc nastolatkiem. Dziś podkreśla, że zdecydowanie nie podoba mu się to, co robi obecna władza - tworzenie nowej wersji historii. – Władza może wszystko, to prawda. Jestem jednak temu stanowczo przeciwny – dodaje Z. Badio.

Inny z więźniów Józef Psiuk w czasie wojny był dzieckiem. Mieszkał w jednej z wiosek na Lubelszczyźnie. Naprzeciwko mieszkała żydowska rodzina – bawił się z tamtymi dziećmi. – Pamiętam dokładnie, jak ich zabierali. Ojca ciągnęli za brodę; zabrali też dwóch małych chłopców. Ich matka, Żydówka z małym dzieckiem na ręku próbowała uciec w pole. Zboże było wysokie, więc liczyła, że się to uda, ale jeden z Niemców wsiadł na rower, dopędził ją, zapędził z powrotem na podwórze i zastrzelił – opowiada pan Józef.

– Absolutnie nie zgadzam się z tym, że Żydom było dobrze. Żydom było znacznie gorzej – dodaje były więzień. Jego zdaniem, tworzenie historii od nowa, stawianie na piedestale głównie Żołnierzy Wyklętych jest posunięciem poniżej pasa. – Ludzie! Opamiętanie! – tak często piszę dużymi literami na swoim FB – mówi pan Józef.

Historyk nie zna faktów?

Prof. Mariusz Mazur, historyk z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie mówi nam, że nigdy nie spotkał T. Panfila na żadnej konferencji naukowej poświęconej historii najnowszej, nigdy nie natknął się na jego nazwisko w archiwach, nigdy też nie czytał żadnej książki z historii najnowszej autorstwa tego naukowca. – Pan Panfil dotąd zajmował się heraldyką, herbami, numizmatyką, ale nigdy nie zajmował się historią najnowszą. I nagle w cudowny sposób okazało się, że jest ekspertem również od tego, co mnie zupełnie zdumiało – mówi prof. M. Mazur.

Profesor dodaje, że gdyby T. Panfil miał jakąkolwiek wiedzę z historii dotyczącej II wojny światowej, to znałby choćby przykład z Będzina. – 8 września Niemcy podpalili synagogę ze znajdującymi się tam Żydami, a do tych, którzy wybiegali z synagogi – strzelali. Inny przykład, z Lubelszczyzny, z Chełma, kiedy po wejściu Niemców rozpoczęły się kradzieże w domach Żydów, niszczenie ich mienia, strzelanie do nich, a następnie 1 grudnia słynny Marsz Śmierci. Badacze twierdzą, że z około dwóch tysięcy osób, wróciło 300 – mówi profesor. – Mówienie, że Żydom żyło się wtedy w miarę dobrze jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe – dodaje nasz rozmówca.

Zdaniem profesora, to co mówi Tomasz Panfil wynika z niewiedzy. – Być może uznał, że jak Niemcy założyli dla Żydów Judenraty, czyli coś w rodzaju samorządu, to Żydom było lepiej niż Polakom, którzy takiego samorządu nie mieli. Chciałbym jednak powiadomić pana Panfila, że pierwszy Judenrat w Łodzi został niemal całkiem wymordowany jeszcze w listopadzie 1939 roku, a dwa pierwsze Judenraty krakowskie też zostały aresztowane i wymordowane bardzo szybko – tłumaczy prof. M. Mazur. I ma nadzieję, że to tylko wpadka, a nie celowa strategia tworzenia nowej historii Polski.

„Polacy nic się nie stało”. Znowu?

Jak mówi nam prof. Dariusz Libionka z PAN, który od lat zajmuje się stosunkami polsko-żydowskimi i pracuje w Muzeum na Majdanku, sprawa słów T. Panfila to kwestia niezwykle poważna. –Ktoś z jego pracodawców powinien jakoś zareagować. A tu: „Polacy nic się nie stało”, po raz kolejny. Jestem tym bardzo głęboko zaniepokojony, zwłaszcza, że T. Panfil dalej jest szefem Biura Edukacji w lubelskim IPN – mówi prof. Libionka.

IPN wydał oświadczenie, w którym odciął się od słów swojego historyka, pisząc m.in. o tym, że nie są one zgodne ze stanowiskiem IPN ani ze stanem wiedzy naukowej na ten temat, ale na tym się skończyło. Wyrażono jedynie oczekiwanie, że „Tomasz Panfil w ramach swojej działalności naukowej i publicystycznej wykazywać będzie należytą staranność i przestrzegać będzie zasad rzetelności naukowej i badawczej”.? – Oświadczenie nie jest w ogóle podpisane przez nikogo. Nie wiadomo, kto je wydał: prezes czy dyrektor oddziału lubelskiego? W delikatnych słowach odcięli się od tego, co głosił Panfil. Tylko, że on dalej zarządza edukacją w IPN. Można wyobrazić sobie skutki takich działań. Wiarygodność całej instytucji stawia się pod znakiem zapytania – tłumaczy D.Libionka.

KUL reaguje dopiero teraz

Uczelnia reaguje późno (w tym czasie organizowano po raz pierwszy na KUL Zebraniem Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski - przyp.red.), ale dziś stanowczo odcina się od słów historyka. – Władze KUL odcinają się od tej wypowiedzi, jak też od prowadzonej w taki sposób narracji o faktach historycznych – mówi rzecznik uczelni, dr Lidia Jaskuła.
Uniwersytet nie wyklucza postępowania dyscyplinarnego wobec naukowca.

– Na prośbę rektora, bezpośrednia przełożona pana Tomasza Panfila, pani dziekan Wydziału Nauk Humanistycznych poprosiła pracownika o spotkanie. Zostanie poproszony o złożenie wyjaśnień w tej sprawie. Nie chcę przesądzać, jakie będą skutki tej rozmowy, ale mamy zapewnienie, że pani dziekan chce wyjaśnić sprawę do końca, nie wykluczając żadnych przewidzianych prawem środków – mówi Lidia Jaskuła.

Z samym dr. hab. Tomaszem Panfilem nie udało nam się porozmawiać. Pytania do IPN wysłaliśly we wtorek - odpowiedź przyszła w sobotę, już po ukazaniu się tekstu. 

"Dyrektor IPN Oddział w Lublinie uznał, że komunikat wydany przez kierownictwo Instytutu Pamięci Narodowej w dn. 4.10.2017 w tej sprawie zamyka kwestię wypowiedzi dr. hab. Tomasza Panfila. Stanowisko IPN zostało wyraźnie przedstawione w oświadczeniu wydanym w reakcji na tę wypowiedź" - napisał nam Dawid Florczak, asystent prasowy lubelskiego IPN. Jak dodał, pytał T.Panfila czy mógłby się z nami spotkać. "Dr hab. Tomasz Panfil poinformował mnie, że z powodu obowiązków służbowych nie będzie dostępny" - przekazał nam rzecznik IPN.

IPN nie odpowiedział natomiast na nasze pytania:

1/ czy po tej wypowiedzi dyrekcja IPN podejmowała jakiekolwiek działania wobec pracownika?
2/ czy T. Panfil składał jakiekolwiek wyjaśnienia, co miał na myśli? 

Tymczasem z informacji, która pojawiła się na stronie lubelskiego IPN, że dr. hab. T.Panfil został odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej "za szczególne zasługi dla oświaty i wychowania". Minister A.Zalewska wręcza medal T.Panfilowi

Zobacz także
Komentarze (290)
Zaloguj się
  • szcz9

    Oceniono 45 razy 35

    Taka wypowiedź dla historyka to kompromitacja. A co z mordami na Żydach podczas kampanii wrześniowej, paleniem synagog od pierwszych dni wojny - w tym niektórych wraz z modlącymi się wewnątrz (Będzin, Przedbórz, Lelów), rabunkami ich mienia, falą burzenia synagog pod koniec 1939 (m.in. Częstochowa), obowiązkiem noszenia opasek z gwiazdą Dawida, ograniczaniem możliwości poruszania się Żydów w obrębie poszczególnych miast (jeszcze przed utworzeniem gett) i innymi zakazami aż po Pogromy Wielkanocne w 1940? Owszem, potem było bez porównania straszniej, ale mówienie, że ta sytuacja była niezła to zwykłe kłamstwo dr. Panfila powodowane głupotą lub jakimiś obrzydliwymi celami politycznymi.

  • incipit

    Oceniono 29 razy 19

    pełniący obowiązki naczelnika Biura Edukacji Narodowej w lubelskim oddziale IPN - nasistowski palant.

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 20 razy 16

    KUL nie reagował bo był zajęty organizowanym po raz pierwszy na KUL Zebraniem Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski...
    a to wszystko OK,
    a panu doktoratowi z pisiego IPNu, mimo braku wykształcenie historycznego gwarantuje że 3 miliony polskich Żydów, zaszczutych, okradzionych, zagłodzonych a w końcu zagazowanych i spalonych w krematoriach przez hitlerowców miało się naprawdę ŹLE

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 25 razy 15

    zaraz się dowiemy od rodzimych antysemitów ze koleś miał racje i nie wolno ulegać lewackiej propagandzie o rzekomych gettach i obozach zagłady pobudowanych dla dobra Żydów

  • mirek76pl

    Oceniono 19 razy 13

    No tak, rzeczywiscie sytuacja Zydow nie wygladala bardzo zle. Niemcy tworzyli dla nich specjalne dzielnice mieszkaniowe, zachecali do publicznego demonstrowania swojej przynaleznosci narodowej, zapewniali ogrzewanie synagog...

    A na powaznie: KULowi coraz blizej do Wyzszej Szkoly Kultury Medialnej, pomyslec ze kiedys to byla naprawde ceniona uczelnia.

  • wierny_nie_poddany

    Oceniono 28 razy 12

    KUL - chciałoby się rzec - i wszystko jasne.
    Inkwizycja też same dobro.
    Taca wiara od geocentrycznej płaskiej ziemi do króla wszechświata. Taca, taca, taca

  • Oceniono 11 razy 11

    Ma rację. Jeździli do kurortów, gdzie serwowano wyżywienie w formie szwedzkiego stołu. Spa, treninigi, wczasy odchudzające.

    Przykre, że historyk głosi, takie opinie. Szuka rozgłosu? Etatu w IPNie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX