"Adwokaci alternatywni" - ministerstwo nie wyklucza kształcenia ich na kursach. Ma w tym cel

Przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości w jednym z wywiadów przyznał, że resort nie wyklucza wprowadzenia zmian, zgodnie z którymi adwokatem można byłoby zostać nie tylko po aplikacji, ale też po specjalnym kursie na uczelni. "To ulepszanie kształtu koła" - mówią mecenasi.

Kilka tygodni temu w "Rzeczpospolitej" wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł powiedział m.in., że na świecie udział uczelni w aplikacjach jest stosunkowo duży. "Nie odrzucamy idei wprowadzenia alternatywnej drogi dojścia do zawodu adwokata i radcy prawnego” - stwierdził minister. Takie podejście może oznaczać ogromne zmiany - aplikację można byłoby zrobić od razu po studiach, na uczelni, bez potrzeby "terminowania" w kancelarii.

To tak jakby uczyć ludzi gotowania tylko z książki, bez praktyki

Goście TOK FM podkreślali, że obecnie obowiązująca aplikacja, przygotowująca do zawodu adwokata, to nauka poprzez praktykę.

Aplikant uczy się przy swoim mistrzu, czyli adwokacie - patronie. Chodzi z nim do sądu, pisze pisma procesowe, przygotowuje projekty apelacji, ale też na co dzień obserwuje, jak pracuje doświadczony prawnik.

- Aplikację uważamy za najlepszą drogę. Młodzi ludzie, mając możliwość dojścia do egzaminu adwokackiego innymi trybami, które im otworzono jakiś czas temu, nadal w znacznej części wybierają aplikację. Bo w jej trakcie mogą kompleksowo spojrzeć i zapoznać się z wykonywaniem zawodu – mówi adwokat, Bartosz Przeciechowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej. – Aplikanci cały czas mogą się wymieniać pytaniami i uwagami z doświadczonymi adwokatami, mogą się od nich uczyć – dodaje Przeciechowski.

Przyszły praktyk na aplikacji uczy się od praktyka

Adwokat dowodzi, że nie chodzi wyłącznie o ćwiczenia czy wykłady - choć one też są ważne - ale o codzienną pracę aplikantów w kancelariach. - Tą drogą kandydat nabywa całą wiedzę, którą mają starsi adwokaci - podkreśla B. Przeciechowski. I dodaje, że przyszły praktyk - uczy się w ten sposób od praktyka

Jak mówi mecenas Andrzej Maleszyk, dziś, by po studiach dostać się na aplikację, trzeba zdać specjalny egzamin. 

Skład komisji ustala minister, przewodniczącym jest zawsze sędzia, a egzamin jest w pełni anonimowy, prace są kodowane

- dodaje adwokat.

W toku trzyletniej aplikacji kandydat zdaje roczne kolokwia – po pierwszym roku z prawa karnego, po drugim z prawa cywilnego, po trzecim – z administracyjnego. Dopiero później może przystąpić do państwowego, komisyjnego egzaminu z pisania apelacji karnej, cywilnej, pism administracyjnych i gospodarczych. Zdanie tego egzaminu uprawnia do wpisu na listę adwokatów.

Jak podkreśla mec. A. Maleszyk, w trakcie aplikacji swoją wiedzę młodym przekazują praktycy – adwokaci, sędziowie, radcowie, notariusze. – Bo studia prawnicze mają uczyć prawa, a aplikacja – stosowania tego prawa – dodaje Maleszyk.

Adwokat bez aplikacji? "Było ciężko"

Nasz rozmówca został adwokatem bez aplikacji – wcześniej był bowiem przez wiele lat prokuratorem i skorzystał z innej ścieżki. Jak mówi, na początku było ciężko. Prawo znał doskonale, ale nie miał praktyki np. w tym, jak rozmawiać z klientem. – Adwokat jest powiernikiem klienta, a ja nigdy nie rozmawiałem z nikim w ten sposób. Te relacje na początku były dla mnie trudne. Brakowało mi mistrza – tłumaczy Andrzej Maleszyk.

Pomysł skrócenia drogi do zawodu? "Nie idźmy tą drogą"

Wypowiedź wiceministra w wywiadzie prasowym zaniepokoiła m.in. Wojciecha Sawińskiego, aplikanta adwokackiego z Krakowa. -  Adwokatem będzie można zostać bez jakiegokolwiek udziału izb adwokackich. Upraszczając - to tak jakby uczyć ludzi gotowania wyłącznie w oparciu o książkę kucharską, a tym którzy najlepiej wyuczą się przepisów nadawać tytuł kucharza - bez praktyki i weryfikacji umiejętności gotowania – mówił na antenie TOK FM Wojciech Sawiński.

Jego zdaniem, uczelnie nie wykształcą dobrych praktyków, a to przełoży się na niższą jakość świadczonych usług prawnych. - Sam tylko Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego co roku wypuszcza na rynek co najmniej 1100 absolwentów prawa. A takich wydziałów jest w Polsce kilkadziesiąt - mówi Sawiński.

Podkreśla, że dziś, by dostać się na aplikację, trzeba po prostu mieć wiedzę. - Dostęp do zawodu ograniczony jest tylko przez konieczność zdania testu i udzielenia 100 na 150 poprawnych odpowiedzi. Nie można zatem mówić o jakimkolwiek zamknięciu zawodu. Przy takiej masowości na tym kierunku, aplikacje są jedynym zabezpieczeniem należytego i bezpiecznego dla klientów korzystania z pomocy prawnej – dodaje pan Wojciech.

Aplikacja na dziś - podstawową drogą dojścia do zawodu adwokata

Adwokaci mówią nam również, że pomysł na szkolenia uniwersyteckie – to ulepszanie kształtu koła, a nie sposób na kształcenie dobrych prawników.

- Dziś, po wypowiedzi wiceministra sprawiedliwości, poruszamy się w sferze haseł. Naczelna Rada Adwokacka nie została w żaden sposób powiadomiona o tym, by rozpoczęły się prace nad jakimkolwiek projektem zmian w tym zakresie - mówi B. Przeciechowski.

Wiadomo jedynie, że dyskusja o zmianach w kształceniu adwokatów miała być efektem petycji, która wpłynęła do Ministerstwa Sprawiedliwości. Studenci prawa - tak twierdzą urzędnicy z resortu - mieli zwrócić uwagę na problemy związane z dotychczasową aplikacją. Stąd myśl, że może potrzebne są zmiany.

- Po stronie władz centralnych jest taka tendencja, by uznawać, że wszystko wiedzą najlepiej. Dla mnie jednak najlepszą oceną tej sytuacji są słowa, które padły z ust byłej minister nauki, Barbary Kudryckiej. Powiedziała, że miałaby spore wątpliwości, czy iść do takiego adwokata, który nie miał całego cyklu szkolenia - dodaje mec. Przeciechowski. 

- Ukrytym i podstawowym celem tego rozwiązania jest pozbawienie samorządów zawodowych regularnych wpływów finansowych, jakie zapewniają aplikanci wnoszący opłaty za szkolenie. To bardzo wygodna dla władzy optyka, bowiem każdy adwokat, który sprzeciwi się takiemu rozwiązaniu, posądzony zostanie o motywacje czysto finansowe - mówi Wojciech Sawiński.

Rzeczywiście, pieniądze za aplikacje są duże. W tym roku od aplikantów samorządy prawników uzyskały ponad 64 miliony złotych. Opłata za pobieranie nauki wynosi 5200 zł, a na aplikacjach (adwokackiej i radcowskiej) jest ponad 12 tysięcy osób.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (64)
"Adwokaci alternatywni" - ministerstwo nie wyklucza kształcenia ich na kursach. Ma w tym cel
Zaloguj się
  • tcas

    Oceniono 8 razy 6

    To proponuję deficyt lekarzy załatać tymi po Telewizyjnym Uniwersytecie Medycznym. No cóż wraca stare komusze powiedzenie "nie matura, a chęć szczera ..." ale przecież PiS'du partii niedaleko do marksizmu - leninizmu i stalinizmu.

  • lord_of_the_ducks

    Oceniono 10 razy 6

    Byli już oficerowie wywiadu po kilkunastodniowych kursach. „Dobra zmiana” pełną gębą.

  • lord_of_the_ducks

    Oceniono 8 razy 4

    Adwokat bez aplikacji będzie wymarzony dla pisowskich sądów. Zwykły obywatel będzie bez szans. O to w tym wszystkim chodzi.

  • Oceniono 8 razy 4

    Szkoda, że w artykule zabrakło informacji, że pieniądze, które płacą aplikanci na aplikację są w całości wydawane na te aplikacje i przygotowanie aplikantow do zawodu. Samorząd dodatkowo nic z tych pieniędzy nie ma, a utrzymuje się ze składek członkowskich.

  • zdzich02

    Oceniono 10 razy 4

    Może PiS od razu tak "zreformuje" sądy, aby sędzia, prokurator i adwokat był w jednej osobie.
    Przecież według bolszewickich zasad aresztowany = winny = skazany.
    Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani - Feliks Dzierżyński.

  • tegepe

    Oceniono 5 razy 3

    Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie?

  • spokojny.zenek

    Oceniono 5 razy 3

    "Rzeczywiście, pieniądze za aplikacje są duże. W tym roku od aplikantów samorządy prawników uzyskały ponad 64 miliony złotych."
    Uzyskały i schowały do kieszeni? A aplikacja zorganizowała się sama? Zajęcia odbywały się w parkach a wykładowcy pracowali za darmo? Gwoli informacji - ten system jest tak ustawiony, że samorządy nie mogą zarobić ani grosza.

  • Andrzej Kowalski

    Oceniono 9 razy 3

    nie matura lecz chęć szczera...jakas galopka do tyłu, to juz 50 lat, co jeszcze?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX