Czy gdyby PO miała więcej odwagi dziś min. Ziobrze byłoby trudniej w "sprawie drukarza"?

Tzw. "ustawa równościowa" zawęża liczbę możliwych przypadków dyskryminacji. A min. Ziobro chce likwidacji "jedynego antydyskryminacyjnego przepisu, jaki nam został" - mówiła w TOK FM mec. Karolina Kędziora

Powraca sprawa "drukarza z Łodzi". Chodziło w niej o przedstawiciela drukarni, który odmówił jednej z organizacji LGBT druku materiału reklamowego, mającego zawierać logo tejże organizacji. "Drukarz" twierdził, że sumienie i poglądy zabraniają mu udziału w promocji tej "agendy LGBT" i w związku z tym odmówił wydrukowania tych materiałów. Został skazany, w obu instancjach sądy stwierdziły, że naruszył prawo - jednak ostatecznie nie wymierzono przewidzianej prawem kary grzywny.

Sprawę obserwował i komentował wówczas prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który postanowił teraz przepis, na podstawie którego skazano "drukarza", zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem prokuratora generalnego ten przepis jest niekonstytucyjny, bo niezgodny z zasadą wolności sumienia i równości, jaką mamy zapisaną w Konstytucji i w związku z tym nie powinien już funkcjonować w polskim systemie prawnym.

Czytaj też: Drukarz-case: min. Ziobro próbuje tylnymi drzwiami wprowadzić powszechną klauzulę sumienia

- Sprawa, o której mówimy, dotyczy dyskryminacji w dostępie do usług ze względu na orientację seksualną - mówiła w audycji TOK FM "Analizy" mec. Karolina Kędziora z  Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. - Nie ma w polskim prawie przepisu, który zakazywałby tego wprost, choć prawo "widzi" problem dyskryminacji w dostępie do dóbr i usług, ale ze względu na inne przesłanki: konkretnie rasę, pochodzenie etniczne, narodowość i płeć.

Ekspertka wyjaśniała, że takie są zapisy "Ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania", popularnie nazywaną ustawą równościową.

Rzecz w tym, że polski ustawodawca nie poszedł śladem innych państw Unii Europejskiej, i traktując wytyczne UE jako jedynie to, co należy zrobić, nie poszerzył tej ochrony przewidując problem dyskryminacji w dostępie do dóbr i usług ze względu na różne przesłanki a nie tylko te, które UE kazała nam wprowadzić

- mówiła Kędziora.

- Czyli w tzw. ustawie równościowej nie ma przesłanki orientacji seksualnej, jeśli chodzi o równy dostęp do dóbr i usług... - dopytywała prowadząca rozmowę Agata Kowalska

- Ona się pojawia w odniesieniu do kształcenia zawodowego, zatrudnienia niepracowniczego a w tym zakresie jej nie ma - przyznawała prawniczka.

W całej sprawie art. 138 nie chodzi "jedynie" o osoby LGBT

W odniesieniu do "drukarza" zastosowano art. 138 kodeksu wykroczeń, który mówi o tym, że karą grzywny sankcjonowana jest odmowa, ukrywanie towaru, odmowa usługi w sposób umyślny bez uzasadnionej przyczyny.

Jeżeli tego przepisu zabraknie, jeśli TK uzna go za niekonstytucyjny, dotknie to nie tylko nie wymienionej w "ustawie równościowej" grupy osób, które mogą być dyskryminowane ze względu na orientację seksualną, ale też np. dyskryminowanych ze względu na wiek, niepełnosprawność, rodzicielstwo - co jest powszechnym problemem

- mówiła ekspertka i podawała przykłady, takie jak odmowa wjechania do sklepu osobie na wózku inwalidzkim, kobieta wyproszona ze sklepu z wózkiem dziecięcym. Wg Kędziory gdyby pogląd ministra Ziobry zyskał akceptację Trybunału Konstytucyjnego wszystkie te osoby zostałyby pozbawione jakiejkolwiek ochrony - choć i tak, jak mówiła, grzywna jest karą raczej symboliczną, ale przynajmniej w tym jednym przepisie prawo dostrzega problem dyskryminacji.

W tej sprawie nie chodzi o ekstremalne zachowania a o standardy codzienności

Mec. Karolina Kędziora przypominała, że w "sprawie drukarza" nie chodziło - co zauważył sąd - o jakieś obsceniczne czy obraźliwe treści.

- One odnosiły się po prostu do działalności konkretnej organizacji. Tam nie było czegoś, co obiektywnie, zdroworozsądkowo - nie wiem jak to nazwać - można byłoby uznać za deprymujące czy gorszące. To są standardy, które stoją w absolutnej sprzeczności z pojęciem równego traktowania - mówiła mec. Kędziora przypominając też, że wybierając konkretną pracę musimy mieć świadomość, że nie będziemy obsługiwać wyłącznie osób, które mają taki sam jak my, bądź podobny, światopogląd, zresztą ani nie mamy narzędzi, żeby to weryfikować ani nie powinniśmy mieć takich możliwości. Więc decyzja o prowadzeniu usług, które są ogólnodostępne, powinna być podyktowana być może też taką refleksją, że nie będę mógł eksponować swojego subiektywnego światopoglądu - dodawała ekspertka.

A gdyby tak antydyskryminacyjnych zapisów było więcej?

Kowalska pytała, czy gdyby PO, przyjmując przepisy "ustawy równościowej", postąpiła odważniej to teraz byłoby trudniej Zbigniewowi Ziobrze "jednym pstryknięciem palca" odbierać ten konkretny przepis kodeksu wykroczeń?

Mec. Kędziora przypominała, że jej organizacja, wraz z kilkudziesięcioma innymi, które działają na rzecz równości w Polsce, próbowali wpływać na kształt tej ustawy, i przygotowywali argumenty a także proponowali zmiany już po wejściu w tej ustawy w życie, powołując się na argument że konstytucja chroni wszystkich przed dyskryminacją.

Wypominała też sztuczny podział w ustawie, który polega na tym, że w dostępie do dóbr i usług jest zakaz dyskryminacji ze względu na rasę, pochodzenie etniczne, narodowość i płeć i nic ponadto: więc już nie np. wiek, orientację seksualną, tożsamość płciową czy rodzicielstwo.

- A w edukacji, mamy zakaz dyskryminacji tylko ze względu na rasę, pochodzenie etniczne, narodowość a płci już nie ma bo co: bo Unia nie kazała? - pytała prawniczka - To jest nielogiczne, a naprawdę podawaliśmy konkretne sprawy, które nie mogły trafić do sądu, np. studentki molestowanej seksualnie przez swojego wykładowcę, która mogłaby skorzystać z tej ustawy, bo to uczelnia musiałaby udowodnić, że molestowania nie było, czy osób niepełnosprawnych dyskryminowanych czy wręcz wykluczanych w dostępie do edukacji czy usług.

- I teraz chce się nam odebrać to COKOLWIEK, które mamy w tym kodeksie wykroczeń, być może archaiczny przepis, ale jedyny, który nam pozostał? Duża niesprawiedliwość. Minister sprawiedliwości wspomina o art. 2 Konstytucji, o sprawiedliwości społecznej - to, do czego zmierza, stoi w absolutnej sprzeczności z tym standardem - puentowała mec. Karolina Kędziora.

Całej rozmowy posłuchasz tutaj:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (107)
Czy gdyby PO miała więcej odwagi dziś min. Ziobrze byłoby trudniej w "sprawie drukarza"?
Zaloguj się
  • calmy

    Oceniono 19 razy 13

    Rozumiem, że TK rozpatrzy wniosek iobry w kolejności wpłynięcia?
    Czyli za paręnaście lat?

    Bo czy przypadkiem Ziobro nie poronił ustawy "naprawczej" w myśl której wnioski rozpatrywane są w kolejności wpływania?
    Jeśli jednak ustawa nie dotyczy żon TW Wolfgangów i mężczyzn o imieniu Zbigniew to proszę o odpowiednią wykładnię bo zaczynam się gubić.

  • kowalska-kowalska

    Oceniono 13 razy 11

    To nie jest kwestia odwagi. Gdyby PO nie była katolicką prawicą, to państwo polskie w 2015 roku wyglądałoby nieco inaczej. A Ziobro i ułaskawiony przestępca Kamiński stanęliby przed Trybunałem Stanu i byliby wyeliminowani z polityki.

  • yureck

    Oceniono 19 razy 11

    tow zero, więc mogę z czystym sumieniem wywalać ze swojego sklepu Ogórki i inne pisdołki?

  • krynolinka

    Oceniono 18 razy 10

    Mandatu też można nie przyjąć bo według własnego sumienia człowiek czuje się niewinny ?
    Bzdury. Prawda ? Ale jakoś w sprawie drukarza bzdura zadziałała.

  • zahukany

    Oceniono 9 razy 9

    Ale jeżeli jako prywatny szewc odmówię naprawy butów księdzu, to będzie to dyskryminacja ze względu na wyznania religijne?, oczywiście nie mam na myśli serwisu gwarancyjnego. Nie idzie to w dobrym kierunku, ale gdybym był sprzedawcą precelków, to miałbym ochotę odmówić sprzedaży np. towarzyszowi Błaszczakowi (klauzula sumienia), tylko czemu kojarzy mi się to z „nur fur deutsche”?

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 13 razy 9

    Ten przepis jest niezgodny z zasadą swobody prowadzenia działalności gospodarczej, a nie z klauzulą sumienia. Argumentacja Ministra Sprawiedliwości i / lub Prokuratora Generalnego wyraźnie udowadnia, że Ziobro to kompletny głąb (jesli chodzi o zasady logki i nie tylko).

    Ziobro naprawdę resztę życia spędzi za kratkami za zdradę stanu, z art 127 par 1 kk. A dodatkowych dowodów (oprócz tych które są) dostarczą inne pisiory zamieszane w spisek mający na celu obalenie porządku konstytucyjnego, bo te pisiory będą chciały skorzystać z art 131 par 1 i 2 kk.

  • niskolatajacyninja

    Oceniono 21 razy 9

    Pff, gdyby PO miała więcej odwagi, postawiłaby Ziobrę przed Trybunałem Stanu, jak pierwotnie zamierzała! Z pewnością byłoby mu trudniej w sprawie drukarza, gdyby nie mógł już więcej zostać ministrem!

    Sama idea walki z dyskryminacją w obszarze wolnego rynku jest fundamentalnie zła. Bierze się z całkowitego niezrozumienia prawa do wolności i wolności jako wartości. Nie wspominając już o tym, że ktoś kompletnie nie rozumie, czym jest wolny rynek, jak działa i jaką wartość sobą reprezentuje. Męczcie się zatem z definicją dyskryminacji, bohatersko walcząc z problemem, który sami stworzyliście, zamiast stwierdzić rzecz najbardziej oczywistą: jeden wolny człowiek może po prostu odmówić wykonania usługi drugiemu wolnemu człowiekowi. Bez powodu lub z najbardziej podłego powodu. Nieistotne! To jego praca, jego głowa, jego ręce i nikt nie ma prawa robić z niego niewolnika! Choćby był świnią, rasistą, kimkolwiek. Do bycia tym kimkolwiek też ma się prawo w wolnym kraju.

  • masofrev

    Oceniono 12 razy 8

    " a naprawdę podawaliśmy konkretne sprawy, które nie mogły trafić do sądu, np. studentki molestowanej seksualnie przez swojego wykładowcę, która mogłaby skorzystać z tej ustawy, bo to uczelnia musiałaby udowodnić, że molestowania nie było, "

    Czytacie Państwo? " uczelnia musiałaby udowodnić, że molestowania nie było, "!!! A obywatel musiałby udowadniać, że nie jest wielbłądem!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX