Co historia rodziny Turpinów mówi o nas? "Nawet Stary Testament ociekał krwią"

- Jak patrzymy na historię i sztukę, to widzimy że przemoc i seks zawsze fascynowały - mówił w TOK FM prof. Lech Nijakowski, pytany o ekscytację doniesieniami o przestępstwach i okrucieństwie. Ostatnim, głośnym, przykładem jest rodzina Turpinów z USA.

Louise i Davida Turpinów oskarżono m.in. o stosowanie tortur. Gehenna ich dzieci trwała latami; były - między innymi - przykuwane łańcuchami i kłódkami do łóżek, przetrzymywane w zamkniętych pomieszczeniach, niedożywione.

Co ciekawe, rodzina nie żyła w ukryciu - miała np. konto na Facebooku, gdzie publikowano fotografie. I, jak podkreślają liczni komentatorzy po tym jak sprawa nabrała rozgłosu, zdjęcia mogły być sygnałem, że w rodzinie dzieje się coś dziwnego.

- Teraz jesteśmy mądrzy po szkodzie. Mówimy o ewidentnych sygnałach, ale one nie były w tamtej sytuacji tak ewidentne. Przecież nawet rodzina uznała, że sytuacja nie jest aż tak tragiczna. Te zdjęcia na portalu, które dziś są m.in. znakiem głodzenia, wtedy były dowodem, że nikt nie ukrywa życia rodzinnego, nie ma nic do ukrycia - ocenił w TOK FM socjolog prof. Lech Nijakowski.

To nic nowego

Jak podkreślił gość Tomasza Stawiszyńskiego,kariera jaką w mediach zrobił historia rodziny Turpinów nie powinna zaskakiwać.

- Przemoc zawsze była swoistym fascinosum; okrucieństwo, łamanie tabu się dobrze sprzedawało i było ubierane w różne szczytne dyskursy. Na przykład, jak patrzymy na różne dyskursy religijne, to widać jak okrutne to opowieści. W pewnej mierze Stary Testament można byłoby sprzedawać zafoliowany "od lat 18", bo są tam nie tylko opowieści ociekające krwią, ale i bardzo dewiacyjne - mówił ekspert z Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Zdaniem prof. Nijakowskiego, "świetnym przykładem", za pomocą którego pokazać można, jak ludzie fascynowali się tym co odstępowało od norm, są popularne w przeszłości muzea osobliwości.

- Ludzie płacili, by zobaczyć kobietę z brodą. Byli tym zainteresowani, ale to zainteresowanie było pobudzane określoną ofertą spędzania wolnego czasu. W tym sensie internet jest takim współczesnym muzeum osobliwości. Ludzie szukają takich informacji żeby zaznać rozrywki – przemoc i okrucieństwo jest też dobrym sposobem spędzania wolnego czasu.

Źli - z natury

Rozwój technologii zwiększył znacząco dostęp do informacji. Dziś jesteśmy bombardowani newsami. Towarzysząca ludziom fascynacja przemocą i okrucieństwem wpływa na to, jakich informacji szuka większość ludzi. Ale także, czym "wabią" nas media.

-  Trzeba sprzedawać informacje, które są coraz lepiej dopasowane do poetyki skandalu. Już nie tyle "człowiek pogryzł psa"; jak kiedyś uczono w podręcznikach  dziennikarskich, ale to wszystko musi ociekać krwią, najlepiej jak jest odpowiednio wpisane w łamanie jakiegoś tabu. Mamy więc często do czynienia z dramatyzacją  zdarzeń.

I tak jest też, co podkreślił prof. Lech Nijakowski, w przypadku historii rodziny Turpinów.

- Czytałem nawet, że gdzieś znaleziono pochowane zwłoki psa i kota tej rodziny. Nawet jeśli zwierzęta zmarły ze starości, to nieważne - natychmiast wpisane to jest w skandal. Domyślamy się zamordowania tych zwierząt albo -  jeszcze lepiej - praktyk satanistycznych. Więc czasem nawet sytuacje, które wpisują się w smutny, tragiczny ale banalny wymiar zbrodni, urastają do rangi wielkiego wydarzenia  medialnego.

Przeczytaj też: Prof. De Barbaro: Oglądaliśmy bezpośrednią transmisję z chocholego tańca. To była przemoc>>>

Rozwój mediów doprowadził też do tego, że informacje błyskawicznie się rozprzestrzeniają. I informacje o wszelkich osobliwych zdarzeniach, które kiedyś docierały tylko do najbliższej okolicy,  "teraz staje się często natychmiast globalnym skandalem".

Dlatego, jak podkreślił ekspert, nie jest tak, że podobnych przypadków patologii nie było. - One często umykały, więc mamy teraz wrażenie, że tego typu sytuacje narastają. Dobrze w takich wypadkach – zwłaszcza kontrowersyjnych – przyjąć odpowiednią perspektywę historyczną, zdystansować się i wtedy widać, jakie procesy się przez lata, dekady, wieki nasilały i wytworem jakich procesów jest zdarzenie takie jak przypadek rodziny Turpinów.

"Mladić jest dowodem, że zbrodnia się opłaca">>>

Całej rozmowy Tomasza Stawiszyńskiego z prof. Lechem Nijakowskim wysłuchać można dzięki podcastowi:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (11)
Co historia rodziny Turpinów mówi o nas? "Ludzie szukają takich informacji, by zaznać rozrywki"
Zaloguj się
  • tani_dran

    Oceniono 5 razy 3

    Historia rodziny Turpinów o nas nic nie mówi, gdyż jest to historia rodziny Turpinów a nie mojej.
    Czym ocieka jakiś tam testament to jest problem higieniczny tych co go biorą do ręki.

  • kowalska-kowalska

    Oceniono 1 raz 1

    Czy mógłby ktoś odszukać Tomasza Stawiszyńskiego z "Niedzieli filozofów"?

  • swobodan1

    Oceniono 2 razy 0

    Gdy kobieta ma okres to jej cieknie krew w krocza i nic do tego nie ma "Stary Testament"

  • 2bxornot2b

    Oceniono 5 razy -1

    Para tych dewiantow to doskonale mieso dla lewackich dewiantow, szczegonie watek z biblia religijnoscia ponadto sa biali i stworzyli najwieksza patologie na ziemii czyli rodzine. To wszystko doskonale pasuje do nihilistzmu wspolczesnego marksizmu. Jak chocby wstrzasajace relaceje cierpiacych matek w TVN, ktorych krzyk - po co mi to bylo!!!, jest niczym innym jak krzykiem cierpiacych marksistow ze te podle biale suki nadal rodza zlo, czyli zlepki komorek wypelnionych woda i kolagenem, obrzydlistwo.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX