"Z 7 tys. nie da się nikogo znieść" - Leszek Cichy o trudnych decyzjach himalaistów

- Biografia Tomka Mackiewicza i historia akcji na Nanga Parbat to gotowy scenariusz filmowy - mówi w TOK FM Leszek Cichy, który - razem z Krzysztofem Wielickim - jako pierwszy na świecie zdobył zimą Mount Everest.

Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz wspinali się razem od trzech lat. Jak relacjonuje Francuzka, którą uratowali czterej polscy himalaiści, udało im się w ubiegłym tygodniu zdobyć Nanga Parbat. To była siódma próba podjęta przez Mackiewicza.

Po zdobyciu szczytu zaczęły się kłopoty. - Bo tam Tomek zaczął się źle czuć. I Elisabeth zaczęła go sprowadzać. Czy zdjął gogle i stąd ta ślepota śnieżna? My tego nie wiemy - mówił w TOK FM Dominik Szczepański z "Gazety Wyborczej".

Zdaniem Leszka Cichego zdjęcie gogli to najbardziej prawdopodobna przyczyna choroby Tomasza Mackiewicza. - Pojawiła się informacja, że po południu szczyt przykryła chmura i w takiej sytuacji pojawia się brak kontrastu. Bo jeśli Tomek miał zbyt ciemne gogle, to mógł je zdjąć, by znaleźć drogę. I zwykle po 3-4 godzinach następuje   efekt niewidzenia, ropienia oczu. Nieleczone to trwa kilka dni.

Czytaj też: Baranowska o Nanga Parbat. "Z bazy na 4 tys. m trzeba wejść na 7,2 tys. m, zwykle to trzy dni"

Pierwszy zimowy zdobywca Mount Everestu - w parze z Krzysztofem Wielickim - nie ma wątpliwości, że "biografia Tomka i historia akcji ratunkowej na Nanga Parbat to gotowy scenariusz filmowy".

- Powyżej 7 tysięcy metrów Elisabeth Revol musiała podjąć, jak rozumiem dramatyczną decyzję, by zostawić partnera w namiocie i zejść niżej. Dla ludzi z nizin abstrakcyjna jest tragedia takiego wyboru. Jak to wygląda z "górskiej" perspektywy? - pytał Leszka Cichego Mikołaj Lizut.

- To są sytuacje, które himalaistom śnią się jako złe sny. Myślę, że każdy z nas marzy by nigdy nie znaleźć się w takiej sytuacji. No bo cóż... pozostaje we własnym sumieniu i rozeznaniu ocenić, że nie jestem w żaden sposób pomóc partnerowi i decyzja,  czy zostaję z nim i umieramy razem, czy próbuje schodzić i ratować własne życie.

Jak podkreślił gość TOK FM, historia himalaizmu zna różne przypadki dotyczące rozstrzygania tak dramatycznych dylematów.

- Choćby na Nanga Parbat przed wojną były wyprawy niemieckie, które kończyło się tym, że w czasie burzy śnieżnej zamarzało kilku himalaistów. I Szerpowie z nimi zostawali. Po dwóch latach odnajdywano ich ciała, zbite w jedną grupę, widać było, że   Szerpowie ogrzewali "swoich"" himalaistów. Pamiętam, ze swojej pierwszej wyprawy na Gaszerbrum II w 1975 roku, że przed nami była wyprawa francuska, która robiła nową drogę. W ataku szczytowym brało udział kilka osób i jedna z nich – Bernard, pamiętam jego imię – zdecydował, że nie schodzi. Oni zostali z nim na noc, ale czuł się coraz gorzej. Nie było możliwości, żeby go spuszczać na linach, bo to była nowa trudna droga. I go zostawili.

Gorzki sukces

Zdaniem Dominika Szczepańskiego, wszyscy którzy ferują wyroki dotyczące zachowania Elisabeth Revol, powinni pamiętać o relacji, jaka łączy tę dwójkę.

Czytaj też: "Nie mieliśmy żadnych szans, by pomóc Tomkowi" - przerwana akcja ratunkowa na Nanga Parbat

- Tomek  nigdy nie wszedł na ośmiotysięcznik, a Elisabeth to bardzo utalentowana himalaistka. W 2008 czy 2009 w ciągu 16 dni zdobyła trzy ośmiotysięczniki. Oni dobrali się w zespół, a najlepsi obecnie na świecie: Denis Urubko, Adam Bielecki czy Simone Moro; podkreślają jak trudno dziś znaleźć partnera na zimowe wyprawy, jak trudno z tym partnerem wspinać się przez wiele lat.  I trzeba przypomnieć, że trzy lata temu, kiedy wracali z wysokości 7 800 metrów i Tomek wpadł do szczeliny lodowej, to Elisabeth go wyciągnęła.

Relacje Francuzki, która jako pierwsza poinformowała, że razem z Mackiewiczem weszła na szczyt Nanga Parbat potwierdzili dziś Denis Urubko i Adam Bielecki.

Jak podkreślił Leszek Cichy w rozmowie z Mikołajem Lizutem, na świecie na palcach dwóch rak można zliczyć wspinaczy, którzy są w stanie zimą zdobywać ośmiotysięczniki. Dlatego trzeba docenić to co robili Revol i Mackiewicz.

- Jeśli byli na szczycie, to ich autorska droga. Fragmenty tej drogi były już robione - nawet przez Reinholda Messnera, ale taką drogę w całości, to oni wymyślili, Chodzi o to, by działać w małym zespole i bez konieczności zakładania tej całej masy poręczówek, lin, ubezpieczeń, bo to wymaga dużego zespołu.

"Ludzie muszą sobie nawzajem pomagać"

Jeden z najwybitniejszych polskich himalaistów odpowiedział też wszystkim "ekspertom", którzy krytykują sens wysyłania na pomoc Revol i Mackiewiczowi polskiej ekipy spod K2. - Prócz kondycji, taka akcja wymaga aklimatyzacji. I między bajki trzeba włożyć opowieści, że mogli tam przyjechać alpiniści z Polski czy francuskiego Chamonix.

Zdaniem Leszka Cichego, na szczęście wspinaczki "naszej wspaniałej dwójce: Denisowi i Adamowi" nie utrudniała pogoda. Bo warunki panujące na ośmiotysięczniku - czyli około 40 stopni mrozu - nie sprawiają profesjonalistom problemu. - To nie jest coś szczególnego. Ale pod warunkiem, że jest się w namiocie i ma się dostateczną ilość, nie mówię jedzenia, ale chociaż płynów. Jest takie niezbyt przyjemne powiedzenie, że jak się na wysokości powyżej 7 tysięcy metrów himalaista położy, to jego szanse są bliskie zeru - musi mieć możliwość ruchu. Znieść człowieka z takich wysokości się nie da.

Jak relacjonuje Denis Urubko, w rozmowie z portalem Desnivel.com, akcja na Nanga Parbat to wyjątkowe doświadczenie. "To wspaniałe wydarzenie, pomóc osobie tak niezwykłej jak Elisabeth Revol. Ludzie muszą sobie nawzajem pomagać, zwłaszcza wspinacze" - mówił himalaista, podkreślając, że najtrudniejsze było podjęcie decyzji o zakończeniu wspinaczki. "Musieliśmy podjąć decyzję: albo pomagamy przetrwać Elisabeth, albo idziemy dalej - z minimalną nadzieją na znalezienie Tomka".

Całej rozmowy z Mikołaja Lizuta z Leszkiem Cichym i Dominikiem Szczepańskim wysłuchasz tu:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (25)
"Z 7 tys. nie da się nikogo znieść" - Leszek Cichy o trudnych decyzjach himalaistów
Zaloguj się
  • mazzini890

    Oceniono 4 razy 4

    "Jeśli byli na szczycie, to ich autorska droga. Fragmenty tej drogi były już robione - nawet przez Reinholda Messnera, ale taką drogę w całości, to oni wymyślili, Chodzi o to, by działać w małym zespole i bez konieczności zakładania tej całej masy poręczówek, lin, ubezpieczeń, bo to wymaga dużego zespołu." I tu też tkwiła, moim zdaniem, przyczyna tragedii.Pan Tomasz niezależnie od talentu, miał za małe doświadczenie by działać nieco po pioniersku.Niestety nie wchodził wcześniej na inne 8 tysięczniki

  • tacx

    Oceniono 4 razy 2

    Przecież każdy kto ma jakiekolwiek pojęcie o himalaizmie mógł wymienić kilka przyczyn tej tragediii. jedną znich jest właśnie to o czym mowi Cichy - Revol doonala kilku mocnych przejsć i okazała się mocną zawodniczką. Niestety to już jej drugi partner ktory z nią nie schodzi. jest po prostu dla nich za mocna. Dla mnie tajemnica jest mimo wszystko czemu ona przy tych błędach aklimatyzacyjnych jakie wykazano ona przetrwała a Mackiewicza ścięło jakby go nagle z nizin przenieśli

  • Lana Lena

    0

    Wszędzie szukam odpowiedzi na dręczące mnie pytanie - oczywiście jestem zielona jeżeli chodzi o wspinaczkę i staram się racjonalnie podchodzić do zaistniałej sytuacji. Czy ktoś może mi wytłumaczyć dlaczego tylko 'ta dwójka' ruszyła na pomoc? Przecież oni w czwórkę tam polecieli? Czy od początku akcji ratunkowej Pan Tomasz był już skreślony? Przecież to było nielogiczne- wejście, zejście i znowu wejście- gdzie tak bardzo liczył się czas

  • bartooolooo

    0

    O tak, Szerpowie ogrzewali swych białych panów. To tak, jak się psom za wierność pomniki stawia. Bo przecież nie ważne, że pies ma charakter, osobowość, ale że wierny.

    Ile było zbiórek pieniędzy na rodziny Szerpów po ich śmierci? Ile wypraw, by ich ratować? Liczycie to w ogóle, wy białe, bogate, neokolonialne i zarozumiałe buce?

  • dss50

    0

    Ciszej nad tą trumną! Wy wszyscy w ciepłych bamboszkach, przy kominkach, z gorącą herbatką...
    A pan, Panie Tomaszu, niech spoczywa w pokoju! Chylę czoła!

  • cxubmsqq1

    0

    Kiedy bedzie mozna stwierdzic, iz rzeczywiscie zdobyli oni Nanga Parbat? Same slowa Revol nie sa chyba wystarczajace?

    Nie jestem himalaista, nie znam sie. Czekam na rzeczowa informacje - z gory dziekuje......

  • facio60

    Oceniono 7 razy -1

    Wszystko to piękne historie. Zastanawia mnie tylko, zawsze w takich przypadkach, że zwykle brakuje kasy. Na czymś się zaoszczędzi, coś się nie dogra a potem w razie katastrofy szukanie winnych, wyjść awaryjnych. I nie chodzi mi tutaj w szczególności o ekstremalne wyprawy jak na 8 tysięczniki na dodatek zimą. Nie rozumiem dlaczego w takich przypadkach społeczeństwo ma się składać na czyjeś hobby i igranie z życiem. To są potężne wydatki.
    W Austrii czy na Słowacji ale nie tylko, za akcje miejscowych odpowiedników GOPR trzeba płacić albo mieć ubezpieczenie. Pamiętam jak w Niemczech chciałem się dodatkowo ubezpieczyć prywatnie, dano mi do wypełnienia ankietę, czy nie uprawiam sportów ekstremalnych, jestem palaczem, ile spożywam alkoholu, itp. To wszystko podwyższa stawki bądź nawet wyklucza z ubezpieczenia. A u nas dawaj, dawaj. Szukamy oszczędności, jak wiem, że kościół, biurokracja, itp., ale są właśnie takie proste możliwości oszczędności. Rowerzyści chcą za darmo ścieżek rowerowych, może i słusznie ale dlaczego ja w takim razie nie dostanę darmowego karnetu na szeroko rozumianą siłownię? Dzięki temu nie choruję a ryzyko kosztownej kontuzji bliskie zeru.

  • y.woodoo

    Oceniono 7 razy -3

    Znany luzak, twrdy chlop, facet z zelazobetonu padl a francuzeczka przezyla te same trudne warunki. Nareszcie przenikaja drobiazgi techniczne do publicznej wiadomosci. Te za ciemne okularki to nie efekt tanich zakupow? Ciagle czytalismy ze ten facet nie mial nigdy kasy, zawsze brakowalo specjalistycznego sprzetu i ciuchow. A wiec moze to bylo przyczyna smierci.

    Lubil chodzic "lekko" w gory. Konto w banku i karta kredytowa bardzo mu ciazyly. Nie ma jak na koszt panstwa, spoleczenstwa, darczyncow.
    Kto zorganizuje zbiorke kaski na alimety dla dzieci lekkiegogorala na #rydzykdajnadziecimackiewicza?

  • strach_sie_bac

    Oceniono 11 razy -3

    "biografia Tomka i historia akcji ratunkowej na Nanga Parbat to gotowy scenariusz filmowy".

    Tak, jako materiał naukowy dla psychologów i psychiatrów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX