Historycy murem za naukowcem z IPN. Badał temat Holokaustu - teraz ma zostać od tego odsunięty

W obronie naukowca z lubelskiego IPN, dr. Adama Puławskiego, stanęło
ponad 110 osób. Wśród nich - profesorowie Norman Davies i Timothy Snyder. Dr Adam Puławski od kilkunastu lat zajmuje się badaniem relacji polsko-żydowskich, ale teraz ma być od tego odsunięty.

Dr Adam Puławski nie chce się w tym momencie wypowiadać na ten temat - jak mówi, nie czuje się na siłach.

Wiadomo, że kilka dni temu od szefa Biura Badań Historycznych w IPN, w którym od wielu lat pracował, miał usłyszeć, że zostaje przeniesiony do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu.

- W praktyce oznacza to odsunięcie go od badań - nie ma wątpliwości prof. Piotr Witek, historyk z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, który jest jednym z sygnatariuszy listu w obronie naukowca z IPN.

Profesorowie Davies i Snyder apelują

List został skierowany do szefa IPN dr. Jarosława Szarka.

Napisano w nim m.in.: "Próba marginalizacji dr. Puławskiego zbiega się z gorącą debatą na temat nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej i może zostać odebrana jako potwierdzenie wyrażanych w niej obaw o swobodę wypowiedzi historyków zajmujących się problematyką stosunku państwa i społeczeństwa polskiego do zagłady Żydów. Oznacza również ograniczenie pluralizmu naukowego w samym Instytucie Pamięci Narodowej”.

Pod listem widnieją podpisy nie tylko prof. Normana Davisa czy Timothy Snydera, ale też szeregu innych naukowców, polskich i zagranicznych.

Czytaj też: Program zdjęty w TVP Lublin, bo jak tłumaczy dyrektor, miał "stronniczy kierunek debaty">>>

Są to m.in. prof. Andrzej Żbikowski z Żydowskiego Instytutu Historycznego, prof. Marcin Kula z Akademii Teatralnej w Warszawie, prof. Barbara Engelking z Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN, prof. Grzegorz Motyka i prof. Paweł Machcewicz z Instytutu Studiów Politycznych PAN, prof. Włodzimierz Borodziej z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego czy profesorowie Andrzej Paczkowski i Andrzej Friszke z PAN. - Po wysłaniu listu do prezesa IPN swoje poparcie zadeklarowało jeszcze kilkanaście osób, m.in. prof. Dariusz Stola, dyrektor Muzeum Historii Żydow Polskich czy dr David Silbeklang, redaktor naczelny "Yad Vashem Studies" - przekazał nam historyk Jakub Petelewicz, jeden z pomysłodadwców listu. 

Czym naraził się historyk?

Dr Adam Puławski to autor szeregu publikacji, w tym dobrze przyjętej w międzynarodowym środowisku naukowym książki „W obliczu zagłady. Rząd RP na uchodźstwie, Delegatura Rządu RP na Kraj. ZWZ – AK wobec deportacji Żydów do obozów zagłady (1941-1942)'. – Odnoszę wrażenie, że cała sytuacja związana z Adamem Puławskim wpisuje się w pewien trend: że każdy historyk, który prowadzi niezależne badania, które z kolei nie pasują do lansowanego obrazu naszego społeczeństwa jako nieskalanego, niewinnego, bohaterskiego, heroicznego – może być narażony na tego typu sytuacje – mówi prof. Piotr Witek. 

Jego zdaniem, w książce A. Puławskiego nie ma niczego kontrowersyjnego, jest oparta na rzetelnych badaniach, w bardzo wielu miejscach cytuje źródła. – W moim przekonaniu, są to naprawdę udokumentowane, bardzo rzetelne, żmudne badania źródłowe. Trzeba jednak dodać, że wątki, których książka dotyka, idą w kontrze do tego, co głosi obecna polityka historyczna – mówi Witek.

Pod listem podpisał się też prof. Rafał Wnuk, historyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jak mówi, miał okazję współpracować z Adamem Puławskim. Zna go i nie zawsze się z nim zgadza. - Nie jest łatwym współpracownikiem, ma zawsze swoje zdanie. Ale dzięki ludziom niepokornym i upartym nauka zawsze posuwa się do przodu. To, że się z nim w części kwestii nie zgadzam, nie znaczy, że nie będę go bronić - mówi.

W ocenie naukowca z KUL, zarzucanie Puławskiemu, że jego dorobek nie jest dostatecznie dobry, czy że jest tendencyjny, jest stwierdzeniem nieprawdy. 

- Najważniejsza książka pana Puławskiego, opowiadająca o stosunku struktur Polskiego Państwa Podziemnego do zagłady, była recenzowana w piśmie „Yad Vashem”. Timothy Snyder powoływał się na nią w jednym ze swoich artykułów. Dr Adam Puławski jest cytowany i rozpoznawalny w środowisku badaczy Zagłady na całym świecie. Krótko mówiąc, to nie jest osoba, która nie ma dokonań.

- Rzeczywiście, nie uprawia historiografii dworskiej, nie podlizuje się rządzącym, nie będzie się też podlizywał tym czy innym szefom, w takiej czy innej instytucji. Ale uczciwy historyk powinien umieć chodzić pod prąd, a pan Puławski umie to robić - podkreśla prof. Rafał Wnuk.

„Byłby to bardzo zły sygnał IPN, że próbuje się zamykać usta badaczowi”

W obronie Puławskiego stanął też prof. Dariusz Libionka, historyk PAN, pracujący również w Państwowym Muzeum na Majdanku.

- Wraz z kolegami uznaliśmy, że spróbujemy zwrócić się z prośbą do prezesa IPN, o przemyślenie decyzji o odsunięciu historyka od pracy naukowej -  mówi profesor. W jego ocenie, sytuacja związana z przesunięciem Puławskiego do innego działu może mieć związek z nowelizacją ustawy o IPN.

- Dyskusje związane z Holokaustem, z relacjami polsko-żydowskimi bardzo się w ostatnim czasie skomplikowały. I byłby to bardzo zły sygnał wysłany ze strony IPN, że próbuje się zamykać usta badaczowi, który ma jakieś własne stanowisko w tej sprawie i nie podporządkowuje się oficjalnej wykładni Instytutu - uważa prof. Libionka.

Oświadczenie IPN w sprawie Holocaustu w łagodniejszym tonie?

Profesor Dariusz Libionka ma nadzieję na zmianę decyzji IPN w sprawie pracownika IPN w Lublinie, tym bardziej, że opublikowane w poniedziałek stanowisko Instytutu w sprawie Holocaustu i relacji polsko-żydowskich też jest łagodniejsze niż dotychczasowa narracja.

W stanowisku czytamy m.in., że Trzecia Rzesza sprowadziła „ubezwłasnowolnionych Polaków do poziomu ludzi drugiej kategorii, narażonych na najokrutniejsze zbrodnie i represje. Naród polski miał zostać sprowadzony do niewolniczej siły roboczej, a proces ten rozpoczęto od fizycznej eksterminacji polskich elit. Żydów potraktowali jeszcze gorzej - odmówili im wszelkiej ochrony prawnej, następnie wyznaczyli im rolę pierwszego narodu skazanego przez Rzeszę Niemiecką na fizyczne unicestwienie. Naród żydowski był największą ofiarą niemieckiej okupacji”.

- Uderzył mnie ton tego oświadczenia, zwłaszcza to, że nie jest taki jak ten, do którego przywykliśmy, że to nie jest kazanie ex cathedra czy jakaś wykładnia propagandowa, której wszyscy się muszą podporządkować. Już nie mówi się, że Naród Polski - wielką literą - ratował Żydów, tylko mówi się, że jednak nie wszyscy ratowali, że ratowała mniejszość i że to było trudne. Nie ma tam też oskarżeń pod adresem historyków, którzy mają nieco czy całkowicie inny pogląd. Ja to odczytuję jako krok w dobrą stronę i zaproszenie do dialogu. My, jako badacze polscy, musimy usiąść i spokojnie zacząć ze sobą rozmawiać - mówi prof. Dariusz Libionka.

Czytaj też: Autor książki o polskich obozach koncentracyjnych: "Nie jesteśmy narodem niewiniątek i świętoszków">>>

Następca badacza? Ekspert od dekomunizacji ulic

Z naszych informacji wynika, że dr. Adama Puławskiego ma zastąpić dr Rafał Drabik, który ostatnio w IPN zajmował się problematyką związaną z dekomunizacją ulic.

- To jest zasmucające. Na miejsce Adama Puławskiego szykowany jest pracownik IPN, który nie ma większego dorobku historycznego, naukowego; radykał, który jest związany ze środowiskami skrajnie prawicowymi. Mam nadzieję, że jednak do tego nie
dojdzie - stwierdził prof. Libionka.

Wysłaliśmy do centrali IPN, jak również do rzecznika lubelskiego oddziału Instytutu pytania w tej sprawie. Chcemy dowiedzieć się między innymi: jakie były powody decyzji w sprawie przesunięcia Adama Puławskiego, jak oceniany jest przez IPN jego dorobek naukowy; jakie Instytut miał zastrzeżenia czy wątpliwości dotyczące pracy historyka i prowadzonych przez niego badań. Czekamy na odpowiedź. 

"To schizofrenia prawna" - konstytucjonalista o decyzji prezydenta Dudy ws. ustawy o IPN>>>

"Nie ma powodów do przepraszania". Rzecznik prezydenta Dudy wspiera słowa premiera o "żydowskich zbrodniarzach"

Zobacz także
Komentarze (106)
Dr Adam Puławski z lubelskiego IPN ma być odsunięty od badań nad Holokaustem. List poparcia historyków
Zaloguj się
  • szats69

    Oceniono 25 razy 19

    Że - na - da. Nie ma wątpliwości, że nie chodzi o prawdę. Ale o prowadzenie polityki kosztem historii.

  • klarb

    Oceniono 24 razy 18

    taaa Polacy to naród nieskalany, niewinny
    tylko skąd w nim tyle złodziei, klamców, bandytów, alkoholików, alimenciarzy, dziwkarzy, prostytutek i zwyklch głupków?

  • liberau

    Oceniono 20 razy 14

    Może na miejsce tego naukowca przyjdzie ten kulson z IPN co to publikował prace oszusta kwestionującego holocaust?

  • lekur

    Oceniono 19 razy 13

    No to się zaczyna

  • munaciello

    Oceniono 15 razy 11

    Szarek, człowiek Terleckiego, bez żadnego dorobku naukowego, bo "wzmożonych patriotycznie" książeczek dla dzieci za naukowe uznać nie sposób, realizuje politykę historyczną PiS, walcząc z tymi, którzy tej polityki realizować nie chcą.
    Smutne.
    Amicus marescalcus Terlecki, sed magis amica Balbina, co nie, panie Szarek?

  • incipit

    Oceniono 16 razy 10

    Nie potrafi kłamać w kaczym pulsie. Nie nadaje się więc do towarzystwa miłośników waporów spod kupra cysorza z Żoliborza. Ma to dla niego niezaprzeczalną wartość. Nie zaśmierdnie.

  • zsm-5

    Oceniono 15 razy 9

    No i mamy jawną cenzurę. Kolejny przykład PRL-owskich metod działania.
    Byłoby miło wiedzieć, komu imiennie zawdzięczamy tę decyzję - czyli kto jest szefem Biura Badań Historycznych w IPN.? Za kilka lat informacja ta będzie bardzo pomocna...

  • wk-19

    Oceniono 16 razy 8

    To już jest faszyzm!! Jedna prawda, moja racja,

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Serwis informacyjny

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy