Nie ma sprzętu, brakuje ok. 600 mln zł. PiS zarządził zmiany, PKW ma sobie radzić. Tyle że to niewykonalne

Wybory

Wybory (Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta)

PiS znowelizował kodeks wyborczy. PKW musi teraz nagrywać wybory samorządowe. Brakuje czasu na zakup i konfigurację sprzętu. Brakuje też pieniędzy. Niemało, bo aż 605 mln zł.

We wtorek PKW wysłała do premiera Morawieckiego list, w którym opisała, że w związku z nowymi przepisami wyborczymi Komisja potrzebuje dodatkowych środków finansowych na wywiązanie się ze zobowiązań. W tym na sprzęt – czyli kamery, serwer i okablowanie – 84 miliony, a na sam streaming 50 milionów (wliczono w to koszt instalacji sprzętu i jego demontażu, a także pracę informatyków). Czyli całość 134 miliony.

Problem jest zupełnie inny, bo tych pieniędzy w ogóle nie ma. Do kosztów streamingu trzeba jeszcze doliczyć 103 miliony na komputery, drukarki i skanery. Ogólnie na organizację wyborów i referendów w 2018 roku brakuje ponad 605 milionów złotych. Jednak kwestie finansowe, to tylko wierzchołek góry lodowej.

PiS zarządził, PKW ma sobie radzić

Zbudowanie infrastruktury niezbędnej do nagrywania wyborów i zakupienie sprzętu wymagają czasu, jednak dziś to te kwestie są odłożone na dalszy plan. Rzeczniczka Państwowej Komisji Wyborczej Anna Godzwon wyjaśnia tokfm.pl, że teraz najważniejszy jest wybór 100 komisarzy wyborczych. Z każdym kandydatem trzeba przeprowadzić rozmowę. – PKW spotyka się teraz praktycznie co tydzień, więc uchwała w sprawie kamer może zapaść za kilka tygodni, ale trudno na razie określić jej termin – przyznaje rzeczniczka. Procedura przetargowa może potrwać wiele miesięcy, dlatego rozważana jest możliwość, by to poszczególne gminy zorganizowały przetargi. Zamówienia będą wtedy mniejsze, dzięki czemu łatwiej będzie znaleźć dostawców. Ale na ostateczną decyzję PKW musimy jeszcze poczekać.

Czytaj też: Program na wybory samorządowe jak na parlamentarne? Szef partii i tłumaczenia "na Małysza"

Jednak, jak dowiaduje się tokfm.pl, czasu nie ma zbyt wiele. Co więcej, jeśli system ma być sprawny, należałoby go zacząć przygotowywać w zasadzie już dzisiaj.

Czas goni

 – Stworzenie całego systemu potrwa przynajmniej 6 miesięcy, a i tak w dniu wyborów wiele rzeczy może się nie udać – przyznaje dr inż. Radosław Nielek z Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych.

Jakość rejestrowanego obrazu i dźwięku w lokalach wyborczych jest bardzo ważna, bo od tego dokumentu dużo zależy. Jako że nagrania mają być potwierdzeniem, czy wybory zostały przeprowadzone prawidłowo, kamery muszą mieć wysoką rozdzielczość.

– Problem polega na tym, że większość uchybień, do których mogłoby dojść w lokalu wyborczym, polega na bardzo drobnych manipulacjach długopisem albo na dołożeniu kartek. To powoduje, że musimy mieć bardzo wysoką rozdzielczość: full HD albo nawet więcej w zależności od miejsca montażu kamery – ocenia dr Nielek.

Przy projektowaniu kamery trzeba też wziąć pod uwagę, to że każda sala, w której  przeprowadzane są wybory, ma trochę inny kształt. W każdej w innym miejscu ustawiony jest stół komisji, jest też nieco inne oświetlenie.

– W zależności od tego, w którym miejscu lokalu umieścimy kamerę, będą potrzebne inne ustawienia: szeroki albo wąski kąt, jaśniejszy bądź ciemniejszy obiektyw – wyjaśnia ekspert.

15 minut przerwy w nadawaniu = protesty wyborcze?

Zgodnie z przepisami streaming ma być dostępny jeszcze przed formalnym otwarciem lokalu wyborczego, aż do momentu podpisania protokołu przez komisję. Kamery trzeba odpowiednio wcześnie umieścić i zapewnić transfer sygnału. PKW musi co najmniej na 24 godziny przed rozpoczęciem głosowania zamieścić na swojej stronie informację, gdzie znajdziemy link do interesującej nas transmisji.

– Statystyka jest nieubłagana. Na tyle kamer na pewno część się zawiesi. Dla kogoś, dla kogo kamery będą ważnym elementem budującym zaufanie do procesu głosowania, to 15-minutowa przerwa będzie już sygnałem do wątpliwości. Bo na pewno w tym czasie dokonano jakichś manipulacji. Część osób każdą awarię będzie tłumaczyć spiskową teorią dziejów – ocenia Nielek.

Czytaj też: Środowiska sędziowskie mają sposób, jak odegrać się na PiS. "Mam nadzieję, że nie będzie sabotażu"

Kodeks wyborczy określa, że w sytuacji, gdy transmisja nie jest możliwa z przyczyn technicznych, to czynności komisji wyborczej trzeba zarejestrować innym sprzętem, a nagranie umieścić potem na stronie PKW. Wygląda więc na to, że w komisjach powinny być też dodatkowe urządzenia nagrywające, ponieważ także i takie nagranie musi spełnić warunki techniczne określone przez PKW.

Streaming, którego nikt nie będzie oglądać

Lokale wyborcze najczęściej mieszczą się w publicznych placówkach, w których jest dostęp do internetu. Ale to nie oznacza, że będzie tam można bez kłopotu wpiąć kamerę.

– Będzie to wymagało współpracy administratorów lokalnych sieci, którzy pomogą skonfigurować podłączenie do sieci wewnętrznej. Jest to jednak rozwiązanie kłopotliwe, bo w przypadku awarii odpowiedzialnością będzie przerzucać się dostawca kamery i dostawca łącza. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest skorzystanie z transmisji LTE, czyli telefonii komórkowej. To powinno w większości miejsc rozwiązać problem – uważa wykładowca PJATK. Jego zdaniem samo dostarczenie sygnału z kamery do serwera nie jest specjalnie kłopotliwe. Dostarczenie sygnału z serwera do wyborców także jest technicznie możliwe, bo już teraz telewizje takie jak TVP czy TVN umożliwiają np. oglądanie meczu przez internet jednocześnie dla 100 tysięcy widzów. W przypadku transmisji wyborów będzie jednak pewna różnica.

– Tam mamy jeden stream i ogląda go wiele osób. Tutaj mamy 28 tysięcy streamów, których w większości nikt nie ogląda. Jednak gdy w mediach ukaże się informacja, że na przykład przewodniczący którejś z komisji się upił i zrobił awanturę, to nagle wszyscy będą chcieli oglądać ten konkretny stream. Technicznie jest to wykonalne, ale w zależności o prognozowanej liczby widzów i jakości transmisji może być bardzo kosztowne – ocenia.

Kamer nie da się kupić, trzeba je zaprojektować

Planowany termin wyborów samorządowych szacowany jest między 17 października a 9 listopada. Zostało niecałe 8 miesięcy. Według eksperta samo zaprojektowanie i wyprodukowanie takiej kamery potrwa minimum trzy miesiące.

– Nie ma firmy, która ma na półce 28 tysięcy kamer spełniających te wymagania. To jest coś, co trzeba wyprodukować pod kątem tego konkretnego projektu – wyjaśnia. Same kamery zostaną prawdopodobnie wykonane w Chinach według projektu firmy wybranej przez PKW. Trzeba również przygotować część serwerową. To kolejne trzy miesiące. Wykładowca uważa, że cały proces przygotowania infrastruktury do streamingu potrwa pół roku. Choć przyznaje, że to optymistyczne założenie.

Baza 15 milionów twarzy

Technikalia to jedno, pozostaje też kwestia danych osobowych. Transmisje i ewentualne dodatkowe nagrania są, tak jak karty do głosowania, dokumentami z wyborów, a zatem podlegają archiwizacji. Przynajmniej przez 5 lat. – Samo przechowywanie tego materiału w zależności od rozdzielczości będzie generowało różne koszty i będzie skomplikowane – ocenia Radosław Nielek. Trudno określić, jak wiele miejsca będzie potrzeba na nagrania, ponieważ w części lokali pojawi się więcej osób, a w części będą pustki. – Algorytm kompresji zapisuje różnicę pomiędzy kolejnymi klatkami. Jak różnic jest dużo, to trzeba zapisać dużo danych – wyjaśnia wykładowca.

– Archiwum Państwowe już sygnalizowało że nie ma takich magazynów, żeby pomieścić wszystkie dokumenty wyborcze: karty, rejestry i te nagrania. Będzie z tym duży problem – przyznaje Anna Godzwon z PKW.

Czytaj też: Zdaniem eksperta szykuje się katastrofa wyborcza. "O ile wybory się odbędą"

To nie jedyny kłopot. Nielek wskazuje, że transmisja z wyborów to baza 15 milionów Polaków, udostępniona wszystkim na świecie, także polskim i zagranicznym służbom. – Chcemy znaleźć konkretną osobę, mając jej zdjęcie? Możemy automatycznie porównać posiadane przez nas zdjęcie z zapisanymi plikami wideo. Wszyscy będą zarejestrowani w podobnych warunkach, więc da się to zrobić stosunkowo łatwo w sposób automatyczny. To rodzi całą masę różnych zagrożeń. Nie przypominam sobie istnienia publicznie dostępnej bazy danych z taką ilością wideo, pokazującą połowę mieszkańców kraju – przyznaje Nielek.

To ewenement na skalę europejską

Szefowa KBW Beata Tokaj obawia się, że na stworzenie systemu zostało zbyt mało czasu. – Rozmawiałam z informatykami i fachowcami od kamer oraz przesyłania transmisji. Oni od razu nam powiedzieli, że w tak krótkim czasie tego nie da się zrobić, bo to będzie ogromna infrastruktura. To jest ewenement na skalę europejską, jeśli nie światową: tak szybko zrobić dostęp z 25-26 tysięcy lokali wyborczych – uważa Tokaj. Gdyby to były wybory do Sejmu, lokali byłoby jeszcze więcej – 28 tysięcy – bo doszłyby też obwody za granicą i na polskich statkach morskich. PKW będzie się też zastanawiać, jak kamery powinny zostać zamontowane. – Musimy też ustalić, w którym miejscu lokalu mają się znajdować. Może taka kamera jak w Sejmie na komisjach sejmowych? Wtedy mamy obraz całości pomieszczenia – zastanawia się Tokaj.

Gdyby przetarg miała zorganizować centralnie Państwowa Komisja Wyborcza, to z powodu dużej kwoty byłby to już przetarg unijny, który ze względu na skomplikowaną procedurę długo trwa. – My się skłaniamy ku temu, by to gminy kupiły sprzęt we własnym zakresie, oczywiście za pieniądze z dotacji przeznaczonej na wybory. W ogóle nie wiadomo, czy ktoś wystartowałby w takim centralnym przetargu. Wiadomo, że procedury unijne są dłuższe i trwają co najmniej pół roku, nie wliczając czasu na odwołania – przyznaje Tokaj. Jej zdaniem nie ma też pewności, czy wyłoniłby się jakiś wykonawca, który zapewniłby dostęp do 25 czy 26 tysięcy kamer, a potem ich montaż i obsługę. – Wyobrażam sobie, że musi być też dyżur gdzieś w gminie. Jak coś się stanie, będzie przerwa w emisji, to ktoś pojedzie i to sprawdzi – ocenia szefowa KBW.

– ABW nas ostrzega, że jeżeli program do obsługiwania kamer nie będzie odpowiednio zabezpieczony, to będzie można się włamać i podmienić obraz z lokalu – mówi szefowa KBW.

– Jeżeli ustawodawca wprowadził takie zmiany w przepisach w tak krótkim czasie, to powinien przewidzieć, że potrzebne będą ogromne kwoty. Teraz rozmawiamy o kamerach, ale nikt nie myśli o tym, że trzeba też zapewnić warunki materialno-techniczne dla ponad 5,5 tysiąca urzędników wyborczych – mówi Tokaj. Bo każdy z nich musi mieć pokój, telefon, trzeba też zapłacić rachunek za prąd w gabinecie. Tak samo w przypadku komisarzy wyborczych. Delegatury są małe, a to właśnie delegatury muszą zapewnić obsługę komisarza wyborczego. – Do tej pory był jeden komisarz, a w tym momencie, jeżeli przyjdzie czterech komisarzy, to jest problem, żeby ich posadzić w jednym pomieszczeniu – dodaje urzędniczka.

Nie każdy lokal ma dostęp do komputera, nie wszędzie jest internet. – Trzeba będzie kupić laptop  z kartą do internetu, bo na Podkarpaciu czy na Mazurach w niektórych regionach nie ma podłączenia do sieci. Trzeba też kupić drukarkę i skaner, bo zgodnie z przepisami protokół ma być zeskanowany i umieszczony na stronie PKW. Trzeba dostosować stronę PKW, a więc też serwery. To wszystko kosztuje – dodaje Tokaj.

 – Uchwała w sprawie warunków technicznych transmisji i nagrań musi zostać podjęta, natomiast to, czy ona zostanie zrealizowana przez to, czy będą pieniądze czy nie, to już zupełnie inna sprawa – uważa szefowa KBW. W przepisach nie określono do kiedy trzeba podjąć uchwałę. Tokaj przyznaje, że ze względu na ogrom przedsięwzięcia, trzeba to zrobić jak najszybciej.

- Brak transmisji czy nagrań z lokalu wyborczego nie wpływa na ważność wyborów. – Jeżeli chodzi o protesty wyborcze, o ważność wyborów, tutaj ustawa nie przewiduje zapisu, z którego by wynikało, że jak nie będzie zapisu z danego lokalu wyborczego, to wybory są nieważne. Nagrania traktuję bardziej informacyjnie jako zwiększenie jawności i transparentności wyborów - uspokajała Tokaj.

Jedno jest pewne, nowa szefowa PKW Magdalena Pietrzak, która obejmuje stanowisko 3 marca, zostanie z nie lada projektem.

Zobacz także
Komentarze (55)
Wybory samorządowe mają być filmowane przez 28 tys. kamer
Zaloguj się
  • lese_majeste

    Oceniono 1 raz 1

    rany boskie - ';Szefowa KBW Beata Tokaj' przecież KBW zawsze rządził gernerał np. Karol Świerczewski

  • benzyl

    Oceniono 2 razy 2

    Czy kamerki będą też ta kotarą, gdzie oddaję swój głos, i czy taką kamerkę można zasłonić ? Na pohybel PiS-iej władzy.

  • hastatrespasos

    Oceniono 1 raz -1

    Ostatnio niewykonalne jest czytanie internetowego wydania TOKfm nawet nie dopisując swoich 3 groszy, bez podlegania nieustannej presji aby kupić wersję premium i nie być nękanym przez reklamy, których oglądanie grozi przecież śmiercią lub kalectwem. Zamiast reklam jesteśmy więc nękani tymi wezwaniami. Czy to krok do wprowadzenia we wszystkich mediach Agory prohibicji dla użytkowników serwisów antyreklamowych?

  • benzyl

    0

    A tak na poważnie, czy jest możliwe utworzenie "alternatywnej" komisji wyborczej, która liczyłaby głosy, np. zdjęcie telefonem karty do głosowania wysyłamy na serwer takiej komisji ?

  • jami88

    0

    Widzę dwie opcje:
    proponujący ten system:
    - są niedouczeni i na dokładkę niepamiętający różnych wpadek z dużymi systemami informatycznymi, robionymi pod presją czasu i bez dogłębnego przetestowania na koniec CAŁEGO, obciążonego systemu.

    - robią to wszystko z premedytacją, wiedząc, że to się nie uda - żeby wybory unieważnić jeśli będzie trzeba

    wudzicie jakiś trzeci wariant?

  • swiroslaw_zbawiciel

    Oceniono 3 razy 3

    Co jest niewykonalne?
    PKW ma sobie poradzić tak, żeby pis dostał 115% głosów!

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 5 razy 5

    Pisowskie rozporządzenie oczywiście zlewa cienkim sikiem konstytucję RP która stanowi że "wybory do są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym"...
    Jak ta tajność ma się do filmowania wyborców? Kto te filmy będzie skladował i nimi dysponował? Myślę tu szczególnie o komisjach powołanych np w takich szczególnych miejscach jak szpitale, nie jestem pewien czy pacjenci mają ochotę być filmowani w tej chwili życia

  • Henryk Czarny

    Oceniono 1 raz -1

    Czy warto brać udział w tych wyborach? Odpowiedz jest prosta. Jeżeli ktoś dba o swoją anonimowość, nie chce upubliczniać swojego wizerunku, miejsca zamieszkania to trzeba trzymać się od tych wyborów z daleka.
    Każda firma marketingowa będzie sięgać filmy z lokalu wyborczego aby tworzyć profil mieszkańców.

  • raz1dwa2trzy3

    Oceniono 3 razy 3

    rejestrowanie wizerunku osób oddających głos, to nadużycie.
    To nie to samo, co monitoring mający za cel, ochronę porządku publicznego.
    Nie wierzę PISowskiej faszyzującej formacji, że nie wykorzystają zebranych informacji przeciwko wybranym obywatelom- wyborcom.
    Wprowadzenie rejestracji jest nieformalnym działaniem, nakierowanym na obniżenie frekwencji, by posłużyć się tylko głosami twardego, narodowo-faszystowskiego elektoratu.
    To tworzenie klinczu.
    Niby wszystko ma być transparentnie, ale naprawdę - to opresyjność, którą w łatwy sposób będzie można na podstawie wizerunków i skorelowania ich z osobami protestującymi - wprowadzić.
    Jeśli będzie można oddać głos korespondencyjnie, listownie, to też niczego nie zmieni. I wówczas widać, jakie kto ma poglądy i jaką opcję popiera.
    Kradzież wolności - to działanie PISu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy