Isabelle Huppert: "Jestem już dużą dziewczynką". Aktorka żąda równej pensji z mężczyznami-aktorami

Jej grę już wkrótce będziemy mogli podziwiać w "Happy Endzie", który wkrótce wejdzie do kin. Wybitna francuska aktorka w rozmowie z TOK FM jasno mówi, że od państwa i branży filmowej oczekuje równości.

Patrycja Wanat: Czy zarabia pani tyle samo, co pani koledzy aktorzy-mężczyźni?

Isabelle Huppert: Od teraz na pewno! Trochę żartuję, a trochę nie. To jest przecież  podstawowe prawo! Jak w ogóle ktoś może pomyśleć, że pensje mogą się różnić ze względu na płeć?! Dziś rano słuchałam w radio polityczki, która twierdzi, że równe pensje powinno regulować specjalne prawo. Zgadzam się z nią. Nie wystarczy tylko zwykła międzyludzka umowa, powinniśmy ustanowić specjalne prawo w tym zakresie.

Na całym świecie teraz bardzo dużo mówi się o prawach kobiet. Te dyskusje są bardzo gorące, zwłaszcza we Francji, gdzie część kobiet podpisało się pod listem Catherine Deneuve krytykującym akcję #metoo.

- Mamy we Francji takie powiedzenie: nie da się zrobić omletu bez rozbijania jaj. Nie dziwi mnie więc, że w tej dyskusji pojawia się wiele wątków, a niektórzy idą o parę kroków za daleko. Dla mnie jest najważniejsze, że akcja #metoo obudziła świadomość zwykłych kobiet: nie tylko tych z pierwszych stron gazet czy kobiet w przemyśle filmowym. To właśnie dla kobiet, które nie uczestniczą w życiu publicznym i zajmują mniej eksponowane stanowiska, ta akcja ma chyba największe znaczenie.

Czy pani doświadczyła molestowania lub dyskryminacji ze względu na płeć?

- Nie, osobiście nigdy mnie to nie dotknęło.

Lista filmów, w których pani zagrała i gra jest imponująca. To kilka tytułów rocznie, bardzo różnych gatunkowo. Są tu i komedie debiutujących filmowców, i arcydzieła uznanych reżyserów, jak choćby "Happy End" Michaela Hanekego. Co decyduje, że angażuje się pani w projekt?

- Dobry reżyser. To warunek podstawowy i najważniejszy.

 

Co to znaczy? Czego pani od niego oczekuje?

- Oczekuję, że da mi jednocześnie wolność oraz pewne ograniczenia.

A co jeśli w czasie zdjęć okazuje się, że jednak reżyser nie jest taką osobą, jakiej się pani spodziewała?

- Do tej pory nigdy mi się to nie przytrafiło. Czasem oczywiście zdarza się, że końcowy efekt, czyli film, nie jest zadowalający dla wszystkich, ale gdy gram, to nigdy nie mam wątpliwości. Zawsze ufam reżyserowi, wierzę, że jest on odpowiednią osobą w odpowiednim miejscu, ma swoją wizję i wie, co robi. Dlatego najważniejsze jest to, kogo wybierasz do współpracy. Doskonale wiem, że ten wybór nie jest prosty.

Sama pani dokonuje tych wyborów?

- Tak, jestem już dużą dziewczynką. Oczywiście musisz nieco zmieniać kryteria w zależności od osoby i od propozycji. Jeśli propozycję składa początkujący reżyser, to zadajesz sobie inne pytania niż jeśli propozycja pochodzi od uznanego twórcy, jak Michael Haneke albo Benoit Jacquot. Do każdej propozycji trzeba podejść indywidualnie.

Czy aktorstwo jest dla pani doświadczeniem duchowym czy fizycznym?

- Oczywiście i takim, i takim. Czasem większym wyzwaniem wewnętrznym, czasem większym fizycznym. W aktorstwie lubię właśnie to, że nie można tego oddzielić.

Do wszystkich ról filmowych dochodzi jeszcze teatr. Czy scena daje pani coś więcej niż film?

- Lubię myśleć o sobie równocześnie jako o aktorce teatralnej jak i filmowej. Nie ma dla mnie żadnej różnicy, czy jestem na scenie, czy na planie filmowym. Tak samo buduję swoją postać, tak samo myślę o swojej pracy. Choć teatr i film to oczywiście inne medium, posługują się nieco innymi środkami i innym językiem.

Reżyserzy teatralni, jak Krzysztof Warlikowski, pracują inaczej od tych filmowych. Dla mnie, jako dla aktorki, nie ma to znaczenia. Choć oczywiście sama obecność na scenie jest wyjątkowym doświadczeniem. Czujesz, że jesteś żywą istotą stojącą naprzeciw innych żywych istot.

Od zarania dziejów było to coś wyjątkowego. Może dlatego myślę o teatrze jako o czymś wybijającym z rutyny. Tylko teatr na „odpowiednim poziomie” ma dla mnie znaczenie.

 
Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (24)
Isabelle Huppert: "Jestem już dużą dziewczynką". Znana aktorka żąda równej pensji z mężczyznami - aktorami
Zaloguj się
  • maras63

    Oceniono 3 razy 3

    Która piłkarka ma dostawać pensję za grę jak Messi? i dlaczego jej nie znamy? :-))

  • popieramkukiza

    Oceniono 2 razy 2

    Proponuję zrównać wszystkie płace na świecie żeby każdy zarabiał tyle samo.

  • bling.bling

    Oceniono 2 razy 2

    Ja chcę zarabiać tyle co ta pani!!! Albo jak pani zechce to może pani zarabiać tyle co ja.

  • wieczniekontuzjowany

    Oceniono 2 razy 2

    Jeśli pracodawcy wyżej cenią przeciętnego mężczyznę niż przeciętną kobietę (nawet podświadomie) to gdy będą musieć płacić tyle samo to... będą wybierać mężczyzn. Kobiety pracy nie dostaną i tyle z równości płci.

  • Oceniono 2 razy 2

    Nieco ponad miesiąc temu w BBC wybuchła afera w sprawie dyskryminacji płacowej dziennikarek, tu jest dogłębna analiza:
    youtube.com/watch?v=CiZ6uRlm6sM

  • chrupolek

    Oceniono 1 raz 1

    Idąc tokiem komuszego rozumowania, powinienem jako mężczyzna mieć taką samą pensję jak ta Pani

  • tadlucas

    Oceniono 3 razy 1

    Delikatnie mówiąc, nierozsądna baba. Pensja aktora zależy od jego wartości rynkowej, a nie od tego, czy jest kobietą, czy mężczyzną. Równie dobrze trzeciorzędna polska aktorka mogłaby mieć pretensje, że nie wypłacają jej takiej samej pensji, jak np. Janowi Nowickiemu.

  • czemublokujecie_mikonto

    Oceniono 3 razy 1

    Czy ona jest potuptana? Jak będzie Meryl Streep to sobie może żądać gaży.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX