Markiewka u Sroczyńskiego: Pogódźmy się z tym, że dla młodych ludzi PRL nie jest już punktem odniesienia

- Dla ludzi, którzy teraz wchodzą na rynek pracy, rok 1989, naprawdę nie jest już punktem odniesienia. No bo ileż można mówić o PRL-u - mówił w TOK FM filozof Tomasz Markiewka.

- Dominująca publiczna narracja to gloryfikowanie wolności. Oczywiście: nie ma w tym niczego złego, wolność jest dużą wartością. Ale tę wartość można rozumieć na różne sposoby, a obecnie traktuje się ją bardzo jednostronnie, indywidualistycznie, w sposób sprzyjający określonym grupom społecznym: tym, którym zawsze jest najlepiej - mówił w audycji "Świat się chwieje" Tomasz Markiewka, filozof, analizujący polski kapitalizm, autor książki "Język neoliberalizmu".

Albo wolność albo równość

- Osoby, którym powodzi się dobrze, mogą mówić, że tak się dzieje, bo wykorzystały dar wolności, jaki pojawił się po 1989 roku. Czyli, że jeśli komuś nie powodzi się dobrze, to znaczy, iż tego daru wolności nie wykorzystał. Takie podejście pomija wszelkiego rodzaju zależności społeczne, które wpływają na to, że komuś się powiodło a komu innemu nie - twierdzi Markiewka. 

- To właśnie neoliberalizm, ideologia, która zapanowała w naszym kraju po '89 roku wraz z kapitalizmem, forsuje takie skrajnie uproszczone pojęcie wolności. Jeśli spojrzymy na historię filozofii, to wolność zawsze albo prawie zawsze albo przynajmniej często łączono z inną wartością, jaką jest równość. Uważano, że aby ludzie mogli korzystać z wolności, muszą mieć taką możliwość - a stwarzają ją warunki materialne.

Tymczasem po 1989 roku zaczęto w Polsce traktować te wartości jako idee przeciwstawne, tak jakby była to alternatywa: albo wolność albo równość. Każdy, kto zaczynał się odwoływać do równości, bity był po głowie tym argumentem, że równość mieliśmy już przed 1989, a teraz pora na wolność.

- mówił Markiewka.

- Dlaczego neoliberałowie tak kochają to słowo? - pytał prowadzący rozmowę Grzegorz Sroczyński zauważając, że jego gość cytuje w swojej książce bardzo wielu autorów, w tym - jak się wyraził - "papieża polskiego neoliberalizmu", prof. Leszka Balcerowicza.

- Po prostu: ono dobrze się kojarzy, wszyscy politycy, niezależnie od tego, co robią, podkreślają, że są obrońcami wolności. A jeśli jakiejś formacji uda się "podpiąć" pod tę wartość, to ma niesłychaną siłę retoryczną - odpowiadał Markiewka podkreślając, że jego zdaniem po 1989 roku liberałom całkiem nieźle się to udało, choć po kryzysie 2008 roku obywatele nauczyli się używać pojęcia "neoliberalizm" i dostrzegać wady tego systemu.

Neoliberalizm ma się całkiem nieźle

Markiewka nie zgodził się z opinią Sroczyńskiego, że dziś neoliberalizm jest już tylko chochołem do straszenia, a obecnie poglądy skrajnie neoliberalnych publicystów budzą w Polsce wesołość. - Jako przykład przypomina mi się wypowiedź prof. Magdaleny Środy, która w jednym z wywiadów zadeklarowała, że Balcerowicz jest śmieszny, że neoliberalizm jest zły, a później mówiła, że związki zawodowe to pieśń przeszłości. Nie ma co o nich myśleć, bo świat się zmienił, że prekariat to określenie może i opisowe, ale niewiele tłumaczące świat.

Być może jest to kwestia pokoleniowa. Uważam, że problem Polski polega na tym, że w 1989 roku wydarzyły się w naszym kraju trzy rzeczy jednocześnie: uwolniliśmy się od zależności od Związku Radzieckiego, zaczęliśmy wprowadzać demokrację i weszliśmy do świata kapitalizmu w jego najgorszej, neoliberalnej postaci
Wielu osobom, które brały czynny udział w działaniach politycznych w tamtym okresie te trzy rzeczy 'zlały się' ze sobą: tzn. one uważają, że demokracja równa się kapitalizm, a kapitalizm równa się demokracja. Czy warto z takimi osobami dyskutować? Warto, bo oni wciąż rządzą naszym dyskursem publicznym

- mówił Markiewka.

Balcerowicz kontra Stiglitz

- A gdyby siedział tu w studiu prof. Leszek Balcerowicz, to co by pan mu powiedział? - pytał Sroczyński.

- Starałbym się przekonać, że ta wizja wolności rynku, jaką on wyznaje, nie jest jedyną możliwą. Przytoczyłbym mu nazwiska paru osób, w tym zdobywców nagrody Nobla - odpowiedział filozof. 

Zapytałbym, co on na to, czy oni też są leninowcami, stalinowcami i nie znają się na tym, o czym mówią czy jednak dopuszcza możliwość, że istnieje jakaś inna wizja niż jego

- dodał. 

PRL skończył się 30 lat temu

Markiewka podkreślał, że wciąż dominującą narracją są poglądy i wypowiedzi, które dla nowych pokoleń zaczynają być niezrozumiałe.

Pogódźmy się z tym, że dla ludzi, którzy teraz wchodzą na rynek pracy, rok 1989, naprawdę nie jest już punktem odniesienia. No bo ileż można mówić o PRLu
A niestety po stronie liberalnej widzę przywiązanie do PRL-u nawet w metaforach. Jaka jest główna obelga kierowana pod adresem Kaczyńskiego? Że przypomina PRL, Gomułkę, Gierka. PRL był 30 lat temu i jeśli czekają nas teraz jakieś zagrożenia, są to nowe zagrożenia

- mówił Tomasz Markiewka.

Bez równości nie ma wolności

Filozof nie zgadza się z podejściem, że rezultat naszych działań jest skutkiem jedynie przedsiębiorczości, odwagi, determinacji i pomysłowości:

- W tej sprawie istnieje coraz większy consensus w naukach humanistycznych, ekonomii, socjologii, filozofii. To, jak toczy się nasze życie, zależy nie tylko od nas, ale od całego mnóstwa okoliczności: do jakich szkół chodziliśmy, ile mieliśmy wolnego czasu, na co mogliśmy sobie pozwolić, jakie jest nasze zabezpieczenie finansowe czy np. mamy rodziców, którzy w razie czego rzucą koło ratunkowe. Jeżeli ktoś wie, że jedna niewłaściwa decyzja może oznaczać spore problemy, nie będzie skłonny do podejmowania ryzyka - mówił Markiewka.

Walka o równość sprowadza się do tego, żeby jak największa liczba osób miała podstawowe bezpieczeństwo materialne. Bo przydzielenie komuś wolności nie ma żadnego znaczenia, jeżeli ta osoba żyje w wiecznym strachu, że jeden zły krok spowoduje, iż wyląduje na samym dnie

- mówił Markiewka podkreślając, że w jego opinii państwo jest od tego, by każdy obywatel mógł sobie pozwolić na podejmowanie ryzyka.

A jeśli ktoś urodził się w biednej rodzinie i nie ma możliwości edukacyjnych? Co z tego, że te osoby mają formalną wolność, skoro nie będą mogły nigdy z niej skorzystać?
Pochodzę z małej wsi i wiem, że są tam osoby, które nie wierzą, iż mogą odnieść sukces. Bo widzą, że ich rodzice nigdy nie odnieśli sukcesu. I dziadkowie, i dziadkowie tych dziadków - są przyzwyczajeni, że tak kręci się świat i nikt nie wyciąga do nich ręki. Problem zaczyna się na tak podstawowym poziomie

- mówił Markiewka przypominając o statystykach, z których wynika, że można z tym walczyć. Dowodzą tego bardzo dobre rezultaty z krajów skandynawskich. 

Zobacz także
  • Byki o wschodzie słońca w okolicach Białowieży. Na Puszczy można zarabiać inaczej, niż tnąc drzewa i zabijając zwierzęta. Lasy Państwowe nie chcą?
  • Tomasz K. niesłusznie został skazany na 25 lat więzienia 1 mln zł dla Tomasza K., jeśli potwierdzi się, że jest niewinny? "Mało. To będzie kolosalna kwota"
  • Zmiany w prawie pracy 2018 r. Państwo zdecyduje, kto może prowadzić firmę. 9 zmian w prawie pracy, o których warto wiedzieć
Komentarze (13)
Markiewka u Sroczyńskiego: Pogódźmy się z tym, że dla młodych ludzi PRL nie jest już punktem odniesienia
Zaloguj się
  • Maciej El

    Oceniono 1 raz 1

    Można się z tym zgodzić o ile pominie się fakt ,że każdy czas ma swoje wyzwania.Być może po 29 latach czas na refleksję i zmianę kursu, ale nie można mòwić że czas reform Balcerowicza to było rozwiązanie z lepszą alternatywą.

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 1 raz 1

    Ależ dla młodych ludzi jest.
    Młodzi od swoich dziadków i rodziców wiedzą, że wtedy pracowało się po osiem godzin dziennie a dewizą było "czy się stoi, czy się leży dwa tysiące się należy".
    Komorowski i Kaczyński nazywają ten okres okupacją.
    Dlatego młodzi nie chcą dzisiaj w Polsce obcokrajowców, którzy chcą dla siebie takiej okupacji.
    Młodzi ludzie chcą takiej okupacji dla siebie, tyle że poprawnej politycznie i za więcej pieniędzy.
    Są tak sfrustrowani, że myślą iż zakładając brunatne mundurki sami wywalczą sobie okupację, tyle że prawdziwszą, bo hitlerowską, która jawi się w młodych umysłach jako raj na Ziemi.

    I ja im się nawet nie dziwię, że ulegli takiemu skretynieniu.
    Skoro polscy postsolidarnościowi politycy od lat przedstawiają PRL jako coś najgorszego co Polskę spotkało, to oczywistym musi się wydawać, że Hitler przyniósł Polakom większy dobrostan, który ta wstrętna komuna prawicowcom zabrała.

    Nieraz już słyszałem od młodych (a nawet ludzi w średnim wieku), że lepiej by nam było, gdyby Polska poszła z Hitlerem na Moskwę.
    Nie wiem co o takich poglądach myśleć. Psychiatria to nie moja specjalność.
    Fakt, faktem, że gdyby Polska mogła tak postąpić, to dzisiaj Kaczyński nie musiałby protestować, gdy Amerykanie piszą o polskich obozach zagłady.
    Podejrzewam, że nawet byłby dumny, że one są faktycznie polskie.

  • Jan Staszic

    0

    To nie chodzi o żaden dar wolności a raczej metryke urodzenia...
    Ludzie którzy przyszli na świat w latach 1963-1973 skorzystali na transformacji najwiecej.
    Reszta by skorzystać musiała mieć już wujka,tatę czy mamę mających kontakty u postkomunistow,postolidaruchow lub zydokomuny.

  • Jakub Szuba

    0

    takich głosów powinno być coraz więcej, ludzi urodzonych po 1989 nie interesuje to, że "za komuny było gorzej" więc teraz mają się cieszyć z ciepłej wody w kranie, kiedyś ludzie żyli w jednej izbie z inwentarzem i osoba dziś mieszkająca w zagrzybionym walącym się domku ma nie narzekać bo kiedyś było gorzej? zmieniły się czasy i zmieniły się aspiracje, dzięki otwartym granicom na własne oczy można było się przekonać że trzymanie się dogmatycznego neoliberalizmu przez prawie 30 lat było błędem, zachodnie społeczeństwa jakoś nie upadły od progresji podatkowej, Kindergeldu czy minimalnej stawki godzinowej a w Polsce głoszono i głosi się nadal z tego powodu apokaliptyczne wizje upadku państwa, drugiej Korei Pólnocnej i ZSRR razem wziętych
    co by nie mówić o PiS to spełnił część aspiracji o normalnym, cywilizowanym państwie opiekuńczym, 500+ czy minimalna stawka godzinowa (rzeczy normalne na Zachodzie) stały się faktem dopiero po 2015, szkoda że niestety służba zdrowia działa tak samo jak działała do tej pory czyli nijak, ale tam zamiast strzykawek z pieniędzmi powinno się wysłać bombę atomową

  • masofrev

    Oceniono 2 razy 0

    Komunistyczne bredzenie:

    > wolność jest dużą wartością. Ale tę wartość można rozumieć na różne sposoby,
    Ale najlepsza jest najprostsza definicja: mogę robić wszystko, co nie godzi w wolność innych ludzi.

    > A jeśli ktoś urodził się w biednej rodzinie i nie ma możliwości edukacyjnych?
    Przecież w Polsce jest obowiązek nauki do 18. roku życia a potem bezpłatne studia...

    > Walka o równość sprowadza się do tego, żeby jak największa liczba osób miała podstawowe bezpieczeństwo materialne.
    O, pan filozof walczy o równość - jak komuchy... A nie powinno być tak, że jest równość SZANS,a nie "każdemu po równo"? Bo to już przerabialiśmy w PRL-u i - panie filozofie - nie sprawdziło się... No ale pan filozof najwyraźniej nie żył w socjalizmie, to nie pamięta. Niech pan sobie Bareję poogląda, to pan zobaczy, jak wygląda państwo mitycznej równości!

  • Andrzej S. Bratkowski

    Oceniono 1 raz -1

    "Pogódźmy się z tym, że dla ludzi, którzy teraz wchodzą na rynek pracy, rok 1989, naprawdę nie jest już punktem odniesienia. No bo ileż można mówić o PRLu" Skoro filozof Markiewka jest zbyt wybitnym intelektualistą, by zniżać się do prostych rachunków, spróbuję go wyręczyć. Gdy PRL się skończył polskie PKB wynosiło około 30% niemieckiego. PKB Niemiec rośnie średnio o 2% rocznie. Nasze może rposnąć o 1 lub 2 punkty procentowe szybciej. Jeśli o 1 punkt procentowy, to jesteśmy w stanie dogonić Niemcy po około120 latach. Jeśli o 2 punkty procentowe to po około 62 latach, czyli 2052 r. I do tego czasu nie tylko można, ale wręcz trzeba - jeśli się nie jest populistycznym hochsztaplerem - mówić o PRL jako przyczynie, że rozwinięte kraje Europy Zachodniej nie mogą być dla nas podstawowym punktem odniesienia. I jeszcze jedno. Skoro w Polsce liberalizm i kapitalizm dość przypadkowo nastąpiły w tym samym czasie, co miało tak fatalny wpływ na sytuację Polski, to gdzie są te kraje, które startując z podobnej sytuacji mają teraz mniejsze nierówności i są bogatsze?

  • mrpens

    Oceniono 1 raz -1

    Czerskiść tego nie zrozumie

  • szats69

    Oceniono 2 razy -2

    Nie dziwię się np niektórym publicystom, ale Balcerowicz jako profesor powinien weryfikować swoją wiedzę, a on mówi ciągle to samo co w latach 90'. Po drodze kilka rzeczy się wydarzyło - np kryzys roku 2008. Balcerowicz to wszystko ignoruje, jakby tego nie było. Zachowuje się bardziej jak dogmatyk i ideolog, a nie jak człowiek nauki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy