Już za chwilę obudzimy się z ręką w... plastiku. Polska i UE stosują kreatywną księgowość ws. śmieci

Fot. Marcin Wojciechowski / AG

- Mamy 1 mln ton plastiku rocznie. Możemy z tego zrobić trochę paliwa alternatywnego, a resztę wysyłamy, tam gdzie jest taniej - powiedział w TOK FM Michał Paca, ekspert branży gospodarki odpadami.

Jak opowiadał gość Radia TOK FM, są już próby powtórnego wykorzystania zużytych surowców. Np. potentat w produkcji butów i odzieży sportowej chwali się dobrą sprzedażą adidasów z plastikowych odpadów, wyłowionych m.in. u wybrzeży Malediwów. W Polsce mamy też torby wykonywane ze starych, plastikowych banerów. Ale to wszystko niewiele zmienia - plastikowych odpadów od tego znacząco nie ubywa.

Jak przekonywał Michała Paca, na pomysły dotyczące przerabiania plastiku patrzeć trzeba w kategorii działalności małych manufaktur.

- W skali przemysłowej tak się nie da. My w Polsce mamy 1 mln ton plastiku rocznie, więc w skali przemysłowej z materiałów, które mamy możemy zrobić trochę paliwa alternatywnego, czyli substytutu węgla, który trafia do cementowni. Około 20 proc. plastiku tak zostanie wykorzystane, a reszta - przez ciąg firm - wysyłana jest tam, gdzie jest taniej. Bo w Polsce nie możemy tego składować legalnie - tłumaczył gość Karoliny Głowackiej.

Nasze śmieci w Azji

Polskie śmieci trafiają "tam, gdzie jest taniej", czyli przede wszystkim do krajów azjatyckich.

- W branży odpadowej funkcjonuje taki ponury żart, że drugim wschodzącym liderem rynku gospodarki odpadami jest Indonezja, bo ma… wyjątkowo korzystną linię brzegową. Dużo plastiku produkowanego w Europie jest zagospodarowywane nielegalnie: odpady wywozi się legalnie, bo firmy deklarują,  że mają warunki do przetwarzania. Ale potem okazuje się, że wyrzucają śmieci do morza, na nielegalne składowiska. To oznacza, że kupiona w Polsce butelka też może trafić do azjatyckiego morza. Wystarczy przyjrzeć się etykietom tego, co pływa wokół Bali – tam można znaleźć europejskie etykiety - mówi Paca, autor bloga Sortownia opinii.

A skutki zasypywania mórz i oceanów plastikowymi śmieciami już niestety znamy. Tzw. mikroplastik odkryto już w ciałach ptaków morskich, ryb, ale też w soli morskiej. Nikt nie powinien mieć więc złudzeń, że problem go nie dotyczy. Bo jemy ryby morskie, solimy solą morską. Plastikowe śmieci do nas wracają.

Chiny mówią "nie"

Skoro w Polsce mamy co roku 1 mln ton plastikowych odpadów, to wystarczy zdać sobie sprawę z tego, że co najmniej tyle sam plastikowych śmieci jest w każdym kraju Unii Europejskiej i już widać, jak poważny to problem.

Czytaj też: Dlaczego piwosze są bardziej "eko" niż ci, którzy kupują mleko? Eksperci o wojnie z plastikiem>>>

Dla światowego handlu śmieciami dużym wyzwaniem jest decyzja Chin, które od początku roku nie przyjmują niesortowanego papieru, domowego plastiku, odpadów wydobywczych i tych, które pochodzą z przemysłu tekstylnego.

- Teraz wszyscy w Unii widzimy, że udajemy jeżeli chodzi o kwestie recyklingu. My z Europy chętnie pozbywamy się odpadów, bo przerabianie ich u nas jest znacznie droższe niż np. wysłanie ich do Chin. Uprawiamy kreatywną księgowość odpadową: gminy się cieszą, że mieszkańcy zebrali 10 proc. surowców wtórych, one jadą do przetwórni i wtedy połowa jest odrzucana, np. dlatego że jest brudna, i w najlepszym przypadku idzie do spalenia lub na składowiska - tłumaczył Paca. 

Tania Polska

Co ciekawe, Polska nie tylko eksportuje śmieci, ale też jest ich importerem. Bo ceny za składowanie odpadów są u nas niższe niż w krajach Europy Zachodniej.

- Na przykład Hiszpanom taniej jest przewieźć do Polski tonę odpadów za 30 euro, bo w Hiszpanii za składowanie tej tony trzeba zapłacić 100 euro. A u nas firma z przyjemnością weźmie 50 euro za to, żeby te odpady położyć na składowisku w ramach rekultywacji. Jak wykorzystujemy odpad do rekultywacji składowiska, to nie wnosimy żadnych opłat za składowanie - opisuje gość TOK FM.

Jak podkreśla Paca, za dwa lata program rekultywacji składowisk się skończy. - I za chwilę zobaczymy, że nie mamy co zrobić z odpadami - przewiduje ekspert.

Czy utoniemy w plastikowych śmieciach?

Przy wielkiej skali eksportu europejskich śmieci, decyzja Chin może przyśpieszyć zmianę polityki dotyczącej odpadów.

Ale ekspert uważa, że abyśmy nie utonęli w śmieciach, musimy się zmienić. - Ta planeta nie jest w stanie utrzymać takiego poziomu konsumpcji, który narzuciliśmy sobie w Europie - ostrzega Michał Paca.

Samoograniczenie nie jest łatwe, ale zmiany wprowadzane małymi krokami mogą być dla nas, konsumentów, do przełknięcia. Jak podkreślał ekspert, w Polsce bardzo dobrą decyzją było wprowadzanie opłat za jednorazowe torby foliowe. To pierwszy krok, ale może właśnie on zmieni spojrzenie na problem śmieci.

Warto pamiętać, że konsumenci mogą naprawdę dużo. Bo to właśnie naciski konsumentów, którzy chcą być "eko", doprowadziły np. do tego, że do Londynu wrócili mleczarze i mleko w szklanych butelkach z kapselkami.

Tak jak w Polsce przed laty było dostarczane pod drzwi mieszkań. Dziś co prawda mamy w sklepach mleko w szklanych butelkach, ale niestety najczęściej dostępne są te z plastikowymi zakrętkami.

A nie można zapominać, że jedynymi materiałami, które jesteśmy w stanie wykorzystywać latami, są szkło i metal. Niestety to także materiały drogie, więc przegrywają z tanim plastikiem.

Czytaj też: Nawet przy zdrowej diecie możemy się truć. Badania wykazują, że zagraża nam plastik, który... jemy>>>

Zobacz także
Komentarze (23)
Już za chwilę obudzimy się z ręką w... plastiku. W sprawie śmieci Polska i UE stosują kreatywną księgowość
Zaloguj się
  • benzyl

    Oceniono 4 razy 4

    Każdy kraj wszystkie śmieci powinien przerabiać u siebie, żadnego przewożenia przez granice.

  • piotr.grd

    Oceniono 6 razy 2

    Cytat: "(...) abyśmy nie utonęli w śmieciach, musimy się zmienić. - Ta planeta nie jest w stanie utrzymać takiego poziomu konsumpcji, który narzuciliśmy sobie w Europie - ostrzega Michał Paca."

    Dokładnie o to głównie chodzi tutaj - o nadmierny konsumpcjonizm. O kupowanie więcej i więcej, bo modne, bo ma nowe funkcje, sąsiad i koleżanka z pracy mają, to ja też muszę mieć. Albo - co najgorsze chyba - bo producent specjalnie wyprodukował to tak, żeby trzeba było często wymieniać. I nawet gdy taki stary sprzęt oddamy do utylizacji, i nawet jeśli ta utylizacja faktycznie dojdzie do skutku, to przecież wożenie i produktów i opakowań tych produktów w tę i z powrotem, od producenta do klienta, od klienta do do "okoportu", do punktów utylizacji, do hut, ponownie do producenta, proces rozbiórki mechanizcznej lub chemicznej, przetapiania, ponownej produkcji - to wszystko też pochłania energię, surowce, powoduje wytworzenie kolejnych odpadów i zanieczyszczeń.

    Niemal nikt nie myśli w skali globalnej i perspektywie 100-200 i więcej lat. Większość tylko o "ja tu teraz", w moich kilkudziesięciu latach, które przeżyję, w moim mieście lub moim kraju, nic poza tym, a politycy z kolei o perspektywie najbliższych wyborów.

    Czy naprawdę musimy aż tyle mieć? Gdyby było nas kilkaset milionów ogółem na świecie, to może i planeta uciągnęłaby tak rozdmuchany konsumpcjonizm, ale przy przeszło siedmiu miliardach ludzi na dłuższą metę to jest nie do uciągnięcia, tak przyszłe pokolenia ludzi jak i innych gatunków zwierząt i roślin na tej planecie będą z powodu ludzi z XIX, XX i XXI wieku cieprieć.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 6 razy 2

    Chinczycy nie biora, wiec wreszcie otwiera sie droga do racjonalizacji przetwarzania ropy naftowej, rozwiazania sa proste podatek torba plastikowa po 10 pln, nie minie miesiac, a ludzie wygrzebia z pawlaczy stare peerelowskie siatki, producenci toreb pojda z torbami.

  • quaga

    Oceniono 1 raz 1

    W Polsce powstaje coraz więcej spalarni odpadów które są źródłem odnawialnej energii. A nie nadający się do recyclingu plastik jest świetnym paliwem. Ja nie widzę problemu.

  • baca56

    Oceniono 1 raz 1

    Śmieci sortuję z przyzwyczajenia. Firma która je odbiera i tak wali wszystko do jednego auta, które jedzie prosto na wysypisko. Na dodatek teraz np. już trzeci miesiąc nie odbierają śmieci.
    .....
    Wbrew powszechnym opiniom polietylen i polipropylen to całkowicie "czyste" paliwa.
    Zbudowane są wyłącznie z węgla i wodoru, zatem przy właściwie przeprowadzonym spalaniu (dobry ciąg w kominie czyli dostęp dostatecznej ilości tlenu, odpowiednia temperatura, dobry piec) dają w efekcie wodę i dwutlenek węgla, czyli to samo co np. gaz ziemny czy biogaz. Już olej napędowy czy węgiel trują bardziej, bo np. zawierają związki siarki.

  • placowy

    Oceniono 1 raz 1

    Bzdury w tej chwili to firmy recyklingowe w Polsce zajmujące się przerobem śmieci ściągają śmieci z miejsc oddalonych o ponad 100 km, pobudowane zakłady przerobu śmieci w Katowicach, Szczecinie, czy Krakowie pracują na "jedną czasem dwie zmiany" a maszyny mają zainstalowane tak jakby miały pracować bez przerwy- śmieci zaczyna brakować bo pobudowane zakłady przerobu aby wyjść na swoje muszą przerabiać duże ilości.

  • jluc

    Oceniono 1 raz 1

    Powinniśmy przestać segregować, tylko metale, szkło i popiół nie da się spalić!!! reszta to surowiec energetyczny i tyle, żadnych wysypisk czy składowisk, te z oceanów też bym spalił i to się opłaca!!!

  • bmiara

    Oceniono 5 razy 1

    Słuchanie "eksperta" używającego słowa plastik nie ma większego sensu.

  • dodatkowo_zwracam

    Oceniono 3 razy 1

    Każde byle goowno kupione w sklepie jest opakowane grubym plastikiem. Może z tym by coś zrobili zamiast czepiać się idiotycznych siatek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy