'Jak jest rodzina, to nie ma przemocy'? Przez te zmiany może być trudniej będzie przeciwdziałać domowej agresji

Fragment plakatu promującego kampanię 'Powstrzymać przemoc domową' z 1997 r.

Fragment plakatu promującego kampanię 'Powstrzymać przemoc domową' z 1997 r. (fot. Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie 'Niebieska Linia' / Marta Kondrusik, Gazeta.pl)

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pracuje nad zmianami w Ustawie o przeciwdziałaniu przemocy. "Zmiany pozwolą na wyeliminowanie postrzegania rodziny poprzez pryzmat przemocy".

Informacja, że chodzi o to, by nie postrzegać rodziny przez pryzmat przemocy znalazła się w piśmie minister rodziny, Elżbiety Rafalskiej do posłanki Beaty Mazurek (wcześniej - przewodniczącej sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny). - To jest całkowicie błędne założenie. Walka z przemocą ma na celu pomoc osobie doświadczającej tej przemocy. Ale postrzeganie rodziny przez ten pryzmat? Kto ją tak postrzega? To nieporozumienie - mówi nam jeden z terapeutów (zarówno on, jak i inni nasi rozmówcy nie zdecydowali się na rozmowę pod nazwiskiem; wolą pozostać anonimowi).

Czytaj także: Barbara Nowacka jednak dostała zaproszenie na odsłonięcie pomnika smoleńskiego. "Mamy rodzinny dylemat

Minister w piśmie do pani poseł przyznała, że prace nad zmianami w ustawie są w toku. Szczegółów nie zdradziła, ale wskazała, że przewiduje się m.in.:

- zmianę obowiązującego w ustawie nazewnictwa;

- modyfikację regulacji dotyczących funkcjonowania  zespołów dyscyplinarnych oraz grup roboczych;

- wprowadzenia zmian mających na celu uproszczenie procedury "Niebieskiej Karty".

Co to wszystko może oznaczać w praktyce?

Ministerstwo na nasze szczegółowe pytania w tej sprawie, wysłane 4 kwietnia, na razie nie odpowiedziało. Jednak nieoficjalnie udało nam się ustalić m.in, że słowo "przemoc" w nazwie ustawy nie będzie się łączyć ze słowem "rodzina". Będzie więc prawdopodobnie zamiast Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie - Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej. - Upierają się przy tej zmianie, choć w literaturze światowej i wśród specjalistów pojęcie "przemocy w rodzinie" jest czymś zupełnie normalnym - mówi nam jeden z terapeutów.

Jest zespół, prace trwają, tylko, że...

Od kilku miesięcy działa przy ministerstwie nowy Zespół Monitorujący do Spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. W skład zespołu, obok fachowców, którzy znają temat od podszewki, weszły osoby, które się tym wcześniej na co dzień nie zajmowały. W zespole jest m.in. prezes Ordo Iuris, Jerzy Kwaśniewski (który w zespole reprezentuje warszawską Caritas ) czy Marzena Kąkała z fundacji założonej przez Karolinę i Tomasza Elbanowskich.

Co ciekawe, w zespole znalazł się przedstawiciel Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a nie ma nikogo... z Ministerstwa Sprawiedliwości. - A wydawać by się mogło, że resort sprawiedliwości to kluczowe ministerstwo w tym temacie. Tymczasem jest zupełnie inaczej - mówi nam jedna z terapeutek. Zespół pracuje nad zmianami w ustawie, ale też nad wytycznymi w sprawie szkoleń z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Nasi rozmówcy z zespołu podkreślają, że propozycje ministerstwa nie idą w dobrym kierunku. - Ustawa, którą mamy, to dobre rozwiązania, wypracowane w wyniku kompromisu. Oczywiście, można byłoby w niej coś zmienić, ale nie na zasadzie psucia całości - słyszymy od naszych rozmówców.

Dziś gmina ma obowiązek - po zmianie ma mieć możliwość?

Zwracają uwagę choćby na propozycję, by "obowiązek" gmin związany z uchwalaniem programów przeciwdziałania przemocy – zamienić na "możliwość" uchwalania takiego programu. - Dzisiaj gminy muszą tworzyć celowe strategie działania na rzecz pomocy rodzinom uwikłanym w przemoc. Mają harmonogram działań, przygotowany w oparciu o jakąś diagnozę.

- Realizują ustalony program - mówi jeden z członków zespołu. - Gdy będzie to fakultatywne, gmina w gąszczu zadań, które ma do realizacji, może nie chcieć zajmować się przemocą, może nie mieć na to pieniędzy i czasu, może uznać, że nie warto. Mówiąc wprost, pomoc rodzinie może być zaniedbana - słyszymy. Chodzi zwłaszcza o małe miejscowości i sprawców przemocy, którzy mają pieniądze, zajmują wysokie stanowiska czy wysoką pozycję społeczną w danej gminie. - Jeśli nie będzie programu, gmina uzna, że u niej problemu przemocy nie ma, że nie ma konieczności pracy z osobą stosującą przemoc - podkreślają nasi rozmówcy.

Zmiany w Niebieskiej Karcie?

Nieoficjalnie wiemy, że kolejna propozycja jest taka, by wgląd do dokumentów Niebieskiej Karty, w tym do zeznań pokrzywdzonej kobiety przed gminną grupą roboczą do spraw przemocy - miał również sprawca, co zdaniem specjalistów jest pomysłem absurdalnym.

- Taka grupa robocza to są specjaliści, którzy mają pomóc osobie doznającej przemocy w jej konkretnej sprawie, mają się pochylić nad jej sytuacją. Do tej pory, jeśli ofiarą przemocy była kobieta, mogła liczyć na bezinteresowną pomoc, wiedząc, że może powiedzieć wszystko, bo nikt nie wyniesie tego na zewnątrz - przekonuje jeden z terapeutów. - Ustawa, która obecnie obowiązuje, ma na celu ochronę osoby doświadczające przemocy jako słabszej. Jeśli teraz wgląd do jej słów miałby sprawca przemocy, to jest to co najmniej ryzykowne. Kobieta będzie się bała mówić, nie będzie się czuć bezpiecznie, może mieć obawy, że to, co powie, obróci się przeciwko niej - słyszymy od osoby, która na co dzień zajmuje się problematyką przemocy w rodzinie.

Czytaj też: Ten rodzaj przemocy nie podlega w Polsce karze. Jego ofiarą pada aż 12 proc. kobiet

Organizacje pozarządowe stracą swój wpływ?

Dziś, w skład Zespołu Monitorującego do Spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, zgodnie z ustawą, wchodzi określona liczba osób: przedstawiciele administracji rządowej (7 osób), przedstawiciele organizacji pozarządowych, związków, kościołów i związków wyznaniowych (10 osób) i przedstawiciele samorządów (5 osób). Zespół wspiera przeciwdziałanie przemocy, zastanawia się co w tym zakresie zmienić, monitoruje podejmowane działania, opracowuje standardy pomocy ofiarom przemocy.

Z naszych informacji wynika, że w zmienionej ustawie miałby się znaleźć zapis, że minister w skład zespołu powołuje przedstawicieli resortów centralnych, samorządów i organizacji pozarządowych. Ale nie byłoby mowy o liczbie takich osób.

- Przecież to zostało przed laty celowo wprowadzone, aby mieć pewność, że organizacje pozarządowe, specjaliści będą mieć w tym zespole coś do powiedzenia. Po co to niszczyć? Chyba po to, by minister mógł powołać na przykład tylko dwóch przedstawicieli organizacji pozarządowych, bliskich sobie światopoglądowo - zastanawiają się nasi rozmówcy.

Alkohol źródłem zła? "To błędne założenie"

Wiadomo, że niektórzy członkowie zespołu wychodzą z założenia, że głównym sprawcą przemocy jest uzależnienie od alkoholu.

- A przecież alkohol nie bije. Owszem, jest czynnikiem ryzyka, bo znosi odpowiedzialność - zawsze łatwiej powiedzieć, że pobiłem, bo byłem pijany. Ale z naszych doświadczeń wynika, że zaniechanie picia w bardzo wielu przypadkach wcale nie powoduje zaniechania przemocy - mówi nam jeden z terapeutów.

Autonomia rodziny i jeden klaps

Część członków zespołu uznaje też, że najważniejsza jest autonomia i integracja rodziny. Pogląd, że to, co dzieje się w domu jest "święte" i państwo nie powinno wchodzić w to "z butami", ma swoich zwolenników. - Autonomia rodziny jest ważna, ale tylko do momentu, gdy komuś w tej rodzinie nie dzieje się krzywda, kiedy nie jest łamane prawo. Nie można przecież pozwolić na to, by w ramach autonomii ktoś był bity, poniżany, wyzywany czy w inny sposób gnębiony - przekonują nasi rozmówcy.

W ramach autonomii rodziny ważna jest też kwestia stosowania przemocy przez rodziców wobec dzieci. - Są osoby, które uznają, że klaps to nie  przemoc, że to jest dopuszczalne i usprawiedliwione. A przecież jest zakaz stosowania kar fizycznych, więc ten „klaps” to łamanie prawa - słyszymy.

- W pracach zespołu pojawiają się też kwestie światopoglądowe, na przykład przy opracowywaniu wytycznych do prowadzenia szkoleń z zakresu przemocy, padła propozycja, by tak zwane superwizje były nadzorowane przez działaczy organizacji, które zajmują się ochroną życia. To na razie nie przeszło, ale przecież jeszcze może być różnie - mówi jedna z naszych rozmówczyń. I dodaje, że ma nadzieję, że ostatecznie ustawa nie zostanie zmieniona, bo propozycje zmian - to de facto, w jakimś sensie, przyzwolenie na przemoc.

Prace nad zmianami w ustawie trwają - ministerstwo nie odpowiedziało nam, kiedy się zakończą.

Zobacz także
  • Barbara Nowacka Barbara Nowacka o smoleńskich obchodach: Miały silny partyjny i polityczny wymiar
  • Antoni Macierewicz i Jarosław Kaczyński Były spin doctor PiS: Polityczni hochsztaplerzy robią na katastrofie smoleńskiej polityczną hucpę
  • Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas 8. rocznicy katastrofy smoleńskiej "Obrzydliwe. To mi się nasuwa po przemówieniu Kaczyńskiego". Opozycja ocenia rocznicę Smoleńska
Komentarze (80)
'Jak jest rodzina, to nie ma przemocy'? Przez te zmiany może być trudniej będzie przeciwdziałać domowej agresji
Zaloguj się
  • ukos

    Oceniono 15 razy 13

    Krótko mówiąc katolackie świry chcą zalegalizować wymuszanie posłuszeństwa żony biciem.

  • Ka Wo

    Oceniono 16 razy 12

    Jak to mówi katolickie przysłowie: "jak się baby nie bije to jej wątroba gnije" więc zgodnie z tym duchem te zmiany.

  • konfuziussagt

    Oceniono 13 razy 11

    Zarowno Kosciol Katolicki, bedacy monarchia absolutna,
    jak i dyktatura nazistowska, urzedzana przez NS Partei PiS
    przemoca stoja,
    nie dziwota, ze dbaja o swoje fundamenty i korzenie.
    W szkole, w ktorej moja zona byla wice-dyrektorka
    do spraw wychowawczych jedynymi, ktorzy stosowali przemoc
    - kary cielesne wobec dzieci byli proboszcz i ksieza-katecheci.
    Natomiast czarna pedagogika oparta o przemoc
    fizyczna i emocjonalna wobec dzieci
    dominowala w wielu znanych mi PiS-wskich rodzinach.
    Chrzescijanski model wychowania
    doprowadzony do perfekcji przez nazistow.

  • obeznany

    Oceniono 14 razy 10

    W państwie faszystowskim wszelkie patologie np. w formie przemocy nie mogą NIGDY być kojarzone z podstawową jednostką narodu jaką jest rodzina.

    Dlatego jak mąż patriota stłucze żonę albo dziecko to winny będzie nie członek rodziny tylko… dom. Albo mieszkanie. Albo samochód, jeśli żona nieszczęśliwie uderzy głową 23 razy w maskę samochodu.

  • justas32

    Oceniono 12 razy 10

    Zmienią nazewnictwo - i już będzie można bić kobiety. Brawo PIS ...

  • obeznany

    Oceniono 11 razy 9

    Tłumienie patologii występujących w jakimś odsetku zwasze i związanych z pojęciami kluczowymi dla sprawowania władzy jak: "naród", "rodzina", "rasa", "klasa", "wiara", "honor" itd. to typowo bolszewicko-nazistowski odruch.

    W państwach Hitlera i Stalina nie wyglądało to inaczej.

  • mappi123

    Oceniono 8 razy 8

    a jeśli przemoc w rodzinie będzie odbywała się poza domem to już nie będzie podpadała pod "poprawioną" ustawę?

  • swientyjacenty

    Oceniono 7 razy 7

    Rodzina to rzecz święta. Co Bóg złączył - i tak dalej. Pokazał nie tak dawno jak to działa jeden z radnych PIS latami maltretując swoją żonę.

  • gadolinn

    Oceniono 6 razy 6

    jak ktos powie "przemoc w rodzinie" to zajmie sie nim IPN

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy