"Jak jest rodzina, to nie ma przemocy"? Przez te zmiany może być trudniej będzie przeciwdziałać domowej agresji

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pracuje nad zmianami w Ustawie o przeciwdziałaniu przemocy. "Zmiany pozwolą na wyeliminowanie postrzegania rodziny poprzez pryzmat przemocy".

Informacja, że chodzi o to, by nie postrzegać rodziny przez pryzmat przemocy znalazła się w piśmie minister rodziny, Elżbiety Rafalskiej do posłanki Beaty Mazurek (wcześniej - przewodniczącej sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny). - To jest całkowicie błędne założenie. Walka z przemocą ma na celu pomoc osobie doświadczającej tej przemocy. Ale postrzeganie rodziny przez ten pryzmat? Kto ją tak postrzega? To nieporozumienie - mówi nam jeden z terapeutów (zarówno on, jak i inni nasi rozmówcy nie zdecydowali się na rozmowę pod nazwiskiem; wolą pozostać anonimowi).

Czytaj także: Barbara Nowacka jednak dostała zaproszenie na odsłonięcie pomnika smoleńskiego. "Mamy rodzinny dylemat

Minister w piśmie do pani poseł przyznała, że prace nad zmianami w ustawie są w toku. Szczegółów nie zdradziła, ale wskazała, że przewiduje się m.in.:

- zmianę obowiązującego w ustawie nazewnictwa;

- modyfikację regulacji dotyczących funkcjonowania  zespołów dyscyplinarnych oraz grup roboczych;

- wprowadzenia zmian mających na celu uproszczenie procedury "Niebieskiej Karty".

Co to wszystko może oznaczać w praktyce?

Ministerstwo na nasze szczegółowe pytania w tej sprawie, wysłane 4 kwietnia, na razie nie odpowiedziało. Jednak nieoficjalnie udało nam się ustalić m.in, że słowo "przemoc" w nazwie ustawy nie będzie się łączyć ze słowem "rodzina". Będzie więc prawdopodobnie zamiast Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie - Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej. - Upierają się przy tej zmianie, choć w literaturze światowej i wśród specjalistów pojęcie "przemocy w rodzinie" jest czymś zupełnie normalnym - mówi nam jeden z terapeutów.

Jest zespół, prace trwają, tylko, że...

Od kilku miesięcy działa przy ministerstwie nowy Zespół Monitorujący do Spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. W skład zespołu, obok fachowców, którzy znają temat od podszewki, weszły osoby, które się tym wcześniej na co dzień nie zajmowały. W zespole jest m.in. prezes Ordo Iuris, Jerzy Kwaśniewski (który w zespole reprezentuje warszawską Caritas ) czy Marzena Kąkała z fundacji założonej przez Karolinę i Tomasza Elbanowskich.

Co ciekawe, w zespole znalazł się przedstawiciel Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a nie ma nikogo... z Ministerstwa Sprawiedliwości. - A wydawać by się mogło, że resort sprawiedliwości to kluczowe ministerstwo w tym temacie. Tymczasem jest zupełnie inaczej - mówi nam jedna z terapeutek. Zespół pracuje nad zmianami w ustawie, ale też nad wytycznymi w sprawie szkoleń z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Nasi rozmówcy z zespołu podkreślają, że propozycje ministerstwa nie idą w dobrym kierunku. - Ustawa, którą mamy, to dobre rozwiązania, wypracowane w wyniku kompromisu. Oczywiście, można byłoby w niej coś zmienić, ale nie na zasadzie psucia całości - słyszymy od naszych rozmówców.

Dziś gmina ma obowiązek - po zmianie ma mieć możliwość?

Zwracają uwagę choćby na propozycję, by "obowiązek" gmin związany z uchwalaniem programów przeciwdziałania przemocy – zamienić na "możliwość" uchwalania takiego programu. - Dzisiaj gminy muszą tworzyć celowe strategie działania na rzecz pomocy rodzinom uwikłanym w przemoc. Mają harmonogram działań, przygotowany w oparciu o jakąś diagnozę.

- Realizują ustalony program - mówi jeden z członków zespołu. - Gdy będzie to fakultatywne, gmina w gąszczu zadań, które ma do realizacji, może nie chcieć zajmować się przemocą, może nie mieć na to pieniędzy i czasu, może uznać, że nie warto. Mówiąc wprost, pomoc rodzinie może być zaniedbana - słyszymy. Chodzi zwłaszcza o małe miejscowości i sprawców przemocy, którzy mają pieniądze, zajmują wysokie stanowiska czy wysoką pozycję społeczną w danej gminie. - Jeśli nie będzie programu, gmina uzna, że u niej problemu przemocy nie ma, że nie ma konieczności pracy z osobą stosującą przemoc - podkreślają nasi rozmówcy.

Zmiany w Niebieskiej Karcie?

Nieoficjalnie wiemy, że kolejna propozycja jest taka, by wgląd do dokumentów Niebieskiej Karty, w tym do zeznań pokrzywdzonej kobiety przed gminną grupą roboczą do spraw przemocy - miał również sprawca, co zdaniem specjalistów jest pomysłem absurdalnym.

- Taka grupa robocza to są specjaliści, którzy mają pomóc osobie doznającej przemocy w jej konkretnej sprawie, mają się pochylić nad jej sytuacją. Do tej pory, jeśli ofiarą przemocy była kobieta, mogła liczyć na bezinteresowną pomoc, wiedząc, że może powiedzieć wszystko, bo nikt nie wyniesie tego na zewnątrz - przekonuje jeden z terapeutów. - Ustawa, która obecnie obowiązuje, ma na celu ochronę osoby doświadczające przemocy jako słabszej. Jeśli teraz wgląd do jej słów miałby sprawca przemocy, to jest to co najmniej ryzykowne. Kobieta będzie się bała mówić, nie będzie się czuć bezpiecznie, może mieć obawy, że to, co powie, obróci się przeciwko niej - słyszymy od osoby, która na co dzień zajmuje się problematyką przemocy w rodzinie.

Czytaj też: Ten rodzaj przemocy nie podlega w Polsce karze. Jego ofiarą pada aż 12 proc. kobiet

Organizacje pozarządowe stracą swój wpływ?

Dziś, w skład Zespołu Monitorującego do Spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, zgodnie z ustawą, wchodzi określona liczba osób: przedstawiciele administracji rządowej (7 osób), przedstawiciele organizacji pozarządowych, związków, kościołów i związków wyznaniowych (10 osób) i przedstawiciele samorządów (5 osób). Zespół wspiera przeciwdziałanie przemocy, zastanawia się co w tym zakresie zmienić, monitoruje podejmowane działania, opracowuje standardy pomocy ofiarom przemocy.

Z naszych informacji wynika, że w zmienionej ustawie miałby się znaleźć zapis, że minister w skład zespołu powołuje przedstawicieli resortów centralnych, samorządów i organizacji pozarządowych. Ale nie byłoby mowy o liczbie takich osób.

- Przecież to zostało przed laty celowo wprowadzone, aby mieć pewność, że organizacje pozarządowe, specjaliści będą mieć w tym zespole coś do powiedzenia. Po co to niszczyć? Chyba po to, by minister mógł powołać na przykład tylko dwóch przedstawicieli organizacji pozarządowych, bliskich sobie światopoglądowo - zastanawiają się nasi rozmówcy.

Alkohol źródłem zła? "To błędne założenie"

Wiadomo, że niektórzy członkowie zespołu wychodzą z założenia, że głównym sprawcą przemocy jest uzależnienie od alkoholu.

- A przecież alkohol nie bije. Owszem, jest czynnikiem ryzyka, bo znosi odpowiedzialność - zawsze łatwiej powiedzieć, że pobiłem, bo byłem pijany. Ale z naszych doświadczeń wynika, że zaniechanie picia w bardzo wielu przypadkach wcale nie powoduje zaniechania przemocy - mówi nam jeden z terapeutów.

Autonomia rodziny i jeden klaps

Część członków zespołu uznaje też, że najważniejsza jest autonomia i integracja rodziny. Pogląd, że to, co dzieje się w domu jest "święte" i państwo nie powinno wchodzić w to "z butami", ma swoich zwolenników. - Autonomia rodziny jest ważna, ale tylko do momentu, gdy komuś w tej rodzinie nie dzieje się krzywda, kiedy nie jest łamane prawo. Nie można przecież pozwolić na to, by w ramach autonomii ktoś był bity, poniżany, wyzywany czy w inny sposób gnębiony - przekonują nasi rozmówcy.

W ramach autonomii rodziny ważna jest też kwestia stosowania przemocy przez rodziców wobec dzieci. - Są osoby, które uznają, że klaps to nie  przemoc, że to jest dopuszczalne i usprawiedliwione. A przecież jest zakaz stosowania kar fizycznych, więc ten „klaps” to łamanie prawa - słyszymy.

- W pracach zespołu pojawiają się też kwestie światopoglądowe, na przykład przy opracowywaniu wytycznych do prowadzenia szkoleń z zakresu przemocy, padła propozycja, by tak zwane superwizje były nadzorowane przez działaczy organizacji, które zajmują się ochroną życia. To na razie nie przeszło, ale przecież jeszcze może być różnie - mówi jedna z naszych rozmówczyń. I dodaje, że ma nadzieję, że ostatecznie ustawa nie zostanie zmieniona, bo propozycje zmian - to de facto, w jakimś sensie, przyzwolenie na przemoc.

Prace nad zmianami w ustawie trwają - ministerstwo nie odpowiedziało nam, kiedy się zakończą.

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Komentarze (80)
"Jak jest rodzina, to nie ma przemocy"? Przez te zmiany może być trudniej będzie przeciwdziałać domowej agresji
Zaloguj się
  • stoolejek3

    Oceniono 17 razy -11

    karanie za "klapsy" dawane dziecku to jeden z największych prawnych absurdów jakie wprowadziła Platforma. całe szczęście nikt nie egzekwuje tych przepisów. Dla dziecka 100 razy lepiej jest dostać klapsa niż mieć rodzica w więzieniu.

  • wycietytoja

    Oceniono 9 razy -5

    Zydokomunie to nie pasuje. Przeciez cadyk Karol Marks napisal, ze zony maja byc wspolne.

  • super_hetero_dyna

    Oceniono 7 razy -3

    To żadne nieporozumienie, tylko planowa polityka komunistów. Warunkiem powodzenia rewolucji komunistycznej jest zniszczenie wszelkich form organizacji społecznej innej niż komunistyczne państwo, zatem przede wszystkim rodziny. Na początek trzeba społeczeństwo tak oduraczyć, żeby rodzina kojarzyła się z czymś negatywnym (np. z przemocą) i poddać rodziny urzędniczej kontroli. A kiedy już zohydzi się rodzinę dostatecznie, wówczas się ją po prostu zlikwiduje. Będą tylko luźne związki, zawierane ad hoc, w celach seksualnych, dzieci będą własnością państwa, pojęcie władzy rodzicielskiej zniknie.

  • edo1404

    Oceniono 2 razy -2

    Kobieta ewolucyjnie jest tak ukształtowana, że do prawidłowego działania potrzebuje silnych mechanicznych bodźców wysyłanych przez męża. Jeśli ten spóźnia się z ich wysyłaniem hormony psują kobiecie charakter i swym zachowaniem wymusza na mężu działanie, które jest kryminalizowane! Mężczyzna jest ofiarą androfobii. Mało tego! Masa niedojrzałych facetów z lewackim nastawieniem nie rozumiejąc tego mechanizmu, optuje za zupełną
    "wolną ręką" w kwestii działań zmierzających do wyrzucania z domów niechcianych facetów - facetów piszę, bo oni w tym momencie nie bronią się, poddają losowi i zamarzają co zimę gdzieś na śmietniku. Kobietom to się podoba: dokopać temu typowi, won z domu, i tak cię wyrzucę. Wszyscy chcemy dobrze dla kobiet, wszyscy marzymy o kobietach -aniołach, chcemy ich takimi widzieć i się samo oszukujemy i płacimy za to złamanym życiem i przedwczesną śmiercią. Kobieta to wrota zła. Ewa w raju była i nawet tam nieszczęsna szukała czegoś jeszcze. Wina Adama była, bo nie pokazał jej, że to teraz jest dobrze tak, jak tylko może być, że każda zmiana będzie na gorsze - karę kuksańców oświeciłoby Ewę - a tak straciliśmy raj.

  • wlodzimierz.il

    Oceniono 8 razy -2

    Dla pederastów z GW nie ma nic bardziej wstrętnego jak rodzina.
    Dlatego chcą wbić ludziom do głowy: rodzina=patologia=przemoc.

  • ultra_mega_orzel

    Oceniono 3 razy -1

    i dobrze, ochrona rodzinnego garium jak najbardziej.

    Jeszcze zeby urzedasy wp...lali sie w sprawy rodzinne, jeszcze co nie stalo...

  • Oceniono 3 razy -1

    Staraliście się. Przyznaję. Potrzebowaliście jedynie 50% artykułu aby zredukować problem do "on leje ją". Myślałem, że w Konstytucji pisze jak byk, że nie można dyskryminować, a w artykule "w szczególności kobiety".

    Zatem, muszę się przeciwstawić tej seksistowskiej praktyce.

  • Dominika Łysenko

    0

    Ta cała niebieską kartą to jedno wielkie bagno. Policjant wykorzystując emocje osoby wzywającej wypełnia niebieską kartę co prowadzi jedynie do samych problemow. Jeżeli obie strony twierdzą że sprzeczka była zwykła małżeńska sprzeczka gdzie dziecka przy danej sytuacji nie było a policja tak czy inaczej występuje do sądu rodzinnego z wnioskiem to gdzie tu jakakolwiek pomoc rodzinie jak bestialsko chcą dodatkowo tą rodzinę zniszczyć, najlepiej zabrać dziecko i po sprawie. Dlaczego nie można wycofać tego pożal się Boże wniosku o NK gdzie brak jakichkolwiek dowodów że do przemocy dochodzi, nie ma obdukcji, nie ma śladów na ciele, nie ma nic. Na jakiej podstawie ten niedopracowany projekt może aż tak niszczyć życie ludzi którzy chcą pracować nad małżeństwem. Ta cała grupa mogła by podpowiedzieć jakiegoś psychologa od małżeństw a nie tak bezdusznie wpędzać innych w depresję, niemoc i strach o jutro. Należy to traktować jako znęcanie psychiczne nad rodzinami. Błagam niech ktoś wprowadzi jakieś dobre zmiany bo jak tak dalej będzie to nie jedno małżeństwo się rozpadnie a nie jedna osoba całkowicie się załamie i będzie chciało popełnić samobójstwo!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX