Min. Kowalczyk chce rozmawiać o Puszczy Białowieskiej. Ale nie wiadomo nawet z kim

Min. Kowalczyk deklaruje, że o Puszczy Białowieskiej chce rozmawiać w szerokim gronie. Prace specjalnego zespołu mają podobno ruszyć za chwilę. Jednak krytycy wyrębów wciąż czekają na konkretne zaproszenie.

O tym, że Puszcza Białowieska potrzebuje kompleksowego planu ochrony godzącego różne racje, minister Henryk Kowalczyk mówił od momentu objęcia stanowiska. Chętnie też powtarzał, że taki plan powinien zostać wypracowany przez szeroki zespół, w skład którego, poza leśnikami czy samorządowcami, powinni wejść też przeciwnicy dotychczasowej gospodarki. Swoje deklaracje powtórzył również po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który wyręby na dużą skalę uznał za niezgodne z prawem.

- Zamierzamy dyskutować o formie ochrony Puszczy Białowieskiej i mam nadzieję, że wypracujemy to wspólnie, w zespole eksperckim, do którego zaproszę również państwa. Puszcza jest troską nas wszystkich, mamy ją pozostawić przyszłym pokoleniom i to jest nasze zobowiązanie - mówił minister środowiska w dniu wyroku unijnego trybunału do aktywistów protestujących przed jego resortem.

Czytaj też: "Pomnik wstydu" przed resortem środowiska: W tym budynku Szyszko działał na rzecz dewastacji puszczy>>>

Tego samego dnia, w specjalnym oświadczeniu, minister poinformował też, że jego resort niedługo przedstawi Komisji Europejskiej kompromisowy, długoterminowy plan ochrony Puszczy Białowieskiej.

Rozmowy o Puszczy Białowieskiej? Ale z kim?

- Niestety nie przekuło się to w żaden konkret. O to, czy weszlibyśmy do takiego zespołu, minister pytał nas jeszcze w lutym podczas spotkania w Puszczy Białowieskiej. Zaproszenie powtórzył przed ministerstwem. Ale poza deklaracjami nie ma nic -  mówi Joanna Pawluśkiewicz z Obozu dla Puszczy.

Przypomina, że szczególnie w ostatnich dniach, czyli już po wyroku unijnego trybunału, min. Kowalczyk kilkukrotnie zapowiadał, że zespół zacznie prace lada chwila. Jego potencjalni członkowie powinni więc już wiedzieć, czego mają dotyczyć rozmowy i w jakim gronie mają się toczyć.

Jeszcze mniej od aktywistów wiedzą naukowcy, którzy krytycznie oceniali zarządzone przez poprzednika Kowalczyka - ministra Jana Szyszkę - wyręby.

- Kiedy tylko minister objął swoją funkcję, napisaliśmy do niego list sugerując, że chcemy włączyć się w prace związane z planowaniem, co dalej w Puszczy Białowieskiej. Wszyscy spodziewaliśmy się, jak będzie brzmiał wyrok TSUE. I wszyscy wiedzieliśmy też, że trzeba będzie coś sensownego ustalić w sprawie tego, jak po takim wyroku w Puszczy gospodarować - mówi dr hab. Przemysław Chylarecki z Muzeum i Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk.

Pod listem do min. Henryka Kowalczyka podpisało się w sumie kilkunastu naukowców,. To niekwestionowani specjaliści od Puszczy Białowieskiej, większość z nich prowadzi w niej badania od lat.

Czytaj też: "Min. Kowalczyk - nowe wcielenie Szyszki. Dziki to kozły ofiarne niechlujstwa i niedbalstwa ludzi">>>

Uczeni wołają na puszczy

Na swój list uczeni nie dostali do tej pory żadnej odpowiedzi. Kilka dni temu napisali więc kolejny, tym razem otwarty. Znów zaproponowali ministrowi Kowalczykowi pomoc. Podkreślili też, że klęska Polski przed unijnym trybunałem, to efekt lekceważenia przez Jana Szyszkę naukowców.

- I nadal nie ma żadnej odpowiedzi. Tymczasem słuchamy publicznych wypowiedzi obecnego ministra i niektóre brzmią niepokojąco. Np. hasła o konieczności odbudowywania siedlisk. To brzmi jak absurd z czasów słusznie minionego „szyszkoizmu” - mówi dr Chylarecki.

Naukowiec dodaje, że pójście tą drogą, prędzej czy później, skończy się kolejną przegraną przed TSUE. Podobnie jak próba wypracowywania kompromisu w zespole, który zdominowany zostanie przez zwolenników dotychczasowej polityki.

- Nie za bardzo wyobrażam sobie możliwość, że taki plan zostanie wypracowany w towarzystwie, w którym reprezentacja przeciwników wyrębów będzie niewielka lub nieistniejąca. To byłoby ryzykowne dla ministra, a taki dokument byłby, delikatnie mówiąc, ułomny - mówi Chylarecki.

Plan już jest. A nawet dwa

Naukowiec podkreśla też, że minister powinien jednak zakomunikować, o czym tak naprawdę chce rozmawiać.

Kwestie dotyczące ochrony siedlisk regulują Plany Zadań Ochronnych dla obszarów Natura 2000, to właśnie za ich łamanie Polska została ostatnio skazana. Jeśli natomiast chodzi o kompleksowy plan dla całej Puszczy Białowieskiej, to od dawna istnieją co najmniej dwa takie dokumenty.  Wypracowane zostały w kompromisowy sposób, przy udziale różnych środowisk. Jeden powstał w specjalnym zespole, powołanym przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Drugi dotyczy obszaru Światowego Dziedzictwa UNESCO, które od kilku lat obejmuje całą Puszczę Białowieską.

Oba dokumenty mówią o tym, że cały obszar Puszczy Białowieskiej powinien być objęty kompleksowym, spójnym programem ochrony, w którym jest miejsce na niewielkie pozyskanie drewna. Ale priorytetem powinna być jak najlepsza ochrona tego kompleksu i procesów ekologicznych tam zachodzących.

- Czyli, jak to mówią zwięźle działacze ekologiczni, cała puszcza parkiem narodowym. Czy będzie się to nazywać parkiem narodowym, czy będzie to mieć inne etykietki, jest tu kwestią wtórną. Chodzi o to, by ten obszar był skutecznie chroniony a ochrona jego bioróżnorodności i procesów ją kształtujących miała absolutny priorytet nad pozyskiwaniem -  podsumowuje dr hab. Przemysław Chylarecki z Muzeum i Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk.

Wszystko będzie dobrze

O zakres prac i skład zespołu pytaliśmy w samym ministerstwie. Interesowało nas, jak mają się deklaracje ministra Henryka Kowalczyka do braku konkretnych zaproszeń. I jaka będzie odpowiedź na dwa listy naukowców, szczególnie w sytuacji, w której minister zapowiada, że zespół powstanie lada dzień.

- Zaproszenia zostały właśnie wysłane -  zapewnia Aleksander Brzózka, rzecznik ministra środowiska. Wyjaśnia też, że resort wciąż czeka odpowiedzi od zagranicznych ekspertów, których chętnie widziałbym w zespole.

Rzecznik potwierdza, że zespół rzeczywiście powinien zacząć prace niebawem. Jednak na temat jego składu i zadań, jakie przed nim staną, na razie mówić nie chce.

Obrońcy Puszczy - ich walka nadal trwa

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (29)
Min. Kowalczyk chce rozmawiać o Puszczy Białowieskiej. Z kim? Nie wiadomo
Zaloguj się
  • def11

    Oceniono 7 razy 7

    Kowalczyk będzie miał w zespole swoich "obrońców" puszczy, tak jak Rafalska miała swoich "niepełnosprawnych". I tak będą się "konsultować" szeroko.

  • aeromonas

    Oceniono 6 razy 4

    Nie ma "kompromisowego" planu ochrony puszczy. Kompromisowe to było wieloletnie moratorium na wycinki i już wiemy, jak się skończyło, kiedy do władzy doszli troglodyci. Teraz czas na plan bezkompromisowy - CAŁA PUSZCZA PARKIEM NARODOWYM.

  • krzywelustro

    Oceniono 4 razy 4

    Przewodniczącym zepołu zostanie niejaki Szyszko.
    Zespół zacznie pracę natychmiast po tym, jak nadejdą wytyczne z Nowogrodzkiej.

  • skromne-zero

    Oceniono 3 razy 3

    Szyszka także chronił Puszczę. Wycinał ją i po kawałku chował w piwnicach i szopach na drewno do palenia. pytanie jest takie - przed kim chronił Puszczę szkodnik Nadszyszkownik.

  • ablewski1961nz

    Oceniono 5 razy 3

    Z pisowskimi katolami nie można się dogadać. Oni są cały czas nawaleni chrześcijańską ideologią, z której rozumieją tylko "czyńcie sobie ziemie poddaną" i kodeks Hammurabiego, który be licencji przeją stary testament. Nie mieści im się w tych zrytych łbach, że przyrodę należy zostawić w spokoju, a ona już sobie sama poradzi, a rola człowieka powinna się ograniczyć tylko do podziwiania przez ludzi i badań naukowych.

  • wujekdolf

    Oceniono 2 razy 2

    z kim? bardziej o czym - szyszko wyciął.

  • jw0022

    Oceniono 2 razy 2

    Z Konusem Wielkim niech se porozmawia.

  • j_p_salomonczyk

    Oceniono 1 raz 1

    Zwolennicy Parków Narodowych mieszkają w miastach. W otoczeniu Parków mieszkają ich zacięci wrogowie. Kto bowiem mieszkał w pobliżu to wie jak wstrętni i niezdolni do kompromisów są "nawiedzeni" pracownicy Parków. Jak uciążliwe jest to sąsiedztwo. Wystarczy przypomnieć liczne protesty mieszkańców otoczenia właśnie Białowieskiego Parku Narodowego czy np. Szklarskiej Poręby! Na nienawiść otoczenia do Parków Narodowych ich pracownicy a w szczególności dyrekcje pracowały przez dziesięciolecia. To właśnie zaczęło "procentować"! I nic nie pomogą krzyki społecznego marginesu marginesu zwanego ekologami. Rozwijający się syndrom "otoczonej parkowej twierdzy" także nic nie pomoże. Dopóki mieszkańcy gmin sąsiadujących z Parkami będą je nienawidzić tzw. "poszerzenie" będzie zwalczane wszelkimi metodami. Sam słyszałem o prawie oficjalnych koalicjach gmin przeciw Parkom!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX