"Obiecałam sobie, że znajdę to miejsce". Rozszyfrowano zagadkę starego zdjęcia z getta w Ćmielowie

Wszystko zaczęło się od jednego zdjęcia. Po wielu miesiącach rozszyfrowała zagadkę ćmielowskiego getta. - Traciłam nadzieje, że mi się to uda - mówi Ewa Kaleta.

Zdjęcie, o którym mowa, to jedyne (przynajmniej w oficjalnych dokumentach) zachowane zdjęcie z getta w Ćmielowie. W czasie okupacji od lata do jesieni 1942 roku przetrzymywano tu około 2 tysięcy Żydów. Po likwidacji getta - 16 października 1942 roku - zostali stąd wywiezieni do obozu zakłady w Treblince.

Żydzi z Ćmielowa 

Na ślad fotografii Ewa Kaleta, pochodząca z Ćmielowa reporterka, natrafiła przez przypadek, szperając w internecie.  

Przyjechałam do rodzinnego domu. Z mamą rozmawiałam o dziadkach, którzy już nie żyją. Mama wspomniała o żydowskiej rodzinie, która mieszkała obok. Byli to piekarze, nazywali się Melman

- opowiada w rozmowie z portalem TOK FM. A w związku z tym, że mieszkańcy miejscowości nieraz opowiadali sobie o żydowskich sąsiadach, ale o samym getcie już o wiele mniej, Ewa postanowiła poznać jego historię. 

Dzięki niej miejsce, które widnieje na zdjęciu, nie jest już anonimowe. Rozszyfrowanie fotograficznej zagadki trwało rok. Wiadomo, że młodzi ludzie, którzy patrzą na nas ze zdjęcia, wychylają się z okna tzw. kuchni ludowej przy ul. Sandomierskiej 39. 

Znalazłam dokumenty, w których jest opisane, że ta kuchnia powstaje. Pracująca w Żydowskim Instytucie Historycznym koleżanka pomogła mi odszukać korespondencję między samopomocą żydowską w Krakowie a delegaturą w Ćmielowie.

Wiadomo też, że kuchnia została wybudowana przez Radę Starszyzny Żydowskiej i na co dzień wydawano tu od 60 do 80 posiłków dziennie. Jej budowę nadzorował Icek Brykman, który przed wojną prowadził sklep z ćmielowską porcelaną. 

Ukrywające się dziecko

Na tym jednak Ewa nie zakończyła swoich poszukiwań w odkrywaniu historii ćmielowskich Żydów. Wszystkie, które poznała, opisuje na swojej stronie. Jedną z nich jest m.in. ta o ukrywającym się żydowskim dziecku.

Dom Państwa Wenclów. Moja babcia Marysia opowiadała, jak mieszkańcy ulicy przeganiali ją i inne dzieci, które chciały się bawić w okolicy tego domu. Bo po likwidacji ćmielowskiego getta w tym małym pomieszczeniu gospodarczym chowało się żydowskie dziecko i kiedy słyszało krzyki rozbawionych dzieci, samo zaczynało je wołać

- pisze. 

Napisała też o kobiecie, która nie wyszła na rynek, bo nie chciała iść "na wagony". Niemcy zastrzelili ją we własnym łóżku, bo powiedziała, że nie wstanie.

Kiedyś myślałam, że trudno będzie nawet w najmniejszym stopniu opowiedzieć historię ćmielowskich Żydów, ale z miesiąca na miesiąc historie wypełniają się. Przez jakiś czas dryfują, a potem łączą się jak puzzle

- przyznaje reporterka. 

Przyjaciel Shlomo

Ewa Kaleta przyznaje, że, odkrywając historię Ćmielowa, zyskała nie tylko wiedzę, lecz także niezwykłą oraz ważną dla niej przyjaźń. Mowa o Shlomo. Mężczyzna jest chasydem i  mieszka w Kanadzie. - Znalazł mnie i napisał do mnie na Facebooku - opowiada podekscytowana. 

Jak się okazało, cała rodzina Shlomo pochodziła z Ćmielowa, prawie wszyscy zginęli w czasie Holokaustu. Za pośrednictwem Ewy poznaje swoje korzenie. 

To jest chyba najlepsze uczucie w życiu, kiedy możesz poznać kogoś, kogo miało się przez bieg historii w ogóle nie spotkać. A przecież on jest bardziej ćmielowiakiem niż ja

- podsumowuje Ewa. 

Zobacz także: "Działy się rzeczy straszne, potworne". Ta książka wstrząśnie nami bardziej niż "Sąsiedzi"

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (48)
"Obiecałam sobie, że znajdę to miejsce". Rozszyfrowano zagadkę starego zdjęcia z getta w Ćmielowie
Zaloguj się
  • bigmaciek

    Oceniono 8 razy 6

    Zainteresował mnie tytuł. Wchodzę i czytam dwa zdania wprowadzające i czuję, że artykuł moze być ciekawy. Idę dalej i pojawia się reklama: kup odkurzacz Bosch i coś w tym stylu. Więc. wychodzę. Pytanie to gospodarzy portalu: co chcecie osiągnąć? Współczucie, zrozumienie czy większą sprzedaż produktów sponsora?

  • Jerry P

    Oceniono 18 razy 6

    Budujące. Czas na refleksję, że o zbudowanie więzi jest trudno, dużo łatwiej jest rozbudzić zawiść i nienawiść. Nie dajmy się PiSowi, który jedzie na niskich instynktach ludzkich.

  • mia2002

    Oceniono 4 razy 4

    “To boli”
    „To boli
    to tak strasznie boli...
    Nie szał nienawiści, którą płonie wróg,
    nie bezmiar niedoli
    i nie razów stuk.
    Nie gwiazda Syjonu
    na Żyda ramieniu
    na znak, że to Żyd,
    bo to będzie dla nich -
    dla nich - aż do zgonu -
    poprzez pokolenia -
    tylko dla nich
    wstyd.

    To boli
    to tak strasznie boli,
    gdy nie obcy, wróg,
    lecz ten, co w niewoli
    tak samo, jak my
    młody polski chłopiec i polska dziewczyna
    z męki naszej drwi...
    ...że wśród bród żydowskich
    podeptanych w pyle
    piękny orzeł polski, dumny orzeł biały
    leży tu w bezsile.

    Gdy się z tego śmieją,
    kiedy hańbi Żydów
    pospólny wróg nasz -
    to tak, jakby sami
    dla wiecznego wstydu
    pluli sobie w twarz
    ...choć - jak my - w niewoli.

    I to właśnie boli,
    to tak strasznie boli..."
    [1942]

  • iksis

    Oceniono 22 razy 4

    Żydzi i polocaust.

    Wymordowanie polskich policjantów w Sarnach
    Profesor Ryszard Szawłowski zamieścił w swej dwutomowej monografii wojny polsko-sowieckiej 1939 roku relację pani J.R. z Wołynia o mordzie na polskich policjantach w Sarnach, wkrótce po wkroczeniu Sowietów do tego miasta. Pani J.R. pisała: „Żydzi z bronią krótką w ręku wraz z kilkoma żołnierzami radzieckimi prowadzili polską policję granatową, plując na nich, krzycząc „przepuścić tych psów”. Policja szła bez pasów, z rękami w górze, szli na śmierć. Szli w pięciu grupach, około 300 osób. Szli w stronę mostu na rzece Słucz w las.
    Przez te ciężkie lata nigdy żadna wzmianka o ich losie, grobach, nie przywróciła ich pamięci. Więcej w tej sprawie nie mogę powiedzieć, ponieważ musieliśmy uciekać w stronę Lwowa na Przemyśl (…) Cześć ich pamięci! Chyba w tej sprawie znajdą się inni Polacy, co widzieli”. (Cyt. za : R. Szawłowski : op.cit.,t.1,s.390)

    Gen. Stanisław Sosabowski (wspomnienia "Droga wiodła ugorem"):
    "Gdy się zjawiłem na ul. Halickiej, starsza siostra żony i ciotka - rodzice bowiem już nie żyli - zachowały się tak, jakbym był duchem.
    - Na miły Bóg - mówiły - uciekaj stąd, tu się dzieją straszne rzeczy - zaczęły wyliczać, kto został aresztowany, kto już rozstrzelany. - Miejscowi nacjonaliści ukraińscy, Żydzi denuncjują wszystkie byłe wybitniejsze osobistości."

    Miejscowi Żydzi garneli się tłumnie do szeregów sowieckiej milicji i NKWD, i wraz ze swoimi zwolennikami, brali udział w wyłapywaniu polskich żołnierzy, działaczy i studentów, którzy zgłosili się do obrony miasta (…). Były serie egzekucji w całym Grodnie. Żydzi wrzeszcząc wskazywali Sowietom uciekających Polaków.”
    Mark Paul
    ,,Wjazd do Chełma czołgów radzieckich przez przystrojone bramy z kwiatów itp., wykonane przez Żydów (…) Żydów opanowała euforia. Nagle wszyscy Żydzi, od wyrostków do lat około 40, maja opaski czerwone na rękach. Prawie wszyscy uzbrojeni w karabiny, pałki, bagnety, noże (…). Byliśmy świadkami jak zgraja, około 14-15 wyrostków żydowskich, zaatakowała młodego żołnierza na ulicy (…). Każdy Żyd chciał mieć swój udział w mordzie (…)”
    Michał Ławacz (świadek wydarzeń)

  • tomtg123

    Oceniono 9 razy 3

    Wyrazy szacunku i uznania dla pani Kalety.

  • Oceniono 4 razy 2

    Poniżej przedstawiam wyrywający serce wiersz, wstrząsająca relacja świadka z getta warszawskiego, żydowskiego poety Icchaka Kacenelsona. Sądząc po reakcji na słowa polskiego premiera, chyba nieznany w Izraelu, "Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie".

    "Jam jest ten, który to widział, który przyglądał się z bliska,
    Jak dzieci, żony i mężów, i starców mych siwogłowych
    Niby kamienie i szczapy na wozy oprawca ciskał
    I bił bez cienia litości, lżył nieludzkimi słowy.
    Patrzyłem na to zza okna, widziałem morderców bandy -
    O, Boże, widziałem bijących i bitych, co na śmierć idą.
    I ręce załamywałem ze wstydu. wstydu i hańby -
    RĘKOMA ŻYDÓW ZADANO ŚMIERĆ ŻYDOM - BEZBRONNYM ŻYDOM!
    Zdrajcy, co w lśniących cholewach biegli po pustej ulicy
    JAK ZE SWASTYKĄ NA CZAPKACH - Z TARCZĄ DAWIDA, SZLI WŚCIEKLI
    Z gębą, co słowa im obce kaleczy, butni i dzicy,
    Co nas zrzucali ze schodów, którzy nas z domów wywlekli.
    Co wyrywali drzwi z futryn, gwałtem wdzierali się, łotrzy,
    Z pałką wzniesioną do ciosu - do domów przejętych trwogą.
    Bili nas, gnali starców, pędzili naszych najmłodszych
    Gdzieś na struchlałe ulice. I prosto w twarz pluli Bogu.
    Odnajdywali nas w szafach i wyciągali spod łóżek,
    I klęli: "Ruszać, do diabła, na umschlag, tam miejsce wasze!"
    Wszystkich nas z mieszkań wywlekli, potem szperali w nich dłużej,
    By wziąć ostatnie ubranie, kawałek chleba i kaszę.
    A na ulicy - oszaleć! Popatrz i ścierpnij, bo oto
    Martwa ulica, a jednym krzykiem się stała i grozą -
    Od krańca po kraniec pusta, a pełna, jak nigdy dotąd -
    Wozy! I od rozpaczy, od krzyku ciężko jest wozom.
    W nich Żydzi! Włosy rwą z głowy i załamują ręce.
    Niektórzy milczą - ich cisza jeszcze głośniejszym jest krzykiem.
    Patrzą. Ich wzrok. Czy to jawa? Może zły sen i nic więcej?
    Przy nich żydowska policja - zbiry okrutne i dzikie!
    A Z BOKU - NIEMIEC Z UŚMIECHEM LEKKIM SPOGLĄDA NA NICH,
    NIEMIEC PRZYSTANĄŁ Z DALEKA I PATRZY - ON SIĘ NIE WTRĄCA,
    ON MOIM ŻYDOM ZADAJE ŚMIERĆ ŻYDOWSKIMI RĘKAMI!"

  • iksis

    Oceniono 10 razy 2

    Najsłynniejszy zagraniczny badacz historii Polski - prof. Norman Davies, pisał już 9 kwietnia 1987 roku na łamach "The New York Review of Books": "Wśród kolaborantów, którzy przybyli, aby pomagać sowieckim siłom bezpieczeństwa w wywózce wielkiej liczby niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci na odległe zesłanie i przypuszczalnie śmierć, była nieproporcjonalnie wielka liczba Żydów". Żydowski autor ze Stanów Zjednoczonych Harvey Sarner pisał w książce "General Anders and the Soldiers of the Second Polish Corps", Brunswick Press 1997, s. 4: "(...) nie pomogło stosunkom między Polakami a Żydami to, że niektórzy Żydzi witali najeźdźczą Armię Czerwoną. (...) Część Żydów współdziałała z Rosjanami przez rozpoznawanie polskich oficerów, których potem aresztowano. Aby zrozumieć jak poważnie takie akcje wpływały na stosunki polsko-żydowskie, musi się zdawać sprawę, że większość schwytanych polskich oficerów była później stracona przez Sowietów w Katyniu i innych miejscowościach"

  • zuuuraw

    Oceniono 18 razy 2

    Litości ! Przestańcie już nas zadręczać swoimi sprawami ! Żyjecie w Polsce, nie w Izraelu, co nas to wszystko obchodzi ? Przed wojną 77% z Was nie mówiło po polsku, żyliście obok nas i to są Wasze sprawy. Gazeta Wyborcza, którą ukradliście polskiemu społeczeństwu, bo miała być to gazeta całej opozycji, nie tylko tego małego, żydowskiego środowiska, winna pisać o problemach i sprawach interesujących wszystkich Polaków, nie tylko małej grupki Żydów i szabesgojów

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX